Mercedes błyskawicznie poprawia rodzinę swoich modeli EQ. W tej chwili EQE 500 SUV jest wart polecenia bardziej niż kiedykolwiek.
Pod koniec 2023 roku testowałem Mercedesa EQE 350 SUV i miałem bardzo mieszane uczucia. W zimowych warunkach prezentował on przeciętną wydajność, a ciągła obawa o energię nie pozwalała w pełni cieszyć się jazdą. Niedawno trafiła się okazja wypróbować ten sam model, ale w trochę innej specyfikacji – wersja 500 ma o 150 KM większą moc i nieznacznie większą baterię. No i mogłem wypróbować to auto w zdecydowanie lepszych warunkach atmosferycznych.
W porównaniu do tamtego egzemplarza ten ma o wiele bardziej interesującą konfigurację. Cechy wspólne to pełen pakiet AMG z pakietem Night i 21-calowe koła, ale dalej wszystko jest inne. Na przykład lakier – zamiast nudnego białego jest metaliczna “zieleń szmaragdu”, a fotele pokryto brązową skórą nappa zamiast zwykłej czarnej skóry. No i ekran – od prawa do lewa prawie cała powierzchnia kokpitu to dotykowe epicentrum wszechświata. Mercedesy podobały mi się najbardziej gdy były bardziej powściągliwe niż efekciarskie, ale rodzina EQ to trochę inna bajka.
Grill z motywem gwiazdy
Może trochę się czepiam, ale wszystkie duże Mercedesy EQ wyglądają dziwacznie. Ich bryły są stuprocentowo podyktowane aerodynamiką, przez co zatraciły gdzieś DNA Mercedesa. Kilka lat temu może nie był to taki problem jak dziś, gdy można z łatwością pomylić EQE czy EQS z chińskimi wynalazkami zalewającymi polski rynek. Mercedesowi zdecydowanie bardziej pasują klasyczne linie i elegancja.




Jeśli swoim EQE SUV chcesz zaimponować kolegom, lepiej od razu zaproś ich do środka. Z zewnątrz nie widać ile potrafią matrycowe reflektory, a wysuwane klamki w 2025 roku nie robią już na nikim wrażenia. Poza tym EQE SUV z zewnątrz jest pozbawiony szczególnych bajerów. No, chyba że liczymy przedni grill w gwiazdki i modne ostatnio LED-y na całą szerokość auta. Jeden gadżet jest tu zdecydowanie zbędny – dodatkowe progi boczne są za wąskie aby z nich korzystać, więc tylko utrudniają wsiadanie i wysiadanie. Lepiej darować sobie tę opcję i zachować te 3600 zł w kieszeni.
Elektryczna biznes klasa
W środku słuszne wrażenie robi widoczny na pierwszy rzut oka luksus. Wszelkie przyciski, panele ozdobne, materiały – taki poziom potrafią osiągnąć nieliczne marki, ale Mercedes-Benz jest jedną z nich. Jeździłem już kilkunastoma modelami z obecnej gamy Mercedesa, a i tak zawsze z przyjemnością patrzę na misternie powycinane maskownice głośników Burmestera, perforowaną skórę na kierownicy i starannie wykonane przeszycia na skórzanej tapicerce. W zależności od preferencji możecie wybrać wykończenie piano black, inkrustowane drewno albo karbon. Akurat w tym egzemplarzu ktoś wybrał drewno lipowe z otwartymi porami i moim zdaniem trafił w dziesiątkę.




Nie ma róży bez kolców i nie ma nowoczesnego auta premium bez wielkiego ekranu. Kontrowersyjna sprawa – z jednej strony to raj dla gadżeciarzy, z drugiej trochę festyn, zwłaszcza w połączeniu z licznymi, mieniącymi się ambientami. Ja akurat lubię ten styl. Moim zdaniem zbędny jest tylko trzeci ekran po stronie pasażera. Przez większość czasu wyświetla on wyłącznie “wygaszacz” z efektownymi gwiazdkami. Mógłby być jednak lepiej wtopiony w deskę rozdzielczą, bo widoczne krawędzie trochę psują efekt i dają wrażenie niedopracowania.
Nawet do foteli zdążyłem się już przyzwyczaić, chociaż wciąż uważam, że są zbyt “płaskie” i trochę za wysoko ustawione. Jednak gdy już ruszysz, klima chłodzi, tyłek się wentyluje, a z głośników Burmestera leci muzyka, ogarnia cię stoicki spokój. I chyba właśnie o to chodzi.
