U wielu japońskich samochodów stwierdzono usterkę kamery cofania, która mogłaby doprowadzić do kolizji. Stąd też wielu właścicieli będzie musiało odwiedzić autoryzowany serwis. Jednak nie tylko Toyota ma ten problem. Z podobną bolączką mogą borykać się Lexusy, a nawet Subaru.
Akcje serwisowe są normą w branży motoryzacyjnej. Fabryczne błędy potrafią ujrzeć światło dzienne po kilku lub nawet kilkunastu latach i powodować poważne zagrożenie dla kierowcy. Na początku tego roku informowaliśmy o akcji serwisowej Opla, gdzie ponad 26 tysięcy samochodów dostało zabójcze poduszki powietrzne. W przypadku ich wystrzelenia odłamki rozpylacza mogły poważnie zranić, a nawet zabić kierowcę i pasażerów. W przypadku japońskich samochodów zagrożenie nie jest tak spektakularne, jednak nadal warto skorzystać z bezpłatnej naprawy.
Amerykańska Narodowa Administracja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) przekazała informację o wykryciu wady fabrycznej mogącej prowadzić do usterki kamery cofania. Może nie stanowi to bezpośredniego zagrożenia życia, jednak z pewnością zwiększa ryzyko wypadku. Bardziej zaskakuje skala serwisu. Według NHTSA sprawa dotyczy aż 1 024 407 pojazdów marek Toyota, Lexus i Subaru. Dokładnie, ponad milion samochodów powinno zawitać do autoryzowanych serwisów.
Co powoduje feralna usterka? Możliwa awaria modułu łączności lub też zakłócenia w przesyle obrazu mogą sprawić, że pojawią się problemy z wyświetlaniem widoku z kamery cofania. Tym samym kierowca albo zostanie pozbawiony widoku z kamery albo mógłby zostać wprowadzony przez niego w błąd. Kogo dotyczy ten problem? W szczególności właścicieli Toyoty Tundry, Sequoiry oraz pokrewnych modeli, które nadal znajdują się na etapie produkcyjnym. Co więcej, problem ten może dotyczyć wybranych modeli Lexusa, a nawet niektórych egzemplarzy Subaru Solterry wyposażonych w system Panoramic View Monitor.
Producent zapewnił, że wszystkie samochody objęte akcją serwisową zostaną bezpłatnie naprawione w autoryzowanych serwisach w USA. Toyota próbuje zachować twarzy i w swoim oficjalnym oświadczeniu podkreśliła, że działania te są częścią jej długofalowego zaangażowania w podnoszenie poziomu bezpieczeństwa oraz ochrony uczestników ruchu.
Damian Kaletka
fot. Toyota







