Przed Państwem Ford Kuga trzeciej generacji, po liftingu i to w wersji hybrydy plug-in. Spróbuję odpowiedzieć na pytanie – czy ten czerwony SUV jest warty waszej uwagi?
Część z was trafiła tutaj pewnie nieprzypadkowo, więc kompaktowy SUV z rodziny Forda jest w kręgu waszych zainteresowań. Nie dziwię się, bo to naprawdę rozsądna propozycja, która daje spory zakres wyboru. Na przykład pod względem wyboru napędu: od wersji spalinową, przez hybrydową po opcję z wtyczką i większą baterią. I właśnie na tej ostatniej się skupię, bo nią pokonałem ostatnio kilkaset kilometrów.
Czerwony lakier, święcący nos
Kuga w nowej odsłonie trochę urosła i moim zdaniem wyładniała. Projekt jest bardziej nowoczesny i nie przypomina już Porsche, chociaż niektórzy mogą nad tym ubolewać. W czerwonym lakierze z ciekawym wzorem felg, zza których przebijają się czerwone zaciski, Ford dzielnie walczy w napchanym segmencie SUV-ów.

Cechą wyróżniającą na pewno jest świetlna blenda na szczycie osłony chłodnicy z przodu, która po zmroku zwraca na siebie uwagę. Nie wiem czy to element, który mi się podoba, ale jest istotny w całym nadwozie tego kompaktowego SUV-a. Dodam tylko, że auto ma 4,6 metra długości i dość istotnym elementem w karoserii jest druga klapka od gniazda ładowania.
Piszę o tym dlatego, że emblemat plug-in hybrid na elektrycznej klapie bagażnika może zostać przez niektórych zignorowany.

We wnętrzu sporo udogodnień
Wsiadając za kółko Kugi odnajdziemy się tutaj jak w domu. Wygodna wielofunkcyjna kierownica, wygodne fotele, czytelne zegary w formie wyświetlacza oraz poziomy ekran główny sporych rozmiarów z ładnymi grafikami.
Jako, że to wersja ST-line, to otrzymaliśmy czarną tapicerkę z czerwonymi nićmi, które dodają trochę kolorytu temu ciemnemu wnętrzu.

Rzeczami, które mogą zaskoczyć w środku, to selektor zmiany biegów w formie pokrętła czy panel klimatyzacji przeniesiony na dotykowy ekran główny. Niby jest dostępny non stop, ale jednak wymaga chwili oderwania wzroku od drogi.
A jeśli już o takiej sytuacji mówimy, to oczywiście w Fordzie szereg asystentów bezpieczeństwa się pojawił. Zabrakło jednak skrótów, które by je dezaktywowały, więc w razie dłuższej drogi radzę przekilkać się przez menu.

Niby hybryda, a miejsca nie brakuje
Mimo kompaktowych rozmiarów Ford Kuga oferuje naprawdę pojemną kabinę. Rozstaw osi ma tu solidne ponad 2,7 metra, a zastosowanie technologii hybrydowej nie przeniosło się na zmniejszenie przestrzeni we wnętrzu tego Forda.
Nawet bagażnik ma podobne rozmiary, co wersja spalinowa. Mianowicie jest to litraż do 620 litrów. Wszystko zależy od tego jak daleko przesuniecie tylną kanapę. Warto też dodać, że w całej kabinie słychać niezłe audio oraz jest jasno od sporego okna dachowego.
Ford Kuga plug-in – wady i zalety:
Kuga plug-in – moc i osiągi
System PHEV w Kudze oparty jest na benzynowym silniku o pojemności aż 2,5 litra oraz elektryce wraz z 14 kWh baterią. Moc systemowa tego zestawu to aż 243 KM oraz 200 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Przekłada się to na osiągi 7,3 s sprintu do setki oraz v-max równy granicy 200 km/h.
Auto w tym przypadku posiada napęd na przód i jest to jedyna opcja w wersji plug-in. Kierowca ma do dyspozycji jedynie skrzynię automatyczną typu eCVT. To krótki wyciąg i skrót z danych technicznych, ale jak to ma się do rzeczywistości?

Tak właśnie powinna działa hybryda phev
Śródtytuł chyba zdradza już wszystko, ale nawet dane techniczne podpowiadają, że ten pojazd o masie prawie 1,8 tony nie powinien raczej zamulać. Za kierownicą odczucia są raczej stabilne i nie nazwałbym Kugi autem sportowym, ale też nie ma ona problemu z wyprzedzaniem i dynamiką.
To, co jednak najważniejsze to fakt, jak system hybrydowy radzi sobie ze spalaniem. Oczywiście do marketingowych prospektów i wyników rzędu 1,5 l jest daleko, ale ruszając w trasę z pełną baterią można uzyskać 4 litry na 100 km. Najlepsze jest jednak to, że jak prąd się skończy, to Kuga PHEV nadal jest oszczędna, bo moim zdaniem wyniki rzędu 6 l na 100 km dla takiego auta to rezultat niezły.
Uzupełniając dodam, że według teorii Kuga plug-in na prądzie powinna przejechać 60 kilometrów. Realia bliższe są przebiegowi 40 km. Uzupełnianie tej energii nie należy do najprostszych, bo moc ładowania to maksymalnie tylko 3,7 kW. Z drugiej strony pojemność baku to tylko 45 litrów, więc przystanków w trasie wam nie zabraknie.

Brać czy nie brać – opinia własna
Samochody typu hybrydy plug-in nie są dla każdego, ale nie zawsze jest to jasne komunikowane. Wykorzystywanie ich w sposób niezgodny z przeznaczeniem jest nieopłacalny. Po prostu te samochody mają niskie wyniki emisji spalin stąd tak dużo propozycji na rynku.
Na szczęście ceny tych wersji ostatnio mocno spadły i tak taka Kuga kosztuje tyle samo co wersja FHEV z napędem 4×4. Koszt tych odmian to minimum 168 tysięcy złotych. Ogólnie model kupicie już od 140 tysięcy złotych (1,5 l 150 KM), więc różnica jest zauważalna, ale tutaj oprócz mocy dostajemy też spore wyposażenie i naprawdę niskie spalanie niezależnie od poziomu prądu w akumulatorach.

I tym ostatnim Ford Kuga plug-in hybrid wygrywa z konkurencją, bo naprawdę mało hybryd phev może pochwalić się tak niskim spalaniem z pustą baterią. Wiem, że nie po to kupuje się takie auto, żeby go nie ładować, ale uwierzcie, że zdarza się to częściej niż myślicie. A często przez ciężar i osiągi takie auta palą dużo więcej z pustymi bateriami niż ich odpowiedniki w wersjach konwencjonalnych. Na szczęście u Forda tak nie jest i za to chapeau bas.
Konrad Stopa
fot. Anna Morawska
Zdjęcia Ford Kuga PHEV:


















Dane techniczne Ford Kuga PHEV:
Silnik: R4, benzynowy + silnik elektryczny
Pojemność: 2488 cm³
Moc: 243 KM
Maksymalny moment obrotowy: 200 Nm
Skrzynia biegów: automatyczna eCVT
Napęd: na przód
0-100 km/h: 7,3 s.
V-max: 200 km/h
Cena testowanego egzemplarza: od 168 000 złotych







