Test: Cupra Formentor 2.0 TSI 310 KM DSG 4Drive – męski typ

Cupra for – MEN – tor. Nazwa zobowiązuje, ale czy zbudowany od podstaw, już bez logo Seata, podniesiony hot-hatch rzeczywiście jest męski?

Drogie Panie, nie obrażajcie się za wstępniak, który oczywiście jest trochę przekorny i tendencyjny. W końcu przyjęło się, że szybkie auto to męskie auto, a kobiety w motoryzacji odnajdują inne przyjemności, w bardziej “słodkich” i miejskich gablotach. Ach te stereotypy. Moja żona jeździ znacznie szybciej niż ja i uwielbia mocne, duże auta. Najlepiej vany.

Mimo wszystko starałem się zrozumieć po swojemu tę nazwę – Formentor, która jest jakaś nieprzyjemna do wymawiania i w ogóle jest niesympatyczna. Brzmi jak model robota z filmu sci-fi, środek na potencję albo żel do udrażniania rur. Przyznacie sami, że mam trochę racji. Podczas testu nawet kilka osób zapytało mnie, co to za auto, a ja nie umiałem powtórzyć. Eee… Formenator, Fermentor… Sami widzicie.

Nie zmienia to jednak faktu, że Cupra po Atece, która debiutowała jeszcze jako Seat, wprowadziła na rynek kolejnego SUV-a. A pozycjonuje go jako SUV-a coupe. Odważnie.

formentor 15 1024x657

Elektryzujący wygląd?

Na zdjęciach Cupra Formentor wygląda potężnie. W rzeczywistości wydaje się być autem wielkości Leona na delikatnych sterydach. Przodem i tyłem zresztą bardzo do Leona nawiązuje. Po linii bocznej również widać nowy sznyt Seatów. To oczywiście nie jest żaden zarzut. Cupra zwraca na siebie uwagę, szczególnie w nocy, gdy patrzymy na jej obłędny pas świateł LED z tyłu.

Co mi się podoba to jej muskularność. W połączeniu z szarościami i rdzawym kolorem logo – niestety nadal zupełnie nierozpoznawalnym – Formentor nie znika na ulicy. Jest widoczny i… słyszalny, ale o tym później.

formentor 21 1024x731

Wnętrze – minimalizm połączony z hiper-nowoczesnością

Formentor, po otwarciu drzwi, przenosi nas drugiej dekady XXI wieku. Pęłną gębą. Gdy jeszcze 10 lat temu pukałem się w czoło widząc przyklejony do deski rozdzielczej ekran, dzisiaj muszę się z tym faktem pogodzić. Ba. Zaakceptować, że w aucie dotykowe może być praktycznie wszystko. Tylko dalej nie rozumiem, że nikt nie zauważa jak bardzo utrudniło to korzystanie z samochodu… Jak zwykle musiałem się wtrącić. Przejdźmy zatem do meritum.

Wnętrze Cupry, tak jak w najnowszym Leonie, zostało wyczyszczone z przycisków i z drążka skrzyni biegów – do zmiany przełożeń DSG służy niewielki przełącznik. Jest też, jak na sportowe auto, dość surowe w odbiorze, ale to duży plus. Materiały wykończeniowe są niezłe, choć miejscami mogłyby być mniej twarde. Do klasy premium trochę jeszcze brakuje, ale pamiętajmy, że w podstawie Cupra Formentor (z silnikiem 1,5 TSI) startuje od bardzo przyzwoitych 124 200 zł.

Po środku deski rozdzielczej znajdziemy wspomniany ekran dotykowy, lekko skręcony w stronę kierowcy. Działanie multimediów, jak to w vagu, jest wzorowe. Ekran jest bardzo responsywny – tak to chyba się mówi (sic!), a jego grafika i szybkość działania wprawią w ekstazę każdego elektrofila. Niestety częścią funkcji sterujemy z niepodświetlanego w nocy i w ogóle trudno dostępnego w trakcie jazdy panelu umieszczonego pod ekranem. Tak, oczywiście dotykowego. Gdy chcemy włączać ogrzewanie foteli, zmienić ustawienia nawiewów, musimy błądzić palcem po niewielkiej płaszczyźnie. Ktoś tu jednak chyba czegoś nie przemyślał…

W samych superlatywach muszę ocenić kierownicę. Sportową. Świetnie uformowaną. Genialnie leżącą w rękach. Nie mniej wyśmienite są przednie fotele. Sportowe w każdym calu. Jako że jest to lekko wyrośnięty kompakt, wnętrze nie rozpieszcza nas monstrualną ilością miejsca, ale dla 3-4 osobowej rodziny powinno go wystarczyć. Całkiem sporo jest miejsca na nogi w drugim rzędzie. To ważne, w końcu 310-konnego kompakto-suvo-crossovera nie kupuje się po to, żeby ścigać się ze świateł. W każdym razie nie tylko po to. Liczą się też pasażerowie.

formentor 27 1024x683

A do rodzinnej jazdy…

Cupra Formentor nadaje się całkiem dobrze. Powiem więcej – jak odebrałem testowany egzemplarz i jechałem sobie przez miasto w trybie komfort, to zastanawiałem się, gdzie podział się ten sport. Po co tu te ponad 300 KM, skoro tak przyjemnie, miło i… CICHO pokonuje się kolejne kilometry myślałem.

