Elektryczne SUV-y wyrastają jak grzyby po jesiennym deszczu. SUV napędzany prądem nie jest już widzimisię i fanaberią danego producenta. To raczej obowiązek oraz podążanie za aktualnymi trendami. Za aktualnymi trendami galopuje wręcz Ford. W jego ofercie jest kilka elektrycznych SUV-ów z Mustangiem Mach-E na czele. Nissan, który podbił elektryczną motoryzację kultowym w pewnych kręgach Leafem, także ma SUV-a na prąd. Ariya czy Mustang? Japonia czy Ameryka? Oto jest pytanie!
Ford Mustang Mach-E już na samym początku ma przerąbane. Nie, nie chodzi o porównanie z Nissanem. Chodzi o… nazwę. Mustang na prąd? Mustang jako SUV? Opinie fanów klasycznego Mustanga na temat elektrycznego konia nie nadają się do zacytowania. A przynajmniej nie w przestrzeni publicznej. Tak czy inaczej Mustang na prąd istnieje i ma się całkiem dobrze, wyprzedzając w statystykach sprzedaży ”prawdziwego”, spalinowego Mustanga.
Ariya nie musi nikomu nic udowadniać. Jej nazwa kojarzy się z… niczym. Nie ma przeszłości, nie ma historii, a co za tym idzie nie ma kontrowersji. Jest czystą kartą.


Dwa (podobne) style
Bardzo chciałbym napisać, że Mustang Mach-E przypomina spalinowego Mustanga. Patrzysz na niego i wiesz – to Mustang. Niestety tak nie jest. Jedynie tylne światła oraz pojawiające się tu i ówdzie logo galopującego konia zdradza, że to faktycznie może być Mustang. Tylko, jakby taki inny, większy, nieznany. Mustang SUV!
Nissan Ariya podobny jest… zupełnie do nikogo. Gdyby nie znaczek Nissana z przodu, auto mogłoby być Volkswagenem, Peugeotem czy… Fordem. Obłe kształty, zachowane proporcje, brak nachalnych dodatków – jest generycznie, ale w sumie OK.
Zdjęcia Ford Mustang Mach-e:















Tak, oba auta mogą się podobać. Oba auta są zgrabnie narysowane (jak na SUV-y) i oba są SUV-ami w stylu coupe (tak, wiem, to oksymoron). Plus dla Nissana za efektowy lakier kameleon, który przynajmniej w momencie pisania tego testu nie wymagał żadnej dopłaty (!). Chociaż Mustang także ma ciekawe kolory w ofercie. Lecimy dalej, bo zbyt tęczowo się zrobiło…
Wewnętrzne zaskoczenia
Wnętrze japońskiego SUV-a zaskakuje już na starcie. Zaskakuje jakością materiałów. Topowa odmiana ma dużo alcantary, drewna oraz miękkich materiałów. Ma także skórzaną tapicerkę w nieoczywistym morskim (dla facetów – niebieskim) kolorze. Całość wygląda zacnie i może nawet premium? Niezbyt premium są multimedia. Tzn. działają jak w… Dacii, czyli dobrze, ale grafika całego systemu przypomina lata 90-te. Wirtualne zegary to dziś standard, a elektrycznie otwierany i zamykany jeden ze schowków oraz również elektrycznie regulowany podłokietnik to idealne przykłady przerostu formy nad treścią.


Wnętrze Forda także zaskakuje. Ale nie chodzi tutaj o materiały wykończeniowe. Kabina Mach-E nie przypomina w niczym wnętrza kultowych, spalinowych Mustangów. Ah, ta nazwa i te porównania. Przekleństwo! Deska rozdzielcza elektrycznego Mustanga to tak naprawdę dwa tablety. Mniejszy za kierownicą służący za wirtualne zegary oraz większy, o pionowej orientacji odpowiadający za sterowanie wszystkim. Klimatu w tym nie ma, ale skala nowoczesności zdecydowanie większa niż w Nissanie. Fani… Tesli będą zadowoleni. Jakościowo też nie jest źle, ale nie jest aż tak dobrze jak w Ariya.
Rzeczy ważne
Z rzeczy prozaicznych, ale ważnych dla wielu osób decydujących się na SUV-a wspomnę o praktyczności wnętrz i bagażnikach. Na tylnej kanapie Nissana będzie wygodniej ze względu na większą ilość miejsca nad głowami. Opadający dach Mustanga robi swoje więc koszykarek raczej nie zapraszaj na kanapę tego auta.
Biorąc na tapetę bagażniki, żadne z opisywanych aut nie zasługuje na miano mistrza przestrzeni. Mustang Mach-E połknie 422 litry bagażu, a Ariya 468 lub 415 w przypadku wersji z napędem na cztery koła. A propos napędu…


