Są samochody, które z czasem zmieniają segment. I są takie, które od lat wyznaczają jego standard. Do tej drugiej grupy bez wątpienia należy Octavia. Model, który przez dekady zapracował na opinię jednego z najbardziej racjonalnych, przestronnych i uniwersalnych aut rodzinno-flotowych w Europie. Dla wielu kierowców to wręcz synonim rozsądnego wyboru. Dużo miejsca, praktyczne rozwiązania i technika koncernu Volkswagena zamknięta w mniej ostentacyjnej formie. Obecna generacja kontynuuje tę filozofię, ale robi to w bardziej dojrzały sposób. Jest nowocześniejsza, lepiej wyposażona i znacznie bardziej cyfrowa niż kiedykolwiek wcześniej.
Ale w tej historii pojawił się ciekawy zwrot akcji. Bo dziś Octavia nie musi już być wyłącznie rozsądnym wyborem. W wersji Sportline zaczyna grać na emocjach: ma bardziej dynamiczną stylistykę, sportowe akcenty we wnętrzu i mocne jednostki napędowe, które wyraźnie zmieniają charakter samochodu. No i cenę, która może przebić nawet dobrze wyposażonego Superba.

Wizualnie to chyba najładniejsza Octavia
Nadwozie pokryto metalizowanym, beżowym lakierem Sahara z palety specjalnej, wycenianym na, bagatela, 8650 zł. Kolor dobrze współgra z ostrzejszym rysunkiem najnowszej generacji. Całość stoi na opcjonalnych, 19-calowych felgach, które wizualnie „domykają” sylwetkę. Większe koła w Octavii potrafią czasem wyglądać przesadnie, ale tutaj dobrano wzór o sportowym charakterze. Dzięki temu auto zachowuje proporcje i nie traci swojej elegancji, a przy tym nie odnotowałem problemów z komfortem spowodowanym niskim profilem opony.
Kluczową rolę odgrywają jednak elementy charakterystyczne dla wersji Sportline. Wyczernione detale, grill, obudowy lusterek, listwy okienne czy subtelnie zmodyfikowane zderzaki. Zamiast chromu mamy tu konsekwentną estetykę, która świetnie kontrastuje z głębokim lakierem. Samochód wygląda dzięki temu nowocześnie i bardziej dynamicznie, ale nadal nie wpada w stylistyczną przesadę. To wciąż Octavia, tylko ubrana w znacznie lepiej skrojony garnitur. Patrząc na tę konfigurację, naprawdę trudno byłoby stworzyć ładniejszą wersję tego modelu. No, może poza równie efektownym, fioletowym lakierem Space z palety specjalnej, który dodaje Octavii jeszcze więcej charakteru i pokazuje, że nawet tak racjonalny samochód może być po prostu stylowy. Ale ja lubię nietypowe kolory.
Recenzja wideo Skoda Octavia 4×4 Combi:
We wnętrzu dużo sprzeczności
Muszę poświęcić jeden akapit fotelom. To sportowe, kubełkowe konstrukcje ze zintegrowanymi zagłówkami, w pełni elektrycznie regulowane, z pamięcią ustawień podgrzewaniem i regulacją odcinka lędźwiowego. Zapewniają bardzo dobre trzymanie boczne, świetnie stabilizują ciało w zakrętach, a przy tym okazują się zaskakująco wygodne nawet podczas dłuższych tras. Ergonomicznie, naprawdę trudno im coś zarzucić. Problem pojawia się przy wykończeniu. Zastosowana szara tkanina wygląda po prostu zbyt zwyczajnie jak na samochód w tej klasie cenowej i w tak efektownej konfiguracji. Przy aucie zbliżającym się cenowo do ćwierć miliona złotych oczekiwalibyśmy raczej alcantary, skóry lub bardziej wyszukanego materiału. Tutaj wizualny dysonans jest wyraźny. Fotele są świetne w użytkowaniu, ale kompletnie nie budują prestiżu. A szkoda, bo miały wysokie aspiracje. Tym bardziej, że boki i tył są obszyte naprawdę przyjemnym materiałem.
Na pokładzie znajdziemy oczywiście nowoczesne dodatki. Jest wyświetlacz head-up, który w czytelny sposób prezentuje najważniejsze informacje na przedniej szybie (nawet wskazania Google Maps), oraz zestaw kamer 360 stopni. Te drugie działają poprawnie funkcjonalnie, ale jakość obrazu pozostawia niedosyt. Rozdzielczość i szczegółowość są raczej przeciętne i odstają od standardów, jakie oferują dziś najlepsi w segmencie. Przednia kamera ma zdecydowanie lepszą jakość niż tylna.

