Dacia Duster już od dłuższego czasu dostępna jest z fabryczną instalacją gazową, jednak niedawno rumuńska marka stworzyła ostateczną wersję tego modelu. Połączyła 1,2-litrowego benzyniaka z miękką hybrydą, silnikiem elektrycznym, napędem 4×4 oraz fabryczną instalacją gazową. Brzmi dziwnie i skomplikowanie, jednak w praktyce potrafi nas zaskoczyć.
Pamiętam, kiedy kilka lat temu dostałem pierwszą Dacię do testu i był to właśnie Duster. Tak jak nadwozie tego samochodu w miarę wpasowało się w mój gust, tak wnętrze i jego właściwości jezdne mnie nie przekonały. Jednak z każdym kolejnym modem Dacii, jakie miałem okazję testować widziałem postęp, jaki wykonywała marka. Ponownie zasiadłem za kierownicą Dustera, jednak tym razem miałem większe wymagania do tego producenta. Muszę przyznać, że zostałem pozytywnie zaskoczony tą nietypową hybrydą, jednak ma ona także swoją mroczną stronę.

Nowocześniejszy design
Kiedy stanąłem nowym Dusterem obok jej poprzednika mogłem podziwiać jaki postęp w kwestii wizualnej wykonała marka. Nowa Dacia Duster wydoroślała, nabrała bardziej masywnych i kanciastych kształtów, a jednocześnie zachowała podobne rysy, przez co z daleka widzimy, że jest to Duster. Same światła również prezentują się przyzwoicie i przyjemnie łączą się z grillem oraz nowym emblematem producenta. Mamy też prawdziwe przeloty powietrza w rogach zderzaka. Jest to coś, czego nie spodziewałem się zobaczyć w budżetowym SUV-ie. Co więcej, zwiększyły one stabilność pojazdu przy wyższych prędkościach. Jednak najciekawiej prezentuje się materiał, z którego wykonano zderzaki oraz nakładki na nadkolach i progach bocznych. Nie jest on lakierowany, tylko gruntowanie barwiony. Dzięki czemu przy ewentualnym problemie nasze uszkodzenie nie będzie tak rzucało się w oczy.
Test wideo Dacii Duster:
Z boku znajdziemy zaakcentowany nadkola, które potęgują wrażenie masywności tego samochodu, charakterystyczną „fajkę”, która jest teraz bardziej kanciasta. Znajdziemy tu także wyróżnik wersji Extreme, a mianowicie obudowy lusterek bocznych zostały wykończone w charakterystycznym miedziano-złotawym czy też miedziano-rdzawym kolorze. W standardzie dostajemy także 17-calowe felgi, jednak na pokładzie testowanego przeze mnie egzemplarza znalazły się opcjonalne 18-calowe obręcze. Z kolei z tyłu znajdziemy element, który wygląda najbardziej widowiskowo. Mianowicie nowe tylne światła, które stylem wykończenia nawiązują do poprzednika, jednak prezentują się zdecydowanie nowocześniej. Mamy też kufer, który pomieści naturalnie 348 litrów. Z kolei po złożeniu tylnych foteli uzyskujemy maksymalnie 1414 litrów. Niestety 50-litrowa butla z gazem robi swoje, więc tracimy blisko 200 litrów względem najbardziej praktycznego wariantu Dustera. Mamy za to uchwyty YouClip, które pozwalają nam zamocować dodatkowe akcesoria i jest to bardzo fajny bajer. Podobnie jak mata z motywem górskim, która chroni nasz bagażnik przed zabrudzeniem.

Prostota i intuicyjność
Dacia niezmiennie stawia na proste i intuicyjne rozwiązania, dzięki czemu bez problemu odnajdziemy się w kokpicie oraz w samych ekranach. Widać także, że rumuńska marka przykłada większą uwagę do jakości wykorzystywanych materiałów. Wnętrze nadal jest twarde i plastikowe, jednak czujemy w nim powiew nowoczesności. Ma być solidnie i tak jest, ale nie wszędzie. Niektóre elementy potrafią skrzeczeń, co nie każdemu przypadnie do gustu. W interiorze ponownie znajdziemy akcenty dedykowane dla wersji Extreme w postaci wykończenia kratek nawiewu. Warto wspomnieć, że dostajemy także fizyczny panel do obsługi klimatyzacji, który doceni wiele osób. Tego akurat się spodziewałem, gdyż znajdziemy go w całej grupie Renault, podobnie jak przycisk „Perso” od personalizacji systemów bezpieczeństwa. Ponownie jednym przyciskiem możemy przywrócić nasze ustawienia asystentów bezpieczeństwa.
Mamy też fotele wykończone specyficznym materiałem, który rzekomo jest łatwy w czyszczeniu. Miałem tym samochodem do pokonania ponad 1000 km, więc miałem pewne obawy, co do poziomu wygody siedzeń. Na szczęście moje obawy okazały się bezzasadne i po przejechaniu kilkuset kilometrów moje plecy nadal nadawały się do użytku. Warto wspomnieć, że zarówno fotele, jak i kierownica są podgrzewane. W kokpicie znajdziemy także pokrętło od trybów jazdy, które dostaniemy wyłącznie w Dusterach wyposażonych w napęd na obie osie. Poza typowymi trybami jazdy możemy również zablokować tylny napęd, aby samochód wciąż z niego korzystał. Takie ustawienie o dziwo świetnie sprawdza się w off-roadzie, ale o tym opowiem później. Nie zabrakło także ładowarki indukcyjnej oraz fizycznych przycisków na kierownicy.

