Nie jest najmocniejszy, nie ma największej baterii i zasięgu, a mimo to wydaje się być najrozsądniejszym wyborem. Poznajcie Skodę Elroq w wersji z najmniejszym akumulatorem pod podłogą.
Chińczycy bardzo mocno napierają na europejski rynek. Co tydzień pojawia się u nas jakaś nowa marka z dziwnie brzmiącą nazwą i kilkoma modelami. Coraz trudniej się w tym wszystkim połapać, a duzi gracze z teoretycznie ugruntowaną pozycją na rynku zaczynają czuć oddech konkurencji z Azji.
W dobie elektryfikacji coraz częściej gonimy za kilowatogodzinami. Producenci prześcigają się w ogłaszaniu coraz to większych baterii zapominając o tak ważnych czynnikach jaka masa własna pojazdu czy stale rosnąca cena. Skoda wydaje się wychodzić poza utarte ramy i wraz z Elroqiem udowadnia, że przepisem na sukces jest rozsądek, a nie posiadanie wszystkiego naj.

Po prostu Skoda
O wyglądnie zewnętrznym i wnętrzu trudno jest napisać cokolwiek odkrywczego. To kolejny projekt Czechów, który korzysta ze sprawdzonych do tej pory rozwiązań. Płynne linie, podzielone na dwa segmenty przednie światła i brak stylistycznych fajerwerków upchano w pudełkowate nadwozie. Jest poprawnie, bez zbędnych udziwnień, tak by trafić do jak największej ilości odbiorców.
Kabina jest skurczonym projektem tego co znamy już chociażby z Enyaqa. Jest ten sam 13–calowy ekran dotykowy na środku deski, dotykowe i nieintuicyjne panele, materiałowy dekor wykonany z tego samego tworzywa co obicie foteli i tunelu środkowego, czy też mały ekran przed kierowcą wyświetlający dane z komputera pokładowego i asystentów jazdy. Mimo wszystko czuć jednak we wnętrzu Elroqa, że jest to półka niżej niż wspominany Enyaq. Twardych plastików jest znacznie więcej i materiałowe dekory tego nie zamaskują. Na całe szczęście montaż stroi na wzorowym poziomie. Przyznać muszę też, że nie jestem fanem zastąpienia logotypów z kurą zwyczajnymi napisami Skoda (tyczy się to zarówno wnętrza jak i karoserii).

Standardowo jak to bywa w przypadku Skody miejsca wewnątrz jest niepoliczalna ilość. Po raz kolejny samochód tej marki zaskakuje mnie aranżacją przestrzeni i sprytnym wykorzystaniem jej. W pierwszym rzędzie znajdziemy wygodne i obszerne fotele. Z tyłu dla pasażerów przygotowano wygodną kanapę wraz ze sporą ilością miejsca na nogi oraz nad głową. Bagażnik oferuje 470 litrów, jest on foremny i ustawny. Przyczepiłbym się tu tylko do łapki służącej do zamykania klapy. Została ona ulokowana w zamku i jest dosyć niewygodna w użytkowaniu. W klapie ulokowano także skrobaczkę do szyb, a w przednich drzwiach znajdziemy parasolkę.
Właściwości jezdne typowe dla Skody
Elroq dostępny jest w trzech wariantach – 50, 60 oraz 85. Oznaczają one oczywiście pojemność akumulatora. My do testu wybraliśmy tą podstawowa odmianę, która oferuje nam ogniwo o pojemności 52 kWh netto. Deklarowany przez producenta zasięg to 375 kilometrów, a moc silnika elektrycznego wynosi tu 170 KM. Napęd przekazywany jest oczywiście na tylną oś dzięki czemu samochód może pochwalić się bardzo dobrą zwrotnością.

