Diesel jako hybryda plug-in? Ale jak to? Takie niecodzienne połączenie Mercedes stosuje już od lat, a ja mogłem sprawdzić je na żywo w Mercedesie Klasy E w nadwoziu kombi. Czy udało się uzyskać podwójną oszczędność?
Tak naprawdę samochód, który miałem do dyspozycji nazywał się Mercedes-Benz E 300 d 4 Matic EQ Hybrid Estate. Pozwólcie, że z troski o wasze oczy będę stosować skrót E300de. Nie jest to mój wymysł, bo na przykład w cenniku też spotkamy taki zapis. Wróćmy jednak do bohaterki tekstu, czyli prawie 5-metrowego kombi.
Święcący grill w spokojnej klasie E?
Klasa E od zawsze była jednym z najspokojniejszych pod względem karoserii. Nie inaczej jest w przypadku tego kombi, które w brązowo-beżowym (a może złotawym?) kolorze na czarnych felgach o spokojnym wzorze nie szokuje wizualnie. Może zazdrośnicy wspomną coś o karawanie, ale moim zdaniem to całkiem udany projekt, chociaż skrywa w sobie ciut pychy.

Gwiazdki Mercedesa znajdziecie nie tylko na osłonie chłodnicy, ale też w sygnaturze tylnych reflektorów, więc symbolów marki z Niemiec jest naprawdę sporo. Największym zaskoczeniem jest jednak podświetlany grill. Otóż obwód tej osłony chłodnicy z przodu podświetla się na biało – nie wiem czy to pasuje do statecznej E Klasy, ale na pewno to trendująca opcja widoczna również u konkurencji (moim zdaniem niepotrzebna).
Wnętrze wykonane jak należy
Swego czasu wiele osób narzekało na jakość wykonania nowych Mercedesów. Pamiętam te czasy i z plotkami trochę się zgadzam, chociaż materiały nie były złe, tylko ich spasowanie. Dziś taka sytuacja nie ma już miejsca, a nowoczesny projekt godnie łączy się ze świetną skórą, aluminium czy też plastikami w futurystycznym wzorze – nie zabrakło nawet szkła. Podoba mi się też połączenie kolorystyczne, które w kolorach czerni, srebra i brązu pięknie się komponuje.
Uzupełnieniem tego wnętrza są smaczki jak podświetlenie ambientowe w wielu miejscach, okno dachowe czy osłony głośników Burmestera. Wszystko wygląda bardzo ładnie i porządnie zarazem.

Ekran ekranem pogania
O nowoczesności w E Klasie mogą mówić również 3 ekrany, które ukryto w jednej dużej powierzchni fortepianowej czerni. Dzięki temu wszystko wygląda perfekcyjnie, a i same wyświetlacze są dobrej jakości. Oczywiście mowa o zegarach za kierownicą (wielofunkcyjną i pięcioramienną z dotykowymi przyciskami, których nie lubię), centralnym dotykowym wyświetlaczu systemu MBUX oraz jego mniejszą kopią przed pasażerem przedniego rzędu.
W tym systemie ukryto sterowanie klimatyzacją, nawigacją, ustawieniami audio, samochodu czy inne smaczki. Nawet takie jak aplikacje muzyczne czy streamingowe lub gierki. Mało? Są jeszcze kamery 360 stopni, a na szczycie deski rozdzielczej pojawiła się kamera do selfie i rozmów wideo. Tak – zero tu pomyłki.

Pasażer ma dostęp do większości funkcji nawet podczas jazdy, a kierowca dzięki zaciemnieniu tego ekranu, nie widzi go pod kątem i się nie rozprasza.
Mercedes e300de kombi – plusy i minusy
Zegary 3D, dźwięk 4D – po co to wszystko?
A to jeszcze nie koniec, bo Mercedes posiada jeszcze bardziej niecodzienne funkcje. O ile sterowanie głosem i rozmowa z autem jest pomocna, bo można nie tylko wpisać adres nawigacji, ale też zmienić stację radiową, temperaturę, zapytać o temperaturę lub włączyć genialne masaże rozmawiając z wirtualną asystentką. Tak – dowcip też opowie!
Klikając w ekranie znalazłem na przykład funkcję dźwięku 4D, która powoduje dudnienie w fotelu i czujecie dosłownie bas na swoich plecach. Nie rozumiem też zegarów w formie 3D, które są przestrzenne – niby fajniejszy bajer, ale bolą od niego oczy. Są to innowacje, które nie spotkacie w każdym aucie, ale chyba nie wszystkie są trafione.