Kilka praktycznych rozwiązań i ogrom miejsca
W testowanym przeze mnie egzemplarzu otrzymałem także 10-calowy ekran. Natomiast w tańszych wersjach dostajemy 7-calowy wyświetlacz. Ekran jest bardzo prosty i docenią go klienci, którzy nie potrzebują rozbudowanego infotainmentu i wystarczą im wszelkie podstawowe funkcję. Prawdę mówiąc w dużej mierze będziemy z niego korzystali, aby wyświetlać naszą nawigację poprzez Android Auto oraz Apple CarPlay. Te są bezprzewodowe. Poza tym w głównym ekranie możemy podziwiać jak samochód żongluje napędami. Mamy też podgląd na nasze wskaźniki terenowe czy widok z systemu kamer. Ten niestety nie jest porywający ze względu na kiepską jakość kamer.
Natomiast zegary są przyzwoite i dostarczają nam wszelkich niezbędnych informacji, ale o dużych możliwościach personalizacji zapomnijcie. Dostajemy do wyboru trzy widoki wyświetlanej zawartości i możemy jedynie zmieniać zawartość prawego panelu. Warto pochwalić Dacię za zintegrowanie zegarów z tym nietypowym układem napędowym. W zależności od paliwa z jakiego obecnie korzystamy samochód automatycznie przelicza zasięg i wyświetla go na naszych zegarach. Po zmianie benzyny na gaz i odwrotnie od razu ponownie kalkuluje nasz zasięg.
Zajrzyjcie również na nasz kanał na YouTube
Mamy też ogrom przestrzeni dla naszych pasażerów, a przynajmniej na nogi i kolana. Dacia Duster mierzy 4343 mm długości, 1813 mm szerokości, 1656 mm wysokości oraz może pochwalić się rozstawem osi mierzącym 2657 mm. Prawdę mówiąc, gdy zapakowałem do tego samochodu trzech pasażerów, to jedyne co im doskwierało to brak kratek nawiewu z tyłu oraz wysokość dachu. Nad głową moglibyśmy dostać nieco więcej miejsca. Z tyłu znajdziemy też uchwyty na akcesoria z serii YouClip i niestety wyłącznie one pozwalają nam zamontować cupholder w tylnym rzędzie siedzeń. Nie znajdziemy tam także żadnego podłokietnika.

Gaz, miękka hybryda i silnik elektryczny… co mogło pójść nie tak?
Jak wspomniałem na wstępnie dostaliśmy bardzo specyficzny układ napędowy. Jego sercem pozostaje 1,2-litrowy benzyniak, który serwuje nam 140 KM mocy oraz 230 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Jest on wspierany przez układ miękkiej hybrydy i odpowiada za napędzanie przedniej osi. Z kolei na tyle znajdziemy dodatkowy silnik elektryczny, który w szczytowym momencie serwuje nam 31 KM mocy oraz 80 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Ten przekazuje cały moment obrotowy wyłącznie na tył. Systemowo mamy do dyspozycji 154 KM mocy, jednak… obie osie nie zostały połączone żadnym wałem napędowym. Więc mamy trochę oszukany napęd 4×4. Do tego silnik elektryczny korzysta z dwubiegowej przekładni. Ta przy niższych prędkościach zapewnia nam wyższy moment obrotowy. Z kolei przy wyższych prędkościach sprawia, że praca całego układu jest cichsza. Brzmi specyficznie, a jak wypada w praktyce? Różnie.
Jak łatwo się domyślić takie liczby nie czynią z Dustera demona prędkości i pierwsza setka wskoczy na licznik po ponad 10 sekundach. Nie oczekiwałem po tym samochodzie nie wiadomo jakiej dynamiki, jednak przekładnia nie poprawia sytuacji. Sześciostopniowy automat jest bardzo ospały i wyprzedzanie tym samochodem to prawdziwa katorga. Ratują nas nieco manetki umieszczone za kierownicą, które pozwalają nam zredukować bieg, co zdecydowanie docenimy podczas wyprzedzania. Poza tym samochód potrafi szarpać przy przyśpieszaniu, co nie jest zbyt komfortowe. Oczywiście wpływ na to ma żonglowanie napędami. Gdy podejrzymy sobie ustawienia naszego napędu na ekranie, to ilość zmian jest zaskakująca. Natomiast myślę, że w tych dwóch aspektach Dacia ma duże pole do poprawy. Do tego mamy naprawdę przeciętne wygłuszenie.

