Chińczycy mocno panoszą się w Polsce. Liczba chińskich marek dostępnych na naszym rynku jest trudna do policzenia. Jeszcze trudniejsza do policzenia jest liczba modeli z Państwa Środka. BYD, jeden z dalekowschodnich gigantów motoryzacyjnych ma w swojej „polskiej” gamie więcej aut niż Alfa Romeo, Fiat i Jeep razem wzięci. BYD Seal U DM-i to jeden z nich i to SUV. Jak poradzi sobie w starciu ze starym wyjadaczem, czyli Nissanem X-Trail?
Wstęp będzie krótki. Aktualna generacja topowego (przynajmniej w Polsce) SUV-a Nissana oferowana jest od 2021 roku. Auto nosi wewnętrzny kod T33 i jest już czwartą odsłoną tego modelu w historii. BYD Seal U DM-i to auto, które u nas nazywa się tak, gdzie indziej inaczej, a jeszcze gdzie indziej nazywa się tak samo, ale jest całkiem innym samochodem. Nie chce wam mieszać więc zostawmy tak jak jest, bo BYD Seal U DM-i jest SUV-em. I tyle.
Nie patrz
Według mnie i nie tylko według mnie chińskie auto wygląda staro. Tak też twierdzą znawcy z internetu. Właściciele tego modelu mają inne zdanie, ale trudno im się dziwić, przecież nie będą krytykować swojego wyboru. Tak, czy inaczej Seal U DM-i powstał chyba w myśl zasady „hej AI, narysuj mi SUV-a”. No i sztuczna inteligencja narysowała.


Czy X-Trail wygląda lepiej? To już kwestia gustu. Jeden woli piekarza, a inny córkę marynarza. Do mnie Nissan trafia bardziej. Dlaczego? Bo nawiązuje do swoich kanciastych poprzedników i mimo wszystko nie przypomina dowolnego chińskiego SUV-a.
Może być lepiej
Chińskie samochody przyzwyczaiły już nas do robienia świetnego pierwszego wrażenia, jeśli chodzi o wnętrze. BYD nie jest wyjątkiem. Mięciutka i miła w dotyku eko skóra (skaj), przyzwoite spasowanie i nowoczesne multimedia z obracanym ekranem. Po co ekran się obraca? Bo tak! To jedyny i chyba najmocniejszy argument. Kierowca ma przed sobą wirtualne zegary z całą masą informacji, a wspominany wcześniej ekran od multimediów jest nawet ok. Problem BYD-a polega na tym, że mierzy się z Nissanem…


X-Trail także ma nowoczesne multimedia, chociaż ekran się nie obraca. W Nissanie także znajdziemy wirtualne zegary. Podobnie? Tak, ale X-Trail stawia na praktyczność i przejrzystość. W japońskim SUV-ie mamy oddzielny panel od klimatyzacji z pokrętłami i przyciskami. Mamy także duże i bardzo czytelne ikony zarówno na zegarach, jak i na centralnym ekranie. Całość obsługuje się zdecydowanie prościej. Chociaż jak posiedzisz w BYD ze dwa tygodnie, wyklikasz wszystko, co jest to wyklikania, to też się przyzwyczaisz.
Warto jednak wziąć pod uwagę nieco inną rzecz. X-Trail w środku może mieć prawdziwą skórę i wyglądać naprawdę premium. Ale „może” jest tutaj słowem-kluczem. W każdej wersji (a są trzy) BYD ma dokładnie takie samo wyposażenie i jest tak samo wykonany. X-Trail zarówno wyposażenie, jak i materiały w kabinie mocno uzależnia od wersji. Mówiąc w skrócie – im w Nissanie drożej, tym lepiej.
Japonia górą!
W bardziej pragmatycznych kategoriach Nissan pokazuje BYD-owi, gdzie raki zimują. A zimują w Japonii! Ilość miejsca na tylnej kanapie w obu przypadkach jest wystarczająca, ale X-Trail ma regulowaną kanapę. Zarówno, jeśli chodzi o kąt pochylenia oparcia, jak i ustawienie siedziska. Prawdziwy nokaut następuje jednak, po otwarciu klap bagażników.
Zdjęcia BYD Seal U dm-i




















575 litrów pojemności (a może mieć i o 10 litrów więcej w podstawowej wersji napędowej) ma kufer Japończyka. To naprawdę bardzo dobry wynik. Jest podwójna podłoga, jest kanapa dzielona 40:20:40, a w obwodzie są nawet… 2 fotele trzeciego rzędu (za dopłatą 5000 zł). Kufer BYD? 425 litrów pojemności, oparcie kanapy dzielone 60:40 i bardzo wysoki próg załadunkowy. Chociaż ta śmieszna, jak na gabaryty pojazdu pojemność bagażnika ma swoje wytłumaczenie.
Tylko plug-in
Seal U DM-i jest hybrydą typu plug-in. Zawsze i w każdej wersji. A co za tym idzie, akumulatory oraz cały elektryczny osprzęt trzeba było gdzieś upchnąć. Ucierpiał bagażnik, zyskało zużycie paliwa?
Podstawowe odmiany prezentowanego BYD-a mają 1,5-litrowy, wolnossący silnik benzynowy oraz silnik elektryczny. Mają także przedni napęd. Łączna mocy wnosi 218 KM. Dlaczego piszę w liczbie mnogiej? Ponieważ taka podstawowa odmiana może mieć akumulatory o pojemności nieco ponad 18 kWh lub nieco ponad 26 kWh. Mamy więc dwie wersje – bardziej ekonomiczną (przy ładowaniu z zewnątrz) i nieco mniej ekonomiczną. Na tym jednak nie koniec, ponieważ oferta BYD zawiera jeszcze topową, ponad 300-konną odmianę z napędem AWD realizowanym za pośrednictwem dodatkowego, elektrycznego silnika napędzającego oś tylną.


