Czy jestem za innowacją w motoryzacji? Nie do końca. Samochody elektryczne są fajne, ale nie jesteśmy gotowi na nie. Co innego hybrydy. Jak zrobić dobrą hybrydę pokazuje Volvo na przykładzie modelu V90.
W ostatnich latach bardzo męczące są różne ograniczenia narzucane na właścicieli i użytkowników samochodów. Ciągły rygor, ciągłe podnoszenie wymagań sprawia, że zamiast cieszyć się z samochodu czujemy obawę co nas może spotkać. Przestały się liczyć umiejętności kierowcy, przestało się podnosić kwalifikacje i jeździć bezpiecznie bo wszystko za nas zrobi komputer. Jasne, prędkość życia jest teraz wyraźnie wyższa. Bardziej gonimy za sukcesem i zaczyna brakować nam czasu. Jest też więcej samochodów na ulicach. Teraz wspomaga nas komputer. Nie wyobrażamy sobie jazdy samochodem bez ABS czy ESP. Brak czujnika martwego pola w lusterku też potrafi być problemem przy zmianie pasa.
Podobny problem dotyka silników. Ma być ekologicznie i ekonomicznie. Moda na kastrowanie doznań podczas jazdy stała się ulubionym sportem który premiuje Unia Europejska. I nie jestem eurosceptykiem, tylko fajnie mieć możliwość wyboru, bo nie każde narzucone przepisy są logiczne. O ograniczeniu doznań za kierownicą poprzez zmniejszanie reakcji na pedał gazu można zapytać m.in. użytkowników Alfa Romeo. Na przykładzie Stelvio można zauważyć, że modele o tej samej mocy ale jeden z przed liftingu, a drugi po – mają inną reakcje na gaz. I rzecz jasna – ten pierwszy wyraźnie lepiej przyspiesza.
A co ten długi wstęp ma wspólnego z Volvo? Otóż szwedzka marka będąca w rękach chińczyków potrafiła oprzeć się nakazom. Wybrała ten rozsądne. I w ten oto sposób powstało niemal idealne kombi – Volvo V90 z hybrydą plug-in.

Wspaniały napęd
Volvo V90 T8 Recharge ma coś czego brakuje mi w wielu współczesnych, ogólnodostępnych samochodach. Jest to niczym niezduszona moc. Hybryda przygotowana przez Volvo ma w zasadzie same zalety. Pomimo masy własnej wynoszącej aż 2026 kg samochód bardzo szybko nabiera prędkości. Wszystko to za sprawą jednostki połączonej z wybitnie działającą skrzynią biegów Geartronic. Na łączną moc 455 KM składa się silnik benzynowy o mocy 310 KM oraz silnik elektryczny o mocy 145 KM. Takie połączenie oraz napęd na cztery koła przekłada się na fenomenalne osiągi. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje zaledwie 4,8 sekundy. Mocniejsze dociśnięcie pedału gazu powoduje bardzo przyjemny dreszczyk emocji. To właśnie to czego oczekujemy od motoryzacji. Moment obrotowy wynoszący imponujące 710 Nm sprawia, że moc Volvo dostępna jest niemal w każdym momencie. W ten właśnie sposób powinno produkować się nowoczesne jednostki. Jedynym ograniczeniem wprowadzonym przez szwedzką markę jest ograniczenie prędkości maksymalnej do 180 km/h. To bardzo rozsądny wybór jeśli chodzi o bezpieczeństwo. A umówmy się, tak ustawiona maksymalna prędkość jest zdecydowanie wystarczająca w dzisiejszych czasach.
Silnik i skrzynia biegów niemal nie mają wad. To co proponuje Volvo to idealne połączenie zalet pojazdu elektrycznego z pojazdem z napędem spalinowym. W mieście bez trudu przejedziemy 70 km na energii elektrycznej, a w trasie zaś pomoże nam silnik spalinowy. Tego typu rozwiązanie docenią osoby, które mieszkają w domu z dostępem do gniazdka lub szybkiej ładowarki. Nie musimy mieć już samochodu elektrycznego na miasto (bo tak jest najtaniej) oraz drugiego w trasę (bo elektryk w trasie ma swoje wady). Volvo łączy zalety obu rodzajów jednostek napędowych. Na tym jednak nie koniec. Gdy dysponujemy w pełni naładowaną baterią średnie zużycie paliwa w trasie liczącej około 200 – 250 kilometrów wyniosło zaledwie 0,9 litra na 100 km. Dodam, że samochód podczas takiej jazdy w żaden sposób nie był oszczędzany. Czy nie jest to fenomen? V90 w przeciwieństwie do innych hybryd typu plug-in daje nam coś ekstra. To bardzo pojemny zbiornik paliwa. Standardem w tego typu samochodach jest zbiornik o pojemności 40-45 litrów. Volvo kolejny raz zaskakuje. Daje nam 60 litrów. To ważny argument przemawiający za tym modelem. Rodzinne kombi sprawdzi się więc także podczas bardzo dalekich podróży.

