Z tym testem zbierałem się już od kilku miesięcy. Audi A3 Sportback to samochód, którym jeżdżę na co dzień od prawie pół roku, mógłbym powiedzieć, że poznałem go całkiem dobrze. Problem w tym, że… nie bardzo było o czym pisać. Bo A3 to taki samochód, który po prostu jest. Nie wkurza, nie zachwyca, nie zaskakuje. Wsiadam, jadę, wysiadam. Bez emocji, bez euforii, bez dramatu. A że w końcu wypadało coś o nim napisać, to siadam i próbuję zebrać w całość te wszystkie „meh” wrażenia z codziennego użytkowania.
W dzisiejszych czasach coraz trudniej o samochód, który naprawdę budzi emocje. Większość aut jest po prostu dobra, poprawna, dopracowana, przewidywalna. I choć to z perspektywy użytkownika często zaleta, to z perspektywy kogoś, kto lubi motoryzację, robi się trochę… nudno. Audi A3 idealnie wpisuje się w ten trend.
Jest na co popatrzeć
Z zewnątrz „A trójka” potrafi przyciągnąć oko. Szczególnie w zielonym lakierze District, który świetnie przełamuje niemiecką zachowawczość. To odcień, który w słońcu potrafi wyglądać elegancko, a w pochmurny dzień nabiera bardziej surowego, militarnego charakteru. Do tego 18-calowe felgi we wzorze litery „Y”, które dodają autu trochę sportowego sznytu, a pakiet Czerni Plus skutecznie wyostrza linie nadwozia. Wyczernione ramki, grill i emblematy robią swoje. Z przodu wita nas nowoczesny zestaw świateł LED, które nie tylko świetnie świecą, ale też pozwalają skonfigurować wzór, jaki pokazują przy powitaniu. Dopełnieniem całości są pływające kierunkowskazy, które nadają A3 trochę tej „premium magii”, jakiej oczekujesz po czterech pierścieniach. Całość prezentuje się naprawdę bardzo ładnie. Bez przesady, ale z klasą.
Recenzja Audi A3 Sportback na filmie:
W środku – jest pozytywnie
We wnętrzu Audi robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Wszystko jest tam, gdzie powinno być, a materiały są naprawdę solidne, chociaż dominuje plastik. Fotel kierowcy jest elektryczny, więc łatwo znaleźć idealną pozycję za kierownicą, a konfigurowalne zegary przed oczami to coś, co naprawdę lubię. Ustawiłem je dokładnie pod siebie i zawsze mam podgląd tego, co najważniejsze. Ogromny plus należy się też za fizyczne przyciski od klimatyzacji. Może brzmi to banalnie, ale w czasach, gdy coraz więcej producentów upycha wszystko w dotyk, taki klasyczny panel z przełącznikami to dla mnie złoto.
Centralny ekran ma dotykowe przyciski z lekkim kliknięciem, który ma imitować fizyczne odczucie. Dla mnie nie robi to większej różnicy – mogłyby być takie, mogłyby być zwykłe. Tym bardziej, że system lubi się czasem zawiesić i po prostu wyłączyć, nawet podczas jazdy. Wtedy pojawia się ekran powitalny i chwilę trzeba poczekać, aż wszystko wróci do normy. Na tunelu środkowym znalazło się eleganckie wykończenie piano black, które wygląda świetnie, ale jest zupełnie niepraktyczne. Wystarczy kilka dni rzucania kluczykami, żeby pojawiły się pierwsze rysy. A że jestem idealistą, to taki widok strasznie boli.

Z tyłu A3 też potrafi pozytywnie zaskoczyć. Pasażerowie mają do dyspozycji trzecią strefę klimatyzacji oraz dwa wejścia USB-C. Jadąc w cztery osoby komfortu nie brakuje, ale jeśli za mną (mam 1,85 m) usiądzie ktoś o podobnym wzroście, to już trzeba się trochę nagimnastykować z miejscem na nogi.
Bagażnik? W sam raz, 380 litrów. Dla rodziny 2+1 absolutnie wystarczający. Nie zdarzyło mi się, żeby czegokolwiek zabrakło. Nawet przy okazji wesela, kiedy trzeba było zapakować 14 kartonów wódki, 8 innego alkoholu i kilka pudeł z dekoracjami, wszystko się zmieściło z dwiema osobami na pokładzie – oczywiście tylna kanapa była złożona. Elektryczna klapa otwierana nogą to bardzo wygodny bajer, przynajmniej dopóki nie wjedziesz na myjnię. Wtedy potrafi sama się otworzyć, co już mniej cieszy.
Walory jezdne na plus
Pod maską pracuje tu układ miękkiej hybrydy oparty na silniku 1.5 TFSI, współpracującym z 7-stopniową skrzynią S-tronic. Na drogach, gdzie częściej zjeżdżam z górki, system wyłącza silnik i żegluje, a spalanie spada wtedy do naprawdę imponujących wartości. Mój rekord to 4,2 litra na trasie Zakopane – Nowy Targ. Na co dzień wynik waha się między 5,5, a 6–6,2 litra, co jak na benzynowe 1.5 z automatem jest naprawdę solidnym rezultatem. Przy mojej nieco dynamicznej jeździe mówimy o 7,2 litra z ostatnich 5000 kilometrów. Sama praca układu jest praktycznie niewyczuwalna. Wręcz nie da się określić momentu, kiedy hybryda się aktywuje czy wyłącza. Jedyne, co można poczuć, to delikatne pół sekundy zwłoki podczas ruszania ze świateł przy starcie systemu start-stop.
Największy zarzut mam jednak do skrzyni biegów, która o wiele za długo trzyma bieg, zanim go zmieni. Mam wrażenie jakoby „zapominała” wrzucić wyższe przełożenie i tak je trzymała zdecydowanie za długo. Gdyby nie ten fakt, jeszcze z 0,3 litra udało by mi się zbić na spalaniu.






