Skoda Octavia RS po liftingu ma więcej mocy, lecz dalej nie ma charakteru. Na szczęście w kilku kwestiach jest bezkonkurencyjna. Dodatkowe 20 KM dodało odrobinę wigoru poliftingowej Octavii RS, ale tylko na prostych. Generalnie to dalej samochód, który na tle innych hothatchy nie dostarcza żadnych większych emocji, ale… to też jest jego mocna strona. Jeśli szukasz benzynowego, pojemnego, wręcz rodzinnego auta, które mimo wszystko wyróżnia się na drodze i jest w stanie dostarczyć ci chociaż drobną dawkę dopaminy, czeska propozycja jest skierowana do ciebie.
Mam takie wrażenie, że wszyscy robią Czechom krzywdę stawiając ich delikatnie przyostrzony produkt w jednej linii z typowymi hothatchami. Jakby nie patrzeć… Octavia RS takim autem nie jest. I nie chodzi mi wcale o bryłę nadwozia, wszak Octavia RS jest dostępna jako liftback (szalenie praktyczny) lub kombi (jeszcze bardziej szalenie praktyczne). Hatchbacka próżno tu szukać.
Bo przecież jak spojrzeć na to, co Octavia RS oferuje, tak zupełnie na chłodno, to w gruncie rzeczy trudno tutaj dostrzec jakieś większe sportowe aspiracje. Ale po kolei, bo mówimy o aucie po drobnej kuracji odmładzającej.

Skoda Octavia RS po liftingu – co się zmieniło?
Złośliwi powiedzą, że nic, a bardzo złośliwi powiedzą, że Skoda nie wykorzystała okazji, żeby poprawić ten samochód. Rzeczywiście, zmiany są symboliczne. Z zewnątrz niby zmieniły się światła z tyłu i z przodu oraz zderzaki, ale zmiany są po prostu kosmetyczne. Szczerze mówiąc, ja na ulicy bym raczej nie rozpoznał modelu „po lifcie”. We wnętrzu zmiany też są skromne – z oferty zniknęły tradycyjne zegary, teraz standardowy jest wirtualny kokpit, ponadto ekran multimedialny jest już zawsze „ten większy” w Octavii RS, czyli 13-calowy.
Czesi nie zdecydowali się na zastosowanie po liftingu znanych z nowego Superba smart dials – pokręteł, którymi obsługuje się m.in. klimatyzację. Czyli Octavia RS (i w ogóle Octavia po liftingu) pozostaje ergonomicznym koszmarkiem, bo żeby cokolwiek zrobić we wspomnianej choćby przed chwilą klimatyzacji, nadal trzeba przeklikać się przez menu. Na szczęście system multimedialny działa o wiele szybciej niż na początku produkcji auta (mało kto ma to jeszcze w głowie, ale obecna generacja Octavii pamięta covid – została pokazana w 2019 roku). Tutaj akurat Czesi wyciągnęli wnioski.

Najważniejsze zmiany zaszły jednak w gamie napędowej. Po pierwsze – zniknęły wszystkie warianty z dieslem, nie ma już też 4×4. To zostało dla… słabszej benzynowej i „zwykłej” TSI. Nie pytajcie mnie o logikę, tak jest. Wreszcie wersja benzynowa nie jest już też dostępna z manualem. W grę wchodzi wyłącznie DSG.
Na pocieszenie – RSka jest teraz mocniejsza niż kiedykolwiek. Konstruktorzy dołożyli do pieca dodatkowe 20 koni mechanicznych. Teraz jest ich 265. Bez zmian pozostał za to moment obrotowy, który nadal wynosi 370 niutonometrów. Korzyść to 0,3 sekundy – o tyle szybciej Octavia RS przyspiesza do 100 km/h. I jest to teraz dokładnie 6,4 sekundy. Choć ten wynik wcale nie jest łatwy do osiągnięcia – przynajmniej z włączonymi systemami, ponieważ kontrola trakcji bardzo chętnie dławi wszelkie zapędy kierowcy. Daje to wrażenie olbrzymiej turbodziury, kiedy próbujesz dynamicznie ruszyć spod świateł. Napęd na przód się kłania.

W sumie największa zmiana to dźwięk w kabinie podczas tego przyspieszania. Czesi zrezygnowali z absurdalnie męczącego i sztucznego dźwięku z głośników. Teraz jedyne, co nam zostaje, to delikatny pomruk, ale jednak z wydechu. I to jest dobra zmiana.
No ale dobrze, a co z prowadzeniem? Tutaj dalej jest… bez większych emocji.

