Peugeot 3008 w obecnej formie przyciąga wzrok swoim nietuzinkowym i nowoczesnym nadwoziem. Z pewnością wygląd jest jego ogromnym atutem, jednak czy poza nim ma inne argumenty, które mogą skłonić nas do zakupu tego modelu? Z pewnością nie jest to gama silnikowa.
Ostatnie tygodnie spędziłem za kółkiem kilku modeli spod skrzydeł koncernu Stellantis. Przez moje ręce przewinął się niedawno zarówno wyrafinowany, a jednocześnie mocno przestarzały DS7, jak i nieco udziwniony Citroen C5 Aircross. Teraz w moje ręce wpadł Peugeot 3008. Od dawna mam słabość do tej marki i do designu Peugeota. Niestety pomiędzy mną, a 3008 nie było aż takiej chemii, jakiej bym się spodziewał.

SUV w stylu coupe
W erze nijakich SUV-ów francuska marka wybija się pozytywnie. Oczywiście dużą robotę robi nam design. Dostaliśmy wiele wyraźnych przetłoczeń, które sprawiają, że ten samochód wygląda nieco kanciasto. Mamy także charakterystyczne światła Peugeota, które zostały przeciągnięte w formie „pazurów” po jednym z przetłoczeń, dzięki czemu samochód zyskał na charakterze. Ciekawie prezentuje się także osłona chłodnicy, która płynnie przechodzi w przedni zderzak. Muszę przyznać, że efekt jest widowiskowy i z pewnością przyciąga wzrok.
Oczywiście wzrok przyciąga także linia dachu. Otóż Peugeot uznał, że aktualne wcielenie 3008 będzie SUV-em typu coupe. Samochód wygląda zgrabnie, jednak płynnie opadająca linia dachu odbija się na przestrzeni w tylnym rzędzie siedzeń oraz samym bagażniku. Mamy także nadkola zaakcentowane przetłoczeniem oraz wykończone plastikiem, podobnie jak progi boczne. Z tyłu natomiast dostajemy ostro ściętą klapę bagażnika, więcej kanciastych rys oraz ponownie światła z motywem trzech „pazurów”. Zarówno przednie reflektory jak i tylne światła mają animację powitalną, która jest przyjemna dla oka. Całościowo Peugeot 3008 wygląda ciekawie i nowocześnie. Z pewnością nie każdy polubi taki styl. Mi osobiście niezbyt specjalnie przypadł do gustu kanciasty tył.

Kto to projektował?!
Jest to chyba hasło przewodnie mojego testu, które wielokrotnie zadawałem sobie jeżdżąc tym samochodem. Po pierwsze projektanci przy współpracy z inżynierami postanowili umieścić wybierak od kierunku jazdy na desce rozdzielczej obok przycisku Start&Stop. Nie dość, że jest to cholernie nie wygodne podczas wykonywania manewrów pokroju wykręcania na kilka razy z wąskiej uliczki, to jeszcze jest to niezbyt intuicyjne miejsce. Idąc dalej projektanci wpakowali ładowarkę indukcyjną dosłownie pod deską rozdzielczą. Wygląda to tak, jakby zapomnieli zrobić na nią miejsce, więc rzeźbili w tym co mieli. Nie wygodnie się z niej korzysta i zdarzało mi się, że telefon podczas jazdy przestawał się ładować.
Jednak to nie koniec. Mamy tonę piano black, którego osobiście nie lubię, a także absurdalnie twardą deskę rozdzielczą. Co gorsza, tak samo twardy materiał znalazł się na boczkach drzwi. Żeby było zabawniej, to projektanci postanowili wyprofilować boczek tak, że nasza ręka idealnie trafia na podłokietnik… o ile trzymamy ją na kierownicy. Jeżeli gestykulujemy lub oprzemy łokieć nieco wyżej, to odkładając rękę na podłokietnik nasz łokieć zaliczy twarde spotkanie z tym materiałem. Kolejnym elementem, który wzbudza we mnie sprzeczne emocje jest schowek boczny w tunelu środkowym.
Film wideo Peugeot 3000 phev:
Oczywiście nie jest tak, że Peugeot niczym się nie broni we wnętrzu. Mamy ciekawie zaprojektowaną deskę rozdzielczą z ambientem umieszczonym po środku. Wygląda on bardzo dobrze i przykuwa wzrok. Mamy także pochylony tunel środkowy, duże schowki oraz kilka portów USB. No i rzecz jasna fotele. Te są bardzo wygodne i oferują zarówno funkcję masażu jak i zapamiętywania ustawień. Do tego są rzecz jasna podgrzewane i świetnie wyglądają.

