Test: Opel Karl 1.2 75 KM Cosmo – wiecznie młody syn Adama

Adam Opel, założyciel niemieckiej marki, miał pięciu synów: Karla, Fritza, Heinricha, Ludwiga i Wilhelma. Opel Wilhelm lub Heinrich to nazwy, które kojarzyłyby się co najwyżej z autem dla nobliwego staruszka, a nie samochodem dla pełnych energii ludzi koło trzydziestki. Stąd Karl. Tylko czy rzeczywiście Opel zbudował auto dla młodych kierowców? 

 

Niemiecki producent nie inwestował specjalnie w design swoich mieszczuchów. Model Agila, choć dzielny w mieście, nie zapisał się w annałach designerskich, znikając gdzieś w tłumie innych, nijakich samochodów. Corsa do pewnego momentu również nie porywała – dopiero ostatnia generacja jakoś wygląda, chociaż tu znowu się przyczepię – lifting zdecydowanie ją popsuł. Przełomem dla Opla był model Adam, konkurencja dla Fiata 500 i Mini, ale ciężko traktować go jako miejskie auto – to raczej designerska zabawka, bardzo fajna zresztą. I wreszcie pojawił się Karl – mały, sprytny, ładny i dobrze wykończony mieszczuch z rozsądnym silnikiem pod maską i ceną, która wydaje się do przełknięcia. Zainteresowani?

Nie jestem miłośnikiem małych autek, bo zawsze mam wrażenie, że strefa zgniotu, którą siłą rzeczy dysponują, nie wystarczy, żebym mógł wyjść cało z opresji, ale chyba tylko dlatego. Bo poza tym, maluchami jeździ się naprawdę przyjemnie. Odkąd testuję samochody, a trwa to nieprzerwanie od 4 lat miałem okazję jeździć: Skodą Citigo, Volkswagenem UP, Seatem Mii (także z tą straszną skrzynią półautomatyczną), Fiatem Pandą, Renault Twingo czy Suzuki Celerio. W gruncie rzeczy wszystkie mi się podobały, chociaż były… małe.

Nie inaczej jest z Karlem, który jest nowoczesny, gustowny i co ciekawe pasuje bardziej do faceta (no dobra, nie w tej kolorystyce), niż kobiety (czekam na gwizdy i komentarze). Owszem, karoseria jest pudełkowata, linia dachu wysoka, ale wszystko to zostało na tyle ciekawie przełamane licznymi przetłoczeniami, modnie poprowadzonymi liniami i wyrazistymi reflektorami, że wcale nie kuje w oczy.

 

Opel Karl 7 Test: Opel Karl 1.2 75 KM Cosmo   wiecznie młody syn Adama

 

Wysoko poprowadzona linia dachu i niskie zwisy dały naprawdę spore możliwości aranżacji wnętrza. Z przodu mamy więc dwa całkiem wygodne i obszerne fotele, a z tyłu trzyosobową kanapę z trzema niezależnymi zagłówkami. Nie zapędzajmy się jednak. Bo choć z przodu dwie osoby, nawet o wzroście przekraczającym 185 cm, rozsiądą się wygodnie i nie będą dotykać się łokciami, tak na tylnej kanapie maksimum możliwości to dwie osoby o wzroście ok. 170 cm, ewentualnie trójka dzieci lub dwójka w fotelikach (choć i tak nie będzie lekko). Mimo to i tak uważam – patrząc na gabaryty (niecałe 3,7 metra długości) – że to bardzo dobry wynik. Dodajmy do tego, że za tylną kanapą mamy 215-litrowy bagażnik (o 40 litrów mniej, niż w o 6,5 centymetra krótszym Suzuki Celerio). Na zakupy i weekendowy wyjazd wystarczy spokojnie, na dalszą i dłuższą wycieczkę trzeba będzie rozłożyć tylną kanapę.

A jak materiały? Do testu otrzymałem wersję Cosmo, czyli najbogatszą. Mamy więc skórzaną kierownicę, półskórzane fotele, ale zaraz, czy na pewno? Do kierownicy się nie czepiam. Przyjemnie leży w dłoniach, a skóra wydaje się dobrej jakości (wieniec mógłby być jedynie minimalnie mniejszy), ale fotele wykonano raczej z ekologicznej mieszanki. Test Karla odbywał się w połowie kwietnia, czyli w pierwsze ciepłe dni w tym roku i… pewna część ciała dość mocno przyklejała mi się do foteli. Zdecydowanie wolałbym zwykłą materiałową tapicerkę. Poza tym w Karlu znajdziemy kilka rodzajów plastików – także tych błyszczących, które jak to w tej klasie są dość twarde, ale dobrze spasowane. Minus za ich podatność na zarysowania – mocno obawiam się o wygląd deski rozdzielczej po przebiegu trzy razy wyższym, niż widniał na liczniku (21 tys. km).

