Jest wiele modeli, które są legendarne bez względu na wiek. Ford Mustang swoją tradycję tworzy od kilkudziesięciu lat. W czerwonym lakierze bez dachu z V8 pod maską czerpałem z tej tradycji garściami!
Święta Wielkanocy w naszej kulturze rzadko kiedy kojarzą się z prezentami. To raczej to zimowe świętowanie przynosi pod choinkę sporo podarków, lecz mi króliczek w okolicach kwietnia sprezentował miłą niespodziankę. I tak jechałem poświęcić koszyczek bez dachu, w pełnym słońcu, w połyskującym i czerwonym Fordem Mustangiem GT Convertible najnowszej generacji. Powiem wam, że tak świętować można cały rok.
Jak kabriolet to tylko bez dachu
Nie wiem dlaczego, ale osobiście nie lubię kabrioletów z zamkniętym dachem. Myślę, że duża w tym kwestia miękkiego dachu, który po prostu nie tworzy takiej całości z nadwoziem jak twardy wariant. Taki stan rzeczy dotyka mnie w przypadku prawie wszystkich aut cabrio, ale Mustang z czarnym, miękkim dachem po prostu nie wygląda.

Mimo, że do czerwonego lakieru ta czerń pasuje. Podobnie jak 19-calowe felgi czy osłona chłodnicy. Nadwozie Mustanga w nowej karoserii nabrało sporej agresji i wiele załamań. Są wąskie reflektory z przodu, długa maska, wloty powietrza na osłonie silnika i błotnikach, a także dość wcięty tył. Wielu uważa, że zmiany zaszły za daleko, ale mnie taka ewolucja się podoba.
A jeśli chodzi już o odmianę Convertible, to Mustang zdecydowanie lepiej wygląda z dachem rozłożonym i opuszczonymi szybami. Wtedy auto trzyma proporcję i przywodzi na myśl amerykański styl! Szkoda tylko, że w Polsce tak często pada deszcz…

Nowoczesny środek w standardowym opakowaniu
Zmiany w najnowszej generacji pojawiły się także w środku samochodu. Głównie stało się to za sprawą połączenia dwóch ekranów na szczycie deski rozdzielczej. Jeden z nich to wirtualne zegary, które dzięki cyfrowej odmianie mogą przyjąć motyw z różnych generacji Mustanga. Drugi wyświetlacz, to dotykowy ekran systemu SYNC, w którym ukryto wszystkie funkcje samochodu wraz z ustawieniami trybów jazdy, wydechu, klimatyzacji, systemów bezpieczeństwa czy łączności z telefonem.
Sam projekt deski rozdzielczej i konsoli centralnej jest dość prosty i ciemny. Wykonano go z plastiku, również o fakturze karbonu, więc jest raczej twardo i umiarkowanie przyjemnie, ale nie wnętrze jest w tym aucie najważniejsze. Na pokładzie oczywiście pojawiły się skórzane fotele z wentylacją i podgrzewaniem, a nawet kierownica jest też podgrzewana. Nie brakuje dobrego audio, a dach składa się automatycznie na postoju – wystarczy go tylko odblokować specjalną wajchą. Drążek pojawił się również w przypadku automatu i hamulca ręcznego, chociaż ten ostatni działa raczej jak przycisk.

Ford Mustang Convertible – wady i zalety:
Jak na sportowe auto przystało, na tylnej kanapie miejsca raczej nie ma, a bagażnik przez wersję Convertible jest dość ograniczony – mieści około 300 litrów, ale otwór załadunku jest niewielki.
Pod wielką maską same skarby
Nowa generacja przyniosła zmiany również w gamie silnikowej. Aktualnie w Polsce kupicie nowego Mustanga tylko w jednej prawowitej wersji. Pod sporą maską może pojawić się tylko silnik o pojemności 5 litrów z 8 garami. Moc tej jednostki to 446 KM w podstawowej wersji (540 Nm) lub 453 w bardziej wulgarnej odmianie Dark Horse.
Samochód dzięki temu do setki rozpędza się w 5 sekund, a jego prędkość maksymalna przekracza granicę 200 km/h dość sporo.

