Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige – na ryby i na grzyby

Przy Dacii Duster warto zadać sobie pytanie ‘czy cena czyni cuda?’

Chyba jestem za bardzo rozpieszczony. W tym momencie nie wyobrażam sobie nowego samochodu bez pewnych elementów, które normalnym ludziom nie przyszłyby do głowy. Rzadko też przejmuję się tym ile auto kosztuje lub ile wynosi jego rata leasingowa. Po prostu podchodzę do testów na zasadzie “to mi się podoba, a to już nie”, niezależnie czy autem jest Citroen C1 czy Mercedes S560. Mam też wrodzoną alergię na przeciętne samochody, więc test Dacii Duster był sporym wyzwaniem. Na dodatek dostałem chyba najbardziej mainstreamową wersję z silnikiem 1.0 TCe o mocy 100 koni i napędem na przód.

Terenówka jak się patrzy

Subaru ma swój słynny niebieski, Ferrari czerwony, a Dacia? Mi się z tą marką kojarzy właśnie ten kolor, który widzicie na zdjęciach – Orange Atacama. Dla mnie to raczej brązowy, ale być może się nie znam na kolorach. Istotne jest to, że Duster z wyglądu mi się podoba. W drugiej generacji auto wyraźnie poprawiło się stylistycznie, nie tracąc nic z zalet poprzednika. Patrząc na jego spory prześwit mam też nieodparte skojarzenia z prawdziwymi terenówkami w typie Land Cruisera.

DSC 3564 1024x683 Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby
Kwadratowe lampy tylne to wyróżnik Dustera II. Podobny motyw ma Jeep Renegade.

Pozostały napompowane nadkola i fajnie podnosząca się dolna linia okien. Przedni pas jest niemal identyczny, jedynie z kosmetyką grilla i świateł. Z tyłu chyba najłatwiej poznać nowego Dustera – kwadratowe tylne lampy z kierunkowskazami w formie ‘plusa’ wyróżniają to auto na ulicy. Zmiana pokoleniowa w Dacii odbyła się bez rewolucji stylistycznej i myślę, że to właściwa droga.

Pojemność, nie jakość

Wnętrze Dustera przytłoczyło mnie swoją topornością. Nie jest tu aż tak czarno jak w niektórych autach użytkowych, ale elementów ozdobnych nie ma zbyt wiele. Jednym z nich jest panel klimatyzacji automatycznej ze srebrnymi pokrętłami dostępny za dopłatą 1300 zł. Niestety siedząc w środku Dustera rzucają mi się w oczy oszczędności. Przykładowo przyciski podgrzewanych foteli – są przy siedzisku fotela (mniej kabli), a nawet nie mają żadnego podświetlenia i żadnej diody sygnalizującej o włączeniu funkcji. Podobnie przyciski na kierownicy nie mają podświetleń. Nawiewy zrobiono tak, by miały jak najmniej ruchomych części. Bije w oczy skromność oświetlenia wewnętrznego.

DSC 3581 1024x669 Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby
Proste wzornictwo, przestarzałe multimedia i toporne plastiki. Krótka charakterystyka wnętrza Dustera.

Jakość to nie jest mocna strona wnętrza Dacii, ale 4 dorosłe osoby będą tu podróżować wygodnie. Zaskoczył mnie też regularny, głęboki i płaski bagażnik. Ma 445 litrów i bez problemu połknie bagaże 4 osób, sprzęt wędkarski czy kilkanaście koszyków z grzybami. Irytuje mnie tylko jeden szczegół – z moim wzrostem (175 cm) nie potrafiłem tak wysiąść z auta, by nie dotknąć nogą progu. W deszczu czy błocie brudna nogawka murowana.

Duster tylko z turbo

Jeszcze niedawno Duster był dostępny z oldskulowym silnikiem wolnossącym. Wtedy idealnie wpisywał się w potrzeby konserwatywnego klienta, ale normy emisji spalin są nieubłagane. Teraz można mieć benzynowego Dustera z silnikiem 1.0 TCe (100KM) lub 1.3 TCe (130-150 KM). Wysokoprężne odmiany ograniczają się do silnika 1.5 dCi 95 lub 115 KM. We wszystkich przypadkach manualna skrzynia jest jedynym wyborem. Różni się tylko liczbą przełożeń w zależności od silnika. Żeby mieć napęd 4WD trzeba wybrać mocniejszego diesla – to kosztowny zakup. Mimo to Dacia pozostaje najtańszym samochodem nowym z napędem na wszystkie koła – ceny takiego Dustera zaczynają się od 73 900 zł.

DSC 3590 1024x683 Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby
Bagażnik mieści 445 l i jest jednym z mocnych punktów samochodu.

