Może i z gamy modeli zniknęły oznaczenia WRX oraz STI, ale Subaru w dalszym ciągu potrafi przyciągnąć klientów. Przede wszystkim swoim legendarnym napędem na cztery koła, który radzi sobie w każdych warunkach. Nie inaczej jest w przypadku nowego modelu Crosstrek, którego miałem okazję przetestować.
Subaru Crosstrek – a to to nie jest XV?
No właśnie już nie. A przynajmniej nie do końca. Japończycy postanowili ujednolicić światowe nazewnictwo i zmienili XV na Crosstrek. A zrobili to przy okazji faceliftingu. Czyli podobna sytuacja jak było w przypadku Audi 100 i Audi A6. Nowa nazwa i odświeżenie tego co już było, bez rewolucji.
Zatem sama bryła samochodu się nie zmieniła. Czego nie można powiedzieć o przodzie, bowiem inżynierowie przeprojektowali pas przedni względem poprzednika. Zmiany dotknęły także tył, który został odmłodzony poprzez inne lampy, które teraz wyglądają zdecydowanie lepiej i pasują do charakteru auta. Co do wymiarów – 4,5 metra długości, 1,6 wysokości, 1,8 m szerokości oraz wyraźnie podniesione zawieszenie – 22 cm prześwitu. Konkurencja? Marna. O ile jakakolwiek jest w segmencie C.

Subaru Crosstrek – kosmetyka we wnętrzu
Gdy wsiadacie do plejadowego auta, waszym oczom ukaże się jedna istotna zmiana w postaci ekranu multimedialnego. W XV mieliśmy dwa wyświetlacze, z czego jeden mniejszy służył do wyświetlania informacji o spalaniu, włączonym trybie jazdy itd. Teraz zostało to ujednolicone i wciągnięte w jeden większy ekran o przekątnej 11,6 cala. Wciągnięto tam również sterowanie nawiewem i klimatyzacją, zostawiając jedynie fizyczne przyciski od temperatury, nawiewu na szyby i do sterowania głośnością. Szkoda, że regulowanie mocy nawiewu można ustawić jedynie klikając w ekran, ale rozumiem, musiała być zachowana symetria.
Drugi mały minus to sam system. W Subaru dalej można poczuć się jak w 2011 roku patrząc na wygląd i funkcjonalność. Na szczęście mamy do dyspozycji bezprzewodowe Apple CarPlay, tudzież Android Auto i te bolączki znikają. Ekran jest responsywny i szybko reaguje na dotyk.
Pod wyświetlaczem znajdziemy gniazdo USB-A, USB-C oraz AUX wraz z półką na przykład na smartfona. Idąc dalej mamy dźwignię automatycznej skrzyni biegów, która otulona została plastikiem w kolorze Piano black. Winszuję pomysłodawcy, bo to się rysuje od samego spojrzenia na to, nie mówiąc już o tym, że może ocierać się np. guzik z rękawa, kabel od telefonu i na to będziemy musieli patrzeć przez kilka lat, albo inwestować w folię zabezpieczającą. Oprócz tego jest przycisk od hamulca ręcznego oraz podgrzewania przednich foteli, dwa cupholdery i schowek z podłokietnikiem. Nad tym wszystkim rozpościera się szyberdach z roletą, którą trzeba ręcznie odsuwać, ale mi w niczym to nie przeszkadzało.

Wygląd zegarów i kierownicy się nie zmienił. Nadal jest prosto, przejrzyście, sama obręcz pewnie trzyma się w rękach, a do dyspozycji mamy sterowanie tempomatem, radiem oraz skrzętnie odsunięty przycisk do podgrzewania kierownicy, który przydaje się w chłodniejsze dni. Fotele obite skórą były bardzo wygodne i pewnie trzymały w zakrętach.
Z tyłu miejsca na nogi nie zabraknie nawet wysokiej osobie. Jedynie na co moi współpasażerowie narzekali to zwiększony hałas względem przednich foteli. Czy to była wina słabszego wyciszenia tyłu? Ciężko ocenić. Do dyspozycji z tyłu mamy jeszcze dwa gniazda USB. Bagażnik liczy zaledwie 315 litrów, czyli znacznie mniej niż u konkurencji, która średnio mieści ponad 500 l. Dość powiedzieć, że większy bagażnik od Crosstreka ma Skoda Fabia. Słowem podsumowania wnętrza – morze plastiku wymieszane z miękkimi materiałami, które są dobrze spasowane.



Co pod maską warczy?
Pod maską naszego Subaru znajdziemy dwulitrową wolnossącą jednostkę benzynową w układzie Boxer o mocy 136 KM i maksymalnym momencie obrotowym 182 Nm, połączona w układzie miękkiej hybrydy z małym motorem elektrycznym o mocy 16,7 KM. Owocuje to sprintem do setki w 10,8 sekundy i maksymalną prędkością wynoszącą 198 km/h. Powiedzmy to otwarcie. To nie jest auto do wyścigów, nie potrzeba tutaj tysiąca koni bez zakucia i 350 km/h. Crosstrek ma być sprawny na autostradzie przy wyprzedzaniu oraz na szutrowych, nieutwardzonych drogach.
Zestaw taki jest sprzężony z bezstopniową skrzynią CVT, która nie każdemu odpowiada. Nie pod względem pracy, gdyż tutaj jest precyzyjna i szybka w działaniu, ale pod względem wydawanego dźwięku, gdyż potrafi brzmieć jak Honda Civic o 3 w nocy, czyli wyje w niebogłosy, a prędkość się nie zmienia.

