Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM – udana metamorfoza

Mieszanie wokół legendy, jaką jest Volkswagen Passat musi być naprawdę odważne. Nie wiem czy bym się tego podjął, ale pracownicy niemieckiego producenta postanowili się z tym zmierzyć. I tak następcą Passata CC został Arteon. Według mnie, nie zepsuli zadania!

 

Tak najprościej porównać nowy model Volkswagena do starego wyjadacza. Ma wszystko to co standardowy Passat, a do tego dużo lepiej wygląda. Zmienił się jednak typ nadwozia – to liftback, a nie jak wcześniej sedan. Dzięki temu zyskała linia nadwozia, a także praktyczność. Teraz do 563-litrowego bagażnika dzięki sporej, elektrycznie otwieranej klapie, łatwiej cokolwiek zapakować, a taka pojemność naprawdę potrafi sporo ukryć.

Wróćmy jednak do wyglądu karoserii tego modelu, ponieważ można się nią chwilę pozachwycać. Wiem, że to tylko Volkswagen, ale niski przód z szerokim grillem przynosi na myśl nos rekina. Agresywności na pewno dodają przednie reflektory oraz 19-calowe felgi. Całość psuje jedynie kolor, ponieważ szarość lakieru trochę uspokaja wizualny odbiór auta.

 

Volkswagen Arteon12 Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza

 

Honor ratują na pewno elementy pakietu R-line, jak choćby czarna lotka na klapie bagażnika lub przyciemniane szyby. Co więcej okna w Arteonie są bezramkowe, więc duch sportu zawitał tu naprawdę.

Mimo, że pod maską zabrakło silnika VR6 to czterocylindrowiec z mocą 280 KM robił co mógł, żeby zaspokoić dynamiczne aspiracje kierowcy. Przyspieszenie do setki w 5,6 sekundy oraz prędkość maksymalna równa 250 km/h wyglądają dobrze nie tylko na papierze, ponieważ Arteon naprawdę potrafi być szybki. Poza tym auto posiada nawet opcję Launch Control, która po prostu wbijała w fotel. Nie wiem czy kiedykolwiek przyda wam się procedura startu, ale warto ją wypróbować, bo podnosi poziom endorfin.

Pamiętajcie jednak, że Arteon to bliski brat Passata, więc względy sportowe to tylko niewielka część jego osobowości. Głównie ten samochód to komfortowa limuzyna z opadającym dachem i sporą ilością dodatkowego wyposażenia. Dzięki trybom jazdy i aktywnemu zawieszeniu DCC jednym przyciskiem możemy zmienić charakter samochodu. Zmienić można nie tylko twardość zawieszenia auta, ale też działanie układu kierowniczego lub pracę silnika i dwusprzęgłowego automatu. Wszystko w zależności czy wybierzemy tryb Comfort, Normal, ECO lub Sport. Jest oczywiście również tryb indywidualnego do własnej konfiguracji. Minus dla VW jedynie za udawany dźwięk z głośników, ale trudno zastąpić VR6 motorem R4.

 

Volkswagen Arteon11 Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza

 

Na szczęście postanowiono zostawić tutaj napęd 4×4. Napis 4motion na klapie bagażnika pozwala spać spokojnie nie tylko w cieplejszym okresie roku w naszym kraju. Zaznaczenie tej opcji w konfiguratorze może opłacić się, gdy nasz podjazd rano pokryje się przysłowiową szklanką lub celem nawigacji znajdzie się górska okolica. Poza tym narty spokojnie zmieszczą się w kufrze.

Jazda Arteonem jest bezproblemowa i bardzo przyjemna. Wszystko działa bardzo lekko, a samochód prowadzi się jak po sznurku. Siedmiobiegowy automat świetnie wyręcza kierowcę, a chęć samodzielnej władzy nad przekładnią możliwy jest dzięki manetkom za kierownicą. Gdyby to było jednak zbyt uciążliwe, DSG ma opcję sportową, która zauważalnie przeciąga biegi i szybciej reaguje na ruchy przepustnicy. Warto jej czasem użyć, bo silnik potrafi zaskoczyć turbodziurą, chociaż według danych technicznych maksymalny moment obrotowy równy 350 NM osiąga już przy 1700 RPM.

W komfortowym podróżowaniu na pewno pomoże przepastne wnętrze Arteona. Rozstaw osi równy temu z Superba powoduje, że na każdym siedzeniu jest ogrom miejsca na nogi. Nad głowami mogą jedynie narzekać użytkownicy tylnej kanapy, ale i tak Ci wyższego wzrostu. Każdy fotel jest podgrzewany oraz pokryty tapicerką łączoną ze skóry i alcantary. O odpowiedni klimat zadba trzystrefowa klimatyzacja, więc walory praktyczne Volkswagen spełnia jak najbardziej.

