Suzuki Vitara, jest już na rynku od 2015 roku. Tak pokaźny staż, nie tylko zdradza zmiany, jakie zaszły w designie, ale też w technologii oraz legislacji, do której, samochód musiał się dostosować. Czy to oznacza, że dinozaur z Japonii, stracił już wszystkie kły?
Vitara, to zimowy rozrabiaka!
Test najmniejszego, oferowanego obecnie SUV-a z samurajskim „S” na grillu, przypadł w czasie największej zimy, od 13 lat. Dodajcie do tego faktu wyposażenie, w postaci manualnej skrzyni biegów oraz napędu na obie osie, a otrzymacie samochód doskonały. Idealny do tego, by trafić za kratki i już mówię, dlaczego. Automatycznie dołączany napęd ALLGRIP, standardowo kieruje moc oraz moment obrotowy na przednią oś. Kiedy jednak pojawia się problem z przeniesieniem powyższych na asfalt, system zaczyna rozdzielać siły na wszystkie koła. W praktyce, właściwie trudno powiedzieć, kiedy Vitara porusza się za pomocą napędu na jedną, czy dwie osie. Same „drifty” (jak to określa ustawodawca), są dziecinnie proste w utrzymaniu, czy wyprowadzaniu. Jedynym warunkiem, jest zachowanie wyższych obrotów silnika.
Nie jest to najmocniejsza Vitara w historii, ale ma swoje plusy
Nie powinno to jednak szczególnie dziwić. Na papierze, Vitara anno domini 2025, rozwija 110 koni mechanicznych oraz 235 Nm momentu obrotowego. Przy masie około 1,3 tony, powyższe wartości są równie imponujące, co hobby motocrossing. Być może właśnie dlatego, małe Suzuki trochę lepiej chroni przed czapą, za nielegalną szybkość. 100 km/h, pojawia się na prędkościomierzu w apatyczne 12,2 sekundy (w praktyce, samochód jest wyraźnie szybszy), a kres możliwości, pojawia się po osiągnięciu 180 km/h. Auto już od najniższych obrotów, chętnie zbiera się do rozpędzania, choć po osiągnięciu 5 tysięcy obrotów na minutę, wyraźnie zaczyna dostawać zadyszki.

Spadek mocy przy wyższych obrotach, nie powinien być jednak większym problemem. Przełożenia dobrane są w taki sposób, by efektownie korzystać z niższych rejonów obrotomierza. Z drugiej strony, wspinaczkę do czerwonego pola, uprzyjemnia całkiem rasowe, oldschoolowe brzmienie silnika. Za to, póki co, jeszcze nie zamykają w więzieniu. Czym jeszcze, Vitara potrafi przekonać? Rozsądnym zużyciem paliwa (8,6 l/100 km w teście), precyzyjnie i przyjemnie pracującą dźwignią zmiany biegów oraz przejrzystym układem kierowniczym.
Nieoczywisty rywal Dacii Duster
Na tym nie koniec pozytywów. Zawieszenie, mimo iż sprawia wrażenie sprężyście miękkiego, to pozwala na całkiem sprawne pokonywanie zakrętów. Owszem, mimo że auto ma skłonności do podpierania się lusterkami w zakrętach, to podwozie nie gubi zadanego kierunku jazdy. Równie dobrze, spisują się też hamulce. Są precyzyjne, skuteczne i stabilnie wyhamowują rozpędzoną Vitarę. Jest to o tyle istotne, że samochód bardzo pewnie przyspiesza. Bez względu na przyczepność nawierzchni, po której się porusza. Jeśli chodzi o systemy wspomagające, to pozytywnie ocenię jedynie asystenta świateł drogowych, który błyskawicznie reaguje na innych kierujących. Z drugiej strony, powrót do świateł drogowych, mógłby trwać trochę krócej. Samo oświetlenie zadowala przyzwoitym zasięgiem, aczkolwiek „długie”, mogłyby lepiej doświetlać pobocza.

