Słyszeliście o takiej marce jak SWM? To włoski producent, który kiedyś zajmował się produkcją całkiem niezłych motocykli terenowych, a w 2014 roku po przejęciu przez Chińczyków poszli w stronę samochodów. Niestety sztuka ta wychodzi im na razie z wątpliwym skutkiem.
W zeszłym roku na model G01 Pro zdecydowało się sześciu klientów. Tak, dobrze czytacie – sześciu. Chińczycy bardzo mocno podkreślają włoskie pochodzenie marki, jej tradycję i korzenie. Centrum projektowe wraz siedzibą pozostały w Mediolanie, produkcja trafiła oczywiście do bliżej nieznanego miejsca w Chinach. Jak to bywa w przypadku produktów z tego kraju nazwa jest totalnie dziwna i brzmi bardziej jak kolejny model kamery sportowej a nie samochodu.
Od Yarisa do G01 Pro
Za design kompaktowego SUV-a SWM odpowiada ta sama osoba, która kiedyś narysowała pierwszą generację Toyoty Yaris. Projekt G01 Pro jest dziwny, pełny sprzeczności i niespójności. Przód nie za bardzo chce pasować do tyłu, proporcje przez gigantyczny przedni zwis i niewielką szerokość samochodu w stosunku do innych parametrów są mocno zaburzone.

G01 Pro mierzy na długość 4670 mm, 1855 mm na szerokość, 1740 mm na wysokość, a rozstaw osi to całkiem spore 2750 mm. Wszystko to zostało przykryte masą odklejonych detali, dokładek, atrap czy absurdalnie dziwnych kół ginących w ogromnych nadkolach. Spójrzcie chociażby na przód SWM – zderzak już w serii dostał pakiet dokładek Maxton-a, które w codziennej eksploatacji są po prostu niepraktyczne. Z tyłu jest jeszcze lepiej. Agresywny zderzak z gigantycznym dyfuzorem i światłem przeciwmgielnym w kształcie przypominającym trumnę. Do tego dwie potężne końcówki układu wydechowego jakbyśmy pod maską mieli co najmniej 300 koni. Przyznać na pewno trzeba, że samochód bez wątpienia rzuca się w oczy nie tylko ze względu na mało rozpoznawalną markę, ale przede wszystkim na swój wygląd, a przy okazji bardzo dobrze maskuje niemałe wymiary.
Wnętrze na pierwszy rzut oka robi całkiem dobre wrażenie jednak im dalej w las tym mniej konsekwentnie
Design chyba nikogo nie zaskoczy – to kolejny generyczny projekt chińskiego samochodu. Dwa ekrany, kilka przycisków, pozornie niezłe materiały i praktyczność. Spędzając wewnątrz więcej czasu okazuje się, że wykończenie jest bardzo nierówne, bo o ile góra deski i tunel środkowy są dosyć miękkie, tak boczki drzwi wykonano z taniego w dotyku plastiku.

Centralny ekran od multimediów ma przekątną 14,6 cala i przekonuje do siebie jakością wyświetlanego obrazu oraz reakcją na dotyk. System jest jednak fatalnie poukładany. O tym, że tłumaczenia są wykonane na kolanie i bardzo wybiórczo nawet szkoda wspominać. Bardziej irytuje porozrzucanie wszelkiego rodzaju opcji czy ustawień absolutnie wszędzie. Brakuje tu spójności i czytelności. Ergonomia jest po prostu fatalna, bo oczywiście poza sterowaniem klimatyzacją, z poziomu ekranu sterujemy też światłami czy lusterkami. Niestety przez tydzień nie udało mi się zmusić czujników parkowania z tyłu do działania. Nie znalazłem w ustawieniach opcji ich włączenia albo wyłączenia, albo po prostu u mnie nie działały. Dodajmy do tego słaby system kamer 360, który w zasadzie bardziej przeszkadza niż pomaga oraz lusterka, które niby są wielkie, ale nic w nich nie widać, co znacząco utrudnia parkowanie.
System radzi sobie z bezprzewodową obsługą Apple CarPlay i Android Auto, ale oczywiście nie może tego robić normalnie. Podczas korzystania z CarPlay dźwięk bardzo często się zacinał i przerywał, co było jeszcze do jakiegoś tam zniesienia. Gorzej, że wykonywanie połączeń było w zasadzie niemożliwe, bo osoby z którymi rozmawiałem albo w ogóle mnie nie słyszały albo słyszały co 10 moje słowo. Może to kwestia tylko mojego telefonu, ale tak się zdarzyło, a w innych recenzowanych autach ten problem się nie pojawiał.

