Po raz kolejny w moje ręce wpadł chiński elektryk. Tym razem był to BYD Seal czyli wyczynowy sedan rzucający rękawicę Tesli Model 3. Muszę przyznać, że ma mocny arsenał argumentów do tego starcia. Jednak z mocą ładowania i zużyciem energii skończymy w głębokim lesie.
Na wstępie muszę przyznać, że byłem bardzo ciekawy jak w praktyce wypadnie BYD Seal. Na papierze wydawał się wręcz doskonały. Świetne przyśpieszenie, niezłe wyposażenie, dobra cena oraz szeroki pakiet gwarancji. Jedynym mankamentem, o który się obawiałem była maksymalna moc ładowania. Ta rzeczywiście dawała mi się we znaki, jednak zużycie prądu było nieśmiesznym żartem.
Zanim jednak opowiem o tym jak jeździło się tym chińskim wyczynowcem w zimę spójrzmy sobie na jego wygląd. Oj, jest na co popatrzeć.

Wzbudza zachwyt i przyciąga uwagę
Zestawiając go z Teslą Model 3 uważam, że BYD Seal ma nieco lepszy design, który wyróżnia go na tle konkurencji. Oczywiście jest to moje zdanie i z pewnością znajdzie się wielu zwolenników Tesli. BYD wraz z tym modelem wprowadzał design Ocean i wyszło im to naprawdę dobrze. Choć Seal zadebiutował w 2022 roku to nie widzimy po nim upływu lat i wciąż wygląda dobrze. Dostaliśmy nisko osadzony przód z ostro zakończonym nosem, wiele wyraźnych przetłoczeń na masce oraz zderzaku, a także dodatkowy przedni splitter. Z kolei światła do jazdy dziennej przybrały postać łezki będącej przedłużeniem głównych reflektorów oraz czterech pasków świetlnych umieszczonych w rogach zderzaka. Wygląda to naprawdę dobrze, a lakier Ice Blue świetnie współgra z akcentami w kolorze błyszczącej czerni.
Z kolei na profilu bocznym pojazdu możemy dostrzec kilka wyraźnych przetłoczeń w formie opadającej fali, a także ciekawie wykończony próg boczny. Do tego dostaliśmy ciemne obramowanie szyb, ogromny panoramiczny dach, a także przyciemniane tylne szyby. Co więcej, przy tylnym słupku znalazł się akcent nawiązujący do rybich skrzeli. Całość dopełniają wysuwane klamki, 19-calowe felgi oraz czarny akcent na przednim nadkolu. Z kolei z tyłu znajdziemy ciekawie wyglądające tylne światła o oryginalnej sygnaturze świetlnej, prosty zderzak z pseudo dyfuzorem oraz oznaczenie 3,8 s nawiązujące do czasu przyśpieszenie do setki.
Zajrzyjcie również na nasz kanał na YouTube
Całościowo ten samochód wygląda świetnie, a wszystkie zabiegi aerodynamiczne pozwoliły mu uzyskać współczynnik oporu powietrza na poziomie 0,219. Dodam na marginesie, że w Tesli Model 3 współczynnik oporu powietrza wynosi 0,23. Wszystko to sprawia, że ten samochód przyciąga wzrok. Wielokrotnie stojąc na parkingu czy na ładowarce słyszałem głosy zachwytu od przechodniów. Nawet ludzie przechodzący na pasach często zwracali większą uwagę na samochód niż na ludzi idących z naprzeciwka.

