Test: Volkswagen Polo R-Line 1.4 TDI – wygląd to nie wszystko

Polo w tej wersji wygląda, jakby miało 250 koni, a ma 90. Do tego kosztuje prawie sto tysięcy złotych. Czy potrafi się jakoś wybronić?

 

Tak, wiem. Zwykle kolejność w testach jest inna. Najpierw opis auta, trochę o wyglądzie, wrażenia z jazdy, a na końcu cena i krótki komentarz. Zwykle „trochę za drogo”, albo „całkiem korzystnie na tle konkurentów”. Ale w przypadku tego samochodu cena jest tak… no cóż, duża, że należy wspomnieć o niej na samym początku. Prawie sto tysięcy. Dokładnie – dziewięćdziesiąt osiem tysięcy złotych. A za tę cenę nie dostajemy nawet szybkiej wersji GTI (chociaż da się ją kupić nawet taniej!), tylko trzycylindrowego diesla, za to z absolutnie topowym wyposażeniem. Czy taka konfiguracja ma jakiś sens? Sprawdziłem to. Wróćmy więc do tradycyjnej struktury testu…

…i najpierw omówmy wygląd. Jak wygląda Polo, każdy widzi. Spokojnie, poprawnie i po niemiecku. Nie porywa. Ale w tej wersji do tradycyjnych linii Volkswagena dodano nieco pieprzu w postaci pakietu stylizacyjnego R Exterieur. Obejmuje on zderzaki, felgi, nakładki na progi, czy emblemat na atrapie chłodnicy. Trzeba przyznać, że to działa! Białe, trzydrzwiowe Polo wygląda bardzo dynamicznie i zadziornie, zwracając na siebie uwagę na ulicy. Zdecydowana większość obserwatorów była przekonana, że auto ma o wiele więcej mocy, niż w rzeczywistości. Ja co prawda wolę, gdy samochód „nie wygląda, a jedzie”, niż odwrotnie… ale nie można zaprzeczyć, że przyjemnie się na nie patrzy.

A jak jest w środku? Jeszcze lepiej! Wnętrze robi doskonałe wrażenie, po części za sprawą pakietu R-line, który zagościł i tutaj. Jest więc czarna podsufitka dookoła szklanego, otwieranego dachu. Są bardzo wygodne, sportowe fotele i doskonale wyglądająca i leżąca w dłoniach kierownica z emblematem „R line”. Do tego bardzo dobre materiały wykończeniowe i stojące na wysokim poziomie spasowanie. Wreszcie auto prasowe, w którym nic nie trzeszczało ani nie skrzypiało…

 

DSC 00541 1024x678 Test: Volkswagen Polo R Line 1.4 TDI   wygląd to nie wszystko

 

Wyposażenie – oczywiście pełne, w tym system multimedialny z nawigacją, kamera cofania, czy niezły zestaw audio. Żeby nie było tak różowo… pasażerowie siedzący z tyłu już po kilkunastu kilometrach skarżyli się na niewygodę, wynikającą z dziwnego kształtu kanapy. Ogólnie jednak, wnętrze Polo robi bardzo dobre wrażenie. Powiedziałbym, że czułem się w nim jak w droższym samochodzie, ale biorąc pod uwagę cenę tego egzemplarza, pozostanę przy stwierdzeniu, że sprawia wrażenie wnętrza auta „wyższej klasy”…

OK, trochę nachwaliłem się małego Volkswagena. Czas na mniej przyjemną część wrażeń z jazdy. Nieuchronnie zbliżam się do opisu silnika. Ale zanim zacznę krytykować, muszę jednak pochwalić. Co prawda pod maską tego Polo tkwi trzycylindrowy diesel, ale słychać i czuć, że konstruktorzy wysłali go na porządny kurs dobrych manier. Niczym proletariusz na przyjęciu u królowej, za wszelką cenę stara się ukryć swoje pochodzenie i naprawdę całkiem nieźle brzmi i pracuje. Wyciszenie także nie pozostawia wiele do życzenia, dopóki nie korzystamy ze zbyt wysokich obrotów.

I w tym momencie muszę przejść do wad…

Ten silnik ma dziwną charakterystykę. Na samym dole nie dzieję się nic, zupełnie nic. Do tego stopnia, że trzeba bardzo uważać, by samochód nie zgasł nam podczas zwykłych, miejskich zakrętów, które zwykle przejeżdżaliśmy na dwójce. Tutaj zasadna będzie już redukcja do jedynki.

 

DSC 00441 1024x678 Test: Volkswagen Polo R Line 1.4 TDI   wygląd to nie wszystko

 

Potem, na wyższych obrotach, czuć nieco wigoru, który jednak szybko znika, a pod koniec wędrówki wskazówki po obrotomierzu, nie dzieje się już nic prócz głośnego ryku. Mimo wszystko, Polo 1.4 TDI lubi nieco wyższe obroty, niż przeciętny diesel. Dynamiczna jazda tym samochodem oznacza więc sporo wachlowania lewarkiem i… niestety, także sporo hałasu. Nie oczekujmy też cudów. 11 sekund do setki nie jest złym wynikiem, ale sportowych wrażeń na miarę wyglądu to Polo nie dostarcza. W trasie brakuje szóstego biegu. Halo halo, Volkswagenie, pięciobiegowe skrzynie w dieslach to już od pewnego czasu przeżytek!

