Ford Mustang. Auto legenda. Auto, któremu nikomu przedstawiać nie trzeba. Auto, które nadal ma wolnossące V8 pod maską. Auto, które możesz kupić u oficjalnego dilera Forda w Polsce. MG Cyberster. Samochód, który znają nieliczni. Samochód, który raczej nigdy nie będzie legendą. Samochód, który polaryzuje społeczeństwo bardziej niż Mustang. A gdyby tak… Elektryczny chiński roadster czy ikona amerykańskiej motoryzacji? To będzie porównanie (nie)oczywiste.
Nie mam pojęcia czy ktokolwiek stanie przed takim dylematem. Nie wiem, czy ktoś, kto chce kupić Mustanga z otwartym nadwoziem interesuje się chińską motoryzacją. Tak samo nie wiem, czy osoba zaciekawiona elektrycznymi samochodami w ogóle spojrzy w stronę nowego samochodu z benzynowym V8 pod maską. Ale wiem, że Cyberstera i Mustanga Cabrio sporo łączy. I wiem także, że jeszcze więcej je dzieli…
Wiatr we włosach
Najnowsze wcielenie kultowego Forda oferowane jest jako coupe oraz cabrio. Niezależnie od wersji – Mustang to… Mustang. Każde dziecko rozpozna ten model. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat stylistyka Mustanga ewoluowała. Tak naprawdę nigdy chyba nie przeszła prawdziwej rewolucji. Ok, najnowsza odsłona tego samochodu nabrała nieco więcej współczesnych kształtów i rozwiązań, ale nadal wygląda tak, jak wyglądać powinna.


Cyberster jest wybrykiem. Wybrykiem MG, które pod chińskimi skrzydłami produkuje głównie nudne SUV-y dla równie nudnych ludzi. Tymczasem Cyberster to roadster, który przykuwa uwagę jeszcze bardziej niż otwarty Mustang. Ok, Mustang zdołał się już nieco opatrzeć, czego chyba nigdy nie dostąpi chiński roadster. Tak czy inaczej Cyberster wygląda świetnie, ma rewelacyjne proporcje, infantylne tylne światła oraz drzwi otwierane do góry. To auto robi olbrzymie pierwsze wrażenie, które podobno zrobić można tylko raz. Tymczasem otwarcie drzwi sprawia, że dobrze znane powiedzenie traci na aktualności.
Niby podobni
Patrząc na wnętrza obu aut można znaleźć sporo podobieństw. Różnice jednak też są, a chyba największa z nich jest fakt, że MG to typowy dwuosobowy roadster, a Mustang Cabrio to 4-osobowe auto. Inna sprawa, że na dwóch siedziskach tylnej kanapy Forda raczej nikt dorosły nie usiądzie… Wróćmy jednak do podobieństw.
Najnowszy Mustang ku zmartwieniu fanów nie oparł się modzie na tablety. Wnętrze legendy jest mocno cyfrowe, z dwoma dużymi ekranami. Całość wygląda nowocześnie, współcześnie, ale totalnie zatraca charakter Mustanga. Co prawda kilka fizycznych przycisków się ostało, a wirtualne zegary mają nostalgiczne motywy, ale to nie to samo. To nie to co kiedyś. Mam jednak wrażenie, że dokładnie taka sama jak kiedyś jest jakość materiałów. Mustang nigdy nie był premium (nawet nie chciał być) i nadal nie jest. Chociaż chyba nikomu to nie przeszkadza.
Zdjęcia Ford Mustang:















Wnętrze Cyberstera jest jeszcze bardziej cyfrowe i multimedialne niż w Fordzie. Chińskie auto ma aż cztery wyświetlacze, z których trzy są dotykowe! Pierwsze wrażenie? Pozytywne, ponieważ tak futurystyczna kabina współgra z niemniej nieoczywistym nadwoziem. Drugie wrażenie? Ergonomia to totalnie obce słowo w przypadku tego samochodu. Różne opcje zostały losowo porozrzucane po ekranach, wirtualne ikony są mikroskopijne, a same ekrany w dużej mierze… zasłania kierownica. W tej kategorii Ford na tle MG jest idealny. Chociaż na tle innych samochodów, do ideału trochę mu brakuje.
To co najważniejsze!
Nie ulega jednak wątpliwości, że w przypadku opisywanych samochodów, najważniejsze jest to, co pod maską (zaraz po tym, co nad głową).


