Cupra Terramar nie dominuje reklam i nagłówków, choć ma ciekawszy design niż bardziej popularne modele swojego segmentu.
Niekwestionowanym liderem Cupry w Polsce jest Formentor. Jego sportowe geny i atrakcyjny wizualnie design zgromadziły już tysiące zwolenników. Na popularność tego modelu na pewno ma też wpływ brak bezpośredniego odpowiednika w gamie innych marek koncernu VAG. Z Terramar historia jest inna – choć nie wygląda, jego bardzo bliskim krewnym jest Volkswagen Tiguan. Volkswagenów na drogach widać sporo, Cupry Terramar jak na lekarstwo – czy coś poza ceną ma wpływ na tę dysproporcję?
Aby to sprawdzić, wypożyczyłem na kilka dni hybrydową odmianę Cupry Terramar. Samochód był w dość bogatej konfiguracji z napędem e-HYBRID o mocy 272 KM i niemal kompletnym wyposażeniem. Jego atutami są 20-calowe felgi o ciekawym wzorze czy efektowny lakier Dark Void – w słońcu lekko fioletowy, w cieniu stonowany szary. Tak wyposażone auto kosztuje w tym momencie cennikowo ponad 280 tys. zł. Bez opcji i rabatów byłoby to 246 900 zł brutto.
Rodzinne zależności
Jednym z powodów szybkiej kariery Cupry w Europie na pewno jest design. Połączenie ostrych linii z często nietypową kolorystyką jest na rynku czymś świeżym i ujmującym. Wystarczy spojrzeć na testowane auto – nie dość, że lakier mieni się w słońcu na fioletowo, to mamy tu jeszcze skórzaną tapicerkę w ciemnofioletowej tonacji. Do tego sporo różnych materiałów, faktur i wzorów tworzy tutaj klimat segmentu premium. Nie podchodzę jednak do Terramar bezkrytycznie. Osobiście uważam, że tylny zderzak z potężną imitacją dyfuzora to już lekka przesada. W końcu to nie jest samochód sportowy, tym bardziej z hybrydą.




Nie tak dawno jeździłem testową Cuprą Leon, więc wsiadając do Terramar poczułem silne deja vu. Identyczna kierownica i zegary, zbliżony układ wnętrza, te same multimedia. Różnica jest jednak w samym wsiadaniu – Terramar to SUV, więc łatwiej zająć miejsce w kabinie, a największą różnicą poczują pasażerowie z tyłu. Kompaktowy Leon, nawet kombi, nie jest w stanie dać takiej przestrzeni jak Terramar. Nie przeszkadza w tym nawet opadająca linia dachu. W kategorii bagażnika prawie remis – Leon może zaoferować 470 l, Terramar 450 l.
Terramar z hybrydą
Różnicy próżno szukać pod maską, bo zarówno Leon, jak i Terramar, mają bliźniacze napędy. Testowana hybryda – mocniejsza z dwóch – opiera się na silniku 1.5 TSI (177 KM), a dodatkowo mamy tu motor elektryczny 116 KM. Taki zestaw zapewnia niezłe osiągi, choć trudno je uznać za “sportowe”. Pierwsze 100 km/h w 7,3 s, maksymalnie 215 km/h i napędzane jedynie przednie koła. Jeśli mam szukać różnic na siłę, w Terramar inaczej obsługuje się 6-stopniową skrzynię DSG. Zamiast przełącznika na środku kabiny jest wybierak przy kierownicy obsługiwany identycznie jak na przykład w elektrycznym Volkswagenie ID.3. Są też manetki, ale tak jak w innych Cuprach, moim zdaniem umieszczono je za daleko od dłoni kierowcy.
W praktyce silnik elektryczny jest tym, na którym inicjowany jest ruch samochodu. Dopiero po kilku sekundach, gdy mocniej wciskasz pedał gazu, do akcji wkracza silnik benzynowy i dokłada swój moment obrotowy. W Leonie narzekałem na integrację obu typów napędu i tu sytuacja jest identyczna. Spalinowe TSI włącza się z werwą, nieraz z aż nieprzyjemnym szarpnięciem. Silnik spalinowy sam w sobie ma niezbyt przyjemny dźwięk, więc przy korzystaniu z osiągów miałem wrażenie, że bardzo się męczy. Mam mieszane uczucia – niby pod nogą spore stadko koni mechanicznych, za to korzystanie z pełni ich potencjału wydaje się nienaturalne i szkodliwe dla auta.




