Trudne wybory i waga ciężka miały już swoje historie, ale pickupów jeszcze nie porównywaliśmy. Czas więc na pojedynek pod tytułem Ford Ranger vs Volkswagen Amarok.
Pick-upy to specyficzne auta. Stworzone do konkretnego celu, niechcące być modne i tak naprawdę niewiele się zmieniające na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Pick-up ma działać w robocie za minimalną krajową i nikt od niego nie oczekuje czegoś innego. Ford Ranger oraz Volkswagen Amarok to typowe wielbłądy robocze. Kiedyś inne, rywalizujące ze sobą na kąty zejścia, ładowność i inne blokady, a dziś… takie same. No prawie…
Równie dobrze mógłbym opisać jedno z tych aut, podłożyć kalkę i zmienić tylko tytuł. Zmienić nazwę z Ford na VW i gotowe. Niemcy i Amerykanie przybili piątkę, zawarli sztamę i stwierdzili, że mieszają dolary z euro tworząc wspólny projekt. Oczywiście każdy sprzedaje to ze swoim znaczkiem próbując ukryć bliskie pokrewieństwo z kolegą zza wielkiej wody. Ale, o ile podobieństwa są mocno widoczne, to różnice bywają wręcz zaskakujące.

A jak wyglądają te woły?
Wygląd pick-upa jest sprawą marginalną. Stylistyka tego auta jest niczym stylistyka człowieka. Mamy łeb, tułów i nogi. Pick-up ma maskę, kabinę i pakę. Proporcje różne, czasami zachwiane, ale ogólnie dobrze znane. Ale… pick-up też może wyglądać dobrze. Spójrz na prezentowanego Forda Rangera. 20-calowe koła, lakier niczym w Focusie ST, kilka groźnych emblematów oraz przedni grill prężący się niczym przyrodzenie aktora filmów dla dorosłych w finałowej scenie. To robi wrażenie i u niektórych budzi kompleksy. Amarok też może wyglądać srogo. Nie sugerujcie się tym szarakiem ze zdjęć. To raczej podstawowa wersja. Do roboty! Do działania! Nie do wyglądania! Chociaż… pod maską ma silnik V6 o mocy 240 KM. Nie wygląda co?










Mocne silniki
Taki biedny Amarok setkę robi w mniej niż 9 sekund i ogólnie jest tak żwawy, że nikt nie pomyśli, żeby mieć jakikolwiek problem, aby go objechać ze świateł. I tu się możesz zdziwić mój drogi. Ranger pod maską też może mieć ten sam motor i tak samo może utrzeć nosa niejednemu gniewnemu w E36. Ale Ranger z V6 będzie wyglądał. Taki silnik łączony jest tylko i wyłącznie z odmianą Wildtrak lub wyższą. Wiec taki Ranger już wygląda. A w VW możesz mieć V6 w biedzie z zewnątrz. Pick-up w wersji sleeper? Takiej kategorii chyba jeszcze nikt nie wymyślił.

Jak jeżdżą?
A propos jazdy… to, że oba auta są dzikami w terenie nikogo nie dziwi. To, że przychodzą pierwsi do roboty i nie klękają przed najtrudniejszym targetem też nikogo dziwić nie powinno. Ale to, jak te auta dojeżdżają do roboty może zaskakiwać. To nie są siermiężne pick-upy, w których do 100 km/h jakoś jedziesz, powyżej 100 km/h szukasz różańca, a jeśli wjedziesz na autostradę to wydaje ci się, że łatwiej jest prosto płynąć żaglówką po Śniardwach niż jechać pick-upem po A2 na Poznań. W tej kategorii te dwa pick-upy mocno ewoluowały. Są niczym SUV-y. Wygodne, w miarę ciche w środku i nieźle wyposażone. A właśnie, wyposażenie…
Bezprzewodowy Car Play, klima, grzane stołki, duże multimedia, cyfrowe zegary, skórzana tapicerka, miękkie wykończenie deski… W pick-upie? Tak, w pick-upie! Tej kabiny nie umyjesz już wodą. Tzn. umyjesz, ale pytanie jak dużo kontrolek na desce się wyświetli po takim myciu. Chociaż i tutaj wszystko zależy od wersji. Biedny Amarok ma niby wszystko, co trzeba, ale wygląda… biednie. Bogaty Ranger ma więcej niż trzeba i wygląda jakby… miał więcej niż trzeba. Jest bogato i naprawdę miło. Jak nie w pick-upie…
















Aha, i jeszcze jedno. W sumie to dość ważne i od tego powinienem zacząć. Oba auta mają pokaźne paki, pomieszczą europaletę, ale mają różną ładowność. Ford może więcej. Może ponad 1 tonę. VW może nieco mniej. Różnice dotyczą kilkudziesięciu kilogramów, ale Amarok ma mniej pary. I serio, nie mam pojęcia z czego to wynika. Chyba, że znaczek VW więcej waży…
No dobra, a jak wygląda temat ceny? Ford jest tańszy. Ale dlatego, że oferuje większy wachlarz wersji i silników. Za 140 tys. zł netto możesz już kupić Rangera, ale będzie on miał pojedynczą kabinę i 170-konnego diesla w połączeniu z manualem. Amaroka też możesz kupić z takim motorem, ale już w standardzie będzie on miał podwójną kabinę i ogólnie będzie bardziej osobowy, a nie tylko turbo użytkowy. Za fajne wersje z V6 w obu przypadkach musisz zapłacić ponad 200 tys. PLN netto. Ale za tę kwotę masz mega uniwersalne auto. Nie tylko dobrego i pewnego robola, ale także samochód, którym pojedziesz na wakacje. No i w mieście, pod operą wstydu nie będzie. Pod kebabem też nie…
Paweł Kaczor








Komentarze 1