Test: Mercedes-Benz CLA 220 4Matic – na temat premium słów kilka

Wiele razy został już poruszony temat czym jest premium? Jak odróżnić premium od produktu podstawowego? Moim zdaniem na przykładzie Mercedesa CLA da się to bardzo łatwo wytłumaczyć.

Na temat marek premium i produktów premium napisano już wiele artykułów, a nawet książek. Problem polega na tym, że granica między produktami podstawowymi, a premium jest płynna i ciągle się zmienia. Wiele zależy też od subiektywnej opinii każdego człowieka. Ja skupię się tutaj na samochodach, bo w końcu to blog o motoryzacji. W skrócie jest tak, że dominują dwie teorie: pierwsza mówi o tym, że to marka jest premium i pod daną marką wszystkie produkty są w tej kategorii. To też najczęściej spotykana nomenklatura w testach dziennikarskich. Druga teoria mówi o tym, że premium są tylko określone produkty w ramach jednej marki np. zwykły Golf w TDI nie jest premium, ale już Golf R tak.

DSC 3771 1024x683 Test: Mercedes Benz CLA 220 4Matic   na temat premium słów kilka
Matowy lakier swoje kosztuje, ale robi robotę. Głównie dlatego samochód przyciągał spojrzenia przechodniów i innych kierowców.

Do tego typu przemyśleń zmusił mnie Mercedes-Benz CLA 220 4Matic. Od razu zdradzę, że uważam ten samochód za produkt premium pełną gębą. Zanim jednak uzasadnię swoje racje, dokładnie Wam o tym samochodzie opowiem. Jest o czym mówić…

Wyżej, szerzej, dłużej

Poprzednie CLA ma genialną linię nadwozia, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że z jego przodem jest coś nie tak. Wygląda jakby przeszedł nieudaną operację plastyczną i jest zbyt porozciągany. W generacji C118 problem przeniósł się z przodu na tył. Teraz tam widzę jakąś dziwną dysproporcję, zresztą tak samo jak w najnowszym CLS-ie. W końcu CLA to tak jakby miniaturka Mercedesa CLS-a. Tak czy inaczej teraz na przód nie mogę się napatrzeć, podobnie jak na linię boczną czterodrzwiowego coupe. Od poprzednika nowe CLA jest prawie 5 cm dłuższe, dzięki czemu osiągnięto bardziej pociągłą linię nadwozia. Mniej więcej o tyle samo zwiększyła się szerokość auta. Dach poszedł lekko w górę, ale zupełnie nie widać tego z zewnątrz. Zwiększenie gabarytów sprawia, że i tak nowe CLA wydaje się jeszcze niższe i bardziej ‘przyczajone’.

Zmiany te wpłynęły pozytywnie na ilość miejsca dla pasażerów. Na szerokość z tyłu przybyło 44 mm, co warto zauważyć. Niestety nad głowami z tyłu wciąż jest dramat – tam przybyło zaledwie 3 mm. Bagażnik zmniejszył się o nieznaczne 10 litrów (470 v 460 l). Moim zdaniem właśnie kufer to najsłabszy punkt CLA – jest nieregularny, a potężne zawiasy ograniczają i tak niewielki otwór załadunkowy. Tutaj zdecydowanie priorytetem był wygląd. Drugim minusem z tyłu CLA są końcówki wydechu, a raczej to coś, co ma je udawać. Atrapović teraz jest bardzo modny, ale nie ma za grosz smaku.

Pani Mercedes nie wszystko rozumie

Słynny już system MBUX to istny popis możliwości technologicznych jakie Niemcy rozwijają. Nie mogę się tylko doczekać aż to wszystko zacznie działać tak jak powinno. Mimo szczerych chęci Pani Mercedes jeszcze nie rozumie wszystkich poleceń, nawet jeśli powiedziane są dość jasno. Przykładowo chciałem raz wyznaczyć trasę i nie potrafiła tego zrobić nawet po kilkukrotnym podaniu dokładnego adresu. Z drugiej strony na sugestię o zmianie temperatury czy podgrzewania foteli reagowała bez zarzutu. Docelowo będzie kiedyś można rozmawiać dosyć luźno z samochodowym komputerem, ale to wszystko musi ‘wyjść w praniu’. To klienci będą beta-testerami nowej technologii.

