Site icon Motopodprad.pl

Test: Alfa Romeo Stelvio – piękna i kapryśna(?) włoszka

Włosi słyną ze wspaniałej kuchni, pięknych zabytków, ciekawej kultury oraz zjawiskowej motoryzacji. I właśnie przy tej tematyce zatrzymamy się na chwilę. Stelvio, reprezentujące Włochów, jest niebanalnie piękne, ale w swojej naturze ma różne bolączki. Ciekawi jakie?

Projekt Stelvio jest odważny. Kusi i uwodzi swoimi liniami, zostawiając w tyle najbliższych konkurentów. Bryła auta jest masywna, jednak wciąż dystyngowana. Przód Stelvio puszcza zalotne oczko reflektorami głęboko penetrującymi maskę ku grillowi, który nawiasem mówiąc, ma kształt przywołujący pozytywne konotacje z marką. Przechodząc wzrokiem przez linię boczną do tyłu pojazdu, trudno nie połakomić się o kolejne epitety: dynamizm designu oraz agresywny i sportowy styl.

Sportowy charakter

Czy jednak wygląd oraz sportowe aspiracje mają punkt wspólny? Zdecydowanie tak. Silnik zapewnia 280 wygłodniałych kolejnych kilometrów drogi, włoskich koni. Natomiast sportowe doznania Stelvio serwuje dopiero po ustawienia pokrętła w pozycji D jak Dynamic. Wtedy to, jak można się spodziewać, reakcja na gaz jest wyraźniejsza, a wrażenia z jazdy mogą wywołać banana na twarzy.

5,7- sekundowy sprint do pierwszej „setki” miło wbija w fotel, by zamknąć prędkościomierz w okolicach 230 km/h. Jednak gdyby ktoś lubował się w wyższych prędkościach, warto wspomnieć, że hamulce w naszym Stelvio, mogłyby być bardziej zdecydowane. Mam wrażenie, że ich praca odbiega od agresywności trybu „D”.

Przy tym należy mieć na uwadze, że Stelvio prowadzi się wybitnie, ma się wrażenie, że responsywny układ kierowniczy nie bierze informacji z ruchu rąk, ale z impulsów nerwowych naszego mózgu. Efekt ten podsyca skądinąd charakter auta. W Suvie nie spodziewałem się takiego prowadzenia – w końcu to wysoko zawieszone auto – ale efekt jest zaskakująco dobry! Na minus można jednak zapisać spory promień skrętu.

Spalanie

Nie trzeba nikogo przekonywać, że wyraźnie ciężka noga powoduje wysokie spalanie, które w Stelvio może dobić do ponad 15 litrów. Ja jednak starałem się osiągnąć 7,8 l/100 km, czyli wartości zawartej w konfiguratorze na stronie producenta. Ręka na pokrętło – ustawiłem A – All Weather, auto zyskało temperaturę roboczą, grzane fotele wyłączone (na marginesie strasznie długo się rozgrzewają). Nikogo nie zdziwi, że 7,8 l/100 km to jak obietnica wyborcza – nie jest po to, aby ją dotrzymać.

Traktowanie gazu z delikatnością skruszonego męża jest w stanie ograniczyć apetyt Włoszki do 10-tki z małym ogonkiem. Jazda wtedy nie niesie za sobą przyjemności, a własna walka z kartelem OPEC jest z góry skazana na porażkę. Przy normalnej jeździe liczyć się trzeba ze spalaniem w okolicach 11,5 litra na 100 km.

Silnik

Co do samej jednostki napędowej, poza wyraźnym apetytem na 95-kę oraz wyjątkowym dynamizmem, niestety charakteryzuje się ona niezbyt wysoką kulturą pracy. Do testów mieliśmy dostać auto z silnikiem diesla, więc aksamitność pracy pasowałaby bardziej do silnika wysokoprężnego, a nie benzynowca.

Tego problemu nie rekompensuje wyciszenie kabiny, które dopuszcza do uszu dźwięk jednostki napędowej oraz szumy opon. Dźwięki w kabinie nie są ordynarne, jednak z dziennikarskiego obowiązku konieczne do podkreślenia. Można go w gruncie rzeczy zagłuszyć głośniejszą muzyką, jednak w tym momencie powinna pojawić się mała gwiazdka. Nie jestem melomanem, ale czegoś mi brakowało w brzmieniu 9 głośnikowego zestawu.

Wnętrze

Tu znajdziemy nowocześnie narysowaną deskę, do produkcji której użyto miękkich materiałów, całkiem dobrej jakości. W koncepcie kokpitu przeważa minimalizm, który zwieńczony jest ekranem wizualizującym system info rozrywki, do którego to mam pewne zastrzeżenia. Po pierwsze – mój telefon (Iphone) – miał problem sparować się z bluetoothem, a po drugie, nader wszystko denerwująca była lekko ospała praca tego systemu.