Oceaniczne wnętrze
BYD pokazało także, że można podejść zupełnie inaczej do projektu kokpitu. W elektrykach często dostajemy minimalistyczny i przejrzysty design, a tutaj mamy wypas pełną gębą. Chińczycy pokazali, że można coś zrobić inaczej. Oczywiście nie zawsze nam się to spodoba, jednak należy pochwalić BYD za oryginalność i odwagę. Wielowarstwowa deska rozdzielcza została zwieńczona wybrzuszeniem nawiązującym do morskiej fali, a sama mieszanka czerni oraz błękitu robi ogromne wrażenie. Ba nawet kratki nawiewu doczekały się nie chromowanego czy czarnego wykończenia, lecz czegoś wchodzącego w odcienie błękitu. Niestety nie możemy ręcznie sterować kratkami nawiewu i odbywa się to za pośrednictwem ekranu – ot skaza na honorze BYD. Ciekawie prezentują się również czarne akcenty. Nie jest to chamskie piano black, lecz czarny plastik poprzecinany błękitnymi liniami. Dzięki temu wygląda zdecydowanie lepiej.
Mamy także podgrzewane i wentylowane siedzenia z pamięcią ustawień i trzymaniem bocznym, dwie ładowarki indukcyjne, oraz dwa porty USB. W ciekawy sposób zostały wkomponowane cupholdery, które również otacza coś na kształt fali. Do tego mamy fizyczne przyciski na zgrabnej kierownicy oraz w okolicy wybieraka do kierunków jazdy. Całościowo oceniam ten kokpit bardzo pozytywnie, jedynie drażnią mnie te nieszczęsne kratki nawiewu sterowane z poziomu ekranu.
Test wideo BYD Seal:
Do tego mamy 10,25-calowy zestaw cyfrowych zegarów, który dostarcza nam najważniejszych informacji o samochodzie. Do tego możemy za jego pomocą sterować temperaturą i mocą nawiewu, czy też sprawdzić czas przyśpieszenia od 0 do 50 i od 0 do 100 km/h. Tak, ten samochód ma timer, który wręcz zachęca nas do wciśnięcia pedału w podłogę i jak najszybszego rozładowania akumulatora. No i wisienka na cyfrowym torcie czyli 15,6-calowy wyświetlacz centralny, który możemy obracać. Naturalnie występuje on w pozycji poziomej, jednak możemy ustawić go w pionie… Możemy, ale nie działa wtedy Android Auto, Apple CarPlay i wiele innych aplikacji, tak więc to ustawienie jest według mnie bezużyteczne. Jednak sam system daje nam szerokie możliwości personalizacji samochodu i jego systemów pod nasze potrzeby. W tym również 12-głośnikowego systemu audio od Dynaudio, który gra doskonale. Jedyne czego mi zabrakło, to większych możliwości dostosowania poziomu rekuperacji. Tutaj BYD ma nad czym pracować.

Uwaga na głowę
To hasło możemy krzyknąć każdemu, kto chciałby zasiąść na tylnym rzędzie. Problemem nie jest nawet samo wsiadanie, choć tu też możemy zaliczyć niemiłe spotkanie z karoserią. Otóż ilość przestrzeni nad głową jest skromna. Osoba o wzroście powyżej 180 cm może zapomnieć o komfortowej jeździe. Sam muszę przyznać, że BYD Seal jest pierwszym samochodem, w którym przywaliłem głową o dach panoramiczny podczas robienia zdjęć. Sam jeżdżę Hyundaiem Coupe, gdzie ilość miejsca nad głową w tylnym rzędzie jest iluzoryczna. Jednak to jest coupe, a nie sedan jak w przypadku BYD. Tego miejsca jest po prostu za mało. Tak samo mało mamy miejsca na stopy. Przednie fotele są ułożone dosyć nisko, przez co nasze stopy nie mogą liczyć na zbyt wiele przestrzeni. Na tyle zabrakło mi także co najmniej trzy strefowej klimatyzacji. Prawdę mówiąc, poza dwoma portami USB ukrytymi w minimalistycznym tunelu środkowym nie znajdziemy tam nic.
Pozytywnie oceniam natomiast bagażnik BYD. Dostaliśmy 400 litrów przestrzeni załadunkowej i dodatkowy frunk o pojemności 53 litrów. Tak więc z przodu zmieścimy kable lub jakieś nasze pierdoły. Co więcej, w bagażniku znajdziemy dodatkowy schowek pod podłogą, gdzie BYD dorzuciło mi zestaw kabli oraz roletę do dachu panoramicznego. Co ciekawe, pod nią znajduje się jeszcze jeden schowek na nasz zestaw naprawczy. Do tego mamy boczną wnękę z siateczką, która idealnie sprawdzi się do apteczki czy też gaśnicy. Jak na samochód mierzący 4800 mm długości, 1875 mm szerokości, 1460 mm wysokości oraz z rozstawem osi na poziomie 2920 mm jest nieźle. Niestety producent nie podał jaką przestrzeń dostaniemy po złożeniu tylnych siedzeń.