SWM oferuje na tunelu środkowym przyciski do sterowania podstawowymi funkcjami. Fajnie, szkoda tylko, że korzystając z nich podczas odpalonego CarPlay nie widzimy co zmieniamy i ustawiamy, bo panel od klimatyzacji jest niewidoczny, więc nie macie pojęcia jaką temperaturę ustawiacie. Trzeba wysunąć menu gestem przesuwając palcem od dołu ekranu, żeby uzyskać podgląd. Sama klimatyzacja działa przedziwnie – albo jest gorąco albo zimno. Nie ma tu ustawień pomiędzy. Przyzwyczaić na początku trzeba się też do sposobu otwierania drzwi. Nie ma tu klasycznych klamek, są tylko przyciski do elektromechanizmu otwierającego drzwi. Jeśli zabranie nam prądu albo coś się popsuje to mechaniczne cięgna znalazły się pod klapkami.
Ekran przed kierowcą ma przekątną 8.8 cala, oferuje on w zasadzie jeden podstawowy widok wraz z wyświetlaniem danych chociażby z komputera pokładowego. Oczywiście i tutaj musiało pojawić się jakieś dziwne rozwiązanie, bo żeby przełączyć się między kartami komputera pokładowego trzeba najpierw wcisnąć środkowy przycisk. Dodatkowo guziki po lewej stronie służące do obsługi tempomatu nie są opisane, więc trzeba nauczyć się na pamięć, co który robi.

Żeby jednak nie było, że tak wszystko krytykuję to na plus warto zaliczyć dwa konfigurowalne przyciski, do których możemy przypisać dowolną funkcję. Są o tyle sprytnie wymyślone, że reagują na pojedyncze kliknięcie oraz na długie przytrzymanie. Do tego wewnątrz mamy całkiem sporo schowków i kieszeni, a ładowarka indukcyjna jest bardzo wydajna.
Kabina SWM jest całkiem przestronna. Z tyłu dostajemy niemalże płaską podłogę, podgrzewaną kanapę z regulowanym kątem pochylenia oparcia i podłokietnikiem. Miejsca jest sporo zarówno na głowę, jak i na nogi. Bagażnik natomiast jest trochę mały. Ma tylko 440 litrów pojemności, co pasuje do mniejszych aut, a nie tak dużych SUV-ów. Oparcia kanapy nie kładą nie na płasko, chyba że najpierw podniesiecie siedzisko do pionu (nie jest ono dzielone tak jak oparcie tylko składa się w całości) i wtedy złożycie oparcia, dzięki czemu uzyskacie 1600 litrów. Najbardziej niedorzeczną kwestią samego bagażnika jest klapa, która podnosi się na jakąś śmieszną wysokość, a co za tym idzie półka prawie w ogóle się nie unosi. Może i łatwo uderzyć się w głowę, ale za to ciężko jest włożyć coś wyższego do bagażnika.

Ospały i paliwożerny – układ napędowy jednym określeniem
Pod maską SWM G01 Pro może pracować tylko jeden silnik. To turbodoładowania, czterocylindrowa jednostka o pojemności 1498 cm3. Generuje ona 177 KM i 300 Nm momentu obrotowego bez jakiegokolwiek układu hybrydowego i wsparcia nawet małą instalacją elektryczną. Silnik spięto z dwusprzęgłową przekładnią automatyczną o 7 przełożeniach. Teoretycznie zestaw ten powinien zapewniać jako takie osiągi, ale dane techniczne już zdradzają nam, że z dynamiką jest tu na bakier. Wedle producenta sprint do „setki” trwa 9.5 sekundy, a prędkość maksymalna jest bliżej nieznana. W praktyce mamy wrażenie jakby tych koni i mocy było znacznie mniej. Cały układ jest ospały, skrzynia potrafi działać nieprzewidywalnie i z wyraźnym zawahaniem, co czuć przede wszystkim przy manewrach parkingowych przełączaniu się z biegu wstecznego na drive. Choć elastyczność jest całkiem dobra to zużycie paliwa jest przeciętne.
W mieście musicie liczyć się ze zużyciem paliwa na poziomie 9 litrów. Na drogach szybkiego ruchu SWM zużywał mi bardzo różnie – raz potrafił zużyć 8 litrów, a raz niecałe 7, dlatego też średnio wychodziło mi około 7.4 litra. Na autostradzie było to już 9, a czasami nawet i 10 litrów. Nie są to przesadnie dobre wyniki biorąc pod uwagę, że G01 Pro waży 1500 kilogramów, co nie jest jakoś mocno przesadzoną masą własną. Dorzućcie do tego gigantyczne przekłamanie komputera pokładowego, który potrafi zaniżać spalanie o około półtora litra.

