Mercedes GLE to następca legendarnego ML-a, który jest z nami już kilka dobrych lat. W nietuzinkowym lakierze z niecodziennym napędem Benz GLE350de rozpieszczał mnie na drodze. Dlaczego?
Pytanie może zastanawiać, ale odpowiedź jest bajecznie prosta, a można znaleźć ją w konfiguratorze. Niebieski egzemplarz po prostu był samochodem pokazowym, do którego wsadzono wszystko co możliwe. Efekt? Bardzo wygodny, luksusowy i w sumie reprezentatywny wóz. Ale też niedorzecznie drogi… O pieniądzach pogadamy jednak trochę później!
SUV z dawnych lat
Tak, jak pisałem na początku, projekt GLE sięga lat 2018/2019. Wersja standardowa mogła już się trochę opatrzeć, ale w tej konfiguracji ma kilka argumentów, które zwracają na siebie uwagę. Po pierwsze 21-calowe koła, które pasują do prestiżowego samochodu. Duży grill z gwiazdkami oraz chromowane listwy i progi dodają rozmachu (niestety brudzą też spodnie). Wisienką na torcie jest błękitny lakier, który pięknie pasuje do auta, ale wymaga też sporej dopłaty (bagatela niemal 20 tysięcy złotych).

Mercedes GLE jest też sporym samochodem. Długość prawie 5 metrów, wysoko poprowadzona linia maski oraz relingi sprawiają, że auto wydaje się ogromne. Stąd też tytuł tego tekstu – przez wymiary oraz starszy projekt, GLE skojarzyło mi się z mastodontem. Wersja coupe jest popularniejsza i nie ma dziwnej szyby (lub jej atrapy) za słupkiem C.
Gustowne M-3 w środku
Spore gabaryty czuć również w środku samochodu, gdzie w luksusowych warunkach i w jasnej kabinie (dzięki sporemu oknu dachowemu) można podróżować do dalekich celów. Samochód jest pięcioosobowy, a i bagażnik mimo baterii pomieści solidne okolice 600 litrów.

Pasażerowie docenią jednak równie mocno wysokie wyposażenie tego GLE. Czterostrefowa automatyczna klimatyzacja, profesjonalne audio Burmester czy podgrzewanie lub wentylacja foteli. Już samo wykończenie Manufaktur podbija walory jakościowe, a przy tym estetyczne – doskonała skóra nappa, drewno i spasowanie na naprawdę wysokim poziomie. Fakt, że niebieska kolorystyka wnętrza jest gustownie ryzykowna, ale z doskonałym oświetleniem nastrojowym robi wrażenie wewnątrz.
Napisałem o M-3, bo tak definiuje Mercedesa. Pierwszy rząd to salon ze świetnymi multimediami i wygodnymi siedzeniami, które mają poduszki i masaż. Drugi rząd siedzeń to sypialnia z wygodnym podłokietnikiem, równie komfortowymi fotelami i osobnym tabletem do sterowania różnymi funkcjami. Trzeci pokój to gościnny bagażnik, o którym już wspomniałem.

Dieslowo-hybrydowa aparatura
Skoro zaskoczył was już lakier, oryginalne wnętrze, to i cały napęd również nie jest zbyt oczywisty. Auto pod maską skrywa dwulitrowego doładowanego diesla, który połączony został z elektryczną technologią. Efekt to 333 koni mechaniczne mocy systemowej oraz 700 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Wszystko przekazywane na 4 koła we współpracy z 9-biegowym automatem.
Dzięki temu ten ogromny i ciężki pojazd o masie 2710 kilogramów jest w stanie rozpędzić się do 100 km/h w niecałe 7 sekund. Werwy nie brakuje mu także na niemieckiej autostradzie, bo v-max tego samochodu to 210 km/h.

Cichy diesel
A to nie koniec, ponieważ dzięki zamontowanej baterii i elektryce, Mercedes GLE350de jest w stanie poruszać się po cichu na prądzie. Pojemność baterii to około 32 kWh, więc zasięg takiej jazdy dochodzi do 60-80 km. Maksymalna moc ładowania tego auta to 60 kW, więc w razie potrzeby można go szybko podładować.
Cała ta technologia mimo, że dodała ciężaru spisuje się również w codziennym użytkowaniu. Auto w trybie hybrydowym i w trasie jest w stanie zadowolić się 7-8 litrami na 100 km. Niestety brak energii znacząco podnosi spalanie do 10-12 litrów, zwłaszcza gdy często poruszacie się bez prądu na krótkich miejskich odcinkach
Mercedes GLE350de:
Jak jeździ tak duży Mercedes ?
Głównie wygodnie, miękko i komfortowo. Wszystko dzięki pneumatycznemu zawieszeniu oraz dobremu wyciszeniu wnętrza. Dodając do tego szereg elektroniki i wyposażenia efekt jest taki, że podróżujemy kompletnie odizolowani od otoczenia. Tak można pokrótce to opisać, ale jest to naprawdę bajecznie przyjemna podróż.
Mimo zacnych osiągów za kierownicą nie ma co szukać tu sportowych doznań. Trzeba też pamiętać o fizyce, bo taka masa jednak zachowuje się trochę inaczej niż w mniejszych samochodach. Na szczęście wymiary nie przeszkadzają w codziennym życiu, bo wysoka technika kamer, czujników i asystentów dogodnie wspiera kierowcę.

Ponadto GLE posiada sporo trybów jazdy, które znacząco zmieniają charakterystykę auta. Może być ciut bardziej reagujące na polecenia kierowcy lub nastawione pro ekologicznie. To jednak nie koniec, bo pokuszono się nawet o tryb off-roadowy. Dojedziecie więc tym autem naprawdę daleko. Zrobicie to też bezpiecznie, bo o ten aspekt niemiecki producent zadbał wyśmienicie.
Zajrzyjcie również na nasz kanał na YouTube
Money, money, money…
Cukierkowy obraz niebieskiego egzemplarza psuje jednak jego cena. Za dodatki, wyposażenie i wykończenie Manufaktur trzeba znacznie dopłacić. Najwięcej za to ostatnie, bo aż 50 tysięcy złotych. Bazowo GLE można dorwać już za 390 tys. złotych. Rachunek za auto ze zdjęć to jednak suma 613 tysięcy złotych. Jak widać – jest lekka przebitka…
Na szczęście gama silnikowa GLE jest szeroka i każdy znajdzie coś dla siebie. Są wersje ze standardowymi silnikami diesla lub benzyny. Są hybrydy plug-in, a także mocne odmiany AMG. Dla każdego coś dobrego, a decyduje tylko chęć i portfel.

Jeżdżąc tym Mercedesem czułem się jak w limuzynie. W środku naprawdę można było poczuć luksus i prestiż. Jedynie wysiadając trzeba było zrobić większy krok! Wniosek? Dla konserwatywnego kierowcy taki SUV może spełnić niejedno marzenie.
Konrad Stopa
Zdjęcia Mercedes GLE350 de:



































Dane techniczne Mercedes GLE350de:
Silnik: diesel hybryda
Moc układu: 333 KM
Maksymalny moment obrotowy układu: 700 Nm
0–100 km/h: 6,9 s.
Prędkość maksymalna: 210 km/h
Skrzynia biegów: automatyczna 9-biegowa
Pojemność baterii: 32 kWh
Cena: ok 613 000 zł







