Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris – honorowy gol

Renault Espace próbuje być opcją pośrednią między SUV-em, a vanem. Wersja Initiale Paris wnosi do tego miksu poczucie luksusu w stylu premium.

Są 3 drogi dla ludzi poszukujących samochodu dla siedmiu osób. Pierwsza droga to duże SUV-y w rodzaju Kii Sorento lub Peugeota 5008, druga to vany w stylu Toyoty Proace Verso czy Multivana. Klasyczne minivany już właściwie wyginęły, a nieliczne pozostałe w ofertach modele są już leciwe i niedługo zapewne znikną z rynku. Wyjątkiem jest dość świeży Grand Scenic, młodszy brat opisywanego tutaj modelu. Trzecia droga to Renault Espace – reklamowany jako crossover, ale garściami czerpiący z praktyczności minivana samochód od Renault wciąż ma coś do powiedzenia w tym segmencie. Swego czasu nawet wróciłem do 1982 roku i przedstawiłem na blogu pierwszego Espace. To był przełomowy model, o którym możecie poczytać tutaj.

Prawie 40 lat później oferta Espace nie wygląda imponująco – dwa poziomy wyposażenia i dwa silniki do wyboru. Nie są to jednak tak małe jednostki napędowe jak jeszcze kilka lat temu. Do 2017 r. w Espace, jak i innych cywilnych Renault, nie można było mieć pod maską pojemności większej niż 1,6 l. Na szczęście Francuzi poszli po rozum do głowy i teraz jest 1.8 benzyna 225 KM (tylko Initiale Paris) lub 2.0 Blue dCi 200 KM. To właśnie tę drugą jednostkę w parze z automatyczną skrzynią EDC-6 miałem okazję wypróbować w tygodniowym teście.

Mały lifting, a cieszy

Gdzieś między roszadami w silnikach, a chwilą obecną Renault przeprowadziło mały lifting Espace. Jeśli chodzi o różnice z zewnątrz to dopiero wnikliwa analiza zdjęć ‘przed’ i ‘po’ pozwala zauważyć, że zmieniły się głównie zderzaki z przodu i z tyłu. Czysta kosmetyka, dlatego nie wpłynęło to na ogólny odbiór Espace.

Do poziomu klamek ten samochód wygląda jak SUV. 20-calowe koła z ładnym wzorem felg, plastikowe dokładki na nadkola i srebrne ‘offroadowe’ wstawki w dolnych partiach zderzaków przywołują takie skojarzenie. Dopiero wyższa partia nadwozia jest zrobiona tak, żeby maksymalnie przypominać samochody jednobryłowe. To głównie poprzez silnie pochyloną przednią szybę z podwójnymi słupkami A i pionowo ścięty tył. Z tego miszmaszu wyszło coś jedynego w swoim rodzaju, a przy okazji szalenie praktycznego. Mam wrażenie, że tylne drzwi są wręcz większe i cięższe niż przednie, co pomaga zajmować miejsca na tylnych fotelach. Także na tych w trzecim rzędzie, o których więcej za chwilę.

Główne zmiany w związku z liftingiem skupione są wokół kierowcy. Ma on przed oczami już całkowicie elektroniczne zegary, które można na kilka sposobów konfigurować i zmieniać. To idzie w parze z nowym systemem multimedialnym, który już miałem okazję poznać w testach Clio i Captura. Dobrze, że Renault zdecydowało się na ten krok, bo odświeżony R-Link jest w każdym aspekcie lepszy niż poprzedni. Przy okazji klimatyzacja ma znowu osobny panel z normalnymi pokrętłami i przyciskami. To się chwali.

Główną zaletą Espace jest wnętrze

Espace za dopłatą 4000 zł może mieć dwa dodatkowe fotele pod podłogą bagażnika. Do tego 3 fotele zamiast kanapy w drugim rzędzie i już się robi mały autobus. W większości testów przeczytacie, że te dwa miejsca w bagażniku to tylko dla dzieci, albo na krótkim dystansie bla bla bla. Guzik prawda, bo niczym się nie przejmując spakowałem do Espace 6 osób dorosłych z bagażami na weekend i pojechałem w trasę 350 km. Można nieco zmniejszyć przestrzeń za kierowcą, poprzesuwać fotele do przodu i z tyłu robi się wystarczająco miejsca dla osoby o wzroście 170-175 cm. Problemem jest tylko wsiadanie i wysiadanie, bo miejsca po uniesieniu skrajnego fotela jest niewiele. Warto dodać, że w testowanej wersji pasażerowie z tyłu mają własną strefę klimatyzacji.