Do obsługi kokpitu i multimediów trzeba się przyzwyczaić. I tak już jest lepiej niż wcześniej ze starym Comandem – ekran po prawej jest dotykowy, więc o wiele łatwiej przebijać się przez kolejne menu. Przytłacza ilość dostępnych funkcji, ustawień, menu, kolorów i wzorów jakie można na ekranach przywołać. Pośrodku na tunelu przeznaczony jest do tego dość czuły touchpad, ale korzystanie z niego podczas jazdy wymaga pewnego wyczucia. Drażniło mnie też to, że nigdzie na wierzchu nie widziałem jaką temperaturę klimatyzacji mam aktualnie ustawioną. Może coś przeoczyłem?

Ogólnie jestem fanem obecnego stylu jaki Mercedes stosuje we wnętrzach. Akurat w linii modeli A/CLA/GLA jest to zrobione bardziej na sportowo, w większych limuzynach bardziej barokowo. Całe multimedia i sposób ich funkcjonowania robią piorunujące wrażenie. Cierpią po prostu na potrzebę dopracowania szczegółów, ale wierzę, że z czasem się to uda.

W prowadzeniu CLA jest ostry, ale gładki

Zwykła klasa A jeździ jak najbardziej poprawnie, ale w CLA wszystko dzieje się ostrzej. Przyznam, że współczesne Mercedesy bardzo mi leżą w kwestii prowadzenia. Nie są rozlazłe jak kiedyś, ale też nie tak drewniane jak nowe modele BMW. Na dodatek tutaj czuć jeszcze tą kompaktowość i zwinność jakiej nie ma w klasie E czy CLS.

zegary 1024x685 Test: Mercedes Benz CLA 220 4Matic   na temat premium słów kilka
Zegary mają 4 różne style do wyboru. Dla mnie lewy górny poproszę.

To wszystko jeszcze zanim zaczniecie przestawiać tryby. Na Comfort lub Normal skrzynia i silnik gdzieś tam sobie pracują w oddali nie dając za bardzo odczuć tego kierowcy. Nierzadko automat 7G-tronic utrzymuje obroty na poziomie 1200-1300 na minutę. Przełączenie auta w tryb Sport powoduje natychmiastową redukcję i utrzymywanie obrotów powyżej 2500 dla jak najlepszego odejścia. Aż chce się cisnąć, bo pojawia się też bardzo przyjemny dźwięk. Dopiero później dowiedziałem się, że ta magia to po prostu generowanie podkładu z głośników Burmestera. Hmmm…

Dwa litry, 190 koni – do CLA nie potrzeba więcej

Miałem do czynienia z wersją 220 4Matic. Na początku myślałem, że to jeszcze motor Renault, ale nie – to najprawdziwszy Mercedes. Dwulitrowa jednostka generuje 190 KM i 300 Nm, a niemal wzorowy współczynnik oporu powietrza sprawia, że wcale nie spala dużo paliwa. Na to skarżył się Arek w teście klasy A z motorem 1.3 (163 KM). Mi się udało uzyskać lepsze wyniki spalania z większym i mocniejszym motorem. Konkretnie to 9,2 l/ 100 km w trybie mieszanym, ale kompletnie bez starania się o wyniki. Auto większość dystansu przejeździło dynamicznie w trasie lub na nierozgrzanym motorze w mieście.

Dołożenie napędu na wszystkie koła zwiększa delikatnie masę własną pojazdu, ale akurat z tym silnikiem nie ma wyboru – jest to standard. Może to i dobrze, bo zyskujemy anioła stróża, który zareaguje i dołączy tył przy lekkomyślnej jeździe. Działania układu właściwie nie da się za bardzo wyczuć, jedynie efekty widać bardzo wyraźnie, bo samochód słucha się kierowcy bez żadnego zawahania.

