Kolejny rok, kolejny lifting. Mercedes utrzymuje przy życiu obecną generację dostawczego, elektrycznego Vito serwując mu porcję nowości i ulepszeń. Sprawdźmy co się zmieniło.
Z elektrycznym Vito przyszło mi się spotkać już kilkukrotnie. Przeszedłem chyba wszystkie jego wcielenia, warianty i kombinacje. Pora zatem zmierzyć się z ostatnią ewolucją, która ma uczynić ten model jeszcze bardziej atrakcyjnym dla klientów. Dla niemieckiej marki jest to naprawdę ważny model, bo stanowi on trzon sprzedaży elektrycznych samochodów dostawczych i użytkowych.
Zacznijmy od tego co zmieniło się w eVito
Przede wszystkim wygląd. Tu Mercedes przyłożył się głownie do odświeżenia przodu. Nowy grill wraz z charakterystycznym obramowaniem ma postawić elektrycznego dostawczaka znacznie bliżej osobowych modeli z linii EQ. Dodatkowo pojawiają się tutaj genialne wręcz jak na tą klasę aut reflektory Multibeam Led oparte na 84 indywidualnych diodach led. Oczywiście mają one widowiskowe animacje przy uruchamianiu, ale najważniejsze jest to jak skuteczne są w nocy. Świecą mocnym, przyjemnym dla oka światłem i doskonale radzą sobie z wycinaniem innych pojazdów.

Wnętrze przeszło spora zmianę w zakresie multimediów. Centralny ekran ma teraz przekątną 10.25 cala i skrywa w sobie system MBUX. Jego zalet nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest to kolejny krok przybliżający dostawcze eVito do znacznie bardziej osobowego EQV. Nowy jest także zestaw wskaźników – pomimo iż jest on nadal analogowy to znajdziemy tu sporych rozmiarów kolorowy ekran komputera pokładowego. Niestety konsekwencją tych zmian jest pojawienie się nowej kierownicy wraz z dotykowymi panelami. Nie lubię tego rozwiązania, jest ono niewygodne, a w aucie dostawczym, w którym liczy się ergonomia i łatwość obsługi tego typu rozwiązanie po prostu się nie sprawdza.
Tak naprawdę jest to chyba jedyna znacząca wpadka ergonomiczna we wnętrzu eVito. Panel półautomatycznej klimatyzacji w testowanym egzemplarzu jest dosyć mocno okrojony, jednak nie stracił on fizycznych przycisków do obsługi najważniejszych funkcji. Te rzadziej używane są schowane w menu systemu MBUX, ale nie uznałbym tego za jakąś wielką wadę. Schowków, półeczek i innych tego typu rozwiązań jest wewnątrz sporo i nie można narzekać na ich brak. To spora zmiana względem tego co mieliśmy do tej pory.

Odmiana Furgon zyskuje więcej mocy i nowe ogniwo
To chyba najbardziej znaczące zmiany jakie odczuje kierowca elektrycznego Vito. Teraz można zamówić go z bateria trakcyjną o pojemności 90 kWh netto co powinno przełożyć się na teoretyczny zasięg na poziomie 480 kilometrów. Są też wreszcie dwie moce do wyboru – 116 KM i 204 KM, które łączone są z obiema bateriami – zarówno tą mniejszą 60 kWh, jak i większą 90 kWh. Wszystko po to, by dać klientom jeszcze więcej swobody w możliwościach konfiguracji i dopasowania samochodu pod dokładne potrzeby. Dodajmy do tego jeszcze, że wersja Furgon występuje w dwóch długościach nadwozia i tu też możemy sobie dowolnie łączyć wielkości baterii z nadwoziami i mocami.
Do testów trafiła nam się mocniejsza odmiana 90 kWh, z mocą 204 KM i 365 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Dzięki niej samochód jest w stanie rozpędzić się do 160 km/h, a za kierownicą czuć tą większą moc niż w poprzedniej generacji eVito. To, co powinno Was najbardziej interesować to ładowność. Ta wynosi 548 kilogramów dla wariantu długiego w takiej konfiguracji jak nasz, który waży ponad 2,5 tony.

Zużycie prądu? W mieście w okolicach 25-29 kWh, co przekłada się na użytkowy zasięg samochodu w okolicach 300-350 kilometrów. Nie jest to zły wynik, chociaż według norm WLTP samochód w mieszanym trybie powinien przejechać 377 kilometrów. Na autostradzie zużycie prądu eVito znacząco rośnie i wynosić ponad 34 kWh na 100 Km – przy takiej jeździe jego realny zasięg maleje do około 200-250 km. W nowej wersji zwiększyła się za to prędkość ładowania i samochód jest w stanie przyjąć prąd do 110 kW (DC). Taka wartość pozwala naładować samochód od 10 do 80 procent w 40 minut.
To nadal solidnie jeżdżący dostawczak z przyjaznym układem kierowniczym o dużym przełożeniu i komfortowym zawieszeniu. To radzi sobie z samochodem całkiem dobrze nawet na pusto, a dorzucając mu kolejne kilogramy na pakę nie sprawia ono wrażenia przeciążonego i nieprzygotowanego pod targanie nie tylko towaru, ale i samego samochodu wraz z zestawem baterii. W warunkach miejskich dynamika jest przyjemna i wystarczająca. Poza nim zaczyna brakować już pary i mocy. Na plus nadal zaliczam wyciszenie kabiny (zwłaszcza od strony paki), zwrotność oraz zaktualizowanych asystentów jazdy, którzy działają tak jak przystało na obecne czasy. Rekuperacja działa sprawnie, jej siłą możemy sterować za pomocą łopatek za kierownicą.

Coraz wyższa cena
Ewolucja eVito nie obędzie się bez dodatkowych kosztów. Nowoczesne dodatki, które znalazły się w naszym egzemplarzu wywindowały jego cenę do kwoty 390 tysięcy zł brutto. Bazowo startujemy z poziomu 273 tysięcy zł netto (336 tysiące złotych brutto). Względem poprzednika cena wzrosła znacząco, ale wynika to głównie z bogatszego wyposażenia standardowego.
eVito nie jest już tak spartańskie jak do tej pory, jednak po wersji elektrycznej czuć nieco upływ czasu i odjazd konkurencji. Lifting przedłuży jego życie o kolejny rok – dwa, ale to już ten czas, by pomyśleć o przedstawieniu następcy i przejęciu kolejnego kawałka rynku.
Jakub Głąb
Zdjęcia Mercedes eVito Furgon:
























Dane techniczne Mercedes eVito Furgon:
Silnik: elektryczny
Moc maksymalna: 204 KM
Maksymalny moment obrotowy: 365 Nm
0 – 100 km/h: brak danych
Prędkość maksymalna: 160 km/h
Cena: testowany ok. 390 tysięcy złotych