EQE 500 w mieście i w… trasie?
Aż chce się ruszyć w daleką podróż. Głowa i kręgosłup mówią “tak”, żona mówi “tak”, a napęd Mercedesa mówi “teoretycznie tak”. Na papierze samochód ma niecałe 600 km zasięgu. W praktyce raczej 500 i to z prędkościami poniżej 100 km/h. Na autostradzie z adekwatnymi do klasy drogi prędkościami będzie to raczej między 420, a 450 km. Moim zdaniem zakres 450-500 km powoli robi się standardem w EV z bateriami oferującymi od 80 do 100 kWh netto. W EQE SUV 500 bateria ma dokładnie 96 kWh.
Mimo wszystko i tak samochód ten wypadł w teście kolosalnie lepiej niż analogiczny model w wersji 350 kilkanaście miesięcy temu. To nie tylko kwestia baterii większej o 6 kWh – różnica jest za mała. To też nie jest różnica pogody – wzrost temperatury o 15 czy 20 stopni pomaga, ale nie zmniejsza zużycia energii o 30-40 procent. Mam nieodparte poczucie, że tu chodzi o coś, co wydarzyło się za kulisami. W międzyczasie Mercedes musiał wprowadzić jakieś aktualizacje oprogramowania, które istotnie wpłynęły na wydajność napędu.
Przypomnę, że w temperaturach około zera EQE 350 zużywał mi 28-32 kWh na 100 km mając silniki o mocy niecałych 300 KM. W EQE 500 przedni silnik jest znacznie większy, łączna moc to aż 449 KM, a byłem w stanie utrzymać zużycie energii poniżej 20 kWh. Przy emeryckiej jeździe udawało się nawet zrobić 15-16 kWh na 100 km, a to już poziom o 600 kg lżejszego Volkswagena ID.3. Różnica to 20 stopni temperatury i 15 miesięcy rozwoju elektromobilności.
Ładowanie Mercedesa EQE 500
Okej, jest jeszcze jedna różnica. Mocno do przodu idzie też rozwój sieci ładowania samochodów elektrycznych. Tylko w mojej okolicy pojawiło się kilka szybkich punktów ładowania, a istniejące dostały upgrade z 50 kW na 150 kW i więcej. Poprzednim razem mozolnie gromadziłem energię ładując testowe EQE SUV z domowego gniazdka, ale teraz nie bawię się w takie rzeczy. Znacznie wygodniej jest znaleźć tę jedną godzinę w tygodniu, aby podjechać na ładowarkę.
Mercedes został trochę z tyłu jeśli chodzi o technologię. Audi i Porsche już wprowadzają nową platformę PPE pracującą na napięciu 800V, co w Q6 e-tron daje możliwość ładowania z mocą do 270 kW. Starszy konstrukcyjnie EQE SUV oferuje tylko 175 kW – wartość niższą niż w wielu markach budżetowych. Mimo to dane wyglądają nieźle – od 20 do 80% w 24 minuty to nadal dobry wynik (Audi 21 minut).
Jak w praktyce? Podczas testu ładowałem się raz, zaczynając od poziomu 18%. Ładowarka mogła zaoferować 350 kW, więc przez cały proces Mercedes przyjmował tyle ile zdoła. Efekt? Od 18 do 80% w 27 minut, czyli akceptowalnie dłużej niż to co przewiduje katalog. Spędziłem na ładowaniu 40 minut i wyjechałem z zapasem 93% energii. Warto nadmienić, że już po 10 minutach zasięg uzupełnił się o 125 km, a w 20 minut o jakieś 300 km. O kosztach tym razem się nie wypowiem, bo trafiło mi się darmowe ładowanie, ale normalnie za 79 kWh energii musiałbym zapłacić jakieś 190-220 zł w zależności od punktu.
Jazda po dywanie
Gdy baterie są uzupełnione, jazda Mercedesem EQE SUV to czysta przyjemność. Pod nogą masz 858 Nm gotowych do natychmiastowego zamiatania ulic, ale pośpiech nie jest tutaj wskazany. Ten wóz przede wszystkim relaksuje, wycisza i uspokaja. Dopiero pisząc te słowa uświadamiam sobie, że nawet raz nie zrobiłem typowego sprintu 0-100. Tak dla siebie, dla frajdy i sprawdzenia danych katalogowych (Mercedes podaje 4,7 s).