Elektryk na benzynę
Napęd X-Traila jest… ciekawszy. Tak, to chyba odpowiednie słowo. Dlaczego? Odmiana e-Power tego samochodu jest w dużym uproszczeniu autem elektrycznym na benzynę. Mówiąc wprost, to hybryda szeregowa, w której 157-konny benzynowy, turbodoładowany, trzycylindrowy silnik 1.5 nie napędza kół. Benzynowa jednostka napędowa jest generatorem prądu dla silnika elektrycznego, który ma 204 KM. Podobnie jak w przypadku BYD, tutaj także mamy w obwodzie odmianę AWD, z dodatkowym silnikiem z tyłu, ale o zdecydowanie mniej imponującej mocy systemowej (213 KM) niż w przypadku chińskiego samochodu.
No dobra, technikalia mamy za sobą, czas sprawdzić, jak ta cała magia sprawuje się w realnym ruchu ulicznym.
Jak bracia
Być może kogoś zaskoczę, a być może nie, ale oba samochody zza kierownicy zachowują się podobnie. Układy napędowe działają bardzo płynnie, a dynamika nie pozostawia wiele do życzenia. Chociaż X-Trail jest wyraźnie żwawszy nie tylko w sprincie do setki (7 sekund vs. 8,9 sekundy), ale także lepiej reaguje na ruchy pedału gazu. Lepsze, chociaż to kwestia oczekiwań i upodobań, ma także zawieszenie. Nissan jest bardziej przewidywalny, mniej nerwowy i lepiej wybiera nierówności. W BYD niby nie jest źle, ale na tle Nissana czuć mniejszą dbałość o detale (zawieszenie jest m. in. głośniejsze). Chińskie auto ma jednak innego asa w rękawie.
Zdjęcia Nissan X-trail:


















Jak już wspomniałem Seal U DM-i jest hybrydą plug-in. W podstawowej wersji, przy w pełni naładowanych akumulatorach potrafi pokonać na prądzie około 60-70 km. Jeśli po takim dystansie podłączysz auto do zewnętrznego, taniego źródła zasilania, cała zabawa z bezemisyjną jazdą zaczyna się od nowa. Idealne rozwiązanie dla kogoś, komu się chce ładować auto.
X-Trail nie zna takich sztuczek, ale pali mało. W mieście 6 l/100 km (a nawet mniej, jak się postarasz), ale na autostradzie już prawie 10 l/100 km (albo i więcej, jak się postarasz). BYD w momencie rozładowania akumulatorów (chociaż one nie rozładowują się nigdy do zera), w trybie hybrydowym zużywa około 7 l/100 km w mieście i tak samo sporo, jak X-Trail na autostradzie. Japońskie auto okazuje się większym abstynentem, chociaż jeśli będziesz Seal U DM-i ładował, to Nissan na tle BYD-a wyjdzie słabo


Cena
169 900 zł kosztuje prezentowany, chiński SUV. Wyposażenie jest kompletne. Większe akumulatory windują cenę do 200 000 zł, a topowy napęd AWD wymaga zostawienia w salonie 210 000 zł. Cennik X-Traila na pierwszy rzut oka wygląda bardzo podobnie. Podstawa startuje z poziomu 175 000 zł, fajniejsze i lepsze wersje kosztują około 200 000 zł, a za topową odmianę trzeba dać ponad 215 000 zł. Tani chińczyk? Jak widać nie do końca. Ale…
Nawet podstawowa odmiana BYD-a jest już topowo wyposażona, czego nie można powiedzieć o podstawowej wersji X-Traila. Aby doposażyć Nissana od poziomu BYD-a trzeba zdecydować się na wyższe i co za tym idzie droższe wersje wyposażenia. Nie przeszkadza to jednak Nissanowi w zwycięstwie w tym starciu.
X-Trail oferuje więcej… za niewiele więcej. Ma bardziej przejrzyste multimedia, łatwiejszą obsługę, bardziej przestronne wnętrze i większy bagażnik. Ma także bardziej oszczędny i bardziej dynamiczny (pomijając odmianę AWD w BYD) napęd. Seal U DM-i oprócz ceny (wbrew pozorom niewiele niższej) ma tylko jedną przewagę nad X-Trailem – napęd plug-in, który ma swoje plusy, ale wymaga od użytkownika więcej zaangażowania. Nissan nie będzie od Ciebie wymagał niczego. Po prostu wsiądziesz, zapniesz pas, uruchomisz silnik i pojedziesz przed siebie…
Paweł Kaczor