Masa opcji
Zarówno elektryczny Ford, jak i elektryczny Nissan oferowane są w kilku wersjach napędowych. Myślę, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.
Podstawowy wariant Forda ma 269 KM i tylny napęd. Wyżej stoi wersja o mocy 294 KM również z tylny napędem. Odmiany z 4×4 mogą pochwalić się mocą 315, 351 lub nawet 487 KM! Grubo co? Akumulatory mają pojemność albo 72,6 kWh (dla słabszych odmian) albo 91 kWh (dla mocniejszych wersji). Jest z czego wybierać.
Zdjęcia Nissan Ariya:















Poziomy mocy Ariyi wynoszą 214, 236, 306 lub 394 KM. W zależności od rodzaju napędu (w przeciwieństwie do Mustanga podstawowe wersji mają napęd FWD) na dwa lub cztery koła. Pojemność akumulatorów także jest różna w zależności od rodzaju napędu i mocy. Podstawowe warianty zmagazynują 63 kWh, a topowe 87 kWh. Jak one jeżdżą?
Mustang to… Mustang?
Po elektrycznym Mustangu oczekujesz wiele (eh, przekleństwo nazwy). Topowa odmiana GT faktycznie zmiata z planszy wiele elektryków, rozpędzając się do 100 km/h w 4,4 sekundy. Ale bardziej adekwatną do topowego Nissana wersją Mach-E będzie odmiana 351-konna.

Setka w 5,8 sekundy wstydu nie przynosi. Samochód jest szybki i naprawdę świetnie się prowadzi. Pozwala poszaleć i nawet kusi do grzechu. Co prawda kapcia nim nie spalisz, jak w spalinowym Mustangu, ale podobnie jak w spalinowym Mustangu będziesz szybszy od większości innych użytkowników dróg. Jedyne czego brakuje to dźwięku. V8 to V8. Elektryk to… elektryk.
Zasięg? Wersja z dużymi akumulatorami 91 kWh bez problemu zrobi 400-450 km na jednym ładowaniu. To więcej od zasięgu… Mustanga z V8 z pełnym bakiem. Ale czy więcej od elektrycznego Nissana?


Czego oczekujesz?
Topowa, 394-konna Ariya jest ciut szybsza w sprincie do setki. 5,1 sekundy potrzebuje japoński elektryk, aby złamać prędkość trzycyfrową. Jednak po elektrycznym Nissanie nie spodziewasz się wiele w kwestii osiągów. To nie GT-R. To nie NISMO (które notabene jest w ofercie). To elektryczny SUV z Japonii, który w topowej wersji okazuje się bardzo szybki. Prowadzi się mniej angażująco od Forda, ale jest.. bardzo szybki.
A jak z tym wspomnianym zasięgiem? Podobnie. 400 km z plusem zrobisz bez problemu na jednym ładowaniu. Spalanie, a raczej zużycie prądu stoi na podobnym dla Mustanga poziomie. Tu nie ma wyraźnego zwycięzcy. Czy wyraźny zwycięzca jest, jeśli pod lupę weźmiemy cenę?

Delikatna przewaga
209 tys. zł kosztuje najtańszy Mustang na prąd. Najtańsza Ariya kosztuje niespełna 195 tys. zł. Różnica zauważalna. Topowe odmiany wyceniono na ciut ponad 300 tys. zł (w przypadku Mustanga) i ciut ponad 280 tys. zł (w przypadku Ariya). Tak, Ford jest droższy. Ale czy wobec tego oferuje więcej?
Mustang Mach-E przez wiele osób oceniany jest przez pryzmat nazwy. Mustang? To musi być fajne auto. Auto z charakterem, auto jakieś. Tymczasem elektryczny koń w żaden sposób nie utożsamia się ze swoją spalinową legendą. Ariya nie chce i nawet nie ma z czym się utożsamiać. To elektryczny SUV jakich wiele. To elektryczny SUV, który wbrew pozorom na wielu, żeby nie powiedzieć na większości płaszczyzn jest podobny do elektrycznego Mustanga. W kontekście codziennego użytkowania oba modele będą ok. Każdy wybór się obroni. Jeśli jednak chcesz zaszpanować faktem posiadania kultowego modelu (bez wchodzenia w szczegóły i bez zbędnych pytań) wybór wydaje się prosty.
Paweł Kaczor