Powolne multimedia
Niestety zestaw cyfrowych zegarów także wzbudza we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony praktycznie wszystkim sterujemy z poziomu ekranu, jednak z drugiej strony mamy osobny panel ze skrótami do wybranych przez nas funkcji samochodu. Tym samym możemy go tak spersonalizować, aby najczęściej wybierane przez nas funkcję były zawsze pod ręką. Na plus idzie także samo umiejscowienie ekranów. Zostały one umieszczone w górnej części deski rozdzielczej dzięki czemu nie musimy odrywać wzroku podczas korzystania z nich.
Problemem są także animacje. Przejście pomiędzy konkretnymi sekcjami np. z menu głównego do ustawień klimatyzacji poprzedzone jest animacją. Cóż, wygląda ona w miarę dobrze, na początku cieszy oko, jednak…. trwa za długo. Im dłużej jeździłem tym samochodem tym bardziej animacja mi powszedniała, a czas jej trwania irytował coraz bardziej. Z kolei zegary są po prostu poprawne. Dostarczają nam wszelkich niezbędnych informacji oraz oferują nam kilka widoków. Niczego więcej nie potrzebuję.

Peugeot 3008 jest mniej praktyczny niż dawniej
Przypomnijcie sobie poprzednie odsłony tego modelu. Miał klasyczny dach i przestronny bagażnik. Teraz Francuzi przekształcili go w SUV-a coupe z płynnie opadającą linią dachu. Wygląda on zgrabnie, ale gorzej z praktycznością. Obecna odsłona mierzy 4542 mm długości, 1895 mm szerokości oraz 1641 mm wysokości. Do tego może pochwalić się rozstawem osi mierzącym 2739 mm. Takie liczby sprawiają, że dostajemy w miarę przyzwoity bagażnik o pojemności 520 litrów, a po złożeniu tylnych siedzeń wynik ten wzrasta do 1480 litrów. Do tego mamy dwupoziomową podłogę, miejsce na koło dojazdowe, gniazdko 12V, haczyki, wnęki po bokach oraz dodatkową gumkę. Jest tego sporo. Niestety, gdybyśmy dostali klasycznego SUV-a to tego miejsca byłoby więcej. Warto także wspomnieć, że fotele składają się w proporcji 40:20:40, więc możemy złożyć wyłącznie środkowe siedzenie. Ułatwi to nam przewiezienie dłuższych przedmiotów.
Podobnie sprawa ma się w tylnym rzędzie. Osoby siedzące na skrajnych fotelach nie powinny narzekać na miejsce na stopy i kolana. Zdecydowanie gorzej jest z miejscem na głowę. Mając 176 cm wzrostu potrafiłem uderzyć głową w boczną część podsufitki. Z kolei na środkowym siedzeniu uderzałem nią w tylną część podsufitki. Nie miałem też zbyt wiele miejsca na stopy. Tak też osoby wyższe ode mnie nie mogą liczyć na komfortową podróż na tyle. Z udogodnień poza portami USB mamy podgrzewane skrajne fotele, podłokietnik z dwoma cupholderami oraz wnęką na nasze urządzenie multimedialne.