Nasz egzemplarz to mainstream – takich będzie na drogach najwięcej. Jest w nim silnik 1.0 TCe 100 KM i 5-biegowy manual. Napęd przenoszony jest oczywiście na przednie koła. Taka konfiguracja nie zachęca do wjeżdżania w jakikolwiek grząski teren. Na asfalcie Dacia czuje się najlepiej. Litrowy silnik nie ma najlepszej kultury pracy, co przy słabym wygłuszeniu kabiny daje się trochę we znaki. Na szczęście oferuje przyzwoitą dynamikę jak na tak duże auto. Spalanie można utrzymać poniżej 7 l/100 km w trybie mieszanym.

Cena czyni cuda?

Próbując napisać coś na temat Dustera nie sposób ominąć jego nad wyraz atrakcyjny cennik. Wersje z silnikiem diesla i 4WD są drogie, ale ile takich wyjedzie z salonów? Niewiele, a najbardziej rozsądne odmiany silnikowe można mieć naprawdę tanio. Nasz egzemplarz w wersji Prestige i kilkoma dodatkami kosztuje jakieś 68,1 tys. zł. Osobiście wolałbym dołożyć do silnika 1.3 130 KM kolejne parę tysięcy, ale z wyposażenia jest tu już wszystko co potrzebne. Wada jest taka, że wszelkie multimedia, grafiki i tego typu rzeczy w Dusterze wyglądają i działają jak w innych samochodach 10 lat temu. Mam wrażenie, że to specjalny zabieg, aby rozróżnić targety na Dacię Duster i zbudowanego na podobnych podzespołach Renault Captur. Ten drugi ma już na pokładzie wszystko, co Renault ma obecnie do zaoferowania.

DSC 3578 1024x683 Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby
Ekran 7″ tylko w wersji Prestige, Niestety działa tak samo jak wygląda.

Patrząc na statystyki sprzedaży Dacii i Renault trzeba przyznać, że są efekty tej polityki. Duster idzie jak ciepłe bułeczki w całej Europie. W Polsce króluje w liczbie sprzedanych samochodów osobom fizycznym, co tylko potwierdza jego zdroworozsądkowy charakter. W takim razie czy cena czyni cuda? Nie, to po prostu mądre pozycjonowanie i strategia rynkowa koncernu Renault.

Dacia Duster – podsumowanie

W motoryzacji uwielbiam rzeczy nieprzeciętne, wyróżniające się w swoim rodzaju. Gdy producent auta dąży w jakimś sensie do doskonałości w swoich produktach jest to o wiele bardziej fascynujące. Z tego powodu bardzo do mnie przemawia pierwszy Lexus LS – to auto miało położyć na łopatki samego Mercedesa S. Stała za nim głębsza filozofia niż tylko transport ludzi z punktu A do punktu B.

DSC 3573 1024x683 Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby
Wygląda jak terenówka, ale z napędem na przód nie radzę zapuszczać się daleko od asfaltu.

Z tego powodu mam problem z Dusterem. Owszem, jest to tani samochód, który wielu klientom sprawdzi się w 100%. Gdy trzeba dojechać na działkę, nad wodę lub w zimie auto ma pokonywać nieodśnieżone szlaki – Duster może się okazać wygodny. Nie stoi za nim jednak żadna większa filozofia niż bycie po prostu tanim. To strategia biznesowa, nie żaden głębszy zamysł. W tym samochodzie nie ma ani jednego bezwzględnie dobrego elementu. Zawsze z tyłu głowy trzeba mieć tą świadomość niskiej ceny i tym tłumaczyć sobie przeciętność.

Bartłomiej Puchała

Wygląd:%name Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby (7 / 10)
Wnętrze:%name Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby (5 / 10)
Silnik:%name Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby (6 / 10)
Skrzynia:%name Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby (5 / 10)
Przyspieszenie:%name Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby (5 / 10)
Jazda:%name Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby (4 / 10)
Zawieszenie:%name Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby (7 / 10)
Komfort:%name Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby (6 / 10)
Wyposażenie:%name Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby (7 / 10)
Cena/jakość:%name Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby (9 / 10)
Ogółem:%name Test: Dacia Duster 1.0 TCe Prestige   na ryby i na grzyby (61/100)

Galeria

Dane techniczne

Silnik: R3, turbobenzynowy
Pojemność: 999 cm³
Moc: 100 KM przy 5000 obr/min
Maksymalny moment obrotowy: 170 Nm przy 2750 obr/min
Skrzynia biegów: manualna 5b
Napęd: przedni
0-100 km/h: 12,5 s
V-max: 173 km/h
Zbiornik paliwa: 50 l
Cena: Prestige od 60 900 zł, testowany 68 100 zł

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.