Dopiero jak włączyłem tryb SPORT i dodałem śmielej gazu zrozumiałem, jak mocno myliłem się myśląc o Formentorze, jako “dzieciowozie”. To auto po prostu wyrywa do przodu, a dzięki napędowi na obie osie – choć przednia oś gra tu pierwsze skrzypce – i świetnemu układowi kierowniczemu (w niczym nieustępującemu Leonowi Cuprze III-ciej generacji) pokonywanie zakrętów to przyjemność.

Od zera do utraty prawa jazdy 4,9 sekundy. Podczas ruszania z włączonym Launch Control aż zakręciło mi się w głowie. Przeciążenia mogą rozbudzić dziecko z najgłębszego snu, dlatego nie warto przesadzać. No chyba że na torze, do jazdy po którym Formentor, mimo wyższego prześwitu, został naprawdę stworzony.

W trybie sportowym pojawia się też bardziej słyszalny, udekorowany strzałami, dźwięk wydechu, który jest dodatkowo sztucznie wspomagany przez głośniki. Znak naszych czasów. Natomiast sam motor 2-litrowy, generujący 310 KM i 400 niutów to sprawdzone źródło przyjemności. Jak pokazują dane dotyczące eksploatacji Golfów, Pasatów, Leonów, Octavii i Superbów nie jest to też silnik przesadnie awaryjny. Rozwiązano w nim wszelkie problemy z poborem oleju. Jeśli więc Formentor to tylko z tym motorem pod maską! Tym bardziej, że zużycie paliwa w mieście przy spokojnej jeździe daje się utrzymać w ryzach. 10 litrów na 100 km to osiągalny wynik. 11-13, gdy czasami mamy gdzie przycisnąć też chyba nie odstrasza, szczególnie przy 8% stawce vat na na paliwo (smile).

formentor 32 1024x683

Podsumowując

Cupra Formentor to świetne, wielozadaniowe auto. Ma to coś, co skłania człowieka do odwrócenia się w stronę samochodu po każdym jego zamknięciu oraz mało opatrzoną na mieście sylwetkę, z rzadko występującym na naszym rynku logo. Niektórym kierowcom spodoba się też podwyższona pozycja za kierownicą oraz możliwość zjechania z utwardzonej drogi w szutrową bez obaw o obicie progów.

Formentora można kupić z podstawową 150-konną benzyną pod maską 1.5 TSI, 204-konną hybrydą napędzaną 1.4-litrową jednostką TSI we współpracy z elektrykiem lub silnikiem 2.0 TSI w trzech mocach: 190, 245 i 310 KM. Dla miłośników mocy przez duże “M” jest też 2.5-litrowe monstrum o mocy 390 KM! Cena najmocniejszego Formentora startuje od 312 000 zł.

Czy zatem druga w klasyfikacji mocy i na pewno mocno sportowa odmiana 2.0 TSI 310 KM 4 Drive to dobry wybór? Biorąc pod uwagę emocje, przyspieszenie, jakość prowadzenia, wspomniany wygląd i cenę, która startuje od niespełna 210 000 zł to tak. Uważam, że to świetne auto, warte swoich pieniędzy. Coraz mniej takich na rynku, który szybciej niż myśleliśmy zapełniany jest elektrykami, więc pędźcie do salonu i ustawiajcie się w kolejce. Pewnie przyjdzie Wam trochę poczekać na swój egzemplarz, bo jak wiadomo opóźnienia spowodowane brakiem mikro chipów są coraz większe…

Adam Gieras

Wygląd:%name (9 / 10)
Wnętrze:%name (7 / 10)
Silnik:%name (10 / 10)
Skrzynia:%name (9 / 10)
Przyspieszenie:%name (10 / 10)
Jazda:%name (9 / 10)
Zawieszenie:%name (7 / 10)
Komfort:%name (6 / 10)
Wyposażenie:%name (8 / 10)
Cena/jakość:%name (8 / 10)
Ogółem:%name (83/100)

Dane techniczne Cupra Formentor 2.0 TSI 310 KM

Silnik: R4, benzynowy
Pojemność: 1984 cm³
Moc: 310 KM (228 kW)
Skrzynia biegów: DSG, 7-biegowa
Napęd: 4×4
0-100 km/h: 4,9 s.
V-max: 250 km/h
Zbiornik paliwa: 55l
Cena: od 209 000 zł

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim garażu stoją obecnie Skoda Scala Style 1.0 TSI 115 KM DSG z 2020, Mercedes W124 E-24 K-Jet, 220 KM, BMW e39 525 TDS 143 KM - ostatni Mohikanin i mój codzienny towarzysz niedoli.Nie jestem entuzjastą elektryków. Zauważam mnóstwo problemów z wprowadzeniem nowej metody napędów i z przerażeniem obserwuję jak bardzo ludzie ulegają nowej fali - w tym wielu kolegów i koleżanek po fachu. Ja z kolei wolałbym podejście "zero waste" - auto powinno służyć latami kolejnym właścicielom, z czego jak najdłużej pierwszemu z nich. Powinno być tak wykonane tak, żeby jego eksploatacja była bezproblemowa i tania. To jest podejście proekologiczne. Każde inne tylko udaje, że nim jest.