Test: Opel Mokka 1.2 Turbo – wreszcie coś ciekawego!

To pierwszy taki Opel od lat. Nowa Mokka to naprawdę udana konstrukcja, która daje coś więcej niż zwykłą solidność.

Co by nie mówić o Oplu, ta marka od dawna cierpiała na kryzys tożsamości. Czy to końcowe lata pod skrzydłami General Motors, czy teraz wewnątrz koncernu Stellantis, Opel ma mocno ograniczone pole manewru w pewnych kwestiach. Od wywoływania emocji były inne samochody, a Ople od dawna miały po prostu dobrze się sprzedawać. Ja sam żartowałem nie raz, że Opel to marka dla ludzi, którzy nie kochają motoryzacji. Znam wyjątki od tej reguły wśród znajomych, ale w znakomitej większości Opla nie było za co kochać. Teraz może się to zmienić. Po całych dekadach marazmu na rynek wchodzi nowa Mokka. Już wyjaśniam!

Mokka wprowadza świeżość

Wyobraźcie sobie, że próbujecie opisać odchodzącą Mokkę X komuś, kto nigdy jej nie widział. Ciężko? Dla mnie tak, bo ten samochód kompletnie niczym się nie wyróżniał. Miał koła, grill, najbardziej sztampową sylwetkę, jakieś tam chromy i plastiki. Jedyne co mi się w nim podobało to przednie LED-y, które elegancko przygasały w momencie włączenia kierunkowskazu. Mam wrażenie, że tylko ja to w ogóle zauważam.

Nowy model to zupełnie inna para kaloszy. Mam wrażenie, że kilka klasycznych zasad projektowania zostało tutaj zignorowanych. Na zdjęciach jak i na żywo samochód wydaje się szerszy z przodu niż z tyłu. Zazwyczaj jest odwrotnie, żeby samochód miał szersze ‘bioderka’. Oczywiście to złudzenie, bo rozstaw kół przednich i tylnych jest taki sam. Po bokach Mokka ma plastikowe nakładki na nadkola, ale z ciekawymi podcięciami na szczycie. Tylne światła są smukłe i nowoczesne, a po bokach Mokka ma wkomponowane ozdobne listwy.

Mimo to ja uważam, że najlepszy jest nowy front o nazwie Vizor. Szeroki, czarny pas z wcięciem pośrodku i ładnie wkomponowanymi światłami to coś naprawdę oryginalnego. Jest całkowicie pionowy i sprawia, że maska wygląda potężnie. Przez jej środek poprowadzone jest przetłoczenie wyznaczające jakby kręgosłup samochodu. Opla Mokkę można oczywiście zamówić w wielu wariantach kolorystycznych, z kontrastowym dachem lub bez. Ten nowy design naprawdę mi się podoba i może to być początek jakiegoś spójnego języka stylistycznego całej marki. Nowa Astra również będzie utrzymana w takim stylu.

Opel i Sport?

Wsiadam do środka i od razu zaskoczenie. Fotel jest tak blisko podłogi, że przypomniał mi się niedawny test Mercedesa E300 Coupe. Tak, porównuję crossovera do rasowego coupe! W Mercu można było co prawda ustawiać sobie fotel w 15 płaszczyznach, ale w Oplu nie trzeba – jest bardzo dobrze usytuowany. Siedzi się tak głęboko, że musiałem podsunąć go sobie do góry, a nie na sam dół. Rzadko się zdarza, żeby siedzisko było pod takim kątem, by tyłek był nisko, a kolana miały dobre podparcie. Kokpit jak i linia szyb bocznych są wysoko, więc jest tu trochę jak w czołgu. Człowiek obudowany jest ze wszystkich stron, a na zewnątrz patrzy przez wąski pas przedniej szyby. Wrażenie jest co najmniej jak w Mustangu – nie widać krawędzi maski ani jej końca. Tak szeroka się wydaje z miejsca kierowcy.

Taka pozycja i ten nietypowy widok do przodu już sprawiają, że czuję się jak w sportowym aucie. Tak samo pewnie czują się pasażerowie z tyłu, bo jest tam wyjątkowo mało miejsca. Nad głową jeszcze ujdzie, ale na kolana nawet przy średnim wzroście kierowcy jest przeciętnie. Bagażnik też pojemnością nie powala – 350 litrów to zupełnie przeciętna wartość w tym segmencie.

Warto pochylić się nad materiałami w kokpicie Mokki. Materiałowa tapicerka jest z gatunku tych przyjemniejszych, ale kokpit to zlepek twardych plastików. Niektóre z nich to niesławne piano black, inne udają karbon. Jako całość kokpit ma fajny kształt, ale nie mogłem się pozbyć odczucia pewnej tandety. Nie obyło się bez kilku pustych przycisków, a i do malutkiego wybieraka skrzyni automatycznej trzeba się przyzwyczaić. Podoba mi się pomysł centralnego nawiewu jako pojedynczej kratki. Wygląda trochę jak design tych elementów w nowych modelach Porsche.

Mokka prowadzi się miękko i przyjaźnie

Crossover segmentu B najczęściej służy jako samochód do wszystkiego, więc stawiam mu wysoko poprzeczkę w kwestii jazdy w mieście jak i poza nim. Miejska dżungla na ogół nie jest problemem dla Mokki. Nieco wyższe zawieszenie i miękkie nastawy sprawiają, że samochód dobrze wybiera nierówności, studzienki i dziury. Układ kierowniczy nie zaskakuje nadmiernym czuciem, ale tego się właśnie spodziewałem. Pewną trudność akurat dla Mokki stanowi parkowanie. Bez czujników dookoła się nie obejdzie, bo bardzo trudno jest wyczuć gabaryty samochodu. Opel wydaje się kierowcy większy niż faktycznie jest i wcale nie jest bardzo zwrotny.

