Zmiany w motoryzacji dzielimy na te idące we właściwym kierunku i te, które do udanych zaliczyć nie można. W którym kierunku poszli Francuzi z nowym Renault Captur?
Początki modelu
Z całą pewnością Renault Captur nie jest świeżym samochodem. Auto w pierwszej generacji zadebiutowało przeszło 10 lat temu, w 2013 roku. Model blisko spokrewniony z miejskim Clio miał za zadanie przyciągnąć klientów, który oczekiwali nieco więcej przestrzeni i lekko wyższy prześwit. Samochód zadebiutował więc w czasach, który crossovery nie były jeszcze modne.
Po sześciu latach produkcji przyszedł czas na prowadzenie do sprzedaży drugiej generacji modelu. Oczywiście tak jak można było się spodziewać, Renault przygotowało całkowicie nowy model. Samochód już z samego wyglądu stał się bardziej dojrzały. Upodobnił się do reszty modeli aktualnie będących w ofercie Renault. Łącznie pod siedmiu latach od rozpoczęcia sprzedaży modelu Captur z taśm montażowych fabryki w Hiszpanii zjechał 10-milionowy egzemplarz.

Pomimo niezłej sprzedaży i tak już po pięciu latach od rozpoczęcia sprzedaży przeszedł on bardzo mocną kurację odmładzającą. W dużej mierze spowodowane to było chęcią upodobnienia modelu do reszty odmłodzonej floty. Aktualna wersja ma wiele cech wspólnych z modelami Scenic E-Tech Electric oraz Rafale.
Lifting, który wiele wniósł
W kwestiach wizualnych dotyczących samochodów każdy może mieć swoje zdanie. Wersja poliftowa Captura przeszła tak ogromne zmiany wizualnie, że postanowiłem poświęcić im akapit tekstu. O ile zmiany z tyłu pojazdu ograniczyły się wyłącznie do zmiany kloszów lamp, które w końcu wykonano w technologii LED, tak przód pojazdu przeszedł sporą metamorfozę. Przód wiele skorzystał na zmianach. W oczy rzucają się liczne przetłoczenia i z pozoru ostre krawędzie. Fantastycznie wkomponowano w nie reflektory. Uwagę zwracają też światła wykonane w technologii Full Led, dyskretny grill oraz listwę o ciekawej fakturze ze wzorem. Do testów otrzymałem wersję Esprit Alpine i znaczki innej francuskiej marki są bardzo fajne ukryte w bryle pojazdu. Pomimo tego są na tyle widoczne, że od razu wiemy iż mamy do czynienia z jakąś lepszą wersją wyposażenia. Z całością fajnie komponują się duże 19-calowe felgi o przyciągającym wzrok wzorze.

Uporządkowano wnętrze
Wiele osób mogłoby by rzec, że lifting praktycznie nie wpłynął na wnętrze pojazdu. Zmiany, które tutaj zaszły są tylko z pozoru mało istotne. Otóż jedną z najważniejszych nowości jest rezygnacja z fizycznych pokręteł panelu klimatyzacji. To kolejny krok w kierunku nowoczesności, który niekorzystnie wpływa na ergonomię. Na szczęście pozostawiono panel przycisków przy pomocy którego w dalszym ciągu możemy zabrać o temperaturę wewnątrz pojazdu, siłę nawiewu czy po prostu włączyć odszraniane szyby.

Renault pomimo tej drobnej wpadki naprawdę dopracowało wnętrze. To na co można zwrócić uwagę to lepiej wkomponowany w deskę rozdzielcza ekran, fajne materiały i kilka dodatków, które są wyróżnikiem wersji Alpine. Bardzo spodobał mi się ciągnący się przez całą długość deski rozdzielczej pasek w kolorze nadwozia, subtelne znaki – francuskiej flagi czy logo Alpine, a nawet pasy bezpieczeństwa z niebieską nitką po obu stronach. Na fotelach (które swoją drogą fantastycznie wyprofilowano), tunelu środkowym i podłokietniku również nie zapomniano o niebieskim przeszyciu i małych emblematach przypominających o wersji wyposażenia. To sprawia, że wnętrze samochodu nabiera sportowego charakteru. Potwierdza to także we wnętrzu zadbano o każdy szczegół.






Najważniejsze jest jednak to, że pomimo dbałości o detale nie zapomniano o przeznaczeniu tego samochodu. W Polsce w dalszym ciągu będzie on często pełni jedynego auta w rodzinie. Będzie służył na dojazdy do pracy, pomagał w dotarciu na zakupy, a na koniec będzie kompanem w dalsze trasy. Renault pamiętało również o tym. Do dyspozycji pasażerów jest nie tylko całkiem przestronne wnętrze, ale również sporej wielkości kufer, który pomieści 422 l bagażu. Pojemność bagażnika możemy w pewnym zakresie regulować dzięki przesuwanej kanapie. To mała rzecz, a cieszy.
Multimedia – do poprawy
Renault przy okazji modernizacji modelu Captur pochwaliło się nowym systemem multimedialnym. System oparty jest na dobrze znanym Androidzie i jest bardzo intuicyjny w obsłudze. Nie ma też najmniejszego problemu ze sparowaniem telefonu. Płynność jego działa nie pozostawia wiele do życzenia. Niestety nieco gorzej działa klonowanie mapy we współudziale Android Auto. Mapa podczas jazdy potrafi się zawiesić, a ekran nieprzyjemnie mruka. Nie dość, że mocno wpływa to na koncentracje kierowcy, to w dodatku uniemożliwia bezpieczne dotarcie do celu. Konieczne jest zatrzymanie i ponowne uruchomienie mapy. Z ciekawości spojrzałem czy w internecie znajdę podobne przypadki problemów z multimediami w modelu Captur. Brak jakichkolwiek sygnałów od użytkowników pojazdu może świadczyć o tym, że to jednostkowy przypadek. Wymaga on jednak obserwacji. Pamiętać należy, że problemy z multimediami miał także Volkswagen. W tym jednak przypadku problem dotyczył sparowania telefonu.