W Mustangu znajdziemy piękny, klasyczny i jakimś cudem nadal nie zakłócony elektrycznym wsparciem, benzynowy, wolnossący, 5-litrowy silnik V8. Nie wiem jakim cudem Ford nadal wpycha ten motor do modeli sprzedawanych w Europie, ale niech ten cud trwa jak najdłużej! 446 KM, 540 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Setka poniżej 5 sekund oraz napęd na tylną oś. Ba, standardem jest manualna skrzynia biegów! Tak samo, jak standardem jest system do… palenia gumy! Coś pięknego i totalnie niedorzecznego!
Cyberster jest mniej niedorzeczny. Chociaż jego napęd budzi olbrzymie zdziwienie połączone z konsternacją. Tak, to MG, ten roadster ma elektryczny napęd. W zależności od wersji, może pochwalić się mocą 340 KM oraz napędem na tył lub mocą okazałych 510 KM (maksymalny moment to potężne 725 Nm) i napędem AWD. Cyferki robią wrażenie, a prym w tej dziedzinie wiedzie sprint do 100 km/h. Tylko 3,2 sekundy potrzebuje to auto, żeby… pozbawić cię prawa jazdy w terenie zabudowanym.
Zdjęcia MG Cyberster:

















Inne charaktery
Czy kogoś dziwi, że prezentowane samochody mają odmienne charaktery? Po Mustangu wiemy, czego się spodziewać. Niepodrabialny dźwięk V-ósemki, dym z opon oraz natura GT, które nie do końca chce być kotem (koniem?) na torze. Co prawda najnowsze wcielenie tego samochodu prowadzi się bardzo dobrze i nawet potrafi skręcać, ale to nadal nie jest auto wagi koguciej do bicia rekordów okrążenia.
Cyberster? Jak myślisz? Czego się po nim spodziewasz? Na prostej jest szybko. Szybko i… cicho. Chyba, że otworzysz dach. Wtedy jest bardzo głośno. Jednak Cyberster nie jest tak sportowy, na jakiego wygląda. Całkowite wyłączenie systemów bezpieczeństwa jest niemożliwe. System naśladujący pracę szpery tutaj nie występuje. Adaptacyjne zawieszenie? Również brak. Jest szybko i dynamicznie, ale podobnie jak w przypadku Mustanga (a nawet gorzej), to nie jest auto do sterylnej zabawy na torze. I wiecie co? Cyberster ma większy zasięg na jednym tankowaniu. Tzn. na jednym ładowaniu. Mustang żłopie paliwo jak dziki, a zejście poniżej 15 l/100 km jest niemożliwe w codziennym użytkowaniu. I tak, wiem, pomimo tego, że to Ford jest mniej ekonomiczny, jego tankowanie trwa o wiele krócej niż ładowanie MG.


Cena i podsumowanie
Cyberster kosztuje 267 900 zł w słabszej wersji z napędem RWD. Wersja mocniejsza jest droższa o 22 000 zł. Z jednej strony prawie 300 tys. zł za chińczyka to dużo, ale czy w podobnych pieniądzach znajdziecie coś równie szybkiego (na prostej), efektownego i efekciarskiego? Mustang jest droższy. Wersja otwarta zaczyna się od 326 000 zł w jedynym słusznym wydaniu z manualem. Jest drożej niż w MG, ale taka kwota, za takie auto dostępne nie wydaje się być absolutnie przesadzona.
Zakończenie tego tekstu może was zaskoczy. Tutaj nie ma jednego zwycięzcy (tak, tak, Mustang nie wygrał). Zwycięzcami tego porównania jesteśmy my wszyscy. Ja, ty, on, ona. Cieszmy się, że w tak dziwnych i mocno niewdzięcznych dla motoryzacji czasach są jeszcze marki, które wykazują się fantazją oferując tak emocjonujące modele. Jak to było? Spieszmy się…
Paweł Kaczor