Rumuński off-road i niezła ekonomia
Jednak z drugiej strony cały ten zestaw napędowy nieźle sprawdzi się w off-roadzie. Nie mówię tu tylko o szutrowych drogach, lecz błocie i piachu. Duster bardzo pozytywnie mnie zaskoczył swoimi zdolnościami terenowymi. Do tego mamy kąt natarcia 31 stopni, więc możemy nim poszaleć. Pomimo niewielkiej mocy silnika elektrycznego ten daje sobie radę w terenie. Nie odstaje także na utwardzonych drogach. Przy żeglowaniu, a nawet delikatnym smaganiu pedału gazu możemy jechać wyłącznie na samym prądzie. Mamy wówczas tylnonapędową Dacię. Akumulator o pojemności 0,84 kWh sprawdza się w tym samochodzie idealnie i nie jest nam potrzebna większa bateria.
Wszystko to przekłada się na niezłą ekonomię. Dostajemy 50-litrowy zbiornik na gaz oraz 50-litrowy bak, co pozwoli nam przejechać ponad 1400 km bez odwiedzania stacji benzynowej. Do tego dzięki hybrydowemu układowi napędowemu często ruszamy na prądzie i rzekomo możemy na nim przejechać do 60 procent czasu w mieście. Rzeczywiście pomimo słabego silnika elektrycznego, to potrafiłem przy normalnym ruchu miejskim jeździć kilkadziesiąt sekund na prądzie, co jest wynikiem niezłym. Jak nasze zużycie prezentuje się w liczbach? Przy 140 km/h spalałem blisko 10 litrów gazu, natomiast w mieście są to wyniki na poziomie 8,0-8,5 litrów gazu. Miałem okazję zabrać się tym samochodem w trasę i pokonać blisko 1000 km. Przy czterech osobach na pokładzie oraz przy w pełni załadowanym samochodzie spalałem 11,5 l gazu na autostradzie i prawie 8-litrów benzyny. Nadal nie są to złe wyniki. Całość dopełnia nam w miarę komfortowy układ kierowniczy i dobrze skrojone zawieszenie, które świetnie sprawdzało się w trasie jak i w podziurawionej Łodzi.

Ile za to cacko?
Zapłacimy za tego specyficznego Dustera zarazem dużo i mało. Patrząc na cennik Dacii, gdzie podstawowy Duster startuje od kwoty 82.000 złotych to dużo. Ten specyficzny układ napędowy startuje od 119 900 złotych, z kolei wersja Extreme to już wydatek rzędu 125 900 złotych. Po dorzuceniu opcjonalnego wyposażenia za testowany przeze mnie samochód wydalibyśmy 137 500 złotych. Drogo jak za Dustera. Oczywiście, żeby dostać sensownie wyposażony egzemplarz trzeba zapłacić 100-110 tysięcy złotych, więc podstawowy wariant nie jest idealnym wyznacznikiem. Natomiast patrząc po konkurencji jest to cena przyzwoita.
Dacia Duster hybrid-G 150 4×4 jest specyficzna i raczej skierowana do wąskiego grona klientów. Nie każdy potrzebuje napędu na obie osie i to tak skomplikowanego jak w Dusterze, choć muszę przyznać, że w off-roadzie daje rade. Do tego ta cena, 137 500 złotych za Dustera. Myślę, że nie każdy miłośnik tego modelu byłby w stanie przełknąć tę cenę. Do tego mamy ospałą skrzynię biegów oraz szarpnięcia przy niższych prędkościach. Jest to po protu denerwujące. Dacia pokazała, że może wrzucić wszystko co posiada do jednego samochodu. Jednak ta mieszanka ma swoje mocne i słabe strony.
Damian Kaletka
Galeria Dacia Duster Extreme:


































Dane techniczne Dacia Duster Extreme:
Silnik: 1,2-litrowy z miękką hybrydą + silnik elektryczny
Moc systemowo: 154 KM
Maksymalny moment obrotowy: 230 Nm
Skrzynia biegów: 6-stopniowa, dwusprzęgłowa
Napęd: 4×4
0-100 km/h: 10,4
Prędkość maksymalna: 180 km/h
Cena: od 82 000 złotych, testowany egzemplarz 137 500 złotych