Na szczęście zużycie paliwa jest naprawdę niskie, a to główny powód, dla którego kupuje się samochody z takimi silnikami. 5.5 litra w mieście i trójka z przodu przy wyniku spalania z trasy to rezultaty do osiągnięcia bez większego wysiłku.

Jeśli chodzi o prowadzenie i tłumienie nierówności: słyszałem głosy mówiące o tym, że zawieszenie powinno być tu nieco twardsze. Dla mnie jest w sam raz. Tłumi wyboje wystarczająco, chociaż czasami niektóre poprzeczne niedoskonałości jezdni potrafią dać się we znaki.

Jeszcze jeśli chodzi o jazdę: da się tu polubić nocne podróże. Reflektory LED są doskonałe.
Żadnych uwag nie mam także do przyczepności, jaką Polo zapewnia, gdy kończy się prosta droga. Jak na małego hatchbacka przystało, potrafi dać kierowcy sporo frajdy podczas szybkiego pokonywania łuków i prowokuje do coraz to szybszego ich atakowania.

W związku z tym, nie mogłem przestać się zastanawiać, jak fajna musi być wersja GTI. Ma dwa razy więcej mocy i „setkę” robi w okolicach siedmiu sekund. Ile kosztuje? No cóż, podobnie wyposażone GTI będzie tylko odrobinę droższe…

 

DSC 00452 1024x678 Test: Volkswagen Polo R Line 1.4 TDI   wygląd to nie wszystko

 

Oczywiście, wiem, że samochody tak skonfigurowane, jak ten, którym jeździłem, będą stanowić promil sprzedaży modelu. To egzemplarz pokazowy, który ma robić wrażenie swoim wyposażeniem i wyglądem. I nieźle mu to wychodzi. Nabywca potrzebujący oszczędnego auta do miasta, sięgnie pewnie po Polo Comfortline z tym silnikiem, za 66 tysięcy. Ktoś, kto chce hot hatcha, wyjedzie wspomnianą wersją GTI 1.8 TSI za dziesięć tysięcy więcej.

Podsumowując, Polo 1.4 TDI to bardzo kompetentny, miejski samochód. Ładny, doskonale wykończony, a w tej –egzotycznej – wersji, także kosmicznie wyposażony. Nie do końca mogłem się jednak dogadać z jego silnikiem i osobiście skierowałbym się raczej w stronę benzyniaka 1.2 TSI o mocy 110 KM. Jeśli jednak ktoś ceni sobie ponad wszystko niskie spalanie – 1.4 TDI powinno mu się spodobać.

Mikołaj Adamczuk 

fot. Adam Gieras

 

Wygląd: %name Test: Volkswagen Polo R Line 1.4 TDI   wygląd to nie wszystko (9 / 10)
Wnętrze: %name Test: Volkswagen Polo R Line 1.4 TDI   wygląd to nie wszystko (9 / 10)
Silnik: %name Test: Volkswagen Polo R Line 1.4 TDI   wygląd to nie wszystko (6 / 10)
Skrzynia: %name Test: Volkswagen Polo R Line 1.4 TDI   wygląd to nie wszystko (8 / 10)
Przyspieszenie: %name Test: Volkswagen Polo R Line 1.4 TDI   wygląd to nie wszystko (6 / 10)
Jazda: %name Test: Volkswagen Polo R Line 1.4 TDI   wygląd to nie wszystko (7 / 10)
Zawieszenie: %name Test: Volkswagen Polo R Line 1.4 TDI   wygląd to nie wszystko (8 / 10)
Komfort: %name Test: Volkswagen Polo R Line 1.4 TDI   wygląd to nie wszystko (7 / 10)
Wyposażenie: %name Test: Volkswagen Polo R Line 1.4 TDI   wygląd to nie wszystko (10 / 10)
Cena/jakość: %name Test: Volkswagen Polo R Line 1.4 TDI   wygląd to nie wszystko (6 / 10)
Ogółem: %name Test: Volkswagen Polo R Line 1.4 TDI   wygląd to nie wszystko (76/100)

 

 

 

Dane techniczne:

Silnik: R3, diesel
Pojemność: 1422 cm3
Moc maksymalna: 90 KM/ przy 3500 obr./min
Maks mom. obrotowy: 230 Nm/1500-2500 obr./min
Prędkość maksymalna: 184 km/h
Przyspieszenie 0-100km/h: 10.9 sekundy
Skrzynia biegów: manualna, 5 biegów
Napęd: FWD
Zbiornik paliwa: 45 l
Zużycie paliwa w teście: 5,5 miasto/3.5 trasa
Długość: 3970 mm
Szerokość: 1682 mm
Wysokość: 1485 mm
Rozstaw osi: 2470 mm
Masa własna: 1151 kg
Pojemność bagażnika/ po złożeniu siedzeń: 280 l/ 952 l
Cena wersji podstawowej z tym silnikiem: 66 000 zl
Cena wersji testowanej: 98 000 zł

 

 

Dyskusja

komentarzy