Co innego gdy chcesz jechać płynnie. Prądu w baterii starcza na ponad 100 km, więc póki bateria trzyma, spalanie jest znikome. Benzyniak uruchamia się sporadycznie, więc jest cicho i komfortowo. Przy regularnym ładowaniu naprawdę rzadko będziecie odwiedzać stację paliw – zbiornik 45 l wystarczy na całe tygodnie jazdy na co dzień. Dopiero w trasie jego pojemność staje się problemem, bo przy prędkościach autostradowych Terramar zużywa dokładnie tyle, na ile wskazywałyby jego masa i rozmiar. W moim teście po wyczerpaniu baterii spalanie rosło do mniej więcej 7,5-8 litrów na “setkę”.
Terramar za kierownicą
Niezależnie co sądzę o napędzie, Cupra wyglądem obiecuje trochę sportowego pazura. Zaczyna się dobrze, bo na kierownicy są dwa kluczowe przyciski – start/stop i tryby jazdy. Fotel przyjemnie otula ciało kierowcy i jest przy tym całkiem wygodny, a skóra zdaje się być wysokiej jakości. Przed oczami kierowca ma dwa łukowate przetłoczenia na masce. Wydaje się, jakby pod spodem prężyły się mięśnie gotowe do sprintu.
Sama czynność uruchamiania auta przyciskiem na kierownicy już daje poczucie czegoś wyjątkowego. Byłoby bardziej “wow” gdyby od razu pojawiał się jakiś dźwięk, ale to przecież plug-in. Dźwięki można uruchomić drugim przyciskiem wybierając jeden z najbardziej ekstremalnych trybów – CUPRA. To stworzona przez producenta kompozycja ustawień mająca idealnie pasować do temperamentu Terramar.
Faktycznie, jest to tryb w którym spędziłem większość testowych kilometrów. Napęd jest najbardziej skory do współpracy, kierownica działa z przyjemnym wyczuciem, a zawieszenie nie jest jakieś skrajnie twarde. Do tego dźwięk – co prawda emitowany z głośników – ale na pewno przyjemniejszy niż naturalne odgłosy silnika TSI. Jest w tym podkładaniu dźwięku element zbędnego teatru, ale z drugiej strony ta funkcja potrafi przyjemnie połechtać twoje ego.
Na co dzień
Osiągi to jedno, ale na co dzień bardziej cenimy sobie praktyczność i łatwość obsługi. Cupra bazuje na technologiach Volkswagena. W ostatnich latach jakość multimediów tego koncernu bywała dyskusyjna, ale w 2025 roku, po wielu aktualizacjach, system operacyjny jest już godny polecenia. Działa wystarczająco szybko i jest o wiele bardziej przejrzysty niż na początku. Pewnym problemem mogą być tylko niesławne suwaki temperatury i głośności, które zwyczajnie nie są tak intuicyjne w obsłudze jak zwykłe pokrętła. Po stronie plusów warto zapisać umiejscowienie na wierzchu przycisku asystentów jazdy, przez co wystarczą trzy kliknięcia, aby zdezaktywować uporczywe i wiecznie mylące się powiadomienia o ograniczeniach prędkości. No i przyciski na kierownicy są zwyczajne, nie haptyczne ani dotykowe.
Podsumowanie
Terramar to samochód uniwersalny – wybiorą go osoby, które szukają pojazdu do wszystkiego. Do miasta, na trasę, do poruszania się w pojedynkę, jak i z rodziną. We wszystkich kategoriach ten SUV powinien sobie lepiej lub gorzej poradzić. Jest wystarczająco dynamiczny, przestronny i bogato wyposażony. Trzeba jednak wybierać świadomie, bo plug-in ma swoje blaski i cienie. Do dynamicznej jazdy zdecydowanie lepszy będzie wariant benzynowy o mocy 265 KM. Z napędem e-Hybrid Terramar nabiera jeszcze większej uniwersalności, za to rozczaruje miłośników szybszej jazdy. W zamian oferuje możliwość poruszania się na prądzie i brak konieczności częstego tankowania drogiej benzyny. Wszystko zależy czego od takiego samochodu oczekujecie.
Sytuacja rynkowa
Najpierw o cenniku Cupry Terramar. Podstawowe odmiany tego modelu startują od około 180 tys. zł. Najtańsza hybryda o mocy 204 KM to koszt 213 800 zł, a testowany wariant zaczyna się od 246 900 zł. Mowa o wersji VZ dostępnej także jako 2.0 TSI bez układu hybrydowego – wtedy cena wynosi 231 500 zł. Skonfigurowany “pod korek” egzemplarz, taki jak w teście, będzie kosztował ponad 280 tys. zł.
Zdecydowanie mniejsza popularność Terramar w porównaniu z bliźniaczym Tiguanem może wynikać właśnie z cennika. Za przyjemniejszy dla oka design dopłaca się bowiem około 33 tys. zł – tyle wynosi różnica względem Tiguana R-Line z dokładnie tym samym napędem PHEV. Technologia ta sama, praktyczność ta sama, za to estetycznie Cupra stoi jednak półkę wyżej, stąd ta cena.
Za podobne pieniądze można też spokojnie mierzyć wyżej. W salonie BMW za 234 900 zł jest dostępne X1 plug-in o mocy 245 KM. Po doposażeniu w najbardziej popularne opcje samochód ten będzie zbliżony do testowanej Cupry Terramar. Jeśli chodzi o segment premium i auta o zabarwieniu sportowym to właściwie tyle, choć jest na rynku jeszcze sporo podobnych wielkością SUV-ów marek mainstreamowych.
Tekst i zdjęcia: Bartłomiej Puchała
Galeria Cupra Terramar VZ PHEV:





















Dane techniczne Cupra Terramar VZ PHEV:
Silnik: R4, benzynowy + elektryczny
Pojemność: 1498 cm³
Moc: systemowo 272 KM
Maksymalny moment obrotowy: 330 Nm
Skrzynia biegów: DSG-6
Napęd: na przód
0-100 km/h: 7,3 s
V-max: 215 km/h
Zbiornik paliwa: 45 l
Cena: VZ e-Hybrid od 246 900 zł (testowany 281 779 zł)