Na koniec pozostawiam wnętrze. Niezwykle pojemne, w porównaniu do tego, co oferuje Dacia Duster. Cztery osoby o wzroście 187 cm, bez problemu znajdą sobie wygodną pozycję i właściwie to jedyny plus, jakiego się doszukałem. Bez względu na to, z jakiej perspektywy patrzysz na Vitarę, 11-letni staż rynkowy, jest widoczny jak zmarszczki na czole Krzysztofa Ibisza. Owszem, niektórzy (w tym ja), będą dostrzegać plusy w analogowych wskaźnikach, osobnym panelu klimatyzacji, czy ekranie multimediów, który nie jest centrum obsługi wszechświata.
Pewne rzeczy, aż proszą się o zmianę!
Trudno jednak określić Vitarę, jako „modną”. Bardziej, boli brak analogowego zegarka z poprzedników, który ustąpił miejsca kamerze, wykrywającej zmęczenie kierującego. Ta, niezbyt fortunnie umieszczona soczewka, zdążyła doczekać się przydomku „oka Saurona”. Szkoda tylko, że nie płonie. Są jednak pewne rzeczy, które na przestrzeni lat, nie zmieniły się ani trochę, a najlepszym (albo i nie) przykładem, jest obsługa komputera pokładowego. Żeby cokolwiek tu zmienić, bądź co gorsza, dezaktywować irytujące systemy wspomagania, trzeba posłużyć się plastikowym patyczkiem, wbitym w zestaw wskaźników. Rozwiązanie to, było już archaiczne jakieś 3 dekady temu, w czasach Volkswagena Golfa III.

Jeśli jednak miałbym wskazać najbardziej irytującą rzecz w Vitarze, to prawdę mówiąc, miałbym trudną zagwozdkę. Z jednej strony, parujące szyby w czasie deszczu, dzięki wentylacji, o skuteczności oddechu astmatyka. Z drugiej, eksplozje brzęczyków, informujących o zbliżaniu się do wszelkiej maści przeszkód, czy zmianie ograniczenia prędkości. Prawdę mówiąc, to, co serwuje nam Unia Europejska, powinno być zakazane przez WHO, jako czynnik, doprowadzający do zaburzeń na tle nerwowym. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego wzorem Renault, Suzuki nie zrobiło przycisku, aktywującego wybrane systemy w preferencjach kierowcy. Obsługa irytującego komputera pokładowego, byłaby jednorazowym, przykrym wspomnieniem.
Duster, czy Vitara?
Ale czy to powinno zaważyć na wyborze Vitary? Gdybym miał się kierować jedynie wyłącznikiem „systemów wspomagających”, to fakt. Wybrałbym Dustera. Vitara ma jednak bardziej przestronne wnętrze, sprawdzony, czterocylindrowy silnik, niższą cenę (jeśli porównać auta z napędem na obie osie) i możliwość przedłużenia gwarancji, do 10 lat. Zdecydowanie bardziej przypadnie do gustu tym, którzy nie oczekują po samochodzie wszechobecnych ekranów oraz plastików, rodem z pojemników na żywność. Suzuki Vitara, to świetny przykład prostoty sprawdzonych rozwiązań, o którym powoli zapomina się w Dacii. Kiedyś, to było? Dziś, coraz trudniej temu zaprzeczyć.

Na koniec, ceny. Suzuki Vitara 1.4 BoosterJet mild Hybrid 4WD, kosztuje co najmniej 117 900 złotych. Prezentowany samochód, w bogatszej wersji Elegance, z dwukolorowym nadwoziem oraz welurowymi dywanikami, kosztuje 132 198 złotych, 53 grosze. Czy to dużo? Odpowiedź zostawiam Wam.
Tekst i zdjęcia Marcin Koński
Zdjęcia Suzuki Vitara 1.4 BoosterJet mild Hybrid 4WD:


















Dane techniczne Suzuki Vitara 1.4 BoosterJet mild Hybrid 4WD:
Silnik: 1,4 benzyna
Moc: 110 KM
Moment obr.: 235 Nm
Skrzynia biegów: 6-stopniowa, manualna
Napęd: 4 koła
0-100 km/h: 12,2 s
Prędkość maksymalna: 180 km/h
Cena: od 118 tysięcy złotych
Pomiary własne:
0-100 km/h (nachylenie): 10,99 s (-0,83%)
1/4 mili: 17,23 s
60-100 km/h (IV Bieg): 7,65 s
80-120 km/h (VI Bieg): 12,89 s
Zużycie paliwa w trasie pomiarowej (281 km) (min-max): 5,7-9,8 l/100 km