Octavia RS dalej jest bardziej praktyczna, niż sportowa
Nie zrozumcie mnie źle – Octavia RS na tle swojej cywilnej wersji jeździ jak żyletka. Jednak w czasach, kiedy hothatche mają nierzadko po czterysta koni, a napęd na obie osie to oczywistość, czeska propozycja sprawia wrażenie dość… poczciwego auta.
Tylko czy to naprawdę źle? Tutaj chyba docieramy do sedna sprawy – tak jak pisałem na początku tego testu, Octavia RS nie jest hothatchem. Jest po prostu usportowionym autem, liftbackiem/kombi z pazurem. Tylko tyle i aż tyle. Kiedy tak na nią patrzysz, okazuje się świetnym autem.

Układ kierowniczy nie jest może precyzyjny jak szwajcarski zegarek, ale jest bardzo, bardzo dobry. Adaptacyjne zawieszenie DCC, zwłaszcza przy sportowych nastawach, zgrabnie trzyma nadwozie przy ziemi (a krótki skok amortyzatorów zapewnia odpowiednio brutalne odczucia dla pleców kierowcy), ale w trybie komfortowym potrafi też być naprawdę dość wygodne. Wszystko jest tutaj sztuką kompromisu.
Do mnie ta logika dociera. Bo jeśli mam mieć jedno auto w rodzinie i chcę, żeby było w miarę sportowe, to logicznym wyborem będzie właśnie taka Octavia RS.

Tym bardziej, że jest to obrzydliwie wręcz praktyczne auto. Po pierwsze – choć Skoda Octavia to segment C, to na tle konkurencji czeska propozycja zawsze wyróżniała się wymiarami i nie inaczej jest w przypadku RS-ki. W środku miejsca wystarczy dla czwórki dorosłych ludzi. Bagażnik jest przepastny. Ma aż 600 litrów, jest bardzo ustawny, a do tego kufer jest po prostu bardzo głęboki. Opadająca linia dachu w liftbacku wcale tu nie przeszkadza.
Jak na sportowe auto Octavia RS imponuje też tymi wszystkimi smart rozwiązaniami, które są w duchu Skody. Tak, tutaj one nie zniknęły. Większość z tych bajerów już znacie – wiecie, skrobaczka zamocowana pod wlewem do paliwa, wygodne uchwyty, haczyki, pojemniki, parasolki i tak dalej. Moim absolutnym hitem jest jednak gniazdo USB w podsufitce. Obok włącznika światła, tuż obok górnej krawędzi szyby. Po co? Oczywiście to ukłon w stronę kierowców, którzy korzystają z rejestratorów. Zamiast zrywać plastiki i ciągnąć kable aż do zapalniczki, wystarczy się wpiąć krótkim kabelkiem – i gotowe. Mega rozwiązanie.

Po liftingu zmieniło się jeszcze coś – cena
I niestety nie w ten sposób, o którym wszyscy marzycie. Octavia RS podrożała, choć uczciwie trzeba przyznać, że bazowe wyposażenie jest teraz bogatsze – wspominałem o wirtualnym kokpicie czy 13-calowym ekranie multimedialnym.
Cena RS-ki startuje zgodnie z konfiguratorem od 181 300 zł i niestety można tu zaszaleć. Lakier, większe felgi, do tego kilka bajerów – i to nie taki szalonych znowu, bo chodzi mi choćby o podgrzewanie kanapy – i cena szykuje szybuje na ponad dwieście tysięcy złotych. A dopłacić trzeba za sporo rzeczy. System nagłośnienia Canton – 2700 zł. Wyświetlacz HUD – 3300 zł. Wspomniane wcześniej zawieszenie adaptacyjne DCC – 3600 zł.

Drogo. Niemniej jednak Octavia RS pozostaje właściwie jedynym na rynku połączeniem sportowych możliwości, praktyczności i komfortu. A to wszystko w budzie liftbacka lub kombi.
Piotr Rodzik
Zdjęcia Skoda Octavia RS:






















Dane techniczne Skoda Octavia RS:
Silnik: R4, benzynowy, turbodoładowany
Skrzynia biegów: DSG, 7-biegowa
Pojemność: 1984 cm3
Moc: 265 KM
Moment obrotowy: 370 Nm
0 – 100 km/h: 6.4 s
Prędkość maksymalna: 250 km/h