Pedał w podłogę i kierunek na ładowarkę
BYD Seal w topowej wersji napędowej wzbudza we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony mamy napęd na obie osie, dwa silniki elektryczne dostarczające 530 KM mocy oraz 670 Nm maksymalnego momentu obrotowego, a także cudowne przyśpieszenie 3,8 sekundy do setki. Do tego wcześniej wspomniany timer wręcz zachęca do wciskania pedału w podłogę, a możliwość automatycznego dawkowania mocy na konkretne koło przez BYD sprawia, ze jazda tym samochodem to czysta przyjemność. Problemem jest natomiast maksymalna moc ładowania. Ta wynosi zaledwie 150 kW. Serio, w samochodzie rywalizującej z Teslą mamy tylko 150 kW. Jak dla mnie minimum, które powinniśmy dostać to 250 kW, a optymalnie liczyłbym na 300 kW. W obecnej sytuacji niestety spędzimy za dużo czasu na ładowarce.
Zwłaszcza, gdy mówimy o jeździe w zimę. Akumulator o pojemności 82,5 kWh podczas mojego testu zimowego pozwoliłby przejechać mi do 360 km na drogach szybkiego ruchu i to niekoniecznie jadąc 120 km/h. W mieście jest nieco lepiej i przy ekonomicznej jeździe damy radę przejechać ponad 500 km. Mi udało mi się zejść ze zużyciem energii w mieście do 14,9 kWh. Jednak muszę wspomnieć, że było to w dniach, kiedy temperatury wynosiły kilka stopni na plusie i dokładałem wszelkich starań, aby jeździć eko. W zimniejsze dni bez problemu przebijemy 18 kWh jak nie więcej. Z kolei na eskach musimy liczyć się ze zużyciem ponad 21 kwh, a jazda autostradą to prawdziwy kosmos. Przy 140 km/h nasze zużycie przekroczy 28 kWh. Tak więc odradzam takie przyjemności.
Niemniej jednak dostajemy świetne wygłuszenie, dobre zawieszenie, które świetnie radzi sobie z nierównościami oraz precyzyjnie-nieprecyzyjny układ kierowniczy. Otóż z jednej strony jest on bardzo precyzyjny, jednak z drugiej boryka się z typowo chińską przypadłością. Otóż ten samochód ma problem z jechaniem prosto. Zawsze delikatnie ściąga nas na którąś ze stron. Nie jest to tak zauważalne jak w niektórych chińczykach, jednak możemy to czas odczuć.

Tesla ma się czego bać?
Niektórzy określają ten samochód jako pogromca Tesli. Czy rzeczywiście wciąga Teslę wlotem powietrza? Niekoniecznie. Pod kątem ceny i oferowanego wyposażenia jest taniej niż w Tesli. Podstawowy wariant BYD Seal z 313-konnym napędem startuje od kwoty 215.900 złotych. I jedyną różnicą w wyposażeniu względem testowanego przeze mnie egzemplarza jest brak wyświetlacza Head-up. Z kolei testowana przeze mnie wersja Exellence kosztuje „jedynie” 235.900 złotych. Ewentualnie możemy podbić tę cenę opcjonalnym lakierem, jednak uważam, że standardowy Ice Blue i tak jest świetny.
Tak więc jest taniej niż u Tesli. Jednak moc ładowania….. pozostawia wiele do życzenia. U Amerykanów podstawowy wariant oferuje maksymalną moc ładowania 170 kW, a droższe już 250 kW, więc mamy sporą różnice. Niestety jest to różnica zauważalna. W momencie, kiedy zdecydujemy się na napęd na obie osie i mamy cudowne przyśpieszenie, to ten układ napędowy nie zachęca nas do oszczędnej jazdy. Ba mówi nam „rozładuj mnie jak najszybciej”. Powiedziałbym, że BYD Seal stanowi poważnego konkurenta dla Tesli, jednak w obecnej formie nie jest w stanie jej znokautować. Chińczycy mają pole do popisu przy okazji nowej generacji lub liftingu. Jestem natomiast pewny, że Tesla musi mieć się na baczności.
W obecnej sytuacji szczerze mówiąc chyba szybciej wybrałbym wersję tańszą z 313-konnym napędem. Dostajemy w niej nieco większy zasięg oraz napęd, który nie zachęca nas aż tak do prądożernej jazdy. Aczkolwiek nie miałem okazji nią jeździć, więc być może zmieniłbym zdanie po przetestowaniu jej.
Damian Kaletka
Zdjęcia BYD Seal Exellence:













































Dane techniczne BYD Seal Exellence:
Silnik: elektryczny
Moc: 530 KM
Moment obr.: 670 Nm
Prędkość maks.: 180 km/h
0-100 km/h: 3,8 s
Bateria: 82,5 kWh
Zasięg: 450
Cena testowanego egzemplarza: 235 900 złotych







