Ford Ranger MS-RT to czysty fabryczny wóz, a nie wymysł domorosłego tunera. Amerykański producent pokazał nam, że ma fantazję i ja taki pomysł szanuję. Co więcej – sprawdziłem go na własnej skórze.
Nie wiem jak projektanci Forda przegadali to z księgowymi, ale niebieski pickup z szerokim bodykitem trafił do oficjalnej sprzedaży. I to bez limitowania serii, braku homologacji lub obcięcia funkcji. To pełnoprawny wół roboczy w opakowaniu jak z kreskówki. Ach – motoryzacja nawet teraz, czasem potrafi być jeszcze piękna.
Zabawka na 21-calowych kołach
To, co widzicie na zdjęciach nie jest żadną wizualizacją Chata-GPT, tylko realnym samochodem, który w takim niecodziennym kształcie wyjechał z fabryki Forda. Ranger MS-RT ma szersze o 8 cm nadwozie z nadmuchanymi błotnikami czy sporą lotką przy klapie paki. Ma też 21-calowe obręcze o futurystycznym kształcie, które nie nadają się na bezdroża, a także obniżone o 4 cm zawieszenie względem serii. Już sam niebieski lakier robi wrażenie i bardziej zrozumiałbyś go na starszym Focusie RS niż na 5,3-metrowym nadwoziu pickupa.
I w sumie te wszystkie argumenty mogą podpowiadać, że mamy do czynienia z projektem indywidualnym, a tak w ogóle nie jest i to chyba w tym aucie mi się najbardziej podoba. Może niektórzy powiedzą, że to przesada i taki Ford wygląda karykaturalnie, ale każdy ma prawo do swojej opinii. Ja jednak z nią się nie zgadzam i designu Rangera MS-RT będę zaciekle bronił.

Wnętrze godne osobówki
Od pewnego czasu powtarzam, że współczesne pickupy dostępne w Europie mocno się zmieniły. To auta, które dbają o komfort swoich pasażerów. Nie inaczej jest w Rangerze MS-RT, który zachwyci was fajną tapicerką z niebieskimi nićmi czy grubym wieńcem kierownicy z niebieskim znacznikiem u jego szczycie (jest nawet podgrzewana). Fakt, w środku jest też trochę plastiku, ale cały projekt sprawia wrażenie projektu osobowego, a nie użytkowego.
Na pokładzie nie zabrakło wysokiego wyposażenia czy ekranów: zegarów oraz systemu multimedialnego. W sumie on sam jest już ciekawy, bo jest pionowy i dosyć spory. W nim ukryto nawigację i obsługę auta z klimatyzacją na czele. Są też kamery, dobre audio czy szereg systemów bezpieczeństwa. Po prostu Ranger nie odbiega od Pumy, czy Kugi.
A trzeba przyznać, że podwójna kabina jest też pojemna. Auto jest szerokie, więc spokojnie pomieści 5 osób. Gorzej z bagażnikiem, bo paka nie jest aż tak cywilizowana, ale o niej później.

Pod maską sprawdzony diesel V6
Do takiego look-u pasowałoby, żeby Ranger też miał niezłe osiągi i dobrze jeździł. W tym celu pod maskę trafiło wysokoprężne V6 o mocy 240 KM i maksymalnym momencie obrotowym na poziomie aż 600 Nm. Brzmi nieźle, ale szkoda, że nie zaryzykowano wsadzenia tu mocniejszego motoru z Raptora.
V-max na poziomie 180 km/h i sprint do setki w mniej niż 9 sekund, to jak na pickupa i tak niezłe wyniki, ale żeby poczuć jakieś emocje trzeba tego diesla kręcić dość wysoko.
Ford Ranger MS-RT – plusy i minusy:
Jak jeździ Ranger MS-RT?
Za kierownicą Rangera miałem się dość dobrze. Siedząc wysoko w szerokim aucie na dużych kołach człowiek czuję się mega bezpiecznie i jest trochę ponad innych użytkowników drogi. Czuć respekt z pozostałych pojazdów na drodze, co jest przyjemnym wrażeniem. Co do samej jazdy, Ranger zaskakująco dobrze się prowadzi. Wszystko to zasługa usztywnienia i obniżenia nadwozia oraz niezłego układu kierowniczego. W połączeniu z dieslem i 10-biegowym automatem autem jeździ się bardzo dobrze.

Są jedynie dwa aspekty na które trzeba uważać: gabaryty samochody (na szczęście są czujniki i kamery) oraz nierówności, bo zawias ustawiony jest tak sztywno, że komfortu w Rangerze za dużo nie uświadczycie.
Ranger posiada również spore możliwości terenowe. Na tych felgach i oponach może nie będzie pożeraczem błota czy piasku, ale auto posiada ten sam napęd 4×4 z reduktorem i blokadami, co inne wersje. Można też go zamoczyć – tak do głębokości 80 centymetrów.

To nadal pickup
A to oznacza, że na pakę wrzucicie tonę ładunku i jak będzie mało podczepicie przyczepę do 3,5 tony. Walorów użytkowych więc MS-RT nie stracił, a do tego mamy elektrycznie zasuwaną roletę paki – szereg wtyczek i przesuwaną ściankę, dzięki której łatwiej zadbać o porządek na pace. Ot takie rozwiązania praktycznie w aucie typu pickup.
Show musi kosztować
Od razu powiem, że rozpiętość cenowa Rangera jest naprawdę ogromna, bo użytkowe wersje kosztują już od 130 tysięcy złotych netto. MS-RT czy Raptor to już jednak kwoty niemal dwa razy większe. Aktualnie Rangera ze zdjęć jesteście w stanie wyrwać za około ćwierć miliona bez VAT (Raptor jest o kilka tysięcy droższy niż MS-RT).
Co ciekawe, w konfiguratorze Forda pojawił się też Ranger w formie hybrydy plug-in. Ceny takiej innowacji startują od ciut ponad 170 tysięcy złotych.
Zakup to jedno, a zostaje jeszcze eksploatacja. Mimo, że Ranger MS-RT raczej sportowym autem nie jest to potrafi swoje wypić. W końcu trochę waży (2,5 tony), a i nie jest super aerodynamiczny. Średnia z testu to 10-12 litrów ropy na 100 km. Miasto i dynamiczniejsza jazda oczywiście te rezultaty zwiększa – bez trudu przekroczycie granicę 15 litrów ON na 100 kilometrów.

Brawa dla Forda!
Absurdalność i nierozsądek tej wersji sprawia, że naprawdę w MS-RT się zakochałem. Dział M-sport Road Technology to naprawdę ciekawi ludzie, bo nie tylko Rangera w tak tuningowym wydaniu można kupić, ale też busa Transit Custom. On trafi do nas niedługo i chyba jest jeszcze bardziej postrzelony niż Ranger. Dlatego też składam Fordowi ogromne brawa i kłaniam się w pas, bo zrobienie takich modeli we współczesnym świecie motoryzacji to naprawdę odwaga!
Konrad Stopa
fot. Karol Tynka
Zdjęcia Ford Ranger MS-RT:






























Dane techniczne Ford Ranger MS-RT:
Silnik: 3,0 l V6 diesel
Moc: 240 KM
Moment obr.: 600 Nm
Skrzynia biegów: 10-stopniowa, automatyczna
Napęd: 4 koła
0-100 km/h: 8,7 s
Prędkość maksymalna: 180 km/h
Cena: od 260 tysięcy złotych