Niezła hybryda
Muszę przyznać, że Peugeot dobrze zestroił swoją hybrydę typu plug-in. Jego sercem na szczęście nie jest osławiony 1,2-litrowy PureTech, lecz 1,6-litrowa jednostka napędowa. Łącznie dostajemy do dyspozycji 225 KM mocy i 300 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Do tego dostajemy 7-stopniowy, dwusprzęgłowy automat. Takie zestawienie pozwala nam wystrzelić od zera do setki w 8,4 sekundy i rozpędzić się maksymalnie do 220 km/h. Mamy także akumulator o pojemności 17,8 kWh, który pozwala nam przejechać maksymalnie do 96 km.
Jak te liczby wypadają w praktyce? Przy mojej próbie przyśpieszenia od zera do setki samochód początkowo był ospały jakby nie wiedział, co takiego zamierzam zrobić. Po tym krótkim zawieszeniu łapał powietrze w przepustnicę, a do moich uszu dotarł niezbyt przyjemny i głośny warkot silnika spalinowego. Nie jest to najprzyjemniejsza jednostka napędowa dla ucha. Z kolei podczas codziennej jazdy nie mogłem narzekać na brak dynamiki. Oczywiście ten silnik nie zachęca do dynamicznej jazdy podobnie jak układ kierowniczy, ale na co dzień dobrze się sprawdzi. Nieco gorzej oceniam zawieszenie, aczkolwiek mogę mieć nieco zaburzoną ocenę. Ostatnie tygodnie spędziłem za kółkiem Citroena oraz DS-a, gdzie dostałem świetne zawieszenie. Peugeot względem tego duetu wydawał się strasznie twardy. Z pewnością mógłby lepiej wybierać nierówności, jednak z drugiej strony nie mamy denerwujących przechyłów nadwozia na zakrętach.
Z kolei sama hybryda działa bardzo sprawnie. Jednostki napędowe przełączają się pomiędzy sobą praktycznie niezauważalnie. Do tego hybryda Peugeota nie stawia sobie za punkt honoru, aby jak najszybciej opróżnić nasz akumulator. Dzięki czemu przy mocniejszym wciśnięciu gazu silnik spalinowy gra pierwsze skrzypce. Efekt jest taki, że w trybie hybrydowym zdołałem przejechać 250 km zanim opróżniłem akumulator przy średnim spalaniu 5 litrów. Z kolei na samym prądzie bez problemu przebijemy próg 90 km. Nieco gorzej wygląda sprawa ładowania. Niestety nie mamy tutaj złącza CCS i możemy ładować się z mocą do 3,7 kW. Jednak opcjonalnie możemy zwiększyć tę moc do 7,4. Niemniej jednak nadal naładowanie akumulatora do pełna zajmie nam ponad 2,5 godziny.

Przyzwoite spalanie i nieprzyzwoity cennik
Moje średnie spalanie przedstawiało się bardzo przyzwoicie. Podczas jazdy miejskiej zużywałem średnio 1,8 litra oraz 17,6 kWh. Natomiast po rozładowaniu akumulatora moje spalanie nie wystrzeliło w kosmos i nadal zużywałem około 5 litrów. Duży wpływ na to ma wcześniej wspomniana hybryda. Pomimo pustego akumulatora przy 60-cio kilometrowej trasie aż 18 km przejechałem na samym prądzie…. a przynajmniej tak podpowiadały mi moje cyfrowe zegary. Wynik bardzo przyzwoity. Gorzej sprawa ma się na autostradzie, gdzie silnik elektryczny pozostaje bezczynny. Przy 140 km/h zużywałem średnio 6,6 do 7,2 litra. Jeżeli zdecydujemy się jechać do prędkości około 100-110 km/h to jednostka elektryczna zdoła znacząco zmniejszyć ten rezultat.
Niestety tylko rabat u dealera mógłby uratować cennik Peugeota 3008. Podstawowy wariant z osławionym silnikiem 1.2 PureTech startuje od kwoty 153 800 złotych. Jednak przeglądając cennik nie znajdziemy nigdzie informacji o tym, że jest to właśnie PureTech. Nawet Peugeot nie chce się afiszować ze swoją jednostką napędową, której wielu konsumentów po prostu nie ufa. Z kolei testowana przeze mnie hybryda typu plug-in z 1,6-litrowym benzyniakiem to już wydatek rzędu 188 100 złotych. W topowym wariancie GT Exclusive kosztuje ona aż 218 650 złotych. Natomiast testowany przeze mnie egzemplarz kosztowałby nas 236 800 złotych. Czy to dużo? Według mnie tak. Zwłaszcza, że za mniejsze pieniądze możemy dostać większego Citroena C5 Aircross z tą samą hybrydą typu plug-in pod maską. Wydamy na niego nieco ponad 200 000 złotych i nadal mamy sporą oszczędność na przyjemności.
Zajrzyjcie również na nasz kanał na YouTube
Nie mogę powiedzieć, że Peugeot 3008 to zły samochód. Ma swoje wady. Mamy twardą deskę rozdzielczą czy kilka idiotycznie zaprojektowanych rozwiązań. Jednocześnie dostajemy także oszczędną hybrydę, świetne fotele w wersji GT Exclusive oraz przyjemny dla oko ambient. Niestety za to wszystko Peugeot życzy sobie po prostu za dużo. Za te same pieniądze możemy dostać lepiej wykończone samochody.
Damian Kaletka
Galeria zdjęć Peugeot 3008 phev:




































Dane techniczne Peugeot 3008 phev:
Silnik: 1,6-litrowy benzynowy + silnik elektryczny
Moc: 225 KM
Maksymalny moment obrotowy: 300 Nm
Skrzynia biegów: 7-stopniowa, dwusprzęgłowa
Napęd: na przód
0-100 km/h: 8,4 s
Prędkość maksymalna: 220 km/h
Cena: od 153 800 złotych, wersja testowana: 236 800 złotych







