Site icon Motopodprad.pl

Test: Volvo S60 T8 eAWD Polestar Engineered – stary znajomy

Volvo S60 Polestar test

Spotkania po latach bywają trudne, ale Volvo S60 w najmocniejszej wersji Polestar Engineered nadal ma mnóstwo jakości.

Bardzo lubię aktualne Volvo S60. Na co dzień jeżdżę sedanem klasy średniej, więc to naturalne, że zerkam także na inne sedany podobnej wielkości. Do tego pasuje mi szwedzki styl i elegancja, a akurat w tym modelu silniki o pojemności nie większej niż 2 litry nie są żadnym wstydem.

Dwa lata temu S60 przeszło niewielki lifting, którego rdzeniem była wymiana multimediów na innowacyjny system Androida. Od tamtego czasu jednak model ten jest w odwrocie – w tym momencie w konfiguratorze pozostały już tylko dwie wersje silnikowe. Pierwsza z nich, benzynowa miękka hybryda z napędem AWD, ma 250 KM. To bardzo fajnie jeżdżący samochód, ale zdecydowanie najciekawszy jest topowy wariant Polestar Engineered, który dostaliśmy na kilkudniowy test.

Spotkanie po latach

Dla mnie sprawa była o tyle wyjątkowa, że testowałem przedliftową wersję tego auta i bardzo przypadło mi ono do gustu. Wszystko wskazywało na to, że modernizacja mogła tylko poprawić sytuację – wszak przybyło prawie 50 KM bez większej ingerencji w całokształt. Jednak jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.

Zacznijmy może od wyglądu. Od przodu naprawdę nie potrafię stwierdzić czym oprócz lakieru różni się testowany S60 od tego sprzed 4 lat. Dopiero z tyłu widać dość dużą zmianę – na samym dole zderzaka zlikwidowano dwie spore końcówki wydechu, ukrywając je pod zderzakiem jak w jakimś dieslu. Do tego czarny lakier w połączeniu ze standardowym w Polestar Engineered wykończeniem gloss black daje maksimum dyskrecji. No i znaczek – dwa białe kwadraciki Polestara wyglądają trochę inaczej niż w modelu przedliftowym, choć są umiejscowione tak samo. Efekt jest taki, że na ten samochód absolutnie nikt nie zwraca uwagi, tym bardziej gdy porusza się w trybie elektrycznym.

Jednak entuzjaści motoryzacji, tacy jak my, z pewnością wyłowią wzrokiem nietypowy jak na Volvo wzór felg. To kute koła w rozmiarze 19 (standard), lub tak jak tutaj 20 cali (opcja), które mają przede wszystkim być lekkie. Im mniej masy nieresorowanej, tym lepiej dla przyczepności i przyjemności z prowadzenia. Za nimi wyraźnie widać złote zaciski hamulcowe Brembo z sześcioma tłoczkami z przodu i jednym z tyłu. Przednie tarcze w tym modelu naprawdę robią wrażenie. Zarówno średnicą równą 370 mm, jak i typowo sportowymi nacięciami.

Polestar z Androidem

Aktualny język stylistyczny Volvo debiutował w 2016 roku, wtedy też poznaliśmy doskonale rozpoznawalny układ wnętrza. Wtedy mi się ono bardzo podobało, dziś widać już nieco upływ czasu, ale to dalej świetny i czytelny projekt. Takie detale jak złote pasy (unikalne dla Polestara) czy ręcznie obrabiany kawał litego kryształu służący jako wybierak biegów tworzą tu przyjemny klimat.

Niby wszystko po staremu – kierownica, fotele, konsola centralna, a nawet maskownice głośników systemu audio Bowers & Wilkins przeszły do nowego modelu bez zmian. Są jednak pewne szczegóły, które zdołałem wyłowić. Przede wszystkim ekran zegarów ma teraz lepszą jakość wyświetlania i kompletnie inną grafikę. To akurat plus, ale nie rozumiem dlaczego z konsoli centralnej musiało zniknąć pokrętło trybów jazdy. Teraz nie ma możliwości zmiany trybu w prosty i łatwy sposób – trzeba zagłębić się w główne menu.

No właśnie – największą nowością na pokładzie jest nowy system multimedialny o nazwie Android Automotive. Volvo współpracowało z Google przy jego tworzeniu i jako pierwsze mogło użyć go w samochodach. W tym momencie wyświetlacz przypomina smartfon tak bardzo, że bardziej nie można. Zaletą jest łatwość korzystania – masz do dyspozycji m.in. YouTube, Spotify czy Mapy Google, na których korzystasz ze swoich kont powiązanych z Google. Zupełnie tak jak na innych swoich urządzeniach mobilnych.

Dynamika od Polestar

W tej chwili Polestar jest już bardziej kojarzony z samochodami elektrycznymi, ale w momencie debiutu Volvo S60 marka to była sportowym oddziałem szwedzkiej firmy. Można powiedzieć, że ten hybrydowy sedan jest zwieńczeniem starej epoki Polestara i robi to w naprawdę niebanalnym stylu. Pod maską testowanego Volvo znajduje się bowiem aż 455 KM z dwóch silników. Rolę przewodnią pełni tu dwulitrowa benzyna o mocy 310 KM. Jako uzupełnienie pracuje motor elektryczny o mocy 145 KM.

Właśnie tu leży największa różnica względem modelu sprzed liftingu. Umieszczony przy tylnej osi silnik elektryczny dostał o 50 KM więcej, więc jego rola w napędzie znacznie wzrosła. Ten stateczny sedan ma teraz naprawdę imponującą dynamikę – do 100 km/h S60 Polestar Engineered rozpędza się w 4,6 s. Prędkość maksymalna? To Volvo, więc zgodnie z polityką firmy ogranicznik postawiono przy 180 km/h.

Gdy jednak trzymamy się z dala od maksymalnych osiągów, Volvo potrafi przejechać na baterii około 60 km. Jest nawet do tego specjalny tryb jazdy Pure, ale… najpierw trzeba o tym wiedzieć, bo jak już wspomniałem, zniknęło pokrętło trybów. Te są ukryte w ustawieniach. Do wyboru mamy Hybrid (domyślny), Pure, Constant AWD i Polestar. Ten ostatni wyostrza reakcje auta na gaz, zmienia mapę skrzyni na bardziej agresywną i sztucznie podbija dźwięk silnika (nadal brzmi to kiepsko).

Z perspektywy kierowcy

Nadal przednie zawieszenie S60 Polestar jest ręcznie regulowane i pochodzi od Ohlinsa, a ja nadal nie rozumiem jaki jest tego sens. Takie rzeczy producenci hot hatchy montują, aby ich auta trafiały w gusta osób korzystających z track dayów (np. Ford Focus ST z pakietem Performance). Nie pasuje to do Volvo, tym bardziej w formie eleganckiego sedana klasy średniej.

Zza kierownicy to jeden z najmniej sportowych samochodów o mocy 450+. Jest szybki, to fakt, ale polowanie na wierzchołki zakrętów nie leży w jego naturze. Do tego celu ma za mało przejrzysty układ kierowniczy, za słabe hamulce (mimo rozmiarów) i zbyt słaby soft napędu.

Volvo S60 Polestar 37

Integracja obu silników nie jest tu idealna, co widać np. przy dynamicznym przyspieszaniu na delikatnym skręcie. Boost od silnika elektrycznego jest natychmiastowy, ale gdy skrzynia zredukuje, a turbina się rozbuja, Volvo potrafi nerwowo szarpnąć. Kilka razy miałem wrażenie, że przy wyprzedzaniu na jednopasmowej drodze trzeba odpowiednio skoordynować ruchy – skręt nie może się zbiegnąć z dołączeniem drugiego silnika, bo S60 staje się lekko niestabilne. Z drugiej strony… jest w tym pierwiastek jakiejś dzikości i nieokiełznania, nad którym trzeba umieć zapanować.

