Test: Kia Cee’d 1.0 T-GDi 5D GT Line – Koreańczycy w natarciu!

Kiedyś był Volkswagen Golf, a za nim długo, długo nic. Koreańskich produkcji typu Hyundai Pony, Daewoo Nexia czy Kia Shuma nikt raczej nie brał na poważnie – te samochody kupowało się, bo kosztowały 1/3 tego, co niemiecki król kompaktów. Czasy się jednak zmieniły, a Kia już nie depcze po piętach europejskim producentom – ona miażdży im paznokcie… No prawie. 

 

Przyznam, że przespałem wprowadzenie do gamy Kii litrowego, trzycylindrowego silnika z turbodoładowaniem. Zachęcony jednak pozytywnym wrażeniem, jakie pozostawiła po sobie podróż trzycylindrowym Fordem Focusem z zaciekawieniem udałem się po testowy egzemplarz. Na miejscu okazało się, że odbieram kluczyki do naprawdę dobrze wyglądającego kompaktu w specjalnej wersji – żółty kolor, modne linie, podwójny wydech z tyłu. Fiu, fiu pomyślałem pakując graty do środka.

 

 

Usportowiona linia GT Line ma za zadanie zawalczyć z takimi fabrycznymi bodykitami, jak: ST w Fordzie, R-Line w Volkswagenie czy FR w Seacie. I mówiąc szczerze, gdybyśmy nie patrzyli na o wiele większe możliwości doboru silnika do pakietu u wymienionej wyżej trójki, Kia nie ma się czego wstydzić. Każdy element nadwozia na testowanym Cee’dzie został bowiem dopracowany ze smakiem, a wszystko jest… po prostu ładne. Z przodu mamy kostkowe światła w technologii LED do jazdy dziennej i pogłębiony kształt pasa przedniego, nieco zawadiacki grill, a pod nim bardziej masywny zderzak. Z tyłu, pod również przeprojektowanym zderzakiem, znalazły się dwie końcówki wydechu, które o dziwo nie są atrapą – z każdej po odpaleniu wydobywa się para wodna, a podczas “przegazówki” delikatnie usportowiony dźwięk. Mamy też subtelny dyfuzor. Nad szybą znalazło się miejsce dla skromnego spoilera, a całość doprawiają 17-calowe felgi. Oczywiście, w testowanym egzemplarzu wszystko to zostało udekorowane żywym kolorem – jego nazwa w palecie to Urban Yellow. Gdyby komuś nie pasował, może wybrać mocny pomarańczowy lub krwistoczerwony!

Nie jestem typem kierowcy, który lubi na siebie zwracać uwagę, więc w przeciwieństwie do króla TVN-u nie lansowałbym się w Lamborghini bez dachu przy 35-stopniowych upałach, jeżdżąc po mieście z szybkością motorynki, ale muszę przyznać, że liczba pozytywnych reakcji ze strony kierowców na widok żółtej Kii połechtała moją próżność. Standardowy Cee’d też wygląda zresztą całkiem nieźle – Koreańczycy zrobili dobry krok przenosząc biuro projektowe do Niemiec. Kompaktowa Kia trafiła w europejskie gusta!

 

KiaCeedGTline 14 Test: Kia Ceed 1.0 T GDi 5D GT Line   Koreańczycy w natarciu!

 

W środku również zostałem mile zaskoczony. Po pierwsze projekt deski oraz jej wykończenie nie odbiegają od tego, co proponuje nam konkurencja. Materiały są przyzwoitej jakości, dobrze je też zamontowano. Deska rozdzielcza jest przejrzysta i ma nowoczesny design. Nie brakuje też sportowych akcentów. W GT Line znalazły się takie smaczki jak: czarna podsufitka, aluminiowe nakładki na pedały, elementy wnętrza wykończone plastikiem fortepianowym (akurat to mi się nie podoba) oraz dedykowana do tej wersji tapicerka. Fotele są wygodne, ale moim zdaniem zabrakło tu sportowego sznytu – jakakolwiek bardziej dynamiczna powoduje, że ciało wypada z nich w zakrętach. Przyczepiłbym się też do dobrze leżącej w dłoniach, choć trochę za cienkiej, pokrytej skórą ekologiczną kierownicy. Nawet już nie chodzi o ceratę, którą została obszyta. Najbardziej przeszkadza fortepianowy plastik (nie wiem skąd ta moda), na którym podczas szybkich manewrów zwyczajnie ślizgają się ręce.