Subaru lubi też przy tym benzynę. Średni wynik na poziomie 8,5l/100 km jest dla niego normą. W mieście będziecie się kręcić w okolicy 9 litrów, na autostradzie nawet i 10 się pojawi. Podobnie było przy poprzednim XV. Bak z kolei ma pojemność 48l.
Czy dalej jest sprawny poza asfaltem?
Jednym słowem – TAK!
Dzięki legendarnemu napędowi Symmetrical AWD Subaru Crosstrek czuje się poza utwardzonymi drogami jak ryba w wodzie. Ponadprzeciętnie duży prześwit (22 cm), duże kąty natarcia i zejścia (odpowiednio: 19,3 oraz 31,2 stopnia) oraz kąt rampowy wynosi blisko 21 stopni stawiają go wysoko ponad konkurencją w klasie kompaktowych SUV-ów.

Funkcja X-Mode (do wyboru błoto, śnieg, piasek i normalny) pozwalają bez obaw jechać np. na biwak w lesie czy nad jeziorem. Sam zjechałem do lasu lub na pola pełne kamieni oraz pyłu i muszę przyznać, że bawiłem się jak dziecko w piaskownicy. Auto całe w pyle przecina bez zająknięcia kolejne koleiny, dziury i gałęzie a ja za kierownicą miałem banana na twarzy. Leśnicy będą wniebowzięci!
Subaru EyeSight – japoński Anioł Stróż teraz ulepszony
Flagowym rozwiązaniem Subaru jest EyeSight, który został unowocześniony specjalnie dla modelu Crosstrek. Jego wyjątkowość polega na obecności dwóch kamer, które „patrzą” na trasę non stop i oceniają zagrożenie. Pozwala to przede wszystkim lepiej oceniać odległość, a także poprawniej rozróżniać pojazdy (szczególnie te stojące) od np. elementów infrastruktury drogowej.
W porównaniu do poprzedniej wersji systemu, rozwiązanie, które trafiło do Crosstreka ma m.in. unikać również wypadków na lewoskrętach (gdy kierowca zagapi się i spróbuje ruszyć na nadjeżdżający z naprzeciwka pojazd) i centrować samochód na pasie ruchu. Poza tym, działanie systemu znamy z poprzednich modeli. Samochód da nam znać, że poprzedzający pojazd ruszył z miejsca, zadba o to, by nie uderzyć w inny samochód lub ścianę. Alarmy bywają natarczywe, ale można to ustawić pod siebie, by bardziej pomagało a nie denerwowało.

Ile za taką przyjemność?
Auto spod znaku plejad zostało wycenione na 39 500 €, czyli w przeliczeniu około 170 tysięcy złotych. Testowany egzemplarz miał najwyższy pakiet wyposażenia nazwany Platinum, aczkolwiek różnica między wszystkimi pakietami jest niewielka. W najtańszej wersji Trend za 34 500 € mamy chociażby ręcznie sterowane fotele bez regulacji odcinka lędźwiowego, brak lusterka fotochromatycznego, okna dachowego oraz gniazd USB na tylnych siedzeniach, zatem jeśli ktoś chce pewne i konkretne auto bez tych udogodnień to uda mu się zejść z ceny.
Tutaj nie jest jak w BMW, że mamy gołą karoserię i kupujemy wszystko w wysokiej cenie, ale mamy już w podstawie dość dobrze wyposażony pojazd, a do tego dokładamy to co faktycznie potrzebujemy. Dla porównania Hyundai Tucson 1.6 T-GDI o mocy 150 KM kosztuje w wersji Executive 172 900 zł, jednak ma napęd na przód. Z kolei Nissan Qashqai 1.3 DIG-T mHEV AWD Tekna o mocy 158 KM kosztuje od 185 650 zł.

Subaru Crosstrek – czy warto?
Moim zdaniem warto. W tej cenie, która nie jest niska, otrzymujemy kompletny samochód z napędem na wszystkie koła, który radzi sobie wyśmienicie poza asfaltem, jest wygodny, dobrze wyposażony, a przy tym wygląda zgrabnie i ładnie. To auto bardziej dla osób, które wiedzą czego szukają a nie chcą krzykliwego auta z milionem ekranów i świecidełek. Subaru ma być komfortowe, proste w obsłudze i skuteczne w dojeżdżaniu przez las do naszego domku w górach i do tego jest stworzone.
Zdjęcia Subaru Crosstrek 2.0i-S e-Boxer 136 KM:








































Dane techniczne Subaru Crosstrek 2.0i-S e-Boxer 136 KM:
Silnik: R4, benzyna
Pojemność: 1995 cm3
Moc: 136 KM
Maksymalny moment obrotowy: 182 Nm
0 – 100 km/h: 10,8 s
Prędkość maksymalna: 198 km/h
Skrzynia biegów: 1–biegowa, automatyczna
Cena: ok 170 tys. złotych







