Tego samochodu nie trzeba nikomu przedstawiać. Flagowiec od czeskiej marki już od wielu lat jest obecny na naszym rynku i cieszy się sporą popularnością. Po ogromnym sukcesie trzeciej generacji Czesi byli pełni optymizmu wprowadzając jej najnowszą odsłonę. Czy Skoda Superb czwartej generacji nadal ma w sobie to coś?
Już wielokrotnie miałem okazję zasiadać za kółkiem modeli od czeskiego producenta. Każdy z tych testów wspominam pozytywnie, nie licząc rzecz jasna kilku drobnych potknięć. Niedawno w moje ręce wpadła Skoda Superb, która doczekała się już czwartej generacji. Jako, że jest to flagowiec, to sądziłem, że mnie porwie, jednak niestety doznałem tutaj pewnego zawodu. Z pewnością jest do dobry i wyjątkowy samochód, jednak patrząc na sukces poprzedniej odsłony oraz historię tego modelu spodziewałem się czegoś więcej.
Projektując nowego Superba Skoda doskonale wiedziała czego chcą klienci i co im się podoba. Tym samym uznała, że udany projekt poprzedniej generacji nie wymaga wprowadzania zbyt drastycznych zmian. Tym samym możemy bardziej mówić o ewolucji projektu niż jego rewolucji. Zmiany rzecz jasna są zauważalne, jednak rysy nadwozia pozostały niezmienne. Zdecydowanie lepiej prezentuje się teraz nowy grill, który został nieco bardziej wysunięty do przodu. Do tego „ożebrowanie” doczekało się dodatkowego chromowanego wykończenia, a sam przód otrzymał nowy zderzak. Całość dopełniają nowe matrycowe reflektory, które zarówno dobrze wyglądają jak i odwalają kawał dobrej roboty. Poza tym z maski zniknął emblemat producenta i zastąpił go literowany szyld „SKODA”.
Patrząc na bok samochodu nie sposób nie dostrzec dłuższego nadwozia względem poprzednika, które urosło o dodatkowe 40 mm, a jednocześnie jest węższe o 15 mm. Dodatkowe połacie nadwozia sprawiają, że pasażerowie, ani bagaże nie powinni narzekać na brak miejsca. Na przednim nadkolu znajdziemy także emblemat Laurin&Klement, który potwierdza, że mamy przed sobą najbardziej wyrafinowaną wersję wykończenia. Z tyłu natomiast znajdziemy nowe światła podzielone na sekcje świetlne, a przy zderzaku nie znajdziemy końcówek wydechu. Na szczęście Czesi nie zaserwowali nam sztucznych końcówek, za co należy ich pochwalić. Całościowa Skoda Superb wygląda naprawdę dobrze. Prezentuje się bardzo dostojnie i elegancko, zwłaszcza w testowanej przeze mnie wersji Laurin&Klement. Niestety mam wrażenie, że producent nieco ugrzecznił nadwozie Superba, przez co samochód utracił na charakterze.

Wklejone zegary
Z kolei kokpit prezentuje się bardzo elegancko i na pierwszy rzut oka nienagannie. Dopiero, gdy zasiądziemy za kółkiem w bardzo wygodnych fotelach i spojrzymy ponad wieniec funkcjonalnej kierownicy, to nasze oczy spoczną na zegarach, które wołają o pomstę do nieba. Prawdę mówiąc wyglądają one tak, jakby projektanci zapomnieli, że do Superba miały trafić cyfrowe zegary, a nie analogowe. W efekcie czego dostaliśmy modlitewnik, w który wręcz prostacko wklejono zegary. Wygląda to źle i psuje estetykę całego wnętrza. Rzekomo Skoda zamierza poprawić to wraz z liftingiem, jednak uwierzę, jak to zobaczę.
Poza tym jakość spasowania materiałów mogłaby być zdecydowanie lepsza. Jak na flagowca dostajemy wiele trzeszczących plastików. Wizualnie wszystko wygląda ładnie, jednak w wielu miejscach usłyszymy symfonie plastikozy. Zabrakło mi także regulowanego podłokietnika, czy podwójnych „daszków”, które trafiały na pokład wcześniejszych Superbów. I jest to praktycznie wszystko, do czego mógłbym się przyczepić. Oczywiście nie oznacza to, że wnętrze Superba nie ma żadnych argumentów, aby zachęcić klientów, są i to naprawdę mocne. Przede wszystkim dostaliśmy trzy pokrętła na konsoli środkowej, które posłużą nam do obsługi klimatyzacji i grzania siedzeń. Najciekawsze jest jednak środkowe pokrętło, które możemy częściowo personalizować wedle własnych upodobań. Bardzo praktyczne i wygodne rozwiązanie. Jest to coś, czego zabrakło mi w Elroqu. Nie mogło także zabraknąć flokowanych schowków w drzwiach.

System i bagażnik robią robotę
Do tego samo wnętrze wygląda naprawdę dobrze. Poza tym dostaliśmy wiele praktycznych schowków i rozwiązań, które ułatwią nam życie. Nie zabrakło również czyścidełka do ekranu. Drobny bajer, a bardzo przydatny. Prawdę mówiąc nie mogę również przyczepić się do 13-calowego ekranu systemu inforozrywki. Sam system działał bardzo sprawnie, był intuicyjny i oferował duże możliwość personalizacji skrótów widocznych na górnej belce. Jego obsługa nie sprawia nam żadnych problemów, a w połączeniu z wcześniej wspomnianym pokrętłem łatwiej nam jest z niego korzystać podczas jazdy.
Jak przystało na samochód, do którego możemy zapakować całą rodzinę i połowę dobytku otrzymaliśmy ogromny bagażnik, który zdoła pomieścić 510 litrów, a w przypadku złożenia tylnych siedzeń dostajemy aż 1770 litrów. Niestety cały dobytek zmieścimy dopiero w wersji spalinowej, która zdoła pomieścić odpowiednio 690 oraz 1920 litrów bagażu. Niemniej jednak nawet w hybrydzie nie powinniśmy narzekać na wielkość kufra. Na brak przestrzeni nie będą narzekały osoby zasiadające na tylnym rzędzie, które mogą się swobodnie rozsiąść i rozkoszować 3-strefową klimatyzacją, zagłówkami z trzymaniem bo bokach czy podgrzewanymi siedzeniami.

Wybierz mądrze
Muszę przyznać, że Skoda Superb nie zawiodła mnie podczas jazdy. Dostaliśmy świetny i bardzo responsywny układ kierowniczy oraz adaptacyjne zawieszenie, które jednak zostało poprawione względem wcześniejszych egzemplarzy, gdzie nie należało ono do najcichszych. Zawieszenie dobrze radziło sobie z nierównościami jednak serwowało nam przy tym drażniący hałas, przez co wiele osób przychylniejszym okiem patrzyło w kierunku standardowego zawieszenia. Tutaj Skoda, podobnie jak Volkswagen wyciągnęła lekcje i poradziła sobie z tym problemem – a przynajmniej nie było go w testowanym przeze mnie egzemplarzu. Aczkolwiek słyszałem, że niektóre Superby nadal borykają się z tą bolączką. Poza tym Superb jest bardzo dobrze wygłuszony, co w połączeniu z wygodnymi fotelami z funkcją masażu sprawia, że mamy ochotę wybrać się w dłuższą przejażdżkę.
Zdecydowanie gorzej oceniam natomiast silnik. W wielu hybrydach chciałoby się mieć ciastko i zjeść ciastko. Czyli posiadać bagażnik niczym w czystej benzynie oraz korzystać z zalet hybrydy. Tutaj nie miałem takiego uczucia. Szczerze mówiąc decydując się na Superba wybrałbym mocniejszą benzynę, chociażby ze względu na na napęd na wszystkie koła. W hybrydzie jesteśmy skazani wyłącznie na napęd na przód. Dostajemy 1.5-litrowe, 150-konne TSI, a sam układ napędowy zapewnia łącznie 204 KM mocy oraz 350 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Do tego pierwsza setka wskoczy na licznik w 8,1 sekundy. W praktyce również ten silnik daje radę i nie mogłem narzekać na brak dynamiki. Aczkolwiek czasem drażniło mnie charakterystyczne opóźnienie po wciśnięciu pedału gazu.
Jakie mamy alternatywy? Dwa diesle, miękką hybrydę oraz czyste benzyny. Jako, że diesli nie trawię, a miękka hybryda prezentuje się dosyć ubogo względem pozostałych jednostek napędowych, to zapewne zdecydowałbym się na 2-litrowe TSI. Już w słabszym wariancie oferuje tę samą moc co hybryda typu plug-in, a zaoszczędzimy 6 tysięcy złotych. Oczywiście hybryda rekompensuje nam to wszystko niższym spalaniem. Na autostradzie zużywamy jedynie 5.6 litra benzyny oraz 3,5 kWh, z kolei w mieście, gdzie samochód głównie korzystał z akumulatora zużywałem tylko 1,4 litra na setkę oraz 16.7 kWh. Warto też wspomnieć, że możemy ładować Superba z mocą do 50 kW.

Rozsądna cena
Cenowo uważam, że Skoda nie popłynęła i dobrze wyceniła swoje kombi. Podstawowy wariant z 1,5-litrowym TSI i układem miękkiej hybrydy startuje od kwoty 163 100 złotych za bazowy wariant. Z kolei hybrydę typu plug-in dostaniemy dopiero od wersji Selection i zapłacimy za nią 207 250 złotych. A jak te ceny prezentują się w wersji L&K? Cennik otwiera miękka hybryda za 212 900 złotych, zaś hybryda typu plug-in to wydatek rzędu 226 850 złotych. Zaś testowany przeze mnie egzemplarz został wyceniony na 267 050 złotych.
Całościowo Skodę Superb oceniam pozytywnie, aczkolwiek muszę przyznać, że w wersji hybrydowej mnie nie porwała. Decydując się na hybrydę musimy pamiętać, że mniejsze spalanie dostajemy kosztem mniejszego bagażnika o 150 litrów, czy też skromniejszego zbiornika na paliwo o 21 litrów oraz większej masy. Do tego nie możemy mieć napędu na obie osie. Szczególnie ostatnia pozycja może zniechęcić klientów do hybrydy, aczkolwiek podobnie przedstawia się oferta u kilku innych modeli spod szyldu Volkswagena. Myślę, że osobiście mógłbym skusić się na Supeba, jednak wyłącznie w wersji czysto benzynowej.
Damian Kaletka
Skoda Superb phev galeria:


























Skoda Superb phev – Dane techniczne:
Silnik: czterocylindrowy benzyniak plus silnik elektryczny
Pojemność: 1498 cm³
Moc układu napędowego: 204 KM
Maksymalny moment obrotowy: 350 Nm
Skrzynia biegów: automatyczna, 6-stopniowa dwusprzęgłowa
0-100 km/h: 8,1 sekundy
V-max: 220 km/h
Cena: od 163 100 zł brutto, egzemplarz testowy 226 850 zł brutto