Do tego jest tu jakby luksusowo. Miejsce pracy kierowcy to przyjemna przestrzeń z masażem, podgrzewaniem i wentylacją. To wszystko dostajecie w standardzie wersji Initiale Paris. Opcją jest szklany dach, którego chyba bym nie zamówił. Wszystko przez to, że zabiera bardzo dużo miejsca nad głową. Jestem średniego wzrostu i włosami prawie dotykałem podsufitki siedząc najniżej jak mogłem. Co by było gdyby wsiadł tam Zachar?

Jeśli faktycznie używacie foteli w 3 rzędzie to bagażnik ma pojemność niewiele większą niż np. Mini Cooper. Trzeba wybierać – komplet pasażerów czy bagaże, bo z walizami zmieścicie tu maksymalnie 5 osób. Wszystkie fotele tylne da się poskładać zdalnie z poziomu bagażnika i to jest fajne. Głupio, że nie znalazłem miejsca pod podłogą przeznaczonego na roletę.

Jazdę usprawnia system 4Control

Miałem raz okazję przejechać się Renault Espace z benzynowym 1.8 225 KM i mogę z całą pewnością powiedzieć, że turbodiesel to o wiele lepszy wybór. Przede wszystkim nawet z pełnym obciążeniem ma siłę jechać spalając maksymalnie do 8 litrów na 100 km. Ten 2.0 dCi to naprawdę niezły motor i do tego rasowo brzmi. No dobra, to ostatnie nie do końca jest prawdą, bo w Renault dźwięk silnika jest podłożony z głośników. Można wkręcać pasażerów, że to jakieś solidne R6. W parze z turbodieslem pracuje skrzynia EDC z elektronicznym wybierakiem o sześciu przełożeniach. W dzisiejszych czasach 6 biegów to już oldschool, ale w żadnym momencie nie poczułem, że to zbyt mało.

Lecieć w trasę takim autobusem to przyjemność. Masaż, aktywny tempomat na 140 i pełen relaks w otoczeniu najbardziej luksusowych materiałów, jakie widziałem w Renault. W końcu to flagowiec i to zrobiony ze smakiem. Strasznie podobają mi się np. boczki drzwi z plisowaną skórą Nappa.

DSC 5056 1024x683 Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris   honorowy gol
Nie było oszczędzania. 7,8 l to wynik na pełnym obciążeniu przy prędkości 130-140 km/h.

Do wyboru jest kilka trybów jazdy, ale samochód odpala się zawsze w My Sense, czyli w trybie indywidualnym. Oprócz tego jest Eco, Comfort i Sport. Dodam, że Initiale Paris ma zmienną siłę tłumienia w różnych trybach i to dosyć wyraźnie czuć na nierównościach, ale hitem dla mnie jest system 4Control. Układ tylnych kół skrętnych działa tak, że trudno to dostrzec gołym okiem, ale zdecydowanie każdy to wyczuje w trakcie jazdy. Zakręty pokonuje pewnie, bez specjalnych wychyleń i daje poczucie, że trzeba wykonać bardzo mało pracy kierownicą, żeby wpasować się nawet w ostry łuk. Espace z 4Control skutecznie maskuje swoją masę i gabaryty dając radość z jazdy na krętych drogach.

Jak brać Espace, to na bogato

Moim zdaniem jeśli ktoś teraz chce kupić Espace, to nie warto w ogóle rozważać podstawowej wersji. Initiale Paris ma taką samą cenę wyjściową w obu wersjach silnikowych, ale według cennika diesel ma niższą ratę miesięczną. Auto ma już zupełnie kompletne wyposażenie i nie ma do dobrania żadnej opcji ‘must have’. Ewentualnie można dokupić szklany dach otwierany elektrycznie, trzeci rząd foteli, większe koła czy lakier (tutaj – biała perła 3400 zł). To są elementy, które wynikają już z indywidualnych potrzeb czy upodobań. Do tego można bezpłatnie zamienić czarną skórę Nappa na jasnoszarą.

