Nissan potrzebował takiego samochodu. Choć pod spodem jest to w 100% francuska konstrukcja to tak naprawdę jest to największa zaleta nowej Micry.
Micra wraca na drogi
Dwa lata. Dokładnie tyle musieliśmy czekać na kolejną generację Micry, bo K14 skończyła swój żywot w 2023 roku. Najnowsze jej wcielenie ukryte pod kodową nazwą K15 stało się samochodem w pełni elektrycznym. Nie ma co tutaj owijać w bawełnę, że Nissan pod skrzydłami Renault po prostu musiał skorzystać z platformy AmpR Small i ogólnej bryły nadwozia jaka znalazła się w francuskim modelu „5”. Mimo oczywistych podobieństw Japończykom udało się zmienić naprawdę sporo detali. Nowa Micra ma designem przypominać K12 z tymi charakterystycznymi wyłupiastymi lampami. Tutaj dominują nieco bardziej okrągłe kształty. Trudno nie zauważyć okrągłych lamp przednich, czy też charakterystycznego przetłoczenia na linii bocznej. To główne detale, które odróżniają Nissana od Renault. Moim zdaniem projektantom udało się świetnie wykorzystać dostępną bazę i w zauważalny sposób odróżnić ją od projektu bazowego. Francuzi poszli w kierunku stylu retro, natomiast Japończycy znacznie bardziej w stronę nowoczesnych kształtów.
Czy Micra jest ładna? To pojęcie oczywiście bardzo subiektywne, jednak warto dać jej szansę, bo na żywo wygląda znacznie, znacznie lepiej niż na zdjęciach.

Wierna kopia powielająca te same zalety, ale też i wady
Kabina Micry jest już niemal wierną kopią tego co znalazło się w Renault. Czy to źle? Absolutnie nie. Renault naprawdę stworzyło jeden z najlepszych kokpitów z jakimi mamy obecnie do czynienia w samochodach, dlatego też to ogromny plus dla Nissana, że nie próbował wyważać otwartych drzwi. Różnice między modelami są kosmetyczne. Micra dostała inne dekory, które udają drewno (i robią to w naprawdę niezły sposób), w tunelu środkowym znajdziemy górę Fuji, a przed pasażerem pojawiło się nieco więcej materiału w miejsce plastiku.
Japończycy w odróżnieniu do jaskrawych i kolorowych tapicerek znanych z Renault poszli w jasne i stonowane wykończenia, które uspokajają klimat panujący w kabinie. Multimedia i cała reszta pozostała bez zmian. Oczywiście grafiki na ekranach zostały zmienione tak, by pasowały do Micry, poza tym to znany już system działający w oparciu o usługi Google. Obsługa jest bardzo prosta i przyjemna, zwłaszcza że klimatyzację obsługujemy na osobnym panelu. Nie brakuje także schowków – tych jest naprawdę sporo, co w aucie typowo miejskim jest ważnym aspektem.

Zatem gdzie wady? Są tak naprawdę dwie. Pierwsza z nich to w zasadzie całkowity brak miejsca na nogi z tyłu. Naprawdę jest tam bardzo ciasno, choć sama kanapa jest wygodna i nie siedzi się na niej jak na drabinie. Drugi minus stawiam przy bagażniku – teoretycznie ma on 326 litrów pojemności (według normy VDA) to w codziennej eksploatacji jego użyteczność bardzo mocno ogranicza wysoki próg załadunku oraz przewalające się po nim kable, bo frunka nie ma.
Odziedziczony napęd nie rozczarowuje
Przygotowana przez Francuzów platforma AmpR Small już przy okazji testu Alpine A290 pokazała jak wielki ma w sobie potencjał. Oczywiście Micra jest znacznie bardziej stonowana, ale jej właściwości jezdne są po prostu bardzo dobre i nie zawodzą.