DSC 6342 1024x691
Zegary mają kilka wzorów. Czytelność – dyskusyjna.

Poza miastem dobrze jest włączyć tryb Sport uwalniający pełne 230 Nm momentu obrotowego silnika. Jednostka 1.2 turbo to oczywiście konstrukcja PSA. Ilekroć jeżdżę samochodem z tym silnikiem jestem pozytywnie zaskoczony jego charakterystyką. Spalanie niewysokie, a dźwięki spod maski dość przyjemne. Silnik skutecznie maskuje fakt, że brakuje mu jednego cylindra i sprawnie napędza ważącą 1250 kg Mokkę. Z przyspieszeniem do 100 km/h w 9,2 s Opel nie będzie mistrzem sprintu, ale w trasie motor jest dość elastyczny, by wyprzedzać bez stresu. Kto chciałby motor R4 musi niestety udać się do konkurencji. To wada oferty Opla, że nie daje nic ponad 130 koni, a u rywali można liczyć nawet na silniki 170-180 KM jeśli ma się odpowiednio gruby portfel.

Mokka w testowanej wersji o mocy 130 KM jest jedyną, którą można wyposażyć w skrzynię automatyczną o 8 przełożeniach. Pytanie tylko czy warto? Chyba tak, zważywszy na wygodę użytkowania i fakt, że manualne skrzynie łączone z tymi silnikami to dość przeciętne konstrukcje. Trzeba się tylko pogodzić z odrobinę wyższym spalaniem, bo w teście wyszło mi średnio 6,7 l/ 100 km. Z ręczną przekładnią ten wynik byłby o około 0,5 l na 100 km niższy.

Opel Mokka – ceny i wyposażenie

To już norma, że w tym segmencie trzeba wyłożyć ponad 100 tys. zł na przyzwoicie wyposażony samochód. Opel nie jest wyjątkiem, bo w testowanej wersji GS Line to wydatek rzędu 110 tys. zł bez dodatków. Nasz egzemplarz dodatkowo posiadał szereg udogodnień, których tylko część warta jest dopłaty. Moim zdaniem nie warto za bardzo brać pakietu wskaźników z ekranem 12″, bo funkcjonalnością nie różnią się od mniejszego systemu. Wiem, bo testowałem drugi wariant w innym modelu Opla (test wkrótce). Niestety dopłaca się także za pozornie błahe rzeczy jak podgrzewane fotele (850 zł) czy ładowarkę indukcyjną (500 zł). Ciekawostką jest, że niezależnie od wersji Opel Mokka wyjeżdża z fabryki na felgach mocowanych na 4 śruby jak auta sprzed 25 lat. To nie wada, ale mocno archaiczne rozwiązanie.

DSC 6301 1024x683
GS Line wyróżnia się czerwonymi listwami.

Zastosowany w Oplu system multimedialny to jednostka doskonale znana z Peugeotów i Citroenów. Szanuję niemiecką markę, że zachowała główne przyciski funkcyjne i zwykłe pokrętło głośności. Także panel klimy jest dość standardowy, tylko kierunki nawiewu trzeba już wybierać dotykowo. To i tak lepiej niż w niektórych Citroenach, gdzie cała klimatyzacja była obsługiwana dotykowo i doprowadzała mnie do pasji. Ogólnie system multimedialny PSA ma swoje zawiłości, choć doceniam to, że idealnie współpracuje ze smartfonem.

Podsumowanie

Świadomy konsekwencji mogę powiedzieć – Mokka to pierwszy Opel od dawna, który mi się podoba. Będzie rywalizować w najbardziej obsadzonym segmencie na rynku, w którym spokojnie można naliczyć 20-25 konkurencyjnych modeli. Jeździłem prawie wszystkimi z nich i Mokkę umieściłbym na podium swojego prywatnego rankingu. Jest to samochód solidny, oszczędny i przede wszystkim ciekawie wystylizowany. Przyczepić się można do wykończenia wnętrza i ciasnoty z tyłu oraz przeciętnej pojemności bagażnika. Mimo to Mokka ujęła mnie tym jak się nią jeździ i jak się w niej siedzi. Jeśli ten model nie wyprowadzi Opla na prostą, to ja naprawdę nie wiem co tej niemieckiej marce mogłoby pomóc.

Bartłomiej Puchała

Ocena Opel Mokka:

Wygląd:%name (10 / 10)
Wnętrze:%name (6 / 10)
Silnik:%name (7 / 10)
Skrzynia:%name (7 / 10)
Przyspieszenie:%name (7 / 10)
Jazda:%name (8 / 10)
Zawieszenie:%name (6 / 10)
Komfort:%name (7 / 10)
Wyposażenie:%name (6 / 10)
Cena/jakość:%name (7 / 10)
Ogółem:%name (71/100)

Galeria Opel Mokka:

Dane techniczne Opel Mokka:

Silnik: R3, turbobenzyna
Pojemność: 1199 cm³
Moc: 130 KM przy 5500 obr/min
Maksymalny moment obrotowy: 230 Nm przy 1750 obr/min
Skrzynia biegów: 8b, automatyczna
Napęd: przedni
0-100 km/h: 9,2 s
V-max: 200 km/h
Zbiornik paliwa: 44 l
Cena: od 81 990 zł, GS Line od 96 700 zł, cena testowanego egzemplarza 117 250 zł (rabat 4000 zł)

Dyskusja

komentarzy

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.