Ciekawym wrażeniem jest sama architektura deski rozdzielczej. Można odnieść wrażenie, że jest ona lekko odchylona od kierowcy, zamiast być do niego skierowana. Nie tworzy klasycznego kokpitu zorientowanego na prowadzącego, tylko bardziej neutralną, horyzontalną przestrzeń. To nietypowe odczucie i miałem przez to wrażenie, że ekran również jest skierowany w stronę pasażera.
Z tyłu Octavia pozostaje wierna swojej reputacji jednego z najbardziej przestronnych aut w klasie. Miejsca na nogi i nad głową jest bardzo dużo, bez problemu zmieszczą się tu dorośli pasażerowie nawet podczas długiej podróży. Nie przeszkadza w tym dach panoramiczny. Szeroko otwierane drzwi ułatwiają montaż fotelików dziecięcych, a o Isofixach nawet nie muszę wspominać. Drugi rząd dostał również swój panel do sterowania klimatyzacją oraz podgrzewane skrajne fotele. Na koniec bagażnik. Jest ogromny, bardzo ustawny i zaprojektowany z typowo „skodowską” funkcjonalnością. Mamy podwójną podłogę, praktyczne haczyki, przegrody, solidną roletę oraz mnóstwo miejsca na długie przedmioty. Sprzęt narciarski czy bagaże na rodzinny wyjazd nie stanowią żadnego problemu. To wciąż jeden z najbardziej praktycznych samochodów, jakie można kupić. Simply Clever ma się dobrze!
Zajrzyjcie również na nasz kanał na YouTube:
Ta jednostka aż rwie się do jazdy! Spalanie też wyrywa z butów
W przypadku tej wersji Škody Octavii kluczową rolę gra oczywiście dwulitrowy, czterocylindrowy silnik TSI. Już po pierwszych kilometrach czuć, że to zupełnie inna liga niż bazowe jednostki. Ten motor jest po prostu bardzo dynamiczny. Nie trzeba go wysoko kręcić ani specjalnie prowokować do działania. Lekkie naciśnięcie pedału gazu wystarczy, żeby samochód natychmiast nabrał tempa. Co ważne, ta dynamika nie ma w sobie nic nerwowego ani przesadnie agresywnego. To nie jest charakter typu „zero-jedynkowego”, który próbuje wyrwać kierownicę z rąk. Auto nie wyprowadza się z równowagi, nie zaskakuje nagłym szarpnięciem. Zamiast tego dostajemy bardzo przewidywalne, liniowe rozwijanie mocy. Kierowca ma po prostu pewność, że w każdej chwili, gdy dociśnie gaz, pełny potencjał będzie dostępny pod prawą stopą. Sam napęd na cztery koła jest tu zresztą bardzo odczuwalny, w pozytywnym sensie. Samochód sprawia wrażenie, jakby był delikatnie „pchany” przez tylną oś, co daje świetną trakcję przy ruszaniu i podczas dynamicznego przyspieszania. Szczególnie na śliskiej nawierzchni czuć dodatkową stabilność i pewność prowadzenia.
Niestety, jak to zwykle bywa, taka elastyczność i osiągi mają swoją cenę przy dystrybutorze. W trakcie testu nie udało się zejść ze spalaniem poniżej 8 l/100 km. Przy spokojniejszej jeździe wartości oscylowały raczej w okolicach 9 litrów, natomiast w typowym cyklu mieszanym średnie spalanie z trzech dni wyniosło około 9,5 l/100 km. To wynik akceptowalny jak na ponad 200-konne auto z napędem 4×4, ale osoby oczekujące oszczędności mogą być zaskoczone. Tutaj w pas kłania się opcja z miękką hybrydą.