Skoro w takich superlatywach wyrażam się o jednostce napędowej i skrzyni biegów, to czy mają one jakieś wady? Podczas dłuższego testu i przejechaniu niemal 2 tysięcy kilometrów zauważyłem tylko jedną. Jest nią system rekuperacji energii, a w zasadzie jego brak. Podczas jazdy i korzystania z tego rozwiązania nie jesteśmy w stanie naładować baterii choćby o 1%. Niezależnie od tego czy jeździmy głównie w mieście gdzie spowalniają nas światła, czy jedziemy drogą krajową z licznymi ograniczeniami prędkości. Efekt jest ten sam. To element, który można a wręcz trzeba dopracować. Innych wad nie znalazłem. Przeglądając fora internetowe można zauważyć negatywne opinie dotyczące spalania zimą przy rozładowanej baterii. To jednak nie powinno nikogo dziwić. Samochód waży ponad 2 tony i ma napęd na cztery koła.
Produkt premium
Z zewnątrz V90 w topowej wersji niczym się nie wyróżnia. Oczywiście – potrafi zwrócić oczy przechodniów (szczególnie wtedy gdy ten niepozorny z wyglądu samochód ruszy dynamicznie spod świateł). Jest jednak przy tym bardzo subtelny. Trzeba wziąć pod uwagę, że samochód ma już na karku 8 lat. Pomimo tego, nie widać tutaj upływu czasu. Wszystko to też bardzo dobrze dobrane proporcje. Ogromny chromowany grill, delikatne światła w technologii LED, długie nadwozie, krótkie zwisy i masywne nadkola sprawiają, że auto ma prawo się podobać. Lekko pochylony ku środkowi słupek D nadaje potrzebnej lekkości a chromowane listwy wokół szyb podnoszą poziom elegancji. Ukryte pod zderzakiem końcówki rury wydechowej to dobry zabieg, bo nie wpływa on na całokształt i byłby zbędnym detalem, który psuje całość. We wnętrzu V90 również panuje przyjemny i miły dla oka minimalizm. Po zajęciu miejsca za kierownicą czujemy się jak na fotelu prezesa. To zasługa dużych, wygodnych i miękkich foteli, które w subtelny sposób otaczają nasze ciało. Zadbano tu o każdy detal. Nawet najmniejszy szczegół ma nam przypominać, że mamy do czynienia z samochodem klasy premium. Detale tworzą całość. O ile włosi o tym wiedzą i pracują nad małymi elementami (czasem zapominając o jakości materiałów czy spasowaniu) tak w Volvo wszystko jest najwyższym poziomie.