Nawet w mieście ten spory samochód radzi sobie nadspodziewanie dobrze. Jego skrętna tylna oś daje fantastyczną zwrotność przy parkowaniu, a wszelakie czujniki i kamery czuwają nad bezpieczeństwem. Oczywiście najbardziej irytujący jest system ISA pilnujący prędkości, ale w tej wersji systemu MBUX da się go wyłączyć jednym kliknięciem, bo ikona do tego służąca zawsze jest w lewym górnym rogu ekranu. Nie żebym pochwalał przekraczanie prędkości, ale często odczytane ograniczenia nie pokrywają się z rzeczywistością. Na przykład u mnie pod domem system pokazuje ograniczenie do 40 w całej wsi, tymczasem tam jest teren zabudowany ze standardową “pięćdziesiątką”.
Mam wrażenie, że poprawiono też pracę pneumatycznego zawieszenia, które w końcu nie powoduje wibracji. Tym egzemplarzem EQE SUV jeździło mi się znacznie lepiej, pewniej i bardziej komfortowo. Jest przy tym bardzo pojemny, bo ogromny rozstaw osi daje niesamowitą przestrzeń w kabinie. Przedniego bagażnika nie przewidziano, tylny (520 l) ze schowkami pod podłogą musi wystarczyć.
Podsumowanie
W tym teście chciałem skupić się głównie na różnicach między EQE SUV 500, a wersją 350 testowaną 1,5 roku temu. Jeśli jakichś informacji zabrakło, odsyłam do tamtego testu. Zmian jest więcej niż można by się spodziewać. Zauważam pewne małe poprawki w zakresie działania systemu MBUX i elektroniki pokładowej, ale główna różnica kryje się głęboko w sterownikach napędu. Mimo bycia wersją mocniejszą i bardziej energochłonną, “pięćsetka” wypadła znacznie lepiej w kategorii wydajności. Zasięg na poziomie 500 km może już dawać pożądany komfort użytkowania takiego samochodu na co dzień, a to kolosalna zmiana. Na koniec pozostaje kwestia kosztów, ale tu też mam dobre wiadomości.
Sytuacja rynkowa
Mercedes EQE SUV od 1,5 roku nie zdrożał, a wręcz jest tańszy. Wtedy kwotą bazową było 411 tys. zł za najskromniejszą odmianę 350 RWD. Teraz jest to 402 tys. zł, a różnice pomiędzy modelami są mniejsze. Testowany EQE 500 SUV kosztuje od 424 tys. zł, podczas gdy pod koniec 2023 roku wersja 350 4Matic dostępna była od 440 tys. zł… Ewidentnie to wszystko poszło w dobrą stronę. Oczywiście testowany egzemplarz ma bardzo bogate wyposażenie – jego opcje wyceniono na prawie 170 tys. zł. Jest w tym zawarty pakiet dodatków Premium Plus, pakiet AMG, skrętna tylna oś, pneumatyka zawieszenia, piękny zielony lakier i wiele, wiele innych.
Trochę mniejsze Audi Q6 e-tron quattro z silnikami o mocy 388 KM kosztuje jednak wyraźnie mniej – od 355 tys. zł. W opcjach Mercedes nie jest w stanie nadrobić tej różnicy. Niemal bliźniacze dane techniczne ma BMW iX xDrive45. Jest tylko ciut większe i ma słabszy napęd (408 KM), ale zasięg, moc ładowania, wielkość baterii – to wszystko jest praktycznie identyczne jak w EQE 500 SUV. BMW wyceniło swój model na minimum 375 500 zł, czyli także mniej niż Mercedes.
Tekst i zdjęcia: Bartłomiej Puchała
Galeria Mercedes-Benz EQE 500 SUV

























Dane techniczne Mercedes-Benz EQE 500 SUV
Silnik: 2x elektryczny
Moc: 449 KM
Moment obr.: 858 Nm
Prędkość maks.: 210 km/h
0-100 km/h: 4,7 s
Bateria: 96 kWh netto
Zasięg: prod. 597 km / realny 500 km
Cena: EQE SUV 500 od 424 800 zł / testowany około 595 tys. zł