Podstawę napędu w testowanej przez nas odmianie stanowi bateria trakcyjna o pojemności 52 kWh netto. Ogniwo to zostało połączone z silnikiem elektrycznym generującym 150 KM oraz 245 Nm momentu obrotowego. Moc oczywiście trafia wyłącznie na przednią oś. Realny i osiągalny bez najmniejszego problemu zasięg wynosi tu nawet i 400 kilometrów, bo zużycia prądu w warunkach miejskich jest śmiesznie niskie. Wyniki na poziomie 13 kWh są do wykręcenia bez najmniejszego problemu, a z odrobiną nieco większego samozaparcia, lekkiego używania gazu i częstego korzystania z funkcji e-pedal oraz przy optymalnych warunkach pogodowych da się zrobić nawet i poniżej 12 kWh. Na trasie jest już gorzej, ale to nie jest naturalne środowisko Micry. Przy 120 km/h zużywała mi ona 19 kWh co daje około 250 kilometrów użytecznego zasięgu. Moc ładowania wynosi tu 100 kW więc postój na ładowarce może zająć kilka dłuższych chwil. Z ciekawych rozwiązań jest tu funkcja V2L pozwalająca oddawać prąd do urządzeń zewnętrznych.
Jak się jeździ Micrą? Krótko mówiąc – po prosu super. Samochód jest zwinny, sprytny, spontaniczny i wystarczająco szybki. Moc jest w zupełności wystarczająca. Zawieszenie jest sprężyste i zestrojone w zasadzie w punkt. Kiedy trzeba pojechać nieco szybciej jest odpowiednio sztywne, a przez większość czasu świetnie połyka miejskie koleiny i nierówności. Do tego zostało świetnie wyciszone. Zresztą wspominałem już o tym przy teście Alpine i tutaj muszę napisać to samo – izolacja kabiny od wiatru i podwozia to chyba „topka” tej jak i nie wyższej klasy. Do tego świetnie grające audio obite logotypem Harman Kardon. Układ kierowniczy pracuje z lekkim, aczkolwiek wyczuwalnym oporem i daje sporo precyzji i czucia.

Sprytnie ułożony cennik
Podstawową Micrę kupicie za 119 900 zł. W tej kwocie dostajemy całkiem nieźle wyposażoną wersję Engage z mniejszą baterią o pojemności 40 kWh. Bazowe Renault 5 startuje od kwoty 121 500 zł. Co ciekawe Francuzi pozwalają wziąć najtańszą wersję wyposażenia z większą baterią, w Nissanie nie ma takiej opcji. Jeśli chcemy mieć większe ogniwo musimy sięgnąć po drugą w ofercie wersję Advance za 142 900 zł podczas gdy Renault można mieć za 134 500 zł, ale ze znacznie gorszym wyposażeniem. Jeśli zrównamy wyposażenie to cena „5” podskoczy do 143 500 zł. Testowana przez nas Micra to topowa wersja Evolve Plus wyceniona na 157 900 zł. Podobnie skonfigurowane Renault będzie droższe o 2 300 zł.
Jak zatem widać różnice w cennikach są naprawdę niewielkie. Decydującym czynnikiem będzie tak naprawdę to, który samochód bardziej przypadnie wam do gustu swoim designem. Nissan jest bardziej stonowany i trafia do osób, które cenią sobie spokojne kolory i mniej krzykliwe dodatki. Renault oferuje znacznie szerszą opcję akcesoriów i personalizacji na czele z kolorowymi naklejkami na zewnątrz i listwami w różnych kolorach czy też dodatkami wewnątrz jak uchwyt na bagietkę czy drukowane na drukarce 3D wkładki w schowki. Niemniej jednak Micra to po prostu projekt, który nie mógł się nie udać. Japończycy dostali świetną bazę i jedyną ich rolą było tego nie popsuć. To samochód, który na wielu rynkach może okazać się koniem pociągowym marki i otworzyć im drogę do nieco bardziej samodzielnych projektów. Przyznam szczerze, że nie mogę doczekać się tego co Ford wyciśnie z tej platformy, bo jej potencjał jest po prostu ogromny.
Jakub Głąb
Zdjęcia Nissan Micra:




















Dane techniczne Nissan Micra:
Silnik: elektryczny
Moc maksymalna: 150 KM
Maksymalny moment obrotowy: 245 Nm
0 – 100 km/h: 8 s
Prędkość maksymalna: 150 km/h
Cena: 119 900 zł (podstawa w wersji benzynowej), 157 900 zł (testowany)







