Transporter to ikona, prawdziwa legenda, która od lat motoryzowała działalności gospodarcze, drobne przewozy osób czy kempingi. Nie od dziś wiadomo jednak, że w segmencie aut dostawczych ciężko jest zdeklasować rywali, tym bardziej gdy Transporter powstał przy współpracy z Fordem. Zapraszam na test!
Prawda jest taka, że doposażone po brzegi auta psują odbiór i prawdziwy sens aut dostawczych. Nie często udaje się dorwać jednak prawdziwą, bazową wersję, która nomem omen najczęściej znajduje nabywcę na rynku pierwotnym. I tak na redakcyjny parking wjechał Volkwagen Transporter w wersji Furgon.
Rycerz na białym koniu
Z zewnątrz creme de la creme – wozu roboczego – czarne zderzaki, biały kolor nadwozia oraz stalówki. O ile czarne zderzaki nie są wyróżnikiem wersji, bo testowana przeze mnie PanAmericana również je posiadała, to łączy je jedno – średnio pasują do nowoczesnego modelu czy to w wersji podstawowej, a tym bardziej jednej topowych. Przód auta wygląda nieco ubogo, oby nie powiedzieć brzydko. Przyznać należy, że brat bliźniak – Ford Transit Custom – wygląda w tej części zdecydowanie lżej i młodziej – zapewne za sprawą bardziej tradycyjnego grilla, szerzej otwartej przesłony chłodnic oraz bardziej agresywnych wlotów powietrza po bokach zderzaka.

Z tyłu zmiany ograniczone do drobnostek. Inny rysunek na lampach oraz nieco bardziej urodziwy zderzak w Fordzie – naprawdę różnice są niewielkie, a ogólnie wygląd najpewniej nie jest decydującą determinantą wybrania spośród Transportera czy Transita Custom.
Najważniejsze jest wnętrze
Porównywanie środków obu pojazdów jest najbardziej mozolne. Zarys, kształt, rozwiązania są również bardzo podobne, a wnętrze okraszone jest specyfiką detali jasno definiujących znaczek na masce. W Transporterze znajdziemy typowe części, które od lat znajdują się w Fordach np. włącznik świateł tak, aby w Volkswagenie dłużej nie obserwować ducha Amerykańskiego dostawczaka – w środku kierownica, grafika zegarów oraz wygląd i system operacyjny infortainmentu jest taki jak powinien być tzn ewidentnie z grupy VW.

W kwestii ergonomii czy użyteczności wnętrza, niewiele można zarzucić Transporterowi. Stanowisko pracy kierowcy jest bardzo dobrze rozplanowane, wszystko jest pod ręką, a miejsca na poukładanie najprzydatniejszych rzeczy sporo. Zaczynając od pojemnych kieszeni drzwi, oferujących miejsce na drobne przedmioty – typu klucze, zapalniczka czy drobne przekąski a kończąc na pojemnej kieszeni w dolnej części do umieszczenia butelki wody czy większych dokumentów. W górnej części deski, nad zegarami, Transporter oferuje otwarte półeczki, których osobiście nie lubię. Odbijają się wówczas elementy w szybie, jednak trzeba zaznaczyć, że jest i jest całkiem zarazem całkiem pojemna. W tej samej okolicy – cupholder.

W poszukiwaniu zamykanych schowków musimy przemieścić się w stronę miejsca pasażerów. To tu umieszczono tradycyjny schowek przed kolanami pasażera, ponad to w górnej części deski występuje zamykany schowek na rzeczy, które nie powinny korcić wzroku przechodniów. Cupholder pasażera umieszczony jest pod skrzynią, jest rozkładany, ale solidny. Aaaa byłbym zapomniał – mamy jeszcze jeden duży schowek pod kanapą pasażerów. Miejsca jest sporo, jednak trzeba uważać na elementy montażowe fotela, aby nie uszkodzić sobie kurtki czy delikatniejszych elementów wkładanych pod siedzenie.
Powierzchnia ładunkowa
Konfigurator Transportera pod względem specyfikacji przewozowej jest raczej prosty. Możemy wybrać spośród dwóch wersji – krótkiej L1 oraz długiej L2.

Do testów dostałem pierwszy wariant długości. Wersja Furgon z krótszym rozstawem osi wynoszącym 3100 mm mierzy 505 cm. Bezpośrednio przekłada się to na 2602 mm długości paki oraz 1392 mm maksymalnej szerokości powierzchni ładunkowej limitowanej przez nadkola tylne pojazdu. Nie mniej jednak już krótka wersja pojazdu jest w stanie pomieścić 3 europalety. Wagowo, DMC krótszego wariantu wynosi 2,8 tony, a więc zestawiając to z wagą pojazdu 1890 kg – Transporter pozwala na przewiezienie 910 kg ładunku.

Dostęp do wnętrza z tyłu możliwy jest przez jednoczęściową klapę unoszoną do góry lub dwuskrzydłowe drzwi, otwierające się pod kątem 90 stopni, 180 stopni. Światło dostępu do przestrzeni ładunkowej wynosi 1400 mm, niezależnie od wyboru pomiędzy drzwiami a klapą. Z boku mamy możliwość umieszczenia ładunku przez szeroką na 1030 mm przestrzeń, a zwieńczeniem tego są suwane drzwi.

Drugi wariant – długi – liczy sobie 5584 mm. Długość przestrzeni użytkowej wynosi zatem 3002 mm. DMC dla tego wariantu wynosi 3025 kg, a więc przy masie własnej 1971-2108 kg zdolności transportowe wynoszą 917-1054 kg. Masa przyczepy z hamulcem najazdowym w obu wersjach wynosić może 2.65-2.8 tony.
Wrażenia z jazdy
Mamy do czynienia z typowym dostawczakiem, którego rodowód ale i przeznaczenie jest jasno zdefiniowane. Oczywiście siedzi się wysoko, z góry patrzy na osobówki, ale jednak pod względem wrażeń z jazdy, zachowania na drodze, prowadzenia nie tak daleko Transporterowi do stricte osobowych aut. Poprzedni Transporter jeździł bardzo dobrze, jednak czuć było roboczy klimat. Za sprawą współpracy z Fordem, auto zyskało nową twarz. Transporter prowadzi się bardzo przyjemnie, układ kierowniczy jest bardzo responsywny, resorowanie płynne i nieco miększe niż przyzwyczaiły mnie inne dostawczaki. Gdyby nie wymiary, wysokość siedziska i ściana grodziowa postukująca raz po raz można by zatracić wrażenie jazdy autem roboczym.

Wygląd się zmienia, zdobycze technologiczne coraz częściej pojawiają się również na pokładach dostawczaków różnych koncernów. Jedno pytanie dotąd niewypowiedziane, ale bardzo istotne – pozostańmy przy manualnej skrzyni biegów czy jednak i tu warto iść z duchem czasu? Moim zdaniem automat w Transporterze spisywał się bardzo dobrze, wtedy gdy testowałem PanAmericanę. jednak dwie rzeczy – nie załadowałem auta pod korek, a dopiero wtedy to prawdziwy test dla skrzyni. Czego się jednak obawiam – pierwszy bieg – nie był typowy dla aut dostawczych, a raczej osobowych. Krótka jedynka pozwala ruszyć, wygenerować moc aby ruszyć załadowanym pojazdem. Poza tym automat działa płynnie, szybko i skutecznie. Nie gubi się w mieście, a na trasie nie wbija na siłę biegów których w manualu by się kierowca powstydził.

Manual, zawsze pozostaje wiernym sprzymierzeńcem kierowcy, o ile w osobówce nie zdecydował bym się na ręczną przekładnię, tak w dostawczaku mimo, że to mega wygodne rozwiązanie, wciąż zastanowiłbym się nad tym do czego używane będzie głównie auto – ciężkie przewozy
Podsumowanie
Transporter mimo, że zrywa z legendą wynosi pełnymi garściami co może najlepszego ze współpracy z Fordem. Transporter jest bardzo dobrze prowadzącym się autem dostawczym, który bardzo mocno zbliża w doznaniach do osobówek. Pod względem zdolności transportowych auto jest dzielne, gotowe do ciężkiej pracy. W kwestii wyższości manuala nad automatem temat pozostawiam Wam, na nadchodzące świąteczne chwilę. Ja jednak pójdę pod prąd i zostanę przy manualu, przynajmniej w dostawczaku!
Tekst i zdjęcia: Bartek Kowalczyk
Volkswagen Transporter- zdjęcia








































Volkswagen Transporter – dane techniczne
Silnik: Diesel, R4
Pojemność: 1996cm³
Moc: 170KM
Maksymalny moment obrotowy: 390Nm
Skrzynia biegów: automatyczna
Cena: od 154 770zł (netto)