Wnętrzu trzeba oddać, że jest prorodzinne. W tunelu centralnym znajdziemy pojemne cup holdery, a w drzwiach pojemne kieszenie na drobiazgi oraz większe przedmioty. Niestety w schowku przed pasażerem miejsce jest tylko na instrukcję obsługi pojazdu. Możemy zapomnieć o włożeniu potrzebnych dokumentów – schowek przyjmuje tylko rzeczy wielkości dziecięcego zeszytu A5.

W środku znajdziemy również małe zapożyczenie z BMW. Przełącznik automatycznej skrzyni biegów łudząco przypomina ten goszczący w bawarce, co akurat dla mnie jest plusem.

Ukochana elektronika Stelvio

Ale to nie koniec. Kabinę rozświetlał dach panoramiczny, choć w sumie powinienem zapisać – rozświetlałby, gdyby nie roleta. Ta całkowicie nie chciała współpracować z dyspozycjami użytkownika. W ostatnim dniu testu, moja druga połówka zawzięła się, aby wprawić ją w ruch. I tak udało się, ale praca rolety była mocno kapryśna – nie rozsuwała się do końca, zatrzymywała się i nie chciała już dalej ruszyć.

Podobny charakter przejawiał bezkluczykowy dostęp do auta. W 80% czasu działał, jednak niekiedy próby zamknięcia przyciskiem na drzwiach spełzały za niczym.

Najgorzej zapamiętam jednak działanie klapy bagażnika. Przyciski umieszczone na blendzie są w gruncie rzeczy bezużyteczne. Zacinają się i nie chcą działać. Co należy zrobić, aby zadziałały? Ponoć wystarczy uderzyć ręką w blendę… jak za starych dobrych czasów, kiedy należało wyperswadować pracę na telewizorze – słabe.

Tak czy inaczej Stelvio to bardzo udane auto. Piękne z zewnątrz, nowatorskie wewnątrz, jednak – przynajmniej w naszym egzemplarzu – nie pozbawione kilku dość irytujących wad. Nie trzeba być jednak fanem marki, aby ta propozycja była warta przemyślenia. Tym bardziej, że jak pokazuje praktyka – najnowsze modele Aldy Romeo cieszą się dobrą opinią i można na nich polegać na co dzień. No i ten styl. Ten smak! 

Tekst: Bartek Kowalczyk 

Moim zdaniem: Adam Gieras

Moim zdaniem Stelvio zdecydowanie bliżej do współczesnych produkcji z Niemiec – Audi czy BMW niż kiedykolwiek. Skrzynia, której lewarek, jak słusznie zauważył Bartek, przypomina tę z BMW – to ZF, czyli dokładnie ta sama, która „siedzi” w autach bawarskiej marki. Patrząc na Stlevio od strony podwozia również zauważymy dużo podobieństw do bawarskiej myśli technicznej. Ogromne wahacze, standardowo napęd na tył (choć tu świetny Q4), podobnie cofnięty silnik. Alfa szła swoją drogą, wypuszczając modele, które choć kapryśne, to urzekały tym czymś. Teraz wkroczyła na ścieżkę sąsiadów i zaczyna wytwarzać auta perfekcyjnie dopracowane, takie jak Stelvio – ok, w naszym egzemplarzu prasowym popsuła się roleta. Uwielbiam te nowe modele Alfy, ale brakuje mi trochę włoskiej brawury i rozhisteryzowania… Co do Stelvio in minus? -Rozczarowujące hamulce, ale o tym również napisał Bartek. Poza tym – jeden z najlepszych Suvów, jakim jeździłem. A może najlepszy…

Alfa Romeo Stelvio

Dane Techniczne Alfa Romeo Stelvio

Dane techniczne:
Silnik: R4, Turbo benzyna
Pojemność:   1995cm³
Moc:  280 KM przy 5250 obr/min
Maksymalny moment obrotowy:   400Nm przy 2250 obr/min
Skrzynia biegów: automatyczna, ośmiobiegowa
Cena: od 149 900zł, egzemplarz testowy około 235 000zł

Alfa Romeo Stelvio – punktacja

Wygląd: [usr 8]
Wnętrze: [usr 8]
Silnik: [usr 8]
Skrzynia: [usr 8]
Przyspieszenie: [usr 8]
Jazda: [usr 8]
Zawieszenie: [usr 8]
Komfort: [usr 8]
Wyposażenie: [usr 7]
Cena/jakość: [usr 7]
Ogółem: [usr 7.8 text=”false” img=”06_red.png”] (78/100)

Exit mobile version