Test: Mitsubishi Eclipse Cross 1.5 Turbo 4WD CVT – rewolucja czy powolna ewolucja?

Często to właśnie nie innowacyjność rewolucyjna, a stopniowa ewolucja przyczynia się do przełomów motoryzacyjnych. Często może się stać podstawą sukcesu na arenie motoryzacyjnej. Jak jest w przypadku Eclipse Cross-a? Zaraz przekonacie się na moim przykładzie.

Zwykle w celu dostrzeżenia wielu plusów oraz różnic na tle konkurencji i innych modeli trzeba się z samochodem trochę obyć. W moim przypadku stwierdziłem, że najlepszym na to sposobem będzie wyprawa nad nasze polskie morze. Trasa z Krakowa może nie należy do najciekawszych, bo w większości są to drogi szybkiego ruchu, ale decydując się na jazdę przez Warszawę wybrałem bardziej zróżnicowaną trasę. Częste ograniczenia, remonty oraz gorsze drogi pozwoliły na poznanie tych dobrych oraz gorszych stron naszego testowanego egzemplarza.

Dodatkowo nasza „testówka” nie jest już najświeższa, a co za tym idzie poznałem element starzenia się auta. 40 tys przebiegu dla jednych nie będzie dużym wynikiem, ale jak na moje oko jest to już jakaś podstawa do oceny skali zużywania się samochodu.

A jaki właściwie jest Eclipse Cross?

Wygląd jest zdecydowanie kontrowersyjny. Z czasem się do niego przyzwyczajamy i zaczynamy go tolerować. Chociaż design przedniej części samochodu do mnie zdecydowanie przemawia i podoba mi się ta lekko zadziorna linia to wykończenie tylnej części auta pozostawiam wam do oceny.

Jednak taka ostra zmiana wyglądu i wprowadzenie nowego modelu do oferty było zdecydowanie potrzebne Mitsubishi. Dosyć konserwatywne podejście nie przekonywało do siebie ludzi, a kolejne liftingi innych modeli nie wprowadzały na tyle dużych zmian, aby stały się one kluczowe w przekonaniu do siebie nowych klientów.

Eclipse Cross miał stać się czymś innym, czymś nowym, czymś co zwróci na siebie uwagę na ulicy.

Nasz egzemplarz w kolorze czarny metalik z czerwonymi akcentami dosyć ładnie się komponował. Mniej krzykliwy kolor sprawił, że wygląd stał się przyjemniejszy dla oka, a ostre akcenty lekko złagodniały.

Dodatkowe elementy chromowane nadają mu zdecydowanie japońskiego temperamentu.

Dla porównania nasz test w krzykliwym kolorze Czerwień diamentu.

Nowy silnik

Silnik 1.5 Turbo to kompletnie nowa jednostka dostępna obecnie jedynie w modelu Eclipse Cross. Został zaprojektowany przez inżynierów Mitsubishi jako ich własna konstrukcja. Jest to zdecydowanie lepsza oraz bardziej dynamiczna jednostka od obecnie stosowanej 2.0 MIVEC. Ma 13 KM oraz 55 Nm więcej. Ostatecznie moc to 163 KM, a maksymalny moment równy jest 250 Nm. Ten drugi dostępny jest w przedziale 1800-4500 obr/min. Przekłada się to na nie najgorszą dynamikę jazdy oraz w miarę przyzwoite przyspieszenie. Wiadomo, że Mitsubishi demonem prędkości nie jest ze względu na stosunkowo wysoką sylwetkę i duże opory przewietrza. Jednak poprzez zastosowanie turbo silnik tak bardzo się nie męczy, a w połączeniu ze skrzynią CVT, która posiada nowy system symulacji 8-biegowej auto tak bardzo nam nie “wyje”. Nam przez to na myśli ten nieprzyjemny element skrzyni bezstopniowej, który w tym przypadku został ograniczony do minimum.

Napęd i spalanie

Takie zastosowanie silnika oraz skrzyni w naszym przypadku zostało sprzężone z napędem S-AWC. Jest to napęd na 4 koła posiadający 3 tryby jazdy. Do jazdy codziennej tryb automatyczny oraz na śnieg i szuter. Charakteryzuje go przeniesienie napędu od 20% (Auto) do 60% (Snow) na tylną oś w zależności od wybranego trybu jazdy. Napędu na 4 koła nie da się całkowicie wyłączyć, a takie zastosowanie sprawia, że auto trzyma się pewniej w zakrętach oraz dobrze radzi sobie w pogorszonych warunkach.

Niestety spalanie w takim wypadku nie jest najlepszą stroną tego auta. Trasa do 100 km/h przekłada się na okolice 8 litrów. Zaś prędkości autostradowe jest to już wynik zdecydowanie powyżej 10 litrów.

