Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM – ani trochę obiektywnie

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jako dziennikarz motoryzacyjny powinienem przy ocenie samochodu starać się być jak najbardziej obiektywny i podejść do tematu na spokojnie. Niestety tym razem nie potrafię. Nowy Ford Fiesta rozkochał mnie w sobie do granic możliwości.

 

Tak szczerze mówiąc, zauroczony byłem już w poprzedniej generacji tego modelu, w której spędziłem tysiące kilometrów w cywilnej odmianie oraz trochę mniej w usportowionej wersji ST.  Co przeszkadzało mi w nich najbardziej? Głównie archaiczny wygląd deski rozdzielczej. Poprzedniczka produkowana była od 2008 roku, dłużej obcowałem z nią w okolicy 2014-2016 roku i wtedy to wnętrze już trochę za bardzo odstawało od konkurencji. W nowym zdecydowanie nie odstaje. Mało tego, według mnie jest jednym z najprzyjemniejszych wnętrz w klasie, w którym po prostu dobrze się czuję.

 

ford fiesta 10 Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie

 

Zobaczcie zresztą sami. W końcu jest tak, jak być powinno. Każdy przycisk znajduje się w zasięgu ręki kierowcy. W poprzedniej generacji Fiesty mieliśmy tych przycisków: raz – za dużo; dwa – niektóre znajdowały się zbyt daleko; trzy – były zbyt małe, szczególnie w przypadku droższego radia Sony. Obecnie przycisków jest mniej, są lepiej położone, a za sterowanie radiem, nawigacją i całą resztą udogodnień (na szczęście klimatyzacja sterowana jest tradycyjnie) odpowiada nowy system multimedialny SYNC3, który bardzo miło zaskakuje. Jest przejrzysty, ładny, oferuje świetną jakość obrazu i, co najważniejsze, świetnie reaguje na dotyk. Nie ma chyba nic gorszego i bardziej niebezpiecznego od słabo reagujących na dotyk tabletów w samochodzie. Wspominałem o radiu więc warto wspomnieć o zamontowanym w Fieście sprzęcie audio. Ten dostarczony został przez firmę B&O (firma, której “matką” jest Bang&Olufsen) i naprawdę warto do niego dopłacić. Nie jestem może wyposażony w słuch idealny, ale słyszę kiedy coś gra dobrze lub gra słabo. B&O gra zdecydowanie bardzo dobrze, nie spotkamy tak dobrego nagłośnienia w jakimkolwiek aucie z tego przedziału cenowego.

Pozostańmy jeszcze chwilę we wnętrzu i zajmijmy się czymś dość istotnym – fotelami. Fiesta to co prawda raczej miejski zawodnik, ale w trasie w miarę wygodnie pojadą w jej wnętrzu 4 osoby, piąta miałaby już ciasno. Fotele z przodu są bardzo wygodne, zarówno kierowca jak i pasażer bez problemu dobiorą dla siebie odpowiednią pozycję zapewniając sobie wystarczającą ilość miejsca na nogi, nawet jeżeli byliby dość wysocy. Przed objawami klaustrofobii uchroni nas panoramiczny dach, który jest według mnie jedną z fajniejszych rzeczy, które oferują nowe auta – znacznie powiększa on wizualnie wnętrze. Z tyłu sytuacja ma się trochę gorzej. Jeżeli możecie podzielić swoich pasażerów na tych wyższych i niższych to warto, aby Ci niżsi usiedli z tyłu. Niestety zbyt wiele miejsca tam nie ma, ale to nic dziwnego. W końcu to auto segmentu B.

 

ford fiesta 8 Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie

 

Wnętrze omówione, przejdźmy zatem do dania głównego – jak jeździ nowy Ford Fiesta? Świetnie, jeszcze lepiej niż jego poprzednik. Stwierdziłem to już po 20 minutach, które miałem okazję spędzić 2-3 miesiące przed testem właściwym w egzemplarzu demo z salonu. Pod maską testowanego egzemplarza umieszczony został 3 cylindrowy silnik o pojemności 1.0 z turbodoładowaniem, generujący moc 125 koni mechanicznych (dostępny również w wersji mocniejszej o 15 KM oraz słabszej o 25). Bez problemu wyprzedzimy nim w trasie a podróż autostradą przebiegać będzie komfortowo. Współpracuje on z 6 biegową skrzynią biegów, która jest bardzo elastyczna. Mało tego! Jest dokładna i wyposażona w lewarek o bardzo krótkim skoku. Normalnie, ze względu na elastyczność skrzyni biegów, podczas jazdy miejskiej nie zmieniałbym ich za często – tutaj wręcz przeciwnie. Fajnie jest czasami odzyskać kontrolę nad autem i pomachać trochę prawą ręką ;)

A jak do tego wszystkiego ma się spalanie? Zadowalająco. Test przeprowadzałem w warunkach mieszanych, mniej więcej 50/50 z dość dynamiczną jazdą poza miastem. Średnie spalanie po całym teście wynosiło 7,5 litra na każde 100 przejechanych kilometrów. Najniższe spalanie po spokojnej, wieczornej 3 h jeździe po mieście bez większego celu zatrzymało się na wyniku 5,6 l/100 km.