Przejdźmy jednak do tego jak SWM jeździ
Krótko mówiąc – źle. Nawet bardzo źle. Zacznijmy od tego co irytowało mnie najbardziej. Jest to przedziwna pozycja za kierownicą z jaką przyszło mi się spotkać w samochodach za sprawą dziwnego kąta wolantu względem fotela. Do kierownicy trzeba dziwnie sięgać, tak jakby jej wieniec został pochylony w taki sposób, by był równolegle z podłogą. Naprawdę ciężko jest to opisać, ale wrażenie nieprzyjemności jest potęgowane przez sam układ kierowniczy. Sprawia on wrażenie jakbyśmy kręcili kierownicą w innym samochodzie. Brakuje tu jakiegokolwiek czucia. O precyzji można pomarzyć. Jest to o tyle niebezpieczne, że przy prędkościach powyżej 100 km/h trzeba stale pilnować samochód i dokonywać korekt toru jazdy. To najsłabszy element SWM-a, który w moich oczach całkowicie skreśla ten samochód.
Zawieszenie być może i jest miękkie, ale w ogóle nie radzi sobie z wybieraniem nierówności. Nie wiem co tu się wydarzyło, bo w zakrętach G01 Pro strasznie się pochyla, a z dziurami kompletnie sobie na radzi. Do tego jest głośne. Zresztą wyciszenie kabiny ogólnie jest kiepskie, bo już od około 90 km/h robi się tu nieprzyjemnie i hałaśliwie. Jakby tego było mało, to pomimo niezbyt ogromnej mocy i ospałej skrzyni, która przy każdorazowym wciśnięciu gazu musi dwa razy przemyśleć co chce zrobić, SWM ma gigantyczne problemy z trakcją. Potrafi ją zgubić nawet na 2 czy 3 biegu, kiedy wciśniemy gaz do spodu na prostych kołach.

Lista asystentów jazdy nie jest jakaś przesadnie długa. Przez homologację jednostkową brakuje w nim chociażby systemu e-call. W każdym razie jest tu jakiś asystent, który pika i ostrzega nas za każdym razem jak przekroczymy 120 km/h i nie da się tego w żaden sposób wyłączyć. Wisienką na torcie jest dla mnie dźwignia kierunkowskazów, która działa jak w starych Oplach, czy niektórych modelach BMW. Po włączeniu kierunkowskazu nie zmienia ona swojej pozycji tylko zostaje w środkowym położeniu. Jeśli chcecie wyłączyć kierunkowskaz to trzeba ją pchnąć w ta samą stronę, w którą włączyliście kierunkowskaz. Przykładowo, skręcacie w prawo, pchacie dźwignię do góry i chcąc wyłączyć kierunkowskaz musicie drugi raz pchnąć ją do góry. Jeśli pchniecie w dół to włączy się lewy kierunkowskaz.
Cennik jest prosty jak to bywa w Chińczykach
Jedna wersja wyposażenia, jeden silnik i jedna cena – 114 900 zł. Opcjonalny jest tu tylko lakier za 2900 zł, choć obecnie trwa tak zwana wieczna promocja, która dorzuca nam ten lakier za złotówkę.

SWM jest marką budżetową i w wielu miejscach stara się to całkiem nieźle ukrywać. O ile jestem w stanie przymknąć oko na pewne niedociągnięcia wewnątrz czy to w zakresie multimediów czy wykończenia, tak przemilczeć nie da się tego jak się tym autem jeździ. Być może narażam się teraz fanom chińskiej motoryzacji i pojawią się głosy, że materiał powstał tylko po to by umniejszać chińskim produktom, ale po pozytywnym spotkaniu z Jaecoo i kilkoma innymi chińczykami, G01 Pro był jak solidny, otrzeźwiający cios w policzek.
Jakub Głąb
Zdjęcia SWM G01 Pro:





















Dane Techniczne SWM G01 Pro:
Silnik: R4, turbo
Pojemność: 1498 cm3
Moc: 177 KM
Maksymalny moment obrotowy: 300 Nm
0 – 100 km/h: 9.5 s
Prędkość maksymalna: brak danych
Skrzynia biegów: 7 – biegowa, automatyczna
Cena: 114 900 zł







