Dacia Duster w odmianie hybrydowej ponownie zawitała w skromne progi naszej redakcji. Postanowiłem zabrać ją w trasę nad polskie morze, by sprawdzić jak ten napęd poradzi sobie w dłuższej trasie.
O bestsellerze rumuńskiej marki napisano już w zasadzie wszystko. Nie ma co ukrywać, iż jest to naprawdę udany projekt, który na przestrzeni kilkudziesięciu lat na rynku ewoluował z taniego samochodu dla rybaków i leśników do środka transportu, którego nie trzeba się wstydzić. Wręcz przeciwnie, można się nim chwalić przed sąsiadem.
Napęd Dustera to główny aspekt, którym się zajmę
Zacznijmy od opisania tego, co siedzi pod maską Dacii. Jest to przede wszystkim wolnossąca jednostka 1.6 o mocy 90 KM i momencie obrotowym na poziomie 148 Nm. Wsparciem jest oczywiście silnik elektryczny, który ma 49 KM i 205 Nm. Sumarycznie mamy tu zatem 140 KM i od 148 do 205 Nm. Całość jest spięta ze skrzynią Multi-mode, która posiada tak jakby 4 przełożenia dla silnika spalinowego i 2 dla elektrycznego. Dzięki takiemu rozwiązaniu otrzymujemy całkiem pokaźną liczbę kombinacji i możliwości pracy całego układu napędowego (ponoć jest ich 15).

Jak to wszystko działa w praktyce? Otóż w mieście auto bardzo chętnie i często korzysta z dobrodziejstw silnika elektrycznego. Akumulator trakcyjny jest niewielki, bo ma tylko 1.2 kWh (choć na ekranie za kierownicą znalazł się optymistyczny wskaźnik naładowania), więc w trybie w pełni elektrycznym przejedziemy maksymalnie 4 kilometry, ale trzeba mieć sporo cierpliwości i samozaparcia, zwłaszcza że podczas jazdy naładowanie akumulatora rzadko kiedy spada poniżej 40%. Mimo wszystko Dacia dosyć sprawnie żongluje dostępnymi opcjami i silnikami. W tych trudniejszych momentach wspiera silnik spalinowy elektrykiem czy to dostarczając mu potrzebnej mocy czy też wyłączając go i przechodząc w tryb bez emisyjny, by oszczędzać paliwo. Efektem tego jest pewne niezdecydowanie napędu i swego rodzaju brak kontroli nad tym jak zachowa się napęd. Jeśli jednak zaufacie elektronice to otrzymacie płynną pracę silników, niezłą dynamikę i naprawdę niskie zużycie paliwa. Mi udało się zejść z wynikiem do około 5.8 litra na każde 100 kilometrów. Jeśli się postaracie to zejdziecie nawet do okolic 4 litrów, ale trzeba wtedy znaleźć w sobie wewnętrznego 70–latka.
W trasie zaczynają wychodzić pewne bolączki hybrydowego Dustera
Na pokład Dacii wrzuciłem 4 osoby i trochę bagaży. Nikt nie narzekał na brak miejsca. Pasażerowie z tyłu dostają sporą ilość przestrzeni w każdej płaszczyźnie, a do bagażnika o pojemności 430 litrów (pozostaje wersje silnikowe mają od 453 litrów do 517) powinno udać się wam zmieścić wszystkie najpotrzebniejsze gadżety na wyjazd.

Przechodząc jednak do sedna. Poza terenami zabudowanymi napęd Dustera zaczyna lekko niedomagać. Silnik spalinowy podczas przyspieszania wchodzi na wyższe partie obrotów, by dać z siebie maksimum. Oczywiście wciąż może liczyć on na pomoc ze strony elektryka, jednak i tak każdy manewr wyprzedzania czy rozpędzania się po wyjeździe z MOP-u trzeba planować z odpowiednim zapasem. Warto też przygotować się na leniwą pracę przekładni, która nie śpieszy się ani z redukcjami, ani z przechodzeniem pomiędzy następnymi kombinacjami. W momencie dynamicznego przyspieszania zaczyna tez ona lekko szarpać. Niemniej jednak Duster nie ma problemu z utrzymaniem przelotowej prędkości na poziomie 140 km/h i nie jest męcząca w trasie. Jej dynamika jest znacznie gorsza niż w mieście, ale czy to na drogach szybkiego ruchu czy autostradach pozwala komfortowo przemierzać kolejne kilometry. Wyciszenie kabiny jest przeciętne, ale świetnie zestrojone zawieszenie pozwala odpocząć i daje zaskakująco dużo pewności. Im bardziej dziurawa droga tym Duster czuje się na niej lepiej, a na gładkich asfaltach zapewnia ono wysoką stabilność. Układ kierowniczy nie jest specjalnie precyzyjny, ale też nie trzeba nim kręcić jak sterem w statku, by utrzymać się na wybranym pasie.
Ekonomia? W mojej ocenie równie dobra jak w mieście. Jeżdżąc po drogach krajowych z prędkościami w okolicach 90 km/h Duster zużywał około 5 litrów bezołowiowej. Przy 120 km/h potrzebował jej już 6 litrów, a przy 140 km/h 7.5 litra.

Kiedyś to były tanie Dacie
Owszem, były. Przy okazji były też mniej urodziwe, bardziej plastikowe wewnątrz i znacznie mniej bezpieczne. Obecnie Duster zaczyna się od kwoty 82 000 zł za bazową wersję Essential wraz z 100–konną jednostką na LPG. Za hybrydę trzeba wyłożyć przynajmniej 112 100 zł, a testowana przez nas odmiana Extreme to wydatek minimum 118 100 zł. Po dołożeniu kilku opcji końcowa cena testowanego egzemplarza osiągnęła 128 200 zł. Konkurencja? W podobnym budżecie z napędem hybrydowym jest tylko ta z Chin pod postacią między innymi MG ZS, które cenowo wypadnie o około 15 000 zł taniej lub Jaecoo 7 Super Hybrid, będące od Dacii większe i droższe o 30 000 zł. Cała reszta przybyszów z Azji nie oferuje w tej klasie napędu hybrydowego.

Duster jest samochodem uniwersalnym, choć większość swojego życia spędzi w mieście. W okresie wakacji zabierze ze sobą rodzinę na wyjazd i w każdych warunkach sprawdzi się bardzo dobrze. Być może nie jest już tak tania jak kiedyś, ale z biegiem lat zmieniła się nie do poznania. Odmiana hybrydowa jest ciekawa ofertą, jednak brakuje mi w niej napędu na obie osie, by była wersją kompletną i ostateczną.
Jakub Głąb
Zdjęcia Dacia Duster Extreme Hybrid 140:






















Dane Techniczne Dacia Duster Extreme Hybrid 140:
Silnik: R4, wolnossący, hybrydowy
Pojemność: 1598 cm3
Moc układu: 140 KM
Maksymalny moment obrotowy układu: 148 – 205 Nm
0–100 km/h: 10,1 s
Prędkość maksymalna: 160 km/h
Skrzynia biegów: Multi – mode, automatyczna
Cena: 82 000 zł (podstawa), 128 200 zł (testowana)








Komentarze 1