To, co przypadło mi do gustu to dobrej jakości brzmienie głośników. Duża w tym zasługa opcjonalnego systemu Harman/Kardon.
W kwestii multimediów i wyświetlacza mam jeszcze jedną uwagę. Przy okazji wprowadzania nowego systemu Renault mogło zadbać o nieco lepszej jakości kamerę. Obraz z niej w dogodne dni jest co prawda poprawny, jednak daleko mu do liderów w tej dziedzinie. Na szczęście w sytuacjach awaryjnych można liczyć na wsparcie czujników parkowania. Te działają bez zarzutu.
Hybryda przyszłością marki
Renault w przypadku modelu Captur obrało nieco inną drogę niż Dacia, która również należy do tego koncernu. W ofercie tego modelu przeważają jednostki hybrydowe o różnej mocy. Jest też oczywiście silnik benzynowy oraz wersja dla oszczędnych z instalacją LPG. Testowany Captur Espirit Alpine miał pod maską jednostkę hybrydową. Silnik o pojemności 1,3 litra z serii TCe rozwija moc 158 KM. Miękka hybryda bo o niej mowa dysponuje momentem 270 Nm. Całość połączona z automatyczną skrzynią biegów EDC o siedmiu przełożeniach. Chociaż skrzynia ma swoje bolączki to uważam, że pasuje do tego modelu. Captur zdecydowanie woli powolne nabieranie prędkości niż dynamiczny sprint. Podczas próby przyspieszenia w kabinie robi się ciut za głośno a skrzynia dosyć mocno przeciąga jazdę na każdym z biegów. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje zaledwie 8,5 sekundy ale nie radzę tego sprawdzać. Słabe wyciszenie jest dokuczliwe przy wyższych prędkościach. Captur należy do oszczędnych modeli. Średnie spalanie z trasy liczącej przeszło 1500 kilometrów wyniosło 5,5 litra na 100 km. To wynik godny pochwały. Nieco gorzej wypada pojemność zbiornika paliwa. 45 litrów w dzisiejszych czasach to niezbyt dużo. Jednak przy założeniu spalania na poziomie podobnym do uzyskanego podczas testu bez problemu powinniśmy pokonać około 750-780 km na jednym zbiorniku.



Pod względem prowadzenia nie zauważyłem odczuwalnych zmian w porównaniu z wersja przedliftową. Samochód prowadzi się pewnie, a zawieszenie w skuteczny sposób wybiera nierówności. Duże felgi wpływają nieco na komfort jazdy ale mając w pamięci ich wygląd tą małą niedoskonałość potrafię wybaczyć.
Pewne braki
Niestety, wraz z liftingiem przyszło nam zmierzyć się ze zmienionym cennikiem. Renault Captur Espiit Apline 1,3 TCe 158 KM ze skrzynią EDC to tanich aut nie należy. Za samochód użyczony do testów przyjdzie nam zapłacić 138 000 złotych. Sama wersja Esprit to wydatek rzędu 123 800 złotych. Najtańszy Captur kosztuje zaś 85 500 złotych. Testowany egzemplarz może a wręcz musi się podobać. Nieco gorzej wypada gdy przyjrzymy się dostępnemu wyposażeniu. Za niecałe 140 tysięcy złotych otrzymujemy co prawda automatyczną klimatyzację, ale zaledwie jednostrefową. Brakuje także lepsze kamery cofania czy elektrycznej klapy bagażnika (chociaż w aucie tej klasy to rzadkość). To drobiazgi, ale przy tej cenie samochodu potrafią skutecznie zniechęcić potencjalnego nabywcę.
Podsumowanie
Lifting przeprowadzony przez Renault w modelu Captur wyszedł na dobre. Samochód po raz kolejny wydoroślał, poprawiono wnętrze i udoskonalono multimedia. Pomimo tego wciąż potrafią spłatać figla. Samochód świetnie sprawdzi się w roli uniwersalnego środka, który dowiezie nas z punktu A do punktu B. Nie lubi dynamicznej jazdy, za to odwdzięczy się podczas wizyty przy dystrybutorze. W najdroższej wersji wyposażeniowej będzie rzadkim gościem na polskich ulicach. Nie zmienia to faktu, że w tym właśnie wydaniu wygląda najlepiej i najszybciej przyciągnie uwagę przechodniów. Jeżeli nie chcesz zwracać na siebie uwagi w zupełności wystarczy nieco tańsza wersja wyposażeniowa. Ta – Esprit Alpine jest tylko miłym dodatkiem cieszącym oko.
Tekst i zdjęcia: Paweł Oblizajek
Zdjęcia Renault Captur Esprit Alpine 1,3 TCe 160 KM





















Dane techniczne Renault Captur Esprit Alpine 1,3 TCe 158 KM:
Silnik: R4, hybryda
Pojemność: 1332 cm3
Moc: 158 KM
Maksymalny moment obrotowy: 270 Nm
0 – 100 km/h: 8,5 s
Prędkość maksymalna: 180 km/h
Skrzynia biegów: automatyczna, 7 – biegowa








Komentarze 1