Volvo najlepiej czuje się na drogach dwupasmowych, gdzie dryfuje w kierunku horyzontu w bardzo szybki i komfortowy sposób. Tutaj można delektować się muzyką z systemu audio i solidnym zapasem mocy, na wypadek gdyby jakiś kierowca starego E46 za bardzo kozaczył. Wtedy trzeba jeszcze zdążyć mu pomachać zanim Volvo zrobi “whuuumpf” i zniknie.

Podsumowanie

To zdecydowanie najbardziej nieszablonowy sposób na średniej wielkości sedana ze sportowym zacięciem. W Volvo S60 T8 Polestar Engineered tego sportu jest zbyt mało, aby porównywać go z BMW M, Audi RS czy Mercem AMG. To pojazd niszowy, zarówno ze względu na swoje właściwości dynamiczne, jak i rodzaj napędu. Jego czołowe zalety to niepozorny wygląd, dobre osiągi i komfort podróżowania, zarówno w mieście (cisza silnika elektrycznego) jak i na trasie (moc, wygoda).

Spotkanie po latach wypadło pozytywnie, choć nie bez zgrzytów. Samochód, po czterech latach i jednym liftingu, zachował wartości, które w nim polubiłem. Nie naprawiono jednak mankamentów, które już wtedy były widoczne, więc postrzegam przeprowadzony lifting w kategoriach niewykorzystanej szansy.

Oferta rynkowa

Volvo S60 T8 eAWD Polestar Engineered kosztuje od 349 900 zł i w tej cenie dostajecie mnóstwo wyposażenia… poza podgrzewaniem foteli. To trochę wstyd dla Volvo, ale testowany egzemplarz nie miał pakietu Climate (2600 zł), który zawiera podgrzewanie foteli i zewnętrznych miejsc kanapy. Miał za to czarny lakier Onyx (4250 zł), 20-calowe felgi (3700 zł), kamerę 360 (3100 zł) czy system nagłośnienia Bowers & Wilkins (12 950 zł).

Cztery lata temu pisałem, że właściwie to auto nie ma konkurencji, i dalej podtrzymuję to zdanie. Znalazłem więc podobne auta za podobne pieniądze, ale nie będące hybrydami. W tej sytuacji ciężko zignorować BMW M340i, w którym pierwsze skrzypce gra sześciocylindrowy motor o mocy 374 KM. Model ten można mieć od 312 tys. zł, więc zostaje margines na wyposażenie. Nieco droższy od Volvo będzie Mercedes C43 AMG (od 377 tys. zł) z dwulitrowym motorem o mocy ponad 400 KM.

Jeśli niemieckie premium wydaje ci się zbyt mainstreamowe, i celujesz w coś nieszablonowego, to Peugeot nadal produkuje hybrydowe 508 PSE. To samochód najbardziej podobny koncepcyjnie do S60 Polestar Engineered, ale więcej jest w nim kompetencji sportowych, a mniej elegancji i luksusu. Ceny tego auta w wersji liftback startują od 337 tys. zł, kombi jest o 5000 zł droższe.

Tekst i zdjęcia: Bartłomiej Puchała

Galeria Volvo S60 T8 eAWD Polestar Engineered:

Dane techniczne Volvo S60 T8 eAWD Polestar Engineered:

Silnik: R4, turbobenzyna + silnik elektryczny
Pojemność: 1969 cm³
Moc: 455 KM przy 6000 obr/min
Maksymalny moment obrotowy: 709 Nm przy 2200-4800 obr/min
Skrzynia biegów: automatyczna 8b
Napęd: eAWD
0-100 km/h: 4,6 s
V-max: 180 km/h
Zbiornik paliwa: 60 l
Cena: od 349 900 zł, testowany 373 900 zł

A tak bawimy się na Youtube:

BMW M3 Competition Touring exhaust engine sound - dźwięk silnika i wydechu
Exit mobile version