To miał być test Cupry Formentor. Sprawy jak widać przybrały nieco inny obrót, ale płakać nie będę, bo dzięki Leonowi w wersji plug-In przeżyłem kilka swoich pierwszych razów.
Wydawać by się mogło, że przez nie taki mały staż „testowy” objeździłem już chyba wszystkie możliwe rodzaje napędów. Okazuje się jednak, że Cupry i ogólnie auta z koncernu VAG w odmianie plug-In jakoś nie zgrywały się do tej pory z moim kalendarzem. Otrzymując informację o tym, że zamiast Formentora będzie Leon Sportstourer w wersji wspomaganej prądem nawet się ucieszyłem. W planach była trasa z kompletem pasażerów na pokładzie plus trochę kilometrów po miastach więc chyba idealne warunki by ocenić sprawność tego napędu.
Zacznijmy na początek od technikaliów
W moje ręce trafiła ta słabsza odmiana plug-In, czyli 1.5 l e-Hybrid o mocy 204 KM i momencie obrotowym na poziomie 350 Nm. Silnik spalinowy to znane 1.5 l TSI generujące 150 KM i 250 Nm. Silnik elektryczny został zlokalizowany pomiędzy jednostką spalinową, a skrzynią biegów i ma on 116 KM i 350 Nm. Bateria trakcyjna ma pojemność 19.7 kWh netto i deklarowany przez producenta zasięg na około 130 kilometrów.

Przechodząc płynnie do praktyki – mi Leonem z baterią naładowaną do 100% udało się przejechać w miejskich warunkach 120 kilometrów. Średnie zużycie prądu na tym dystansie wyniosło 14 kWh. Oczywiście bateria trakcyjna nie rozładowuje się do całkowitego minimum. Zawsze jest w niej trochę „ognia” żeby w razie konieczności dodać mocy silnikowi spalinowemu. Gdy jeździmy wyłącznie na prądzie Leon zachowuje się w zasadzie jak elektryk – nie czuć zmian biegów, hamować możemy za pomocą rekuperacji, a silnik spalinowy załączał mi się dopiero powyżej 130 km/h. Jeśli zatem robicie dziennie przebiegi mniejsze niż 200 kilometrów i możecie ładować się z domu (Leon obsługuje ładowanie z mocą do 50 kW, a pokładowa ładowarka ma tutaj moc 11 kW) to podróżujecie Cuprą w zasadzie za grosze.
W momencie, gdy prąd się kończy Cupra zachowuje się jakby była wyposażona w klasyczny napęd hybrydowy. Z tą różnicą, że 6–biegowe DSG potrafi czasem szarpnąć. Miewa pewnego rodzaju zawahania, choć może to być powiązane bardziej z niezdecydowaniem napędu. Zdarzyły mi się w mieście takie sytuacje, gdzie samochód nie wiedział czy lepiej będzie przełączyć się na prąd czy może jechać na silniku spalinowym. W trasie już rozterek nie ma – korzystamy wtedy wyłącznie z tego co daje nam 1.5 l TSI. Tutaj w zasadzie przyczepiłbym się tylko do tego, że spodziewałem się nieco większej spontaniczności i ingerencji ze strony silnika spalinowego podczas przyspieszania przy wyższych prędkościach. Trzeba albo przełączyć się na jeden ze sportowych trybów jazdy albo naprawdę mocno docisnąć prawą stopę, żeby Leon zaczął nabierać prędkości tak jak przystało na 204–konne auto. W mieście dynamiki nie brakuje. Czuć tutaj wsparcie ze strony elektryka, jednak elastyczność także mogłaby być nieco lepsza.

Układ jezdny? Naprawdę dobry – Leon nie rozczarowuje swym prowadzeniem. Jest przewidywalny, stabilny i potrafi całkiem szybko złożyć się w zakręt, jeśli tego potrzebujemy. Dodatkowe kilogramy są lekko wyczuwalne, ale nie odniosłem wrażenia, żeby jakkolwiek przeszkadzały one Cuprze.
Ekonomia tego układu napędowego jest przewidywalna
Hybrydy plug-In potrafią być niekonsekwentne w zużyciu paliwa. Na tym polu Leon nie dość, że jest stały to jeszcze potrafi pozytywnie zaskoczyć. Przy pomiarach porzuciłem scenariusz naładowanego akumulatora trakcyjnego. Chciałem skupić się na jak najbardziej niekorzystnych warunkach dla tego typu napędów. W mieście w naprawdę różnych warunkach i przy różnym stylu jazdy uzyskiwałem powtarzalne wyniki na poziomie 5.5 litra. W trasie przy 120 km/h z pięcioma osobami na pokładzie Cupra potrzebowała 6.2 litra, a na autostradzie 7.5 litra na każde 100 kilometrów. Są to moim zdaniem bardzo dobre wyniki i widać w nich lekką pomoc ze strony elektryka, bo w podobnych warunkach klasyczne 1.5 l TSI zużywało o około 0.2 litra więcej na każde 100 kilometrów. Ogólnie z około 1200 kilometrów jakie zrobiłem Cuprą w ciągu tygodnia, średnie zużycie paliwa wyniosło równe 6 litrów. Największym minusem jest niestety malutki zbiornik paliwa – ten mieści zaledwie 40 litrów benzyny, choć przy tak dobrym zużyciu paliwa da się na nim przejechać około 580 kilometrów.
Ogromnym plusem według mnie jest dołożenie do komputera pokładowego osobnego zestawu danych dotyczących zużycia energii dla silnika elektrycznego. Dzięki temu możemy swobodnie patrzeć nie tylko na średnie zużycie paliwa, ale też monitorować pobór energii elektrycznej. W samych multimediach znalazło się też sporo dodatkowych opcji dotyczących silnika elektrycznego i zarządzania baterią oraz znajdującej się w niej energią.