DSC 5048 1024x683 Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris   honorowy gol
Podgrzewanie tylnych, skrajnych foteli – dobrze, że jest, ale łatwo go przypadkowo włączyć przy wsiadaniu lub wysiadaniu.

Ciężko znaleźć konkurencję na obecnym rynku, ale najbardziej w oczy rzuca mi się Ford S-Max. Z porównywalnym napędem i wyposażeniem quasi-premium (Vignale, diesel 190 KM) Ford jest jednak droższy o jakieś 7 tysięcy. Do tego Ford każe dopłacać do elementów wyposażenia, które w Renault są już w standardzie. Przykładem niech będzie cały pakiet multimedia+światła LED+systemy asystujące za 6800 zł czy trzecia strefa klimatyzacji 2500 zł.

Ceny w okolicach 200 tys. złotych za ten samochód z jednej strony wydają się wysokie, bo to Renault. Z drugiej strony za prawdziwego SUVa z podobnym wypasem płaci się obecnie jeszcze więcej. Przykładowo Hyundai Santa Fe, 7 miejsc, diesel 200 KM w topowej wersji ma cenę 250 tysięcy bez opcji. Pewną alternatywą może być Skoda Kodiaq L&K 2.0 TDI 190 KM z DSG i miejscem dla 7 osób. Kosztuje podobnie i ma napęd AWD, ale moim zdaniem nie ma w niej takiego poczucia premium jak w Espace.

Renault Espace – podsumowanie

Myślałem, że będzie gorzej. Wiedząc jak źle radzi sobie na rynku ten model i że za chwilę zniknie bez następcy, byłem gotów założyć, że jest po prostu nie warty uwagi. Mimo to po tygodniu z Espace uważam, że po prostu gusta klientów doprowadziły do takiej sytuacji, bo sam samochód wypada dość korzystnie. Jak na swoje możliwości kosztuje tyle ile powinien, ale lata posuchy na rynku wykroiły część oferty i teraz warto brać tylko wypasione wersje. Renault Espace gwarantuje jedno – każdy z pasażerów będzie zadowolony i zaskoczony poziomem wykonania wnętrza. Z nowymi multimediami i mocnymi silnikami wady przedliftowego Espace zostały w większości wyeliminowane. Tak czy inaczej w obecnej formie jest to tylko honorowy gol zdobyty przez Renault, bo losy tego meczu zostały już dawno przesądzone.

DSC 4992 1024x683 Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris   honorowy gol

Bartłomiej Puchała

Wygląd:%name Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris   honorowy gol (9 / 10)
Wnętrze:%name Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris   honorowy gol (9 / 10)
Silnik:%name Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris   honorowy gol (8 / 10)
Skrzynia:%name Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris   honorowy gol (7 / 10)
Przyspieszenie:%name Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris   honorowy gol (6 / 10)
Jazda:%name Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris   honorowy gol (8 / 10)
Zawieszenie:%name Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris   honorowy gol (7 / 10)
Komfort:%name Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris   honorowy gol (9 / 10)
Wyposażenie:%name Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris   honorowy gol (9 / 10)
Cena/jakość:%name Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris   honorowy gol (8 / 10)
Ogółem:%name Test: Renault Espace 2.0 Blue dCi Initiale Paris   honorowy gol (80100)

Galeria

Dane techniczne

Silnik: R4, Turbodiesel
Pojemność: 1997 cm³
Moc: 200 KM przy 3500 obr/min
Maksymalny moment obrotowy: 400 Nm przy 1750 obr/min
Skrzynia biegów: automatyczna, 6b
Napęd: przedni
0-100 km/h: 9,1 s
V-max: 215 km/h
Zbiornik paliwa: 62 l
Cena: Initiale Paris od 193 400 zł, egzemplarz testowy 209 600 zł

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.