Skupmy się jednak na pozytywach, a tych naprawdę nie brakuje. System infomedialny jest prosty, czytelny i ma ładną grafikę. Nawigacja działa szybko i sprawnie. Nie trzeba kończyć kursu z fizyki atomowej, żeby ustawić trasę przejazdu – nawet po zajęciu miejsca w aucie po raz pierwszy, a to, biorąc pod uwagę współczesne samochody, rzadkość. Dwustrefowa klimatyzacja również ma osobny panel, więc nie trzeba przedzierać się przez gąszcz różnych dziwnych ustawień na dotykowym ekranie. Wystarczy pokręcić pokrętłem i obserwować cyferki na wyświetlaczu – śmiejcie się śmiejcie, ale spróbujcie w takim razie zmienić stację radiową, zmniejszyć siłę nawiewu lub ustawić trasę w nowym Renault Megane. Powodzenia!

Miejsca w usportowionym Cee’dzie jest wystarczająco dużo zarówno z przodu jak i  z tyłu. Dodatkowo mamy do dyspozycji 380-litrowy bagażnik. 4-osobowa rodzina, która na dalsze wakacje wyjeżdża rzadko będzie zadowolona, a w razie czego można również zamówić Kię z nadwoziem kombi w tej wersji. Na uwagę zasługuje bardzo bogate wyposażenie. Mamy więc komplet poduszek powietrznych oraz systemów zapewniających bezpieczeństwo, czujnik cofania z kamerą, wspomnianą nawigację, dwustrefową klimatyzację, tempomat, bluetooth, elektrycznie składane lusterka. Słowem wszystko, co przydaje się w codziennej eksploatacji i nawet trochę więcej.

 

KiaCeedGTline 16 Test: Kia Ceed 1.0 T GDi 5D GT Line   Koreańczycy w natarciu!

 

Użyłem słowa “usportowiony”, a jak jest naprawdę? Pod maską Kii pracuje litrowy, trzycylindrowy silniczek o dość pokaźnej mocy 120 KM, który generuje dodatkowo 171 niutonometrów. Jeździłem Focusem o mocy 125 koni generowanych również przez litrową jednostkę, a także Fiestą Black Edition z litrowym silnikiem podciągniętym do niebotycznych 140 KM. W Fordach mała pojemność i trzy cylindry wcale nie odbierają kierowcy przyjemności z jazdy. W Kii jest trochę gorzej. Silnik po pierwsze mniej ciekawie brzmi, a po drugie po każdej zmianie biegów – a dodam, że 6-biegowa skrzynia działa nad wyraz sprawnie – koreański motor jakby na chwilę traci moc, przez co zdarza się, że samochodem nieprzyjemnie szarpie. Natomiast nie można odebrać mu sprawności podczas przyspieszania czy wyprzedzania. Osiągi na papierze nie porywają, ale subiektywnie wydają się o wiele lepsze. Szkoda tylko, że litrowy silnik potrafi być łakomy na paliwo. Nawet 10 litrów w mieście i okolice 7 na trasie to stanowczo za dużo. Przy bardzo ekonomicznej jeździe można z tych wyników odjąć maksymalnie 1,5-1,8 litra, więc nadal bez rewelacji.

Nie mam natomiast żadnych zastrzeżeń do zawieszenia – myślę, że dałoby sobie spokojnie radę nawet wtedy, gdyby pod maską pracowało 200 KM. Kia jest stabilna w zakrętach, a jej układ kierowniczy, choć za jego progresywne wspomaganie odpowiedzialna jest elektryka (możemy ustawić jeden z trybów: Comfort, Sport i Normal – szczególnie polecam środkowy), nie rozczarowuje i, co ciekawe, sprawia wrażenie bardziej dopracowanego niż w Hyundaiu i30. Biorąc pod uwagę polski dziurawe drogi, nie trzeba obawiać się wypadania plomb z zębów. I to również jest ciekawe, bo zawieszenie Kii przy szybko pokonywanych zakrętach wydaje się sztywniejsze, niż jest w rzeczywistości – potrafi też całkiem nieźle sprężynować. Czyżby idealny samochód na polskie drogi?