Tanio nie będzie, czyli premium pełną gębą

To nie jest żadne AMG, jedynie prawie najmocniejsza benzynowa jednostka z napędem na obie osie. Jest też całkiem dużo wyposażenia, bo samochód zaczyna się od 161 tys. zł, a nasz egzemplarz ma jeszcze ponad 60 tys. w dodatkach. Za te pieniądze można już patrzeć na CLA35 AMG, a przecież A35 też jest fajne i będzie jeszcze tańsze.

No właśnie, doszliśmy do tematu, który poruszałem na początku. Do tej pory byłem zdania, że jak marka jest premium, to każdy jej produkt również. W końcu gwiazda na masce jest taka sama w klasie A i w klasie S. Test CLA 220 4Matic zmusił mnie do zmiany tego toku myślenia. Mam wręcz wrażenie, że to Stuttgart sam nam pokazuje gdzie wypada granica między produktem podstawowym, a premium. W końcu produkuje dwa niemal identyczne auta korzystające z tej samej technologii – CLA i klasę A Limuzyna.

Na tym przykładzie to CLA jest właśnie premium – droższe, mniej praktyczne i bardziej wizerunkowe auto stawiające na sportowy look. Klasa A przy nim wygląda mniej atrakcyjnie i nie ma też tak wielu opcji jakie można zamówić do coupe.

Podsumowanie

Zapamiętam test Mercedesa CLA głównie z powodu technologii jaką oferuje. Multimedia wymagają jeszcze dopieszczenia, ale już teraz robią kolosalne wrażenie. Podobał mi się też sportowy wygląd auta z małym minusikiem z powodu dziwnego tyłu nadwozia. Poza tym najwięcej zastrzeżeń można mieć do wnętrza – ten spory samochód mógłby być odrobinę mniej klaustrofobiczny. Ostatnim i najważniejszym punktem tej wyliczanki jest jazda. W CLA naprawdę dobrze możesz się zabawić za kierownicą. Ja się bawiłem i bardzo mi się to podobało. To prawda, że CLA nie błyszczy w kategorii value for money – żeby go kupić musisz odpowiedzieć aż na 10 pytań w “Milionerach” – ale który samochód premium będzie w tym dobry?

Bartłomiej Puchała

Wygląd:%name Test: Mercedes Benz CLA 220 4Matic   na temat premium słów kilka (9 / 10)
Wnętrze:%name Test: Mercedes Benz CLA 220 4Matic   na temat premium słów kilka (7 / 10)
Silnik:%name Test: Mercedes Benz CLA 220 4Matic   na temat premium słów kilka (10 / 10)
Skrzynia:%name Test: Mercedes Benz CLA 220 4Matic   na temat premium słów kilka (9 / 10)
Przyspieszenie:%name Test: Mercedes Benz CLA 220 4Matic   na temat premium słów kilka (8 / 10)
Jazda:%name Test: Mercedes Benz CLA 220 4Matic   na temat premium słów kilka (9 / 10)
Zawieszenie:%name Test: Mercedes Benz CLA 220 4Matic   na temat premium słów kilka (9 / 10)
Komfort:%name Test: Mercedes Benz CLA 220 4Matic   na temat premium słów kilka (9 / 10)
Wyposażenie:%name Test: Mercedes Benz CLA 220 4Matic   na temat premium słów kilka (10 / 10)
Cena/jakość:%name Test: Mercedes Benz CLA 220 4Matic   na temat premium słów kilka (5 / 10)
Ogółem:%name Test: Mercedes Benz CLA 220 4Matic   na temat premium słów kilka (85/100)

Galeria

Dane techniczne

Silnik: R4, turbobenzyna
Pojemność: 1991 cm³
Moc: 190 KM przy 5000 obr/min
Maksymalny moment obrotowy: 300 Nm przy 1800 obr/min
Skrzynia biegów: automatyczna 7G-DCT
Napęd: AWD
0-100 km/h: 7,0 s
V-max: 237 km/h
Zbiornik paliwa: 43 l
Cena: CLA 220 od 161 000 zł, testowany 222 266 zł

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.