Niemal podstawowe wyposażenie to też nowość
Samochody prasowe przyzwyczaiły mnie do występowania z maksymalnym wyposażeniem i dołożonymi wszelkimi opcjami. Tym większe było dla mnie zaskoczenie, gdy po raz pierwszy miałem okazję usiąść w totalnie bazowych fotelach pokrytych najnormalniejszą tapicerką materiałową. Wyglądają one we wnętrzu Cupry dosyć średnio, żeby nie napisać biednie i są niezbyt wygodne. Jakiś czas temu miałem okazję jechać do Berlina Cuprą Leonem z fotelami ze zintegrowanymi zagłówkami i tamte fotele są o niebo lepsze i przyjemniejsze. W tych podstawowych nie mogłem się odnaleźć i postój był konieczny już po niecałych 400 kilometrach. Na końcu skali są jeszcze kubły produkowane przez Sabelt-a, ale to całkowicie inna bajka.
Z opcji, które pojawiły się na pokładzie testowanego egzemplarza był pakiet oświetlenia ambientowego łączony z elektryczną klapą bagażnika i kilkoma innymi dodatkami oraz audio marki Sennheiser. Nie gra ono wybitnie, przy większej głośności bardzo mocno zaczyna dudnić i uwypuklać niskie tony. Plastiki w boczkach drzwi nie lubią tego i zdarza im się dawać o tym znać poprzez rezonowanie i wibracje. Testowany Leon miał też podstawowe światła przednie. Te akurat zbiorą u mnie wysokie noty, bo jak na bazowy zestaw świecą przyjemnie, jednak uważam, że warto dopłacić do matrycowych.

Poza tym to po prostu Leon Sportstourer, choć z odrobinę wykastrowanym bagażnikiem, bo w odmianie plug-In ma on 470 litrów. Klasyczne 1.5 l TSI ma kufer większy o 150 litrów, jeśli wierzyć danym technicznym. Mi podczas testu miejsca na bagaże nie zabrakło. Sama kabina jest przestronna choć mogłaby być lepiej wyciszona. W trasie wyraźnie słychać kiepską izolację nadkoli przez co wewnątrz już przy 120 km/h zaczyna być głośno. Multimedia po ostatnich zmianach wreszcie stały się używane i przyjemne do obcowania. Nadal nie jestem fanem dotykowych paneli do regulacji temperatury, ale na całe szczęście są już podświetlane.
Cennik odmiany z wtyczką jest odklejony
Jak inaczej określić bazową cenę na poziomie 204 800 zł? Dla porównania 2.0 l TSI o mocy 204 KM zaczyna się od 177 000 zł i co ciekawe pomimo takiej samej mocy jest o niemal sekundę szybsze w sprincie do pierwszej setki ze względu na napęd na obie osie oraz niższą masę. Jeśli zaś popatrzymy w dół to dopłata względem zwykłego 1.5 l TSI to aż 41 000 zł. Dorzucając do testowanego egzemplarza dwa pakiety (Edge oraz Immersive) ostateczna cena za ten konkretny egzemplarz wyniosła 212 466 zł. Nadmienię tylko, że na pokładzie nie było nawigacji wbudowanej w system czy chociażby podgrzewanych foteli. Za niemal te same pieniądze dostaniemy przytaczaną już wcześniej wersję 2.0 l TSI 4Drive z zaznaczoną niemal każdą dostępną opcją w konfiguratorze.

Pomijając jednak cenę, Leon w wersji z wtyczką zaskoczył mnie swoją uniwersalnością oraz tym, jak dobrze radził sobie w sytuacjach, gdy nie było prądu w baterii trakcyjnej. To nie jest napęd, który zmusza nas do stałego pilnowania naładowania akumulatorów, bo w przeciwnym razie nie ma mocy albo zaczyna zużywać dziwne ilości paliwa. To po prostu opcja dodatkowa dla tych, którzy mają gdzie naładować samochód korzystając tym samym z niezłego zasięgu na prądzie. I tylko Ci mogą jakkolwiek uzasadnić dopłatę do wersji Plug-In, bo każdym innym przypadku lepiej pójść w stronę klasycznych, spalinowych odmian.
Jakub Głąb
Zdjęcia Cupra Leon Sportstourer e-hybrid:



















Dane Techniczne Cupra Leon Sportstourer e-hybrid:
Silnik: R4, turbo
Pojemność: 1498 cm3
Sumaryczna moc: 204 KM
Sumaryczny moment obrotowy: 350 Nm
0 – 100 km/h: 7.9 s
Prędkość maksymalna: 220 km/h
Skrzynia biegów: 6–biegowa, automatyczna, dwusprzęgłowa
Cena: 163 800 zł (podstawa 1.5 TSI MHEV), 212 466 zł (testowana)