Jak jeździ nowy Mustang – automat, zawieszenie i układ kierowniczy
Nie będę mydlić wam oczu, że Mustangiem jeździ się źle. Od lat to auto jest jednym z najlepiej wydanych pieniędzy na samochód, ale z roku na rok to auto trochę traci swój pierwotny charakter. Po prostu staję się bardziej cywilny i nie jest tak narowisty jak kiedyś. Z jednej strony fanatycy mogą mieć o to trochę pretensji, ale z drugiej strony więcej klientów będzie chętnych na zakup i zadowolonych z jazdy. Szereg elektroniki i systemów bezpieczeństwa dba o podróżujących i wybacza błędy, a tryby jazdy (jest ich sporo) dość znacząco zmieniają charakterystykę samochodu.
Zwłaszcza jeśli na pokładzie znajdzie się specjalne zawieszenie Magneride, które dopasowuje działanie do wybranego przez kierowcę wariantu. Mustang może więc być sportowy, jeździć normalnie, po śliskiej nawierzchni lub stać się autem torowym lub samochodem bijącym rekordy na ćwierć mili. Wszystko za pomocą kilku kliknięć. Dodatkowo Ford pozwala zmienić głośność wydechu lub zablokować przednią oś by rozgrzać tylne opony – czytaj spalić gumę. Nawet jeden klik na ekranie potrafi sprawić z wajchy ręcznego normalny hamulec znany ze starszych aut.

A to wszystko oznacza, że Mustang w odpowiednich rękach z tylnym napędem może stać się świetną zabawką. Z łatwością można nim podriftować, oznaczyć asfalt lub po prostu głośno pomruczeć. Z drugiej strony dzięki elektronicznym kagańcom jest w stanie podróżować po śliskiej i mokrej nawierzchni bez zbędnych palpitacji serca kierowcy.
To wszystko mógłbym powiedzieć o zamkniętej wersji Fastback. Wariant Convertible sprawia, że tym autem chce się po prostu powolnie poruszać bez dachu, słuchając bulgotu V8 i dźwięków wydechu. Warto jednak dokupić wiatrołap, bo bez tego raczej ciężko będzie przekroczyć 100 km/h. Przy takiej jeździe 10-biegowy automat przyda się idealnie, ale oczywiście manetki za kierownicą z ikoną konia się tutaj też znalazły.

Przyjemna muzyka nie tylko z audio
Fakt, że fabryczny system wydechowy jest cichszy od poprzedników, ale specjalnie zostaje podbity przy odpalaniu silnika i pod obciążeniem (i nie mówię tu o sztucznych podbiciach z systemu audio).
Dzięki temu chce się go słuchać, a ściągnięty dach służy ku temu idealnie.

A to wszystko przystępne cenowo
Posłużę się pewnym cytatem znanego amerykańskiego koszykarza, bo Mustang naprawdę jest przystępny cenowo. Od zawsze był i wiadomo, że cena z generacji na generację rośnie. Myślę jednak, że aktualne 289 tysięcy złotych za 5-litrowe coupe to dość dobra okazja. Wersja bez dachu jest o 20 tysięcy droższa. Na szczycie cennika stoi wersja Dark Horse, ale z nią miałem przyjemność się spotkać w ubiegłym roku – KLIK.

Czuję, że się powtarzam, ale każde spotkanie z Mustangiem utwierdza mnie w przekonaniu, że jest to model legendarny. Owszem ma swoje wady, ale bez problemu mu się je wybacza. W końcu trudno złościć się na to, że brakuje w nim miejsca, jest nisko zawieszony czy pali od 13-15 l w górę. A w 2025 roku, w dobie surowych norm tym bardziej staje się rodzynkiem i trzymam kciuki, żeby Fordowi nigdy nie przyszło na myśl spalinowego Mustanga pożegnać.
Konrad Stopa
Zdjęcia Ford Mustang GT Convertible:





































Dane techniczne Ford Mustang GT Convertible:
Silnik: V8, benzyna
Pojemność: 5038 cm3
Moc: 446 KM
Maksymalny moment obrotowy: 540 Nm
0–100 km/h: 4,9 s
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Skrzynia biegów: 10–biegowa, automatyczna
Cena: od 289 tysięcy złotych
Zajrzyjcie również na nasz kanał na Youtube







