Do czego to doszło. Chińskie marki rywalizują już nie tylko z europejskimi czy japońskimi markami, ale rywalizują także między sobą! Geely Starray EM-i oraz Chery Tiggo 7 to dwa SUV-y. Dwa chińskie SUV-y. Wyglądają podobnie, są podobnie tanie i mają podobny hybrydowy napęd. Czy cokolwiek je różni? Tak, ale nie uprzedzajmy faktów…
Sam się już w tym gubię. Kiedyś chiński samochód widziany na polskich drogach był sensacją. Teraz marek, modeli, koncernów jest tak dużo, że już sam nie wiem kto z kim i dlaczego. Wiem, że właścicielem Chery Tiggo 7 jest… Chery, które to Chery jest także właścicielem Omody i Jaecoo. Właścicielem Geely Starray EM-i jest… Geely, które to Geely jest także właścicielem Volvo i Lotusa. Proste? Ok, może nie do końca.
SUV-y to dobry pomysł na sprzedaż
Jak już wspomniałem oba samochody to SUV-y. Trudno, żeby było inaczej skoro dziś sprzedają się praktycznie tylko SUV-y. Starray mierzy ponad 4,7 m długości, a Tiggo 7 nieco ponad 4,5 metra. Bardziej precyzyjnym rywalem dla Starraya byłby Tiggo 8, ale chińska „ósemka” występuje tylko i wyłącznie w wersji 7-osobowej (brak takiej odmiany w Geely) i celuje w nieco innych konkurentów. Przejdźmy jednak do konkretów.


SUV od Geely wygląd jak Porsche Cayenne z Temu. Szczególnie od tyłu. Z profilu widzę tutaj Forda Kugę, a z przodu lekkie zauroczenie Lexusem. Całość jest ok, ale bardzo mocno generyczna. Tiggo 7 wygląda inaczej. Wygląda jak mix wszystkiego, co już widzieliście. On się nie wyróżnia. On jest jak zupa dnia, do której włożono wszystkie składniki, których klienci nie zjedli dwa dni wcześniej. Smakuje, ale nie porywa. Ale chyba porywać nie musi?
Zajrzyjmy do środka
Porywa za to wnętrze Starraya. Co prawda projekt i rysunek tego środka na pewno wymyśliła sztuczna inteligencja, ale jakość wykończenia i materiały są naprawdę prima sort. Jeździłem wieloma chińczykami i to właśnie wnętrze Geely zrobiło na mnie największe wrażenie. Skóra jest gruba, nie przypomina nam, że w poprzednim życiu była plastikową butelką, a montaż i spasowanie nie przywołują żadnych koszmarów.


Tiggo 7 to tak naprawdę kalka Omody 5. Auta budżetowego, ale także nieźle zrobionego. Mamy tutaj plastikowy carbon oraz dużo eko-skóry. Całość prezentuje się ok, ale widać i czuć, że siedzimy w samochodzie, który w aspekcie materiałów użytych do wykończenia wnętrza musi uznać wyższość Geely.
Multimedia i obsługa? Chińczycy elektronikę ogarniają jak mało kto. W obu autach systemy multimedialne działają sprawnie, mają dobrze przetłumaczone menu, której jest mocno rozbudowane i… potrafią zaskakiwać. Hamulec ręczny w Tiggo 7 dostępy jest z poziomu ekranu dotykowego. Tak samo jak sterowanie oknem dachowym w Geely. Proste czynności, ale trzeba się do nich dogrzebać.
Zdjęcia Chery Tiggo 7:


















Oba auta mają także swoje przywary. Starray z aktywnym asystentem pasa ruchu zawsze wie lepiej jaki tor jazdy obrać (wyłączenie tego systemu zmienia jazdę na zdecydowanie bardziej przyjazną), a asystent monitorowania skupienia kierowcy w Chery piszczy nawet, jeśli odwrócisz wzrok, żeby zmienić nastawy klimatyzacji. Bez sensu…
Komfort i ilość miejsca w środku?
Z przodu w obu autach jest podobnie. Z tyłu Starray wyraźnie przeważa i robi użytek ze swoich większych wymiarów. W Tiggo 7 nie jest ciasno, ale w Geely jest wręcz przepastnie. Bagażniki? 500 lirów w Tiggo i 428 litrów w Geely. Zaskoczenie? Tak, bo jak już wspomniałem Starray jest większym autem.


Jak to jeździ?
Za napęd obu aut odpowiadają układy hybrydowe. Podobieństwa nasuwają się same. Moce są podobne – 262 KM w Geely, 279 KM w Chery. Napęd na przednią oś. Akumulatory o pojemności nieco ponad 18 kWh. Maksymalny zasięg przekraczający 1000 km. Czas rozpędzania się od 0 do 100 km/h w nieco ponad 8 sekund. Spalinowe silniki 1.5 pod maską. Jednak w Geely jest to motor wolnossący, a w Tiggo 7 turbodoładowany. Różnice? Znikome…
Pomimo pokaźnej na papierze mocy oba samochody nie imponują osiągami. Co prawda czepianie się tych osiągów byłoby… tylko czepianiem się, ale europejski SUV o mocy ponad 250 KM byłby zdecydowanie szybszy w sprincie do setki. Poza tym Geely i Chery jeżdżą… bardzo normalnie. Nie irytują, są dobrze wyciszone i bardzo komfortowe. Chociaż Tiggo 7 ma wyczuwalną zwłokę na dodanie gazu. Wygląda to tak, jakby przed każdym przyspieszeniem auto musiało wziąć głęboki wdech. Geely jest nie posiada takich przypadłości. Spalanie? Podobne. Na samym prądzie 70 km zrobisz, a jak prąd się skończy, to 6,5 l/100 km pochłoną silniki spalinowe zarówno Geely, jak i Chery.
Zdjęcia Geely Starray EM-i:
























Czas na ceny
Starray EM-i startuje z poziomu 149 900 zł. Topowo wyposażona wersja kosztuje 166 900 zł. Tiggo 7 w podstawie (ma inny układ napędowy i nie jest hybrydą plug-in) kosztuje 124 000 zł. Tiggo 7 w hybrydzie i topowym wyposażeniem – 164 900 zł. Różnice są widoczne, ale nie diametralne.
Pomimo tego, że Chery jest tańszym autem, to lepszym, bardziej dopracowanym samochodem jest Geely. Starray EM-i ma świetnie wykończone wnętrze i… niczym nie irytuje. Ma też bardziej kulturalny układ napędowy. Wobec tego wybór jest prosty.
Paweł Kaczor