Wydawać by się mogło, że 170 KM to niezbyt dużo w samochodzie ważącym około 1800 kilogramów, jednak podczas miejskiej eksploatacji nie można narzekać na jakiekolwiek braki mocy czy też słabą dynamikę. Zastrzeżeń nie można mieć także do wydajności napędu. W terenie zabudowanym Skoda zużywała mi około 14,6 kWh na każde 100 kilometrów dzięki czemu realny zasięg oscylował w okolicy 350 kilometrów, czyli bardzo blisko deklaracji producenta. Niestety jednak na drogach ekspresowych i autostradach zużycie energii znacząco podskakiwało do okolic 21-25 kWh co automatycznie zbijało zasięg do około 200 kilometrów. Powyżej 100 km/h wyraźnie spada też ochota do przyspieszania. Dynamika nie jest już tak dobra i czuć lekką zadyszkę. Maksymalna moc ładowania Elroqa to 145 kW, choć krzywa ładowania jest dosyć specyficzna. W najszerszym „okienku” Skoda przyjmuje około 100 kW, powyżej 80% naładowania akumulatora moc spada do około 60kW.
Układ jezdny Elroqa został zestrojony w charakterystyczny dla czeskich samochodów sposób. Jest komfortowo, sprężyście i miękko z odpowiednią dawką precyzji, ale bez zbędnej przesady. Zawieszenie jest świetne. Dobrze wyciszone, przyjemnie wybierając nierówności i bardzo dobrze radzące sobie z masą samochodu. Czy to w trasie, czy w nieco szybciej pokonywanym łuku nie ma ono większych trudności z utrzymaniem w ryzach Elroqa. Układ kierowniczy jest mocno wspomagany, tak by nie utrudniać eksploatacji w mieście, jednak pomimo tego jest on komunikatywny i responsywny.

Cena, która pozytywnie zaskakuje
Bazowo Elroq 50 zaczyna się od 149 900 zł. Za dodatkowe 11 550 zł dostaniemy większą baterię (63 kWh), mocniejszy silnik i większy zasięg. Największe ogniwo wymaga dorzucenia kolejnych 31 750 zł. Według mnie Elroq ma największy sens właśnie w podstawowej odmianie. Testowany przez nas egzemplarz miał na swym pokładzie kilka dodatkowych opcji jak czerwony lakier za 5200 zł, 19–calowe obręcze za 3450 zł, wykończenie wnętrza Design Selection Loft za 4050 zł, pompę ciepła za 5250 zł (opcja obowiązkowa) oraz pakiet Smart za 6900 zł przez co jego końcowa cena wyniosła 174 750 zł.
Osobiście nie dokładałbym do tego typu samochodu większej ilości opcji, bo na braki w wyposażeniu nie można narzekać. Już w podstawie jest ono całkiem bogate. W kilku miejscach widać pewne oszczędności jak chociażby manetka od tempomatu sugerująca obecność aktywnego tempomatu, którego na pokładzie nie było, czy też przygotowanie pod dostęp bezkluczykowy (wcięcia w klamkach), który także nie był dostępny w tym egzemplarzu, jednak całościowo Elroq zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Wersja z najmniejszą baterią jest świetnym przykładem na to, że nie potrzebujemy tysięcy kilowatogodzin, by dostać naprawdę sensowny zasięg do codziennej miejskiej eksploatacji.

Powiecie, że 170 000 zł za samochód do miasta to absurd. Ja powiem, że w przypadku elektryka jedyną opłacalną opcją jest najem długoterminowy bez wykupu i z wpłatą własną za pomocą dotacji naszEauto. Dodatkowo biorąc pod uwagę rządowe dopłaty cena Elroqa niemal zrównuje się z Karoqiem, który jakby nie patrzeć jest jego spalinowym odpowiednikiem. Mówimy tu o bazowej wersji Essence za 112 200 zł połączonej z silnikiem 1.0 TSI i manualną skrzynią biegów.
Jakub Głąb
Zdjęca Skoda Elroq 50:



















Dane techniczne Skoda Elroq 50:
Silnik: elektryczny
Moc maksymalna: 170 KM
Maksymalny moment obrotowy: 310 Nm
0 – 100 km/h: 9s
Prędkość maksymalna: 160 km/h
Cena: 149 900 zł (podstawa), 174 750 zł (testowany)







