Przyzwyczaiłem się, że co tydzień na moim miejscu parkingowym stoi inne auto. Praca, rodzina, weekendowe plany, nagrywanie filmów, przygotowywanie aut do zdjęć – w tym natłoku nierzadko nie ma czasu, żeby doprowadzić samochód do czystego stanu. Nieważne, czy swój, czy redakcyjny. A przecież czystość auta to wizytówka kierowcy. Tu z pomocą przychodzi Navitel CL100, czyli poręczny, bezprzewodowy odkurzacz.
Po otworzeniu pudełka waszym oczom ukazuje się schludnie spakowany zestaw. Znajdziemy w nim odkurzacz, etui do przechowywania, uniwersalną dyszę oraz przewód do ładowania. Szkoda, że w standardzie kabel ma przejście USB -> USB-C. Oczywiście, bez problemu naładujemy go w domu, ale na potrzeby ładowania w aucie konieczne będzie dokupienie osobnego kabla (w nowych samochodach w większości występuje tylko gniazdo USB-C). W ręku sprzęt sprawia wrażenie solidnego. Konstrukcja jest minimalistyczna, a obsługa sprowadza się właściwie do jednego przycisku, którym włączamy, wyłączamy i zmieniamy moc ssania. To typ urządzenia, które bierze się do ręki i od razu wiadomo, jak działa.

W waszym samochodzie nie zabierze zbyt wiele miejsca. Jak widzicie na zdjęciach, jest rozmiarów 1,5 litrowej butelki wody mineralnej, dzięki czemu spokojnie mieści się nawet w schowku w drzwiach, nie wspominając nawet o bagażniku. Dodatkowo, masa 570 gramów sprawia, że jest niesamowicie poręczny.
Silnik o mocy 100 W generuje siłę ssania sięgającą około 14 kPa, co w praktyce spokojnie wystarcza do wciągania piasku, okruchów czy drobnych kamyków z dywaników i tapicerki. Odkurzacz ma dwa tryby pracy – ekonomiczny i mocniejszy. W zależności od trybu może pracować do 20 minut lub 13 minut. To nie jest czas na gruntowne sprzątanie całego auta, ale w zupełności wystarczy na szybkie odkurzenie wnętrza przed wyjazdem czy po weekendowej podróży. Po wyczerpaniu baterii czas ładowania to 3 godziny.

Ciekawym dodatkiem jest filtr HEPA, który zatrzymuje drobne cząsteczki kurzu i alergeny. Co ważne, filtr można wyjąć i umyć, więc nie trzeba regularnie kupować nowych elementów eksploatacyjnych. Podoba mi się też przezroczysty pojemnik na zanieczyszczenia. Od razu widać, kiedy trzeba go opróżnić. To drobny szczegół, ale w codziennym użytkowaniu naprawdę ułatwia życie.
Producent dorzucił również niewielką latarkę LED wkomponowaną w obudowę, która może przydać się podczas sprzątania w ciemnym garażu albo gdy coś wypadnie między fotelami.

Największą zaletą Navitel CL100 jest więc jego mobilność i kompaktowość. Nie trzeba jechać na myjnię ani wyciągać przedłużacza z garażu. Wystarczy wyjąć go z bagażnika i w kilka minut ogarnąć wnętrze auta. Dla kierowców, którzy lubią utrzymywać porządek w samochodzie to gadżet, który szybko okazuje się zaskakująco przydatny. Szczególnie jeśli często przewożą dzieci, zwierzęta albo jedzą w trasie. Ja spełniam dwa warunki z powyższych, więc na pewno będę z niego korzystał nieraz.
Co równie ważne, odkurzacz bezprzewodowy Navitel nie należy do najdroższych. Zakup takiego akcesorium wiąże się z wydatkiem 299 złotych. Na pewno każdy automaniak ucieszyłby się z takiego prezentu.

Materiał powstał we współpracy z marką Navitel
Kacper Mazur
Galeria zdjęć Navitel CL100
















