W grupie Volkswagena hybrydy plug-in zagościły na dobre. Prawie w każdym modelu możecie w konfiguratorze wybrać takie ekologiczne rozwiązanie. A różni się dosyć bardzo od tradycyjnych opcji. Taką inżynierię mogłem ostatnio podziwiać w suvie Seata – poznajcie Tarraco phev, czyli e-hybrid.
A od razu muszę dodać, że nie było to zwykłe Tarraco, ponieważ oprócz nowoczesnego napędu hybrydowego i akumulatorów była to wersja FR, który skrywała kilka tajemnic. Czas je odkryć!
Tarraco FR – aspekty wizualne
Hiszpański producent zapowiada, że wersja FR będzie miała najbardziej dynamiczny styl. Nie trzeba długo patrzyć na to spore nadwozie w czerwonym lakierze by zgodzić się z opinią Seata. Dodając do „szybkiego” lakieru 19-calowe felgi, większy tylny spoiler, przyciemniane szyby oraz bardziej agresywne zderzaki potęguje się ta teza.

Wizualnie podobały mi się również przednie reflektory i zabieg z tylnymi światłami wzorem Porsche i Seata Leona, gdzie połączono oba światła LEDową listwą.
W środku natomiast parę emblematów, perforowana skórzana kierownica i genialne fotele. Nie dość, że podgrzewane i elektrycznie regulowane to jeszcze do tego dosyć ciasne i prawie kubełkowe. Przy tym nadal wygodne.

W środku dość nowocześnie
Po otwarciu drzwi oprócz wspomnianych foteli w oczy rzuca się ogromny ekran dotykowy (ponad 9 cali) systemu infomedialnego. Nowatorskie są też klawisze do obsługi klimatyzacji. Są w osobnym miejscu, ale to również dotykowy panel. Tradycyjny został jeszcze lewarek automatycznej skrzyni biegów co w grupie Volkswagena nie jest już takie pewne.
Co ciekawe ekran odczytuje nawet gesty, więc możecie włączyć kolejną piosenkę lub stację radiową machnięciem ręki. Poza tym znajdziemy w nim nawigację, monitor przepływu energii, audio oraz łączność z telefonem. Uważajcie jednak, bo kabel do podłączenia to małe USB-C, więc AndroidAuto lub Carplay w starszych smartfonach będzie wymagać rzadkiego kabla.

W Tarraco nie pojawiło się oświetlenie Ambiente jak w nowym Leonie, ale za multifunkcyjną kierownicą są jednak elektroniczne zegary, które mają kilka motywów. Kierowca może wybrać sobie jeden z kilku trybów, które wyświetlają nam przeróżne informacje.
Napęd e-hybrid
Źródłem mocy tego auta jest układ hybrydowy złożony z benzynowego silnika czterocylindrowego o pojemności 1,4 litra (150 KM) oraz elektrycznego motoru generującego moc 115,6 KM. Do tego dochodzi akumulatory magazynujące energię o pojemności 13 kWh. Dzięki temu łączna moc auta to 245 KM i maksymalny moment obrotowy 400 Nm. To pozwala na przyspieszanie do „setki” w 7,4 s oraz osiąganie maksymalnej prędkości równej 205 km/h.
Patrząc na aspekty ekologiczne według norm WLTP auto ma przejechać na prądzie 49 kilometrów. Ja obstawiam bardziej okolice 30-40 kilometrów. Wspomniane baterie naładujecie z szybkiej ładowarki w kilka godzin (3h) lub w domowym gniazdku (7-10 h). W tym nadwoziu Seat uchwyt do ładowania przygotował z przodu po stronie kierowcy przed przednimi drzwiami, a w zestawie otrzymujemy głównie kabel z transformatorem, który podłączycie do domowego gniazdka.

Jazda Seatem Tarraco phev
Kierowca może sam zdecydować czy chce jeździć na trybie elektrycznym, czy hybrydowym. Słowo uznania, że tryb e-mode korzysta wyłącznie ze zmagazynowanej energii i możecie nim pędzić z dowolną prędkością i przyspieszając bez przeszkód. W trybie hybrydowym to auto decyduje kiedy wspomagać się prądem i w razie czego potrafi jeszcze odzyskać prąd z hamowania dzięki rekuperacji.
W Seacie pojawił się napęd na 4 koła co pomaga w codziennej jeździe, a dzięki odpowiednim trybom jazdy (pokrętło na konsoli centralnej) może lekko zmienić charakterystykę. Właściciel do wyboru ma również tryb indywidualny, w którym można kilka aspektów jazdy skonfigurować.