Pomówmy też o designie wewnątrz. Ten moim zdaniem nie przystoi trochę do nowoczesnej i lekkiej karoserii. Jest szaro, buro i ponuro, a wygląd deski rozdzielczej trochę rozczarowuje – na pewno będzie za to pasował osobom starszym. Wszystko jest jednak na miejscu, nie brakuje licznych schowków, a wszelkie niedostatki projektu wnętrza Karl nadrabia bardzo bogatym wyposażeniem. Pełna elektryka, ABS czy klimatyzacja w małych samochodach już chyba nikogo nie dziwi. Tu w wersji Cosmo mamy dodatkowo podgrzewane fotele, podgrzewaną kierownicę, automatyczną klimatyzację, tempomat, rozbudowany komputer pokładowy, liczne systemy bezpieczeństwa ratujące z opresji, funkcję wspomagania City czy czujnik wyjeżdżania poza pas (można wyłączyć). W podstawie oczywiście nie dostaniemy tylu wodotrysków, ale już za 39 900 zł, w wersji Enjoy klimatyzacja należy do wyposażenia standardowego.

 

Opel Karl 13 Test: Opel Karl 1.2 75 KM Cosmo   wiecznie młody syn Adama

 

A jak jeździ ten niemiecki maluch? Bardzo przyjemnie. Ze wszystkich wyżej wymienionych autek, Karl, moim skromnym zdaniem, prowadzi się najlepiej. Sprężyste zawieszenie świetnie wybiera nierówności, ale pozytywnie zaskakuje też na szybciej pokonywanych zakrętach. Opel naprawdę się postarał. Do tego 75-konny silnik, choć na papierze potrzebuje prawie 14 sekund, żeby osiągnąć prędkość 100 km/h, w praktyce sprawia wrażenie o wiele bardziej dynamicznego. I co najważniejsze, nie zaskakuje negatywnie pod dystrybutorem. W mieście Karl potrzebuje 6,5 l/100 km. Na trasie spokojnie da się jeszcze zgubić litr. Są w tej kategorii lepsze trzycylindrowe jednostki, ale mało którym maluchem da się podróżować bezpiecznie z maksymalną prędkością po autostradzie. A Karlem można. Do tego nie spali on podczas takiej jazdy więcej niż 7 – 7,5 l/100 km. 32-litrowy zbiornik paliwa wystarczy więc spokojnie, żeby dojechać autostradą nad morze, a w Gdańsku być w nieco ponad 2 godziny.

Podsumowując, Karl to bardzo dojrzałe, choć małe auto. Wygląda dobrze i świetnie się prowadzi. Jedyne, co mi nie pasuje to jego wizerunek, jako propozycja na własne cztery koła dla młodych ludzi. Moim zdaniem z tak wyglądającym wnętrzem i takimi cenami (prezentowany egzemplarz to wydatek grubo ponad 50 tys. zł.) pozwolą sobie na niego jedynie zamożni emeryci. A że takich w Polsce nie ma, na ulicach zobaczymy pewnie głównie podstawowe wersje wyposażeniowe – w tej za 35 tys. zł z groszami nie ma nawet klimatyzacji.

Adam Gieras

 

 

Wygląd:%name Test: Opel Karl 1.2 75 KM Cosmo   wiecznie młody syn Adama (8 / 10)
Wnętrze:%name Test: Opel Karl 1.2 75 KM Cosmo   wiecznie młody syn Adama (6 / 10)
Silnik:%name Test: Opel Karl 1.2 75 KM Cosmo   wiecznie młody syn Adama (8 / 10)
Skrzynia:%name Test: Opel Karl 1.2 75 KM Cosmo   wiecznie młody syn Adama (7 / 10)
Przyspieszenie:%name Test: Opel Karl 1.2 75 KM Cosmo   wiecznie młody syn Adama (6 / 10)
Jazda:%name Test: Opel Karl 1.2 75 KM Cosmo   wiecznie młody syn Adama (8 / 10)
Zawieszenie:%name Test: Opel Karl 1.2 75 KM Cosmo   wiecznie młody syn Adama (8 / 10)
Komfort:%name Test: Opel Karl 1.2 75 KM Cosmo   wiecznie młody syn Adama (8 / 10)
Wyposażenie:%name Test: Opel Karl 1.2 75 KM Cosmo   wiecznie młody syn Adama (8 / 10)
Cena/jakość:%name Test: Opel Karl 1.2 75 KM Cosmo   wiecznie młody syn Adama (6 / 10)
Ogółem:%name Test: Opel Karl 1.2 75 KM Cosmo   wiecznie młody syn Adama (73/100)

 

 

 

 

Dane techniczne: 

Silnik: benzyna
Pojemność: 999 cm3
Moc maksymalna: 75 KM przy 6500 obr/min
Maksymalny moment obrotowy: 99 Nm przy 4500 obr./min
Napęd: na przednią oś
Pojemność bagażnika: 215 litrów
0-100 km/h: 13,9 sekudny
V-max: 170 km/h
Masa własna: 939 kg
Cena: od ok. 47 tys. zł.

 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz pomału doprowadzane do perełki Audi A4 B5 1.9 TDI 116 KM. Chciałbym na co dzień jeździć japońską limuzyną z lat 90-tych, np. Lexusem LS400. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...