Zawieszenie w przypadku Eclipse Crossa jest czymś co mnie trochę zaskoczyło. Auto jest dosyć sztywne i z trudnością wybiera nierówności. Prowadzi się zdecydowanie najlepiej z całej gamy Mitsubishi. Do tego przyczynia się również poprawiony układ kierowniczy, który jest o wiele bardziej precyzyjny i mniej traci na czułości podczas dynamiczniejszych ruchów kierownicą.

Wnętrze, komfort i bezpieczeństwo

O zastosowaniu nowego interfejsu multimedialnego mówiło już wiele osób. Do mnie on nie przemawia. Jedynym jego plusem jest zastosowanie Apple CarPlay, z którego bardzo często korzystałem. Natomiast reszta przycisków oraz klimatyzacja są bardzo ergonomiczne, nie zlewają się ze sobą oraz nie przeszkadzają w jeździe. Kwestie touchpada i jego sensu nie zrozumiałem do tej pory. Jest nieporęczny i bardzo nieintuicyjny.

W naszej specyfikacji Instyle w standardzie otrzymujemy nagłośnienie Rockford Fosgate. Marka, o której osobiście wcześniej nie słyszałem, a jakość dźwięku miała na naprawdę dobrym poziomie. Dodatkowo szklany dach panoramiczny, elektrycznie regulowany fotel kierowcy oraz skórzana tapicerka dają naprawdę dobre wrażenie.

Na duży plus zasługują tutaj fotele skórzane, gdyż są naprawdę komfortowe, a dłuższe trasy nie dają się nam tak bardzo we znaki.

Systemy bezpieczeństwa wszelako obecne nie są już dla nas nowością. Lecz tutaj w najwyższym wyposażeniu otrzymujemy już w zasadzie wszystko. Począwszy od kamery 360 stopni, różnych asystentach zmiany pasa ruchu, martwej strefy, bądź wyjeżdżania na drogę poprzeczną. Przekłada się to na 5 gwiazdkowy wynik testów Euro NCAP.

Co do komfortu to środek jest bardzo obszerny i 4 osoby bez problemu mogą podróżować z przestronnym wnętrzem, ale ….. chyba bez bagaży. Bagażnik ma zaledwie 341 litrów pojemności co na ten segment jest liczbą zdecydowanie za małą. Dodatkowo lekko ścięta linia dachu nie pomaga w jego ładowności oraz praktyczności. Z elementów mniej praktycznych to jeszcze jest kwestia małych drzwi tylnych, które utrudniają nam wsiadanie i wysiadanie.

Próba czasu

Element często niewidoczny dla nas testujących nowe samochody. W większości są to auta nowe i świeże, więc ciężko ocenić nam jak to się będzie sprawować za parę lat bądź kilkadziesiąt tysięcy kilometrów.

W tej kategorii Mitsubishi dostaje takie mocne 4 z plusem. W środku śladów zużycia poza elementami piano black w ogóle nie widać. Fotele nie są zmęczone notorycznym wsiadaniem i wysiadaniem. Z zewnątrz auto starzeje się bardzo powoli. Nowatorski design dalej jest “na czasie” i raczej przez długi czas nie będzie się nudzić. Jedynie na co pragnę zwrócić uwagę to plastikowe dokładki zderzaka z przodu, które zauważyłem że ciężko znoszą tą naszą próbę i zaczynają powoli odstawać. Może to tylko kwestia złego zamocowania?

Auto pomimo swojego przebiegu dalej sprawia wrażenie świeżego.

Podsumowując

Pomimo już 2 lat na rynku auto jest wciąż bardzo świeże, a jego design już nie jest tak bardzo kontrowersyjny. Nowy silnik i zmodernizowany napęd oraz skrzynia biegów sprawują się bardzo dobrze jak na taką “budę”. Środek poza systemem multimedialnym jest bardzo ergonomiczny a fotele komfortowe. Cenowo auto wychodzi na bardzo drogie. Nasz prezentowany egzemplarz kosztuje 133 tysiące złotych, ale patrząc na wyposażenie oraz silnik i napęd jaki dostajemy to na tle konkurencji w segmencie nie wygląda to wcale tak źle.

Dane Techniczne:
Silnik: R4
Pojemność: 1499 cm3
Moc: 163 KM/5500 obr./min.
Moment: 250 Nm/ 1800-4500 obr./min.
Skrzynia biegów: CVT bezstopniowa
0-100 km/h: 9.3 s
Prędkość max.: 200 km/h
Cena: ok. 130 000 PLN (prezentowany egzemplarz)

Paweł Zaorski

Dyskusja

komentarzy

Paweł Zaorski

Fanatyk i miłośnik motoryzacji każdego rodzaju. Od dziecka fascynował się samochodami. Kocha szybkie samochody i fascynują go nowinki motoryzacyjne. Wielki fan youngtimerów i super samochodów. Praca w redakcji to zwieńczenie jego dziecięcych marzeń. A dzięki Motopodprąd w końcu może je spełniać.