Na duży plus zasługuje także adaptacyjne zawieszenie DCC. Bardzo dobrze tłumi nierówności, pracuje miękko i sprężyście. W codziennej eksploatacji jest po prostu komfortowe. W tym konkretnym przypadku sprawiało nawet lepsze wrażenie zestrojenia niż w większym modelu Superb. To zawieszenie, które naprawdę potrafi pogodzić wygodę z nutą sportu, zamiast tylko udawać „adaptacyjność” w tabelce wyposażenia. Na ekranie mamy kilkanaście opcji zestrojenia i różnice są bardzo odczuwalne. Dopełnieniem całości jest bardzo dobre wyciszenie. Przy prędkościach autostradowych nie słychać nadmiernego szumu opon ani opływającego powietrza, kabina pozostaje spokojna i dobrze odizolowana od świata zewnętrznego. Nie ma tu żadnych nieprzyjemnych rezonansów czy przypadkowych hałasów. Samochód sprawia wrażenie solidnie zbudowanego i dopracowanego akustycznie.

Wygląda drogo i… taki też jest
Oczywiście, nie jako sam model, tylko ta konkretna specyfikacja. Octavię w kombi możemy dostać już od 116 400 zł z jednostką 116-konną i manualną przekładnią. Jedna z bardziej sensownych wersji, czyli Drive Selection to koszt 158 800 zł, ale tutaj wybrałem już wersję z silnikiem mHEV o mocy 150 KM. Jeśli jednak egzemplarz ze zdjęć spodobał Wam się tak bardzo, że na inne nie widzicie miejsca w swoim garażu, to przygotujcie się na wydatek na poziomie… ćwierć miliona złotych! Tak, można mieć Octavię droższą od Superba w wersji L&K, którym niedawno jeździłem. Jak to możliwe?
A no tak, że podczas konfiguracji, kiedy zapytano „co dokładamy do auta?”, odpowiedź brzmiała „tak”. Wersja Sportline z jednostką 2.0 TSI 204 KM 4×4 startuje od 185 200 zł. Z kwestii wizualnych samochód został polakierowany na specjalny odcień Sahara, którego koszt to 8650zł, a auto stoi na 19 calowych felgach za 4000 zł. Kalkulator nie kłamie, mamy 198 000 złotych, a jeszcze nie zdążyłem wejść w obszerne opcje. Pakiet z nawigacją i head-upem (7500 zł), pakiet Winter z grzaną szybą i tylną kanapą (3400 zł), ogrzewanie postojowe (5200zł), nagłośnienie Canton (2700 zł), dach panoramiczny (6100zł) czy zawieszenie DCC (3600 zł). Wymieniłem tylko najważniejsze i najdroższe opcje. Ostatecznie rachunek zatrzymał się na 239 000 złotych. Ufff…
Octavia to świetny samochód. Rodzinny, praktyczny, rwie się do jazdy. Jest naprawdę świetną propozycją dla mobilnej familii. Ale tak samo jak jest świetną propozycją jako auto samo w sobie, tak samo przesadzoną konfiguracją jest ta konkretna. Od przepychu głowa boli. A portfel się kurczy.
tekst i foto: Kacper Mazur
Zdjęcia Skoda Octavia 2.0 4×4 Combi:




































Dane techniczne Skoda Octavia 2.0 TSI 4×4
Silnik: 2.0 TSI
Moc układu: 204 KM, napęd na cztery koła
Maksymalny moment obrotowy układu: 320 Nm
0–100 km/h: 6,7 s.
Prędkość maksymalna: 228 km/h
Skrzynia biegów: automatyczna 7-biegowa DSG
Cena: testowany około 239 000 złotych