Hybryda zabiera trochę miejsca
Pozostając w środku trzeba powiedzieć też trochę o miejscu w kabinie pasażerskiej. To kombi, więc jest przestronnie nad głową i na tylnej kanapie. Wyżłobienia w fotelach pozwalają usiąść nawet wysokim osobom. Rozbudowana deska rozdzielcza sprawia jednak, że trzeba uważać przy wsiadaniu na przednie fotele.
Jako, że mamy do czynienia z hybrydą plug-in i sporymi akumulatorami ukrytymi w nadwoziu to zmniejszył się kufer auta. O ile suche 460 litrów nie brzmi źle, to ukształtowanie bagażnika z widocznym progiem oraz nisko umieszczoną roletą trochę pogarsza sytuację. Pakując się na dłuższe wakacje warto pewne rzeczy zostawić w garażu, a dodam tylko, że standardowa E Klasa może pochwalić się pojemnością tej części samochodu na poziomie 600 litrów.

Silnik diesla plus elektryka – jaki wniosek?
Nie będę wnikać jak to wszystko jest zrobione, bo daleko mi do programu na Discovery, ale ogólnie połączono tutaj 2-litrowego Diesla z elektryką, co dało całkiem niezłe wyniki. Moc systemowa łącznie stanęła na stadzie 313 koni mechanicznych, ale dopiero maksymalny moment robi wrażenie, bo wynosi aż 700 niutonometrów.
Efekt to niecałe 7 sekund do setki (dokładnie sprint trwa 6,7 s), a prędkość maksymalna przekracza 220 km/h. A to wszystko w aucie, które bez pasażerów i bagażu waży ponad 2,3 tony.

Wniosek, który was zainteresuje to pewnie spalanie. To waha się w zależności od poziomu naładowania baterii w aucie. Ta ma aż 20 kWh i w teorii pozwoli przejechać ponad 110 kilometrów. To sporo, ale rzeczywistość jest uboższa o 20-30%, co i tak nie jest złym rezultatem. Samochód można też szybko ładować – do 55 kW. Tak więc ruszając w trasę z pełną baterią średnie spalanie to 6-7 litrów. Jazda na pusto jest już jednak mało opłacalna – średnio 8-10 litrów, a to jak na diesla przecież sporo…
Komfort na kołach – jak jeździ taka E klasa?
W sumie nagłówek zdradza już sporo, bo faktycznie E Klasa w tym wydaniu jest bardzo wygodna, komfortowa i idealnie pasuje na trasę. Takie wrażenie potęguje nie tylko wysokie wyposażenie, o którym pisałem już wyżej, ale też genialne fotele i pneumatyczne zawieszenie. Sprawdzałem je nawet na progach zwalniających robiąc to ciut za szybko i kombi z gwiazdą na grillu radziło sobie doskonale.
Za kierownicą nie zauważyłem również problemów z dynamiką czy elastycznością przyspieszania. Warto używać również trybów jazdy, które znacząco wpływają na pracę układu kierowniczego, reakcję na przepustnicę czy twardość zawieszenia.

W tym akapicie muszę wspomnieć też o asystentach jazdy i szeregu systemów bezpieczeństwa. Mercedes zadba o wasz komfort przy parkowaniu (kamery, czujniki i automatyczna opcja), na autostradzie (aktywny tempomat, który jest w stanie samodzielnie wyprzedzić auto przed nami) czy w mieście (awaryjne hamowanie i inne blokady przy manewrach).
Niemiec płakał jak sprzedawał?
Myślę, że ten Niemiec nie płakał, a mocno się cieszył, bo najtańsza E Klasa w kombi to wydatek 280 tysięcy złotych. O dziwo jest to diesel e200d – benzyna jest o 10 tysięcy droższa. Hybryda plug-in to odpowiednio 330 tysięcy za e300e i 340 tys. złotych za e300de. Oczywiście to ceny od, a z ciekawostek jest jeszcze wersja uterenowiona All-terrain (za około 20 tys. złotych dopłaty) czy sportowe e53, w którym maczało palce AMG. Ta odmiana przekracza na rachunku pół miliona złotych.

Skoro wiecie już na temat niecodziennej E klasy dość sporo, dodam, że taki napęd dostępny jest w wielu innych modelach. Szanuję, że Daimler jest w swoich działaniach konsekwentny, ale ta wersja nie jest dla każdego. Na szczęście wariantów silnikowych nie brakuje, więc każdy na pewno znajdzie coś dla siebie.
Konrad Stopa
Zdjęcia Mercedes E 300 de 4MATIC Estate:

































Dane techniczne Mercedes E 300 de 4MATIC Estate:
Silnik: 1993 cm3, diesel, hybryda plug-in
Moc: 313 KM
Moment obr.: 700 Nm
Prędkość maks.: 223 km/h
0-100 km/h: 6,7 s
Napęd: 4×4
Skrzynia biegów: automatyczna, 9 biegów
Cena: od 340 000 złotych