Jeśli chodzi o samą jazdę, to auto nie nastraja do szybkiej jazdy. Pewnie trzyma się drogi, ale posiada pewne gabaryty, które generują hałas w środku i utrudniają prowadzenie w wyższych prędkościach. Zdecydowanie pasuje do powolnej jazdy po mieście lub pozamiejskich podróży, które dzięki miękkiemu zawieszeniu są komfortowe, a poprzez automat DSG też przyjemne i proste w obsłudze.
Tajemniczy przycisk S-boost
20 lat temu wszyscy jaraliśmy się nitro i różnymi swego rodzaju dopalaczami w filmach lub filmikach w raczkującym Internecie. Teraz po latach, supersamochody mają to dzięki elektryczności zmagazynowanej w akumulatorach. W Seacie Tarraco PHEV pojawiło się coś podobnego. Nie oczekiwałem od tej funkcji czegoś zaskakującego, ale spotkała mnie na pewno miła niespodzianka.
Darmowe Sprawdzenie VIN
Sprawdź wypadkową przeszłość pojazdu
Po wciśnięciu tego klawisza na konsoli centralnej na zegarach pojawia się skromny napis, a przy zegarach tajemniczy niebieski pasek mocy. Jak się okazuje nie tylko to, bo auto wówczas mocno reaguje na gaz, ma szybki kick-down i do tego katapultuje się z procy. Przyspieszanie wówczas to inne odczucie i od czasu do czasu możecie zaskoczyć siebie i pasażerów, gdy wasze głowy trafią na zagłówek!

Hybryda ogranicza miejsce
O ile w środku naprawdę nikt nie powinien narzekać, bo nie ma wysokiego tunelu środkowego, a klimatyzacja ma aż trzy strefy to gorzej dzieje się w bagażniku. Taka hybrydowa wersja nie ma opcji trzeciego rzędu siedzeń, a i bagażnik jest ciut mniejszy.
Na szczęście 610 litrów to naprawdę sporo, a elektryczna klapa bagażnika sterowana również gestem nogi wzmaga użyteczność tego kufra. Wewnątrz „robotę” robi ogromne oko dachowe z funkcją szyberdachu.

Poza tym prawie 2,8 metra rozstawu osi musi gwarantować odpowiednią przestrzeń. Z resztą wymiary 4,75 metra długości oraz 1,65 m wysokości to też niemałe wartości.
Hybryda ma sens?
Jazda hybryda plug-in z naładowanymi bateriami to naprawdę ciekawe i ciche doznanie. Ja na samym prądzie zrobiłem małe trasy, które naprawdę nie pobrały nawet kropli benzyny. Niestety w całym teście daleko mi było do deklaracji producenta o 2 litrach na 100 kilometrów. Moje wyniki to raczej 8-9 litrów gdy baterie nie były naładowane.
Nie nastraja również cena takiej wersji Tarraco, która startuje od 183 tysięcy złotych. Przypomnę tylko, że najtańsza odmiana tego modelu to niecałe 126 tysiące złotych.

Ostatnio dość często poruszam się hybrydami i większość z nich to wersje z wtyczką. Niestety darmowe ładowanie nawet w takim mieście jak Kraków nie należy do prostych, a mieszkanie w bloku nie nastraja do prostego podłączania gniazdka, w którym jest prąd za który płacę. Stąd też nie jestem jeszcze przekonany do tego rozwiązania, bo rzadko z tych akumulatorów korzystam.
Seat Tarraco e-hybrid dzięki funkcji S-boost postawił jednak ciekawą alternatywę dla dotychczasowych testów. Ta możliwość elektrycznego dopalacza sprawiła, że auto się wyróżnia, a wcale nie jest Cuprą, więc jak ktoś szuka dużego SUVa, którego sąsiad może nie znać, a lubi czasem docisnąć to mam pewnego kandydata. Nawet te twardsze plastiki i prosty design w środku za to s-boost odpuszczę.
Konrad Stopa
Ocena Seat Tarraco e-hybrid:
| Wygląd: | [usr 7] |
| Wnętrze: | [usr 8] |
| Silnik: | [usr 7] |
| Skrzynia: | [usr 7] |
| Przyspieszenie: | [usr 7] |
| Jazda: | [usr 8] |
| Zawieszenie: | [usr 8] |
| Komfort: | [usr 9] |
| Wyposażenie: | [usr 9] |
| Cena/jakość: | [usr 5] |
| Ogółem: | [usr 7.5 text=”false” img=”06_red.png”] (69/100) |
Seat Tarraco e-hybrid – dane techniczne:
Silnik: Hybryda plug-in
Moc łączna: 245 KM
Moment obr.: 400 Nm
Skrzynia biegów: 6-biegowa, automatyczna
Napęd: przedni
0-100 km/h: 7,5 s
Prędkość maksymalna: 205 km/h
Cena: od 183 tysięcy złotych








































