Nowy MG ZS z napędem Hybrid+ to praktyczność, oszczędność i rozsądek. Za jego cenę trudno będzie kupić więcej samochodu.
MG ZS. Samochód skryty nieco w cieniu bestsellerowego HS-a, a jeszcze niedawno postrzegany jako „tania alternatywa”, dziś jest pełnoprawnym graczem, który oferuje bardzo dużo w bardzo rozsądnej cenie. No bo który rywal wielkością dobija do ZS-a, spala tak mało paliwa i kosztuje w okolicach 100 tys. złotych? No właśnie… A teraz w szczegółach.
ZS mierzy ponad 4,43 m długości, więc jest większy niż konkurencja. Przestrzeń w środku i bagażnik mają być jego wielkimi zaletami w bardzo zatłoczonym segmencie B-SUV. Poza tym MG daje wybór – można mieć ten wóz ze zwykłym 1.6 o mocy 115 KM i manualem albo z hybrydą. Nie jest to jednak pierwsza lepsza hybryda, a niezwykle wydajny układ Hybrid+. O jego oszczędności wiedziałem już wcześniej – jechałem tym samochodem podczas krótkiej prezentacji dla mediów – ale tam trasa była dość mało zróżnicowana. Co innego pełny tygodniowy test.

MG ZS znalazł swój styl
Z zewnątrz nowy ZS wyraźnie wydoroślał. O ile poprzednik był poprawny, ale nieco generyczny, o tyle nowy model czerpie garściami z designu większego brata – modelu HS, który wyrasta na nowy hit polskiego rynku. Agresywny przód, szeroki grill i smuklejsze reflektory LED sprawiają, że auto wygląda na droższe niż jest w rzeczywistości. To ten sam zabieg, który widzieliśmy w Omodzie 5 czy Jaecoo 5 – Chińczycy zrozumieli, że w Europie kupuje się oczami.



W środku chyba najwyraźniej widać postęp jaki MG dokonało względem poprzedniej generacji. Materiały nadal nie są rewelacyjne, nie brakuje twardych plastików, ale technologiczny przeskok trudno przeoczyć. Pochwalam, że mimo wszystko zachowano dość tradycyjny ekran kierowcy, ale jego obsługa momentami irytuje. Dotykowy ekran centralny nie jest tak duży jak u rodzimej konkurencji (12,3 cala), poza tym mógłby działać szybciej i płynniej. To drobnostki, które w ogólnym obrazie niczego nie zmieniają. Generalnie jest to dość przyjemne wnętrze, kierownica z perforowaną skórą dobrze leży w dłoniach, a fotel ma przyjemny kształt i niezły zakres regulacji.
Cena czyni cuda?
Mimo wszystko jest w tym wszystkim jeden dość duży haczyk. Chińczycy przyzwyczaili nas do wyposażania swoich aut “pod korek”. Wentylowane fotele, ogromne panoramiczne dachy czy systemy zdalnego parkowania to elementy które za sprawą producentów z Państwa Środka przeszły już do mainstreamu. Cóż, MG w tym aspekcie bliżej jest do Europy niż do Chin. Nawet w najbogatszej wersji to auto nie posiada nie tylko wymienionych rzeczy, ale też elektrycznej klapy bagażnika czy elektryki fotela pasażera.




