Omoda 7 wydaje się SUV-em doskonałym pod względem stylu, jakości i wydajności, ale po bliższym poznaniu na jej wizerunku pojawiają się rysy.
Omoda intensywnie buduje swoją pozycję na polskim rynku, a model Omoda 7 został zaprojektowany jako „złoty środek” w ofercie chińskiego producenta, plasując się dokładnie pomiędzy mniejszymi crossoverami a flagową Omodą 9. Samochód gra w tej samej lidze co na przykład MG HS – najchętniej wybierany chiński SUV w Polsce. Czy “siódemka” ma dość argumentów, aby przebić HS-a?
W tym momencie Omoda jest oferowana w trzech zróżnicowanych wersjach wyposażenia. Ofertę otwiera wariant Comfort wyceniony na 169 900 PLN, który już na starcie oferuje bogate wyposażenie, obejmujące m.in. 19-calowe felgi, reflektory LED, podgrzewane fotele przednie, dwustrefową klimatyzację oraz 15,6-calowy ekran multimediów z bezprzewodową obsługą Apple CarPlay i Android Auto. Do testu dostaliśmy odmianę środkową – Luxury – mającą sporo dodatków z zakresu komfortu i technologii. Szczytem gamy jest wersja Premium z masażami w fotelach i funkcją zdalnego parkowania.
Omoda 7 nie podąża ślepo za modą
Omoda 7 zdecydowanie wyróżnia się z tłumu i już na pierwszy rzut oka widać, że projektanci zrezygnowali z powielania utartych schematów. Centralnym punktem przodu nadwozia jest nietypowy, wzorzysty grill zintegrowany ze zderzakiem, który nadaje sylwetce futurystyczny i wyrazisty charakter. Co ciekawe, zamiast modnych obecnie połączonych listwą LED reflektorów, Omoda zdecydowała się na klasyczny układ oddzielnych lamp przednich.




Boczna linia prezentuje modną i dynamiczną sylwetkę ze ściętym tyłem w stylu SUV-ów coupe, gdzie wzrok przyciągają tylne światła LED przypominające kształtem błyskawicę lub impuls elektryczny. W testowanej wersji auto porusza się na 20-calowych felgach o ciekawym wzorze. Dużą zaletą oferty jest możliwość wyboru dowolnego z 5 dostępnych lakierów bez jakiejkolwiek dopłaty – w tym m.in. efektownego szarego lakieru matowego prezentowanego na zdjęciach.
Jedyne zastrzeżenie ergonomiczne z zewnątrz budzą podnoszone od dołu klamki drzwi. Od jakiegoś czasu w Chinach zabronione są klamki wysuwane, a to drugi typ klamek które sprzyjają aerodynamice. Jednak moim zdaniem tradycyjne uchwyty, które pozwalają chwycić klamkę całą dłonią, są po prostu wygodniejsze.
Ogromna kabina, przeciętny bagażnik
Środek auta urządzono w typowo chińskim, minimalistycznym i eleganckim stylu. Projekt kokpitu jest stonowany i prezentuje się mniej krzykliwie niż we flagowej Omodzie 9, ale sprawia trochę lepsze wrażenie niż w siostrzanym Chery Tiggo 8. Ciekawym wyróżnikiem jest tu ruchomy ekran systemu multimedialnego. Widziałem już różne tego typu gadżety, w tym obracany ekran w BYD czy podnoszącą się deskę w Voyahu Free. W Omodzie mamy jednak coś świeżego, bo wyświetlacz o przekątnej 15,6 cala potrafi przesunąć się po desce rozdzielczej na stronę pasażera. Nie oznacza to, że pasażer będzie mógł odpalić podczas jazdy film jak w Xpengu G9, ale i tak uważam, że przesuwany ekran ma więcej sensu niż wspomniane bajery konkurencji. Szkoda tylko, że na rzecz mechanizmu skasowano schowek przed pasażerem. Muszą wystarczyć kieszenie w drzwiach, półka pod tunelem centralnym i podłokietnik.