 

ford fiesta 1 Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie

 

Zawieszenie i układ kierowniczy od zawsze wyróżniały Fiestę na tle konkurencji. Oczywiście pozytywnie. Nic się w tej kwestii nie zmieniło i Fiesta nadal pozostaje na szczycie również w tej dziedzinie. Jest dużo lepiej niż było poprzednio. Podczas jazdy układ kierowniczy zapewnia nam dobre wyczucie tego, co dzieje się z kołami. Według mnie lepsze niż w poprzedniej generacji. Samo zawieszenie jest bardzo wypośrodkowane. Z jednej strony otrzymujemy wygodne auto, którego zawieszenie pracuje przyjemnie i nie wydaje z siebie niepokojących stuknięć podczas przejeżdżania przez poprzeczne nierówności. Z drugiej zaś strony jest wystarczająco twarde, żeby nie odczuwać w zakrętach zbyt wielu wychyleń. Zarówno miejska spokojna jazda w mieście, manewrowanie w wąskich uliczkach jak i szybsza jazda po krętej górskiej drodze będą w tym aucie bardzo przyjemne.

 

ford fiesta 2 Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie

 

Nowa Fiesta względem poprzedniczki nie różni się jakoś bardzo, wręcz kosmetycznie. No, ale po co upiększać coś co i tak jest piękne? Mogłoby się to skończyć tak jak w przypadku pięknych, długonogich blondynek, które po serii operacji upiększających zaczynają wyglądać dość karykaturalnie. Głównymi zmianami w wyglądzie zewnętrznym po których rozpoznamy model stojący przed nami są tylne światła, które swój układ zmieniły z pionowego na poziomy. Z przodu znajdziemy inaczej skonstruowany grill, a całość została po prostu lekko wygładzona nadając sylwetce smukłości.

 

ford fiesta 6 Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie

 

Podsumowując

Nowa Fiesta to według mnie bez wątpienia najrozsądniejszy wybór auta w tej klasie. Do tej pory brakowało jej pewnych współczesnych rozwiązań, ale to już przeszłość. Cennik nowej Fiesty otwiera kwota 46 930 zł. Najdroższa wersja Vignale w podstawowej konfiguracji to koszt 76 180 zł. Testowana wersja Titanium zaczyna się od 60 080 zł a konfiguracja naszego testowego egzemplarza to wydatek rzędu 81 550 zł. Wszystko za sprawą dodatków, które niestety posiadają trochę wygórowane ceny przez co krótka zabawa konfiguratorem potrafi dość mocno zwiększyć cenę.

 

Tekst i zdjęcia: Arkadiusz Jurczewski

 

 

PS To naprawdę nie jest wpis sponsorowany, ja się po prostu zakochałem, zrozumcie.

 

 

Wygląd: %name Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie (8 / 10)
Wnętrze: %name Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie (9 / 10)
Silnik: %name Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie (8 / 10)
Skrzynia: %name Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie (9 / 10)
Przyspieszenie: %name Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie (8 / 10)
Jazda: %name Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie (9 / 10)
Zawieszenie: %name Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie (9 / 10)
Komfort: %name Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie (8 / 10)
Wyposażenie: %name Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie (8 / 10)
Cena/jakość: %name Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie (8 / 10)
Ogółem: %name Test: Ford Fiesta Titanium 1.0 EcoBoost 125 KM   ani trochę obiektywnie (84/100)

 


Dane Techniczne:

Moc: 125 KM / 6000 obr./min.
Moment: 170 Nm / 1400 – 4500 obr./min.
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
0-100 km/h: 9,9 s
Prędkość max.: 195 km/h
Średnie spalanie z testu: 7,5 l/100 km
Cena: od 46 930 zł
Cena testowanego egzemplarza: ok. 81 550 zł

Dyskusja

komentarzy

Arek Jurczewski

W samochodzie spędza znaczną część swojego życia. Lubi przejażdżki bez większego celu, byle jechać. Ma fioła na punkcie jednego z rodzimych zespołów muzycznych, dlatego przemierzanie kraju wzdłuż i wszerz siedząc za kierownicą nie jest mu obce. Na co dzień jeździ Saabem, który jest niewiele młodszy od niego. W wolnych chwilach lubi samemu pogrzebać przy samochodzie, z różnym skutkiem. Najnowszy cel motoryzacyjny? Zakup auta, doprowadzenie do znośnego stanu, poznanie na wylot i wyruszenie na następną edycję Złombola. Zawodowo związany z informatyką.