 

KiaCeedGTline 1 Test: Kia Ceed 1.0 T GDi 5D GT Line   Koreańczycy w natarciu!

Kia mocno rzuca się w oczy, a w porównaniu do poprzednika wygląda jak auto z kosmosu. 

 

Kia Cee’d 1.0 GT Line, z ceną 81 540 zł, biorąc pod uwagę pełne wyposażenie, stanowi dość łakomy kąsek, ale… taniej kupimy podobnie wyposażonego Focusa 1.0 125 KM, który nie będzie nieprzyjemnie szarpał i spali co najmniej litr paliwa mniej na każde 100 kilometrów. Gdyby jednak dla kogoś szczególnie istotny był styl i wygląd, za te pieniądze Kia nie ma sobie równych – bodykit w Focusie dostępny jest tylko z mocniejszymi silnikami (czytaj droższymi), a Seat i Volkswagen to już zupełnie inna półka cenowa.

W klasie kompaktów zdecydowanie się na konkretny samochód jest trudniejsze, niż jeszcze 10- 15 lat temu. Kia Cee’d nie ma się czego wstydzić – jest pełnoprawną propozycją!

Adam Gieras

 

 

Wygląd:%name Test: Kia Ceed 1.0 T GDi 5D GT Line   Koreańczycy w natarciu! (8 / 10)
Wnętrze:%name Test: Kia Ceed 1.0 T GDi 5D GT Line   Koreańczycy w natarciu! (8 / 10)
Silnik:%name Test: Kia Ceed 1.0 T GDi 5D GT Line   Koreańczycy w natarciu! (6 / 10)
Skrzynia:%name Test: Kia Ceed 1.0 T GDi 5D GT Line   Koreańczycy w natarciu! (8 / 10)
Przyspieszenie:%name Test: Kia Ceed 1.0 T GDi 5D GT Line   Koreańczycy w natarciu! (7 / 10)
Jazda:%name Test: Kia Ceed 1.0 T GDi 5D GT Line   Koreańczycy w natarciu! (7 / 10)
Zawieszenie:%name Test: Kia Ceed 1.0 T GDi 5D GT Line   Koreańczycy w natarciu! (8 / 10)
Komfort:%name Test: Kia Ceed 1.0 T GDi 5D GT Line   Koreańczycy w natarciu! (8 / 10)
Wyposażenie:%name Test: Kia Ceed 1.0 T GDi 5D GT Line   Koreańczycy w natarciu! (9 / 10)
Cena/jakość:%name Test: Kia Ceed 1.0 T GDi 5D GT Line   Koreańczycy w natarciu! (7 / 10)
Ogółem:%name Test: Kia Ceed 1.0 T GDi 5D GT Line   Koreańczycy w natarciu! (76/100)

 

 

 

 

Dane techniczne:

Silnik: benzynowy, turbo, R3, 12 zaw.
Pojemność: 998 cm3
Moc maksymalna: 120 KM (88 kW) przy 6000 obr./min.
Maks. moment obrotowy: 171 Nm w zakresie 1500-4000 obr./min.
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Napęd: na przód
Zawieszenie: przód kolumny McPhersona, tył wielowahaczowe
Hamulce: tarczowe wentylowane/tarczowe
Opony: 225/45 R17
Bagażnik: 380/1318 l
Zbiornik paliwa: 53 l
Wymiary (dł./szer./wys.): 4310/1780/1470 mm
Rozstaw osi: 2650 mm
Masa własna /ładowność: 1206/616 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie 8,5/6,3/7,4
Prędkość maksymalna: 190 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h: 11,1 s
Gwarancja mechaniczna: 7 lat
Cena wersji testowej: 81 540 zł
Cena egz. testowego: 83 540 zł

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz od niedawna Volvo S70 2.4 170 KM. Pomału rozstaję się z Audi A4 B5 1.9 TDI 115 KM i doprowadzam do stanu lux Audi A3 1.8 T 150 KM, choć chyba ma więcej mocy. Jeszcze nie wiem co z nim zrobię. Jakiś pomysł?