Duży plus należy się za zastosowanie dopracowanego nagłośnienia marki Sony – w wersji Luxury z ośmioma głośnikami. Zachowano fizyczny panel z przyciskami na konsoli centralnej, gdzie szybko możesz zmieniać tryby jazdy oraz przełączać napęd między trybami HEV i EV. Niestety, mniej udana jest obsługa funkcji z poziomu kierownicy, gdzie zastosowano obłe przyciski rolkowe służące zarówno do przewijania, jak i do klikania na boki, co działa dość losowo.
Pod względem przestrzeni Omoda 7 oferuje ogrom miejsca dla pasażerów tylnej kanapy, a poczucie przestronności potęguje panoramiczne okno dachowe. W tylnym rzędzie nie ma jednak co liczyć na nadmierne luksusy, ponieważ funkcje podgrzewania, wentylacji czy masażu zarezerwowano wyłącznie dla foteli przednich. Największym rozczarowaniem we wnętrzu okazuje się bagażnik – jego pojemność wynosząca zaledwie 401 litrów do linii rolety to w tej klasie SUV-ów trochę za mało.
Napęd Super Hybrid
Za napęd pojazdu odpowiada nowatorski układ Super Hybrid System od Chery, łączący turbodoładowany silnik spalinowy 1.5 T-GDI z silnikami elektrycznymi i automatyczną przekładnią 1DHT. Całość generuje moc systemową na poziomie 279 KM oraz 365 Nm momentu obrotowego, a wbudowany akumulator o pojemności 18,4 kWh brutto pozwala na przejechanie do 90 km w trybie czysto elektrycznym.
Eksploatacja tego auta jest wyjątkowo opłacalna, o ile regularnie korzystamy z ładowania z gniazdka lub ładowarki. Przejazd z pełną baterią oznacza średnie zużycie paliwa na poziomie poniżej pół litra na 100 km, a dane homologacyjne wskazują nawet na 0,3 l/100 km. Po wyczerpaniu prądu spalanie w cyklu mieszanym i autostradowym rośnie do około 8 litrów na sto kilometrów, natomiast spokojna jazda po mieście bez zapasu energii w akumulatorze zamyka się w okolicach 6 l/100 km.
Główną wadą tego układu jest fakt, że cały napęd trafia wyłącznie na przednią oś (FWD). W tak dużym SUV-ie na pewno część klientów oczekuje jakiejś formy AWD, ale ten pozostaje przywilejem droższych braci – Omody 9 i Chery Tiggo 9. Ponadto czas przyspieszenia od 0 do 100 km/h wynoszący 8,5 sekundy nikomu nie zaimponuje. Hybryda Chery zapewnia sprawne podróżowanie, ale podczas jazdy nie robi tak dużego wrażenia jak mogłaby sugerować wysoka moc na papierze.
Omoda 7 to przede wszystkim komfort
Podczas codziennej jazdy Omoda 7 prezentuje się jako samochód wysoce komfortowy. Oferuje płynne i liniowe przyspieszenie i bardzo dobre wyciszenie kabiny, co czyni z niej świetnego towarzysza zarówno na autostradzie, jak i w miejskich korkach. Pochwalę też miękkość i wygodę foteli – to jedna z rzeczy, które najbardziej lubię w chińskich samochodach ogółem.
Prowadzenie i parkowanie w ciasnych miejscach ułatwia czytelny system kamer 540° z funkcją „przezroczystego podwozia”. Pewne zastrzeżenia można mieć jednak co do jakości konstrukcji i montażu. Podczas pokonywania wertepów z minimalną prędkością z okolic drzwi potrafią dobiegać odgłosy pracy elementów wykończeniowych, co sugeruje niewystarczającą sztywność skrętną karoserii lub niedociągnięcia w spasowaniu niewidocznych na pierwszy rzut oka detali. Nie wyciągałbym jednak pochopnych wniosków. Ot, choroby wieku dziecięcego.
Podsumowanie
Odpowiadając na pytanie z tytułu – Omoda 7 nie jest najlepszym SUV-em z Chin na polskim rynku. Przed testem sądziłem, że być może ma na to szansę, ale w chwili pisania tego tekstu moim faworytem pozostaje Omoda 9 i jeszcze jeden model, o którym przeczytacie w kolejnym moim teście. Mimo wszystko jest to samochód bardzo przyzwoity na wszystkich kluczowych polach. Jego zaletami są przestronność, wygoda, technologia, oszczędność i (moim zdaniem) styl. Pozostały jednak pewne niedociągnięcia, jak za mały bagażnik czy brak AWD. No i nie jestem pewien, czy Omoda nie przesadziła z cenami…
Sytuacja rynkowa
Tak jak wspomniałem, cennik otwiera kwota 169 900 zł, a topowa Omoda 7 Premium kosztuje 184 900 zł. Testowany wariant Luxury figuruje w cenie 179 900 zł brutto i nie jestem pewien, czy nie jest to kwota przestrzelona. Zwłaszcza, gdy popatrzymy na bardziej renomowaną konkurencję.
Jeszcze parę lat temu pewnie taka cena Omody byłaby odpowiednia, ale konkurencja nie śpi. Uwielbiana w Polsce Toyota RAV4 zaczyna się w tym momencie od 181 600 zł, czyli poniżej poziomu najdroższej Omody. Nawet Honda CR-V w cenie od 190 000 zł brzmi kusząco – to przecież kawał porządnego SUV-a. Zarówno RAV4, jak i CR-V za te pieniądze będą miały klasyczny napęd hybrydowy HEV. Do plug-ina trzeba sporo dopłacić, a wyposażenie nie będzie tak bogate jak w Omodzie. Mimo wszystko zastanowiłbym się, bo przez pierwsze trzy lata japońskie auta zdecydowanie mniej stracą na wartości.
Nawet wśród chińskiej konkurencji widzę parę opcji do rozważenia w tej cenie. Chociażby Jetour T2 (od 174 900 zł), który ma więcej charakteru, lub BYD Seal U DM-i prezentujący podobną do Omody 7 jakość. Jak zwykle, rynek pokaże, na co stać najnowsze dziecko Omody.
Tekst i zdjęcia: Bartłomiej Puchała
Galeria Omoda 7 Super Hybrid:





















Dane techniczne Omoda 7 Super Hybrid:
Silnik: benzynowy + elektryczny
Pojemność: 1499 cm³
Moc: systemowo 279 KM
Maksymalny moment obrotowy: 365 Nm
Skrzynia biegów: automatyczna, 1-stopniowa DHT
0-100 km/h: 8,5 s
V-max: 180 km/h
Cena: od 169.900 złotych (testowana 179 900 zł)