 

Volkswagen Arteon37 Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza

 

Narzekać nie można też na materiały użyte we wnętrzu auta oraz sam design deski rozdzielczej. W aucie jest dość ciemno, ale to wina czarnej podsufitki. Na szczęście wnętrze rozjaśnia kolorowe oświetlenie ambientowe oraz ogromny ekran dotykowy systemu inforozrywki. To nowy kombajn ze stajni VAG, który odczytuje nawet gesty (zmienia utwory lub stacje radiowe za pomocą ruchu ręki). Niestety szybko się brudzi, a wiele dotykowych elementów zamiast przycisków utrudnia użytkowanie. Na szczęście przyciski na kierownicy oraz drugi wyświetlacz w miejscu zegarów pozwalają na odpowiednią konfigurację i szybki podgląd potrzebnych informacji. Poza tym dość ciekawie wygląda nawigacja wśród prędkościomierza i obrotomierza.

Jako, że testowy Arteon kosztował aż ćwierć miliona złotych, lista wyposażenia dodatkowego zdecydowanie by was zanudziła. Wspomnę jedynie o kamerze 360 stopni, autonomicznym parkowaniu lub ogrzewaniu postojowym zwanym potocznie webasto. Mało? To może łączność z Internetem lub dysk HDD na naszą muzykę przekona niedowiarków. O systemach bezpieczeństwa jak aktywny tempomat, awaryjne hamowanie lub czytanie znaków nawet nie wspominam, bo jest tego naprawdę sporo.

 

Volkswagen Arteon41 Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza

 

Mówiąc o kosztach nie sposób ominąć spalania. Niestety mocny motor, automat i napęd 4motion ma tutaj swoje odbicie. Można stwierdzić, że 11-12 litrów PB95 na 100 km w prawie trzystukonnym aucie jest do zaakceptowania. Moim zdaniem nikt by się nie obraził jakby auto dało radę zejść do 10 litrów. Owszem jest to w trasie możliwe, ale zauważalna turbodziura zachęca do mocniejszego dociśnięcia gazu.

Dlatego też Arteon potrafi potrącić naszą kieszeń. Na szczęście powyższa konfiguracja to nie jedyna w cenniku producenta. Z tym napędem i motorem jeździliśmy też autami spod znaku Skody i powiem szczerze, że Arteon bardziej mnie do siebie przekonał. Z drugiej strony to bardzo podobny typ do Passata, aczkolwiek fajnie, że jest taka alternatywa.

 

Planując zakup zwróćcie jednak uwagę, że możliwości doboru wyposażenia, silnika i napędu nie są identyczne w przypadku tych dwóch modeli Volkswagena. Popularny „pasek” ma szerszy horyzont możliwości.

Ja jednak nie zastanawiałbym się ani chwili – wybór padłby na Arteona. Dla zachęty powiem, że cena zaczyna się od okolic 130000 zł, więc to nie półka Premium, a parę takich akcentów się znajdzie. Choćby analogowy zegarek na konsoli centralnej.

 

Konrad Stopa

Fot. Grzegorz Wawryszczuk

 

Wygląd: %name Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza (10 / 10)
Wnętrze: %name Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza (8 / 10)
Silnik: %name Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza (8 / 10)
Skrzynia: %name Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza (8 / 10)
Przyspieszenie: %name Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza (9 / 10)
Jazda: %name Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza (8 / 10)
Zawieszenie: %name Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza (8 / 10)
Komfort: %name Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza (8 / 10)
Wyposażenie: %name Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza (8 / 10)
Cena/jakość: %name Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza (6 / 10)
Ogółem: %name Test: Volkswagen Arteon 2.0 TSI 280 KM   udana metamorfoza (81/100)

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: R4
Pojemność: 1984 cm3
Moc: 280 KM/4000 obr./min.
Moment: 350 Nm/1700-5600 obr./min.
Skrzynia biegów: Automatyczna, siedmiobiegowa
0-100 km/h: 5.6 s
Prędkość max.: 250 km/h
Cena: ok. 252 000 PLN

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości, który pisze o samochodach z wielką przyjemnością czekając na komentarze, nawet te uszczypliwe. Od małego poznawał auta na ulicy po dźwięku silnika i już wtedy marzył, by zmieniać "cztery kółka" jak rękawiczki - dzięki Motopodprad.pl to się spełnia! Tego zapaleńca znajdziecie też na Instagramie - @stopao
Follow Me: