Silniki wysokoprężne w samochodach osobowych są coraz rzadszym widokiem. Skoda Superb z klasycznym 2.0 TDI przypomniała mi jak bardzo tęskniłem za tym napędem.
Topowy model czeskiego producenta nie będący SUV-em gościł już u nas wielokrotnie, jednak ani razu nie wystąpił w odmianie z najmocniejszym dieslem pod maską. Dlatego też postanowiłem zrobić to do czego ten samochód został stworzony – zabrałem go w długą trasę. Jeśli chcecie poczytać więcej o tym jak nowy Superb wygląda i co kryje wewnątrz to muszę odesłać Was do naszych poprzednich testów – KLIK. Ja skupie się przede wszystkim na napędzie i wrażeniach z jazdy.
Rozruch na zimno to coś czego mi brakowało od dawna
Odpalanie diesla z rana przy niskich temperaturach to rzecz, którą kojarzy chyba każdy. Skoda przy pierwszym obudzeniu się do życia po długiej nocy spędzonej pod chmurką zaskakuje swą kulturą pracy. Dwulitrowy diesel nie klekocze przesadnie wewnątrz i co najważniejsze, nie przenosi do kabiny irytujących wibracji. Po osiągnięciu temperatury roboczej jest lepiej niż dobrze.

Skoro zaczęliśmy ten test od silnika to opiszmy nieco dokładniej to, co pracuje pod maską Superba. Jest to znana i lubiana jednostka 2.0 TDI EA288 Evo o mocy 193 KM i momencie obrotowym na poziomie 400 Nm. Czy to wystarczy do napędzania tak dużego samochodu jakim jest Superb? Zdecydowanie tak. Nawet jeśli załadujecie go po sam dach wartości te są w zupełności wystarczające. Oczywiście nie oczekujcie tu przesadnych emocji nawet w wersji Sportline z obniżonym o 15 milimetrów zawieszeniem.
Komfort gra tutaj pierwsze skrzypce
Napiszę wprost – Superb jest urodzonym maratończykiem. Bardzo lubi się z długimi trasami i wy za jego kierownicą też je polubicie. Skoda prowadzi się pewnie, stabilnie i nie zaskakuje nas dziwnymi zachowaniami. Niekorzystne warunki atmosferyczne nie robią na niej żadnego wrażenia. Czy to deszcz, czy silny wiatr samochód odcina nas od tego co dzieje się dookoła. Czułem się w niej trochę jak w Volvo, co należy traktować tylko jako pozytyw. Spora zasługę w tym, poza oczywiście zestrojeniem podwozia, ma świetne wyciszenie kabiny od czynników zewnętrznych.

Układ jezdny został zestrojony wyraźnie pod komfort. Adaptacyjne zawieszenie przez większość czasu nie przeszkadza pasażerom, choć na krótkich poprzecznych nierównościach zdaje się wyraźnie bardziej hałasować. Pozytywnym zaskoczeniem jest dla mnie sztywność i zwartość całej konstrukcji. Superb nie sprawia wrażenia gumowego i leniwego co przy takich wymiarach zewnętrznych naprawdę zasługuje na pochwałę. Układ kierowniczy jest taki jak moglibyście się spodziewać. Precyzyjny, ale odrobinę zbyt mocno wspomagany. Mimo to w dłuższej trasie nie trzeba siedzieć jak na szpilkach i spinać się, żeby trafić w pas albo się na nim utrzymać. Zestrojono go tak, by był odpowiednio angażujący, ale też odprężający. Skrzynia biegów nie należy do najbardziej żwawych. Dwusprzęgłowe DSG potrzebuje chwili, by zredukować i skorzystać z dostępnego momentu obrotowego. Nad poprawą bezpieczeństwa czuwa stale napęd na obie osie. Według mnie przy tym silniku jest on kompletnie niepotrzebny. Nie mamy tu do czynienia z aż tak ogromną mocą, żeby był on konieczny. Dobrze skonstruowany napęd na przednią oś bez problemu by to udźwignął, a dla chętnych Haldex mógłby być w opcji co pozwoliłoby obniżyć nieco cenę samochodu. Nocne przejażdżki umilą także przednie adaptacyjne reflektory, które świecą po prostu bardzo dobrze. Mają przyjemną dla oka barwę, dobry zasięg i efektywne wycinanie obiektów dzięki czemu nie oślepiają innych kierowców.
Kolejne kilometry mijały szybko i w przyjemnej atmosferze
Wszystko to za sprawą wnętrza Superba, które jest jednym z mocniejszych jego punktów. Choć nie jestem fanem tego designu i poprzednia generacja znacznie bardziej trafiała w moje gusta, tak oddać muszę, że materiały użyte do jego wykończenia są przyjemne w dotyku i nie rozczarowują. Przednie fotele są bardzo wygodne, do tego posiadają świetny masaż i opcję wentylacji czy podgrzewania. Świetnym rozwiązaniem są wielofunkcyjne pokrętła od klimatyzacji. Poza tym, że sterują one temperaturą i ustawieniem foteli, to środkowe z nich może odpowiadać za zmianę głośności czy chociażby trybów jazdy. Każde z nich jest klikalne i pozwala dzięki temu korzystać z różnych opcji. Widzę w tym mocną inspirację Jaguarem, gdzie tego typu rozwiązanie było już dostępne od dawna, jednak jeśli coś działa to dlaczego Czesi mieliby z tego nie skorzystać. Do pełni szczęścia brakuje nieco lepszego audio. Nawet opcjonalny Canton nie gra jakoś spektakularnie, jest po prostu ok.

Z tyłu pasażerowie też nie będą mieli na co narzekać. Ogrom miejsca, wygodna kanapa, podłokietnik z uchwytem na telefon czy rozkładane podparcia na głowę w zagłówkach umilają dalekie podróże. Problemów nie będziecie mieć także z zapakowaniem wszystkich potrzebnych rzeczy na wyjazd. Bagażnik mieści pokaźne 690 litrów, ma bardzo regularne kształty, a po jego bokach znalazły się dwa schowki, z czego jeden z nich jest zamykany.
Umiarkowany apetyt na paliwo sprawia, że postoje są wymuszone przez Wasze nerki
Być może 7–biegowe DSG nie należy do najszybszych, jednak za sprawą długich przełożeń i niezłej aerodynamiki Superb jest w stanie przejechać w trasie prawie 1000 kilometrów. Przy prędkościach autostradowych Skoda potrzebowała równe 7.5 litra na każde 100 kilometrów. Na drogach ekspresowych przy 120 km/h jej apetyt spadał już do okolic 6 litrów, a na drogach krajowych poruszając się z prędkościami do 100 km/h komputer pokładowy pokazywał absurdalne wręcz wartości na poziomie 5 litrów. W mieście zobaczycie wyniki oscylujące najczęściej w granicach 8-9 litrów. Wraz z bakiem o pojemności 66 litrów pozwala Wam to omijać stacje i korzystać z nich tylko po to, by załatwić potrzeby fizjologiczne.

Superb to dopracowane auto i widać to po cennikach
Bazowego Superba Combi możecie mieć już od 163 100 zł. Dostaniecie za to bazową wersję Essence wraz z 150–konną miękką hybrydą na bazie 1.5 TSI wraz z automatem. Najtańsze 2.0 TDI z napędem na obie osie to wydatek już 194 900 zł, a wersja Sportline w podstawie to 234 900 zł. U nas klasycznie jak przystało na egzemplarz prasowy mamy całą masę wyposażenia opcjonalnego, które wywindowało końcową cenę do absurdalnych wręcz 290 800 zł.
Czeskim kombi udało mi się zrobić trochę ponad 1200 kilometrów. Spędzony z nią czas był naprawdę przyjemny. Superb jest dopracowanym samochodem, a w wersji z dieslem przypomniał mi jak bardzo potrzebujemy silników wysokoprężnych. Cieszę się, że Skoda nie odeszła od nich w odróżnieniu do Volkswagena, który w Pasacie nie oferuje już jednostek o oznaczeniu TDI. Mimo iż Superb sam w sobie stał się samochodem odrobinę bardziej generycznym i stracił trochę na wyglądzie i charakterze to w ogólnym rozrachunku jest on produktem po prostu kompletnym. Ciężko mu cokolwiek zarzucić, a pojawiające się wpadki to drobiazgi. Na początku trzeba na niego wyłożyć niemałą sumę, ale koszty eksploatacji w późniejszym czasie zrekompensują jego zakup.
Jakub Głąb
Zdjęcia Skoda Superb 2.0 TDI 4×4 Sportline:



















Dane techniczne Skoda Superb 2.0 TDI 4×4 Sportline:
Silnik: R4, wysokoprężny
Pojemność: 1968 cm3
Moc: 193 KM
Maksymalny moment obrotowy: 400 Nm
0 – 100 km/h: 7,6 s
Prędkość maksymalna: 230 km/h
Skrzynia biegów: automatyczna, 7 – biegowa, dwusprzęgłowa
Cena: 163 100 zł (podstawa), 290 800 zł (testowany)