Komfort jazdy to jedna z rzeczy, w której A3 naprawdę błyszczy. Auto jest świetnie wyciszone. Zawieszenie jest miękkie i bardzo dobrze wytłumione, więc ani dołki, ani poprzeczne nierówności nie robią tu wielkiego wrażenia. Nic nie stuka, nic nie denerwuje, po prostu jedzie się przyjemnie i lekko. Jeśli chodzi o prowadzenie, to jest poprawnie. A3 słucha kierowcy, robi dokładnie to, czego się od niej oczekuje, ale nie ma tu żadnej ponadprzeciętnej zadziorności czy sportowego charakteru. Nie zachwyca, ale też w żadnym momencie nie rozczarowuje — po prostu robi robotę.
Podsumowując, to Audi A3 po prostu jest. Po pół roku znajomości nie znalazłem w jego użytkowaniu żadnego efektu „wow”, którym mógłbym się chwalić. Nie ma żadnej nowinki, której nie ma żaden inny hatchback na rynku. Jednak czy to źle? A3 świetnie się sprawuje na co dzień. Dobrze się prowadzi, ładnie wygląda, przewiezie wszystko co potrzebujesz. Pod tym kątem jest strzałem w 10. Jednak nie jest samochodem, do którego przywiązałbym się na dłuższy czas. Nie leżę wieczorami, marząc o wspólnej podróży. Wiem jednak, że jeśli będę miał potrzebę dostać się szybko i bez przygód w konkretne miejsce, to Audi A3 Sportback świetnie się pod tym kątem sprawdzi. Czasem mam wrażenie, że zapominamy, że o to właśnie w większości aut chodzi.
Zajrzyjcie również na nasz kanał na YouTube
Czy portfel odczuje, że to marka premium?
Konfigurator Audi jest dla mnie jednym z najmniej czytelnych na rynku. Już parę lat pracuję w motoryzacji i pierwszy raz potrzebowałem pomocy z konfiguracją auta. Zbyt dużo wyłączeń, połączeń i ogólnej nieczytelności strony. Specjalnie dla tego akapitu spróbowałem się z nim jednak zapoznać jeszcze raz. Sportback startuje od 123 000 złotych, a do sedana należy dopłacić jedynie 3000 złotych. Mamy również wersję AllStreet (142 000 zł) oraz z napędem typu PHEV (207 300 zł). Skupmy się jednak na hatchbacku. Widoczna na zdjęciach wersja S-Line to wydatek minimum 133 100zł, jednak wizualnie uważam, że warto. Mamy tutaj możliwość aż 7 możliwych opcji silnikowych i skrzyni. Ja postawiłem na 1.5 TFSI z 7-stopniową przekładnią S-tronic, a taka wersja startuje do 151 400 zł. Najwięcej przyjdzie nam zapłacić za 204 konną benzynę z napędem quattro, bo aż 174 600 złotych.
Obowiązkowe według mnie pakiety Comfort i Technology (m.in. grzane fotele, elektryczna klapa, ACC) to kolejne 11 000 złotych dodane. Obłędna zieleń „District” – 3750 zł. Felgi 18-calowej w kształcie Y to kolejne 4360 zł. W 19-stki bym nie szedł, za duże koło do takiej klasy auta. Reflektory LED z dynamicznymi kierunkami i cyk, kolejne 4570 zł.

Jeśli wydaje się wam, że opisałem już bardzo obszernie konfigurator i podałem wręcz wszystkie ceny, to spokojnie. Przed nami jeszcze jedyne… 176 opcji. Nie będę opisywał całości, ale mamy tu m. in. system audio Sonos, hak, nawigację czy kamery 360. Konfiguracja auta, którym jeżdżę, zakończyła się na 186 000 złotych, więc z palcem w nosie pęknie nam 200 000 zł.
Po pół roku powiem tyle, że z chęcią zmieniłbym na coś innego. Pozostałbym w grupie VAGa, ale z chęcią przyjąłbym Fabię Monte Carlo czy Golfa R-Line. Jestem ciekaw, czy utwierdziłyby mnie w przekonaniu, że A3 jest nijakie, czy sprawiłyby, że żałowałbym decyzji o zmianie.
Kacper Mazur
Galeria zdjęć Audi A3 Sportback:










































Dane techniczne Audi A3 Sportback:
Silnik: benzynowy
Pojemność: 1495 cm³
Moc: 150 KM
Maksymalny moment obrotowy: 250 Nm
Skrzynia biegów: automatyczna, 7-biegowa S tronic
Napęd: FWD
0-100 km/h: 8,1 s
V-max: 226 km/h
Cena: od 123 000 złotych, testowany 186 000 złotych