Trudno jest opisać słowami, to co czujemy po zamknięciu drzwi V90. Jest klasycznie, ale nie skromnie. Po oczach nie bije słabo wyglądający tablet, który wystaje z deski rozdzielczej. Jest za to dobrze schowany ekran dotykowy do obsługi podstawowych elementów wyposażenia samochodu oraz multimediów. Sam ekran jest wystarczająco responsywny a obsługa należy do tych bardziej intuicyjnych. Podoba mi się, że do zestawu składającego się ze skórzanej, brązowej tapicerki dodano elementy z ciemniejszego drewna. Każdy z elementów deski rozdzielczej jest wykonany z przyjemnego i miękkiego dotyku materiału. Prawdziwe drewno i albuminowe elementu takie jak klamki nadają to wnętrzu niepowtarzalnego smaku. Całość psuje nie co kilka elementów z piano black, które są mało odporne na zarysowania.
Całość uzupełniają inne detale o których była mowa wyżej. Dla mnie absolutnym top of the top jest znana z innych modeli kryształowa dźwignia automatycznej przekładni biegów, która w dodatku świeci w nocy.

Minimalizm bardzo pasuje do Volvo. Liczbę fizycznych przycisków ograniczono do minimum, a pomimo tego nie odniosłem wrażenia, że moja uwaga jest zanadto angażowana w obsługę pokładowych sprzętów podczas jazdy.
Premium jest nie tylko wykonanie wnętrza
Premium jest także wyposażenie. Czołowe miejsce zajmuje genialny system audio sygnowany przez Bowers&Wilkins. Wystarczy wybrać odpowiedni utwór by wnętrze V90 zamieniło się w hale koncertową. Do listy wyposażenia dorzucono także panoramiczny dach, system kamer 360 stopni o bardzo dobrej rozdzielczości , pełen pakiet systemów bezpieczeństwa w tym aktywny tempomat (który działa wyjątkowo sprawnie), wyświetlacz head-up, podgrzewaną kierownicę, siedzenia z funkcją masażu oraz bezprzewodowy Apple Car Play.
Brakuje indukcyjnej ładowarki telefonu ale na tym kończą się braki w wyposażeniu flagowego kombi Volvo. Warto wspomnieć nawet o drobnym elemencie, którym szczyci się Volkswagen w najnowszym modelu Passat. Tam oprócz elektrycznie otwieranej klapy bagażnika mamy także elektrycznie rozsuwaną i zasuwaną roletę bagażnika. Pomimo tego, ze V90 nie jest najnowszym modelem na rynku, to ten element wyposażenia jest tu już dobrze znany.

Nie do końca funkcjonalne kombi?
Ale tylko po pewnymi względami. Jeżeli chodzi o pojemność bagażnika, to niestety V90 nie ma czym się pochwalić. Z wynikiem 488 litrów pojemności Volvo klasyfikuje się na samym dole swoim segmencie. Konkurencja potrafi znacznie więcej. Sytuacja lekko się zmienia gdy zdecydujemy się na wersję z silnikiem spalinowym. Wtedy do dyspozycji mamy kufer o pojemności 551 litrów. Sytuacje ratuje kilka zwiększających funkcjonalnych rozwiązań. Jest tu specjalna półka dzieląca bagażnik na 2 części, gniazdo 12V czy uchwyty na siatki z zakupami. Sam bagażnik okazuje się długi ale ma niski próg załadunku i regularny kształt.


Pewne wpadki w funkcjonalności znajdziemy także w kabinie pasażerskiej. Przy wymiarach pojazdu wynoszących 4945 mm długości, 1879 mm szerokości, 1472 mm wysokości oraz 2941 mm rozstaw osi oczekiwań można naprawdę wiele. Oczywiście wbrew pozorom miejsca nigdzie nie brakuje. Naprawdę komfortowo będą podróżowały cztery osoby. Nieco gorzej będzie miała ta piąta. Miejsce na środku na kanapie jest wystarczające ale dla wyższej osoby może wystąpić pewien problem z miejscem na nogi. Wszystko to przez bardzo wysoko poprowadzony tunel środkowy, który skutecznie ogranicza miejsce.

Volvo zadbało też o kilka schowków, które nie są jednak za głębokie. Wygospodarowano także miejsce na cupholdery. Nie brakuje gniazd do ładowania telefonów USB-C a o komfort pasażerów dba automatyczna klimatyzacja. Pod tym względem Volvo naprawdę jest nastawione na wygodę pasażerów i funkcjonalność. Świadczy o tym umiejscowienie nawiewów z tyłu. Nawiewy klimatyzacji umieszczono w słupkach B. Zimą zaś cenimy podgrzewanie skrajnych siedzeń tylnej kanapy. W drzwiach tylnych ukryto zaś chowane rolety chroniące przed promieniowaniem słonecznym.



Szybkie wrażenia z jazdy
Szybkie wrażenia z jazdy nie wynikają tutaj z długości testu, który miałem okazję przeprowadzić. To efekt pracy jednostki Volvo V90, która zachęca do szybkiej i dynamicznej jazdy. Doskonałe wyciszenie i nisko osadzone na 20-calowych kołach nadwozie, które odporne jest nawet na podmuchy wiatru skutecznie uniemożliwiają wyczucie prędkości z jaką się poruszamy. Z jednej strony mamy solidne kombi, które potrafi postraszyć swoją mocą, z drugiej z kolei mamy rodzinny samochód, który jest niezwykle komfortowy. To bardzo ciekawe połączenie. Samochód prowadzi się jednocześnie stabilnie, w czym zasługa opcjonalnego aktywnego zawieszenia z pneumatyką z tyłu, które wymaga dopłaty ponad 10 000 złotych.

Pewne uwagi można mieć do elektrycznego wspomagania kierownicy, które nie nadąża za mocą samochodu. Podczas jazdy da się zauważyć, że inżynierowie na pierwszym planie stawiali komfort i łatwość w prowadzeniu modelu, na drugi zaś sportowe aspiracje.
Volvo się ceni
Tutaj dochodzę do najtrudniejszej kwestii – ceny. Zakup nowego samochodu nigdy nie należał do małych wydatków. Ostatnimi czasy ceny wyskoczyły do wręcz niewyobrażalnej skali. Volvo V90 nie jest tanie. Jest premium i widać to także po cenie. Jego głównymi konkurentami w klasie E są Mercedes E300 kombi czy Audi A6 Avant. Za świetnie wyposażony egzemplarz z testu przyjdzie nam zapłacić przeszło 412 000 złotych. To jednak nadal taniej niż wyżej wymienieni konkurenci. Niestety, Volvo przegrywa tą walkę również z samochodami ze swojego podwórka. W Europie zapanowała moda na SUV’y i w ten oto sposób klienci, którzy trafią do salonu szwedzkiej marki kierują swoją uwagę w stronę modeli XC60 lub XC90. Podana kwota bez problemu wystarczy na najlepiej wyposażone XC60 a i zakup XC90 nie będzie większym problemem.

Podsumowanie
Volvo na przykładzie V90 T8 Racharge pokazuje, że można stworzyć kombi, które daje emocje. Najmocniejszą stroną modelu jest jednostka napędowa, która z jednej strony jest nowoczesna a z drugiej opiera się niezbyt przyjaznym kierowcom modom. Samochód nie tylko dobrze wygląda, jest świetnie wykonany ale także całkiem praktyczny. Jak każde auto, to również ma swoje wady. Nie mniej jednak nie wpływają one mocno na finalną ocenę samochodu. Do dotychczas najlepsze kombi jakie testowałem. Gdyby nie cena i uwielbienie do samochodów o wyższym prześwicie jego sprzedaż z pewnością byłaby większa. Jednak patrząc obiektywnie, gdyby było ich więcej na ulicach to straciłoby coś ze swojej wyjątkowości.
Tekst i zdjęcia: Paweł Oblizajek
Galeria zdjęć Volvo V90 T8 Recharge:






































Dane techniczne Volvo V90 T8 Recharge:
Silnik: R4 – hybryda plug-in
Pojemność: 2000 cm3
Moc: 455 KM
Maksymalny moment obrotowy: 710 Nm
0 – 100 km/h: 4,8 s
Prędkość maksymalna: 180 km/h
Skrzynia biegów: 8–biegowa, automatyczna
Cena: ponad 414.000 złotych