Nie ma więc fajerwerków i musi wystarczyć zwykła solidność. MG błyszczy gdzie indziej – nie jest jeżdżącym gadżetem, ale całkiem dobrym samochodem. Podczas jazdy imponuje wyciszenie kabiny. Mocnym punktem jest też bagażnik o regularnym kształcie i pojemności 443 l. Dzięki obszernej kabinie łatwo się wsiada do tyłu i jest tam sporo miejsca, więc nawet rodzina 2+2 powinna być z ZS-a zadowolona. Ale najlepsze karty MG ma pod maską.
Hybryda jak elektryk
Największym zaskoczeniem jest napęd. System Hybrid+ to nie jest zwykła „miękka” hybryda. Mamy tu wolnossący silnik spalinowy 1.5 l, mocny motor elektryczny (136 KM) i akumulator o sporej jak na taki układ pojemności 1,83 kWh. Łączna moc systemowa to 197 KM. To o 50 KM więcej niż w Toyocie Yaris Cross i niemal tyle samo, co w znacznie droższej Omodzie 5 HEV. Nie ma co się jednak podpalać, że to jakiś hothatch, bo przyspieszenie 0-100 km/h trwa 8,7 s. Wystarczająco, ale bez szaleństw.
Jak to jeździ? Bardzo specyficznie, bo auto stara się jak najczęściej korzystać z prądu. Podczas ruszania i miejskich manewrów czujemy się niemal jak w elektrycznym MG4. Trzystopniowa przekładnia działa o niebo lepiej niż CVT u japońskiej konkurencji, choć przy gwałtownym wyprzedzaniu na trasie wciąż słychać, że pod maską pracuje tylko 1.5 litra. Gdy motor spalinowy wchodzi w tryb generowania prądu, potrafi pracować przez parę minut na dość wysokich obrotach. Najczęściej jest to 2200-2400 obr./min., ale zdarzyło mi się też raz, że było to ponad 4000 obrotów. Wtedy jest już dość nieprzyjemnie, bo jest wrażenie że samochód się męczy.
Na prezentacji dla mediów wydawało mi się, że auto jest nieco zbyt miękkie – po tygodniu testów podtrzymuję tę opinię. To nie jest wóz do bicia rekordów na zakrętach, ale do komfortowego dowożenia dzieci do szkoły i stania w korkach. Mimo wszystko i tak MG wypada w dziedzinie jazdy lepiej niż Omoda, Jaecoo czy inne budżetowe auta z Chin.
Ile pali MG ZS Hybrid+?
W mieście system Hybrid+ czuje się jak ryba w wodzie. Wyniki na poziomie 4,5–5,0 litrów są jak najbardziej osiągalne bez większego wysiłku. Na autostradzie, przy 140 km/h, fizyka bierze górę i musimy liczyć się ze spalaniem rzędu 7,5 litra, co wciąż jest wynikiem akceptowalnym dla SUV-a tej wielkości. Warto zauważyć, że zasięg na jednym zbiorniku spokojnie przekracza 800 km, co zbliża go do świetnego wyniku MG HS Hybrid+.
Podsumowanie
MG ma na ZS-a konkretny pomysł. Samochód ten ma być mniej gadżeciarski niż konkurenci, za to ma przemawiać twardymi argumentami. Kupią go klienci, którym zależy na jak najbardziej pojemnym wnętrzu, jak najmniejszym spalaniu i rozsądnej cenie. Jeśli ktoś nie potrafi zaakceptować, że “chińczyk” nie ma na pokładzie bajerów, od których sąsiedzi dostają wysypki z zazdrości, raczej na MG nie spojrzy.
Sytuacja rynkowa
I tu dochodzimy do punktu, w którym MG punktuje rywali. Cennik MG ZS Hybrid+ zaczyna się od około 98 900 zł za wersję Standard. Testowana przez nas, bogato wyposażona odmiana Exclusive to wydatek rzędu 114 900 zł.

Co na to konkurencja? Hybrydowa Toyota Yaris Cross startuje z podobnego pułapu (ok. 110 tys. zł), ale jest autem o wiele mniejszym i znacznie gorzej wyposażonym w podstawie. Dacia Duster Hybrid 140 w wersji Extreme kosztuje już ponad 117 tys. zł i, mimo całej mojej sympatii do Dacii, wykończeniem wnętrza stoi o klasę niżej niż MG. Z kolei chiński rywal, Jaecoo 5, celuje w nieco inny profil klienta, stawiając bardziej na lifestylowy design niż na oszczędny napęd HEV.
Patrząc na cennik mam jednak wrażenie, że największym problemem ZS-a jest wewnętrzna konkurencja. Cennik tego auta trochę nachodzi na dolną część oferty HS-a. To model już sporo większy, okazalszy i nadal akceptowalnie tani, choć za podobną hybrydę trzeba zapłacić około 130-140 tys. zł. Efekt? HS bije się w czołówce sprzedaży w Polsce, a ZS-a rzadko widać na drodze. Moim zdaniem niesłusznie.
Tekst i zdjęcia: Bartłomiej Puchała
Galeria MG ZS:












Dane techniczne MG ZS:
Silnik: R4, 1.5 + elektryczny
Moc: 102+136 KM (systemowo 197 KM)
Maksymalny moment obrotowy: 250 Nm
Przekładnia: automatyczna 3b
0-100 km/h: 8,7 s
V-max: 168 km/h
Cena: od 93 900 zł brutto (promocja), egzemplarz testowy 111 700 zł brutto (promocja)









