Toyota Mirai – mała elektrownia na kołach

Po 17 latach od wprowadzenia do sprzedaży hybrydowej Toyoty Prius, oczy motoryzacyjnego świata znowu są zwrócone w stronę Japonii. W tamtejszych salonach debiutuje Toyota Mirai – pierwszy seryjnie produkowany samochód z napędem wodorowym. 

 

Toyota pracuje nad samochodami napędzanymi ogniwami paliwowymi od przeszło 20 lat. W 2002 roku na terenie USA i Japonii japoński koncern rozpoczął nawet sprzedaż, a w zasadzie leasingowanie małoseryjnego SUV-a o nazwie FCHV, ale konstrukcja nie była jeszcze dostatecznie dopracowana. A inni producenci? Honda w 2008 roku wprowadziła w śladowych ilościach do produkcji model FCX Clarity, a BMW w modelu Hydrogen 7 wykorzystało 12-cylindrowy 6-litrowy silnik benzynowy z serii 7 do spalania zarówno benzyny jak i wodoru. Nieśmiałe kroki poczyniły też Mercedes i Hyundai, ale również w ich przypadku były to projekty niszowe. Cóż, wodór ze względu na powstawanie z naturalnych źródeł energii, łatwe przechowywanie i transport jest obiecującym paliwem, ale wymaga odpowiedniego sprężenia. Skonstruowanie zbiorników paliwa zdolnych wytrzymać wysokie ciśnienie było więc najtrudniejszym zadaniem.

Technologia poszła jednak naprzód. Do salonów sprzedaży w Japonii trafiła właśnie futurystyczna Toyota Mirai – pierwszy seryjny samochód z napędem wodorowym. Mirai (z japońskiego przyszłość) zamiast tradycyjnego silnika spalinowego ma ogniwa wodorowe, w których wodór na skutek reakcji chemicznej przetwarzany jest na elektryczność i energię cieplną. Efektem ubocznym tej reakcji jest para wodna. Energia elektryczna wytwarzana z wodoru wykorzystywana jest do napędzania silników elektrycznych, które z kolei poruszają bezszelestnie auto.

 

684 Toyota Mirai – mała elektrownia na kołach

 

Wodorowa Toyota została wyposażona dwa zbiorniki na sprężony do ok. 700 atmosfer wodór. Zbiornik przedni mieści 122 litry sprężonego wodoru, a tylny – 62 litry. Mimo tak dużej pojemności, zatankowanie samochodu do pełna zajmuje tylko trzy minuty. Producent obiecuje też, że kierowca nie będzie narzekał ani na przyspieszenie, ani na zasięg auta. Zespół ogniw paliwowych legitymuje się bowiem w przeliczeniu mocą około 155 koni mechanicznych, dzięki czemu osiągi nowej limuzyny nie odbiegają od przeciętnych w klasie, a w pełni zatankowane Mirai jest w stanie przejechać nawet 700 km na jednym zbiorniku.

Cena Toyoty Mirai w japońskich salonach to 6,7 miliona jenów, czyli w przeliczeniu 57 400 dolarów, ale faktyczna kwota do zapłacenia dla mieszkańców kraju kwitnącej wiśni będzie o jedną trzecią niższa – rząd Japonii zdecydował się przyznać przyszłym właścicielom limuzyny zasilanej wodorem 2 miliony jenów ulgi podatkowej. W drugiej połowie 2015 roku Mirai trafi także do Europy i USA. Na starym kontynencie jego cena powinna zamknąć się w kwocie 66 tysięcy euro plus VAT, natomiast Amerykanie będą mogli kupić Toyotę za 57 500 dolarów (w leasingu za 499 dolarów miesięcznie w przy wpłacie własnej 3649 dolarów). W USA władze federalne przygotowały aż 8000 dolarów ulgi dla kierowców przesiadających się na samochody zasilane wodorem. Dodatkowe 5000 dolarów otrzymają mieszkańcy stanu Kalifornia. Będą oni też mogli korzystać z buspasów, nawet gdy samochodem podróżuje tylko kierowca. Klientów ucieszy też zapewne fakt, że Toyota wodorowego Mirai objęła 8 letnią gwarancją z limitem 160 tys. kilometrów.

 

4116 Toyota Mirai – mała elektrownia na kołach

 

Toyota planuje sprzedać w 2015 roku 700 egzemplarzy Mirai – głównie w Japonii, Kalifornii, Wielkiej Brytanii, Danii i Niemczech. Aby klientów było więcej, musi rozwinąć się sieć stacji, na których możliwe będzie tankowanie wodoru. Obecnie w Unii Europejskiej wdrażany jest projekt otwierania stacji wodorowych na terenie Danii, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Austrii i Włoch. W projekcie biorą udział zarówno wielkie koncerny motoryzacyjne: BMW, Daimler, Honda czy Toyota, jak i dostawcy paliwa wodorowego: Air Products, Copenhagen Hydrogen Network, ITM Power czy Linde i OMV. Do 2017 roku na terenie tych krajów powinno funkcjonować już kilkaset stacji wodorowych.

Myślą przewodnią pierwszych konstruktorów samochodu była wpisana w jazdę niezależność. Wielogodzinne ładowanie auta prądem tylko po to, by móc potem przejechać maksymalnie kilkaset kilometrów przeczy tym podstawowym założeniom. Samochód z napędem wodorowym, dzięki szybkiemu tankowaniu, stanowi więc realną alternatywę dla samochodów ładowanych z gniazdka. Czy dla hybryd i aut z napędem spalinowym również? Wszystko zależy od faktycznej liczby złóż ropy, która została jeszcze do wykorzystania na Ziemi oraz… bezpieczeństwa – wodór jest łatwo wybuchowym pierwiastkiem. Osobiście mam jednak nadzieję, że zanim przesiądę się do bezszelestnych “wodorowców”, jeszcze trochę pojeżdżę prawdziwymi samochodami!

Adam Gieras

fot. Toyota 

 

 

 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz od niedawna Volvo S70 2.4 170 KM. Pomału rozstaję się z Audi A4 B5 1.9 TDI 115 KM i doprowadzam do stanu lux Audi A3 1.8 T 150 KM, choć chyba ma więcej mocy. Jeszcze nie wiem co z nim zrobię